Badia a Ruoti. Abbazia San Pietro a Ruoti

» Posted by on Lip 20, 2017 in Głusza, Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 4 komentarze

Badia a Ruoti. Abbazia San Pietro a Ruoti

Badia a Ruoti i Abbazia czyli opactwo. 

Zakładam, że skoro czytasz mojego bloga, to znak, że lubisz głuszę. A jeśli głuszę, to i niepozorne i ciche miejscowości kryjące w swoich średniowiecznych murach wiele ciekawych historii. W głuszy Doliny Ambry tj. Valdambry znajduje się parę takich miejsc, które przyciągają swoją tajemniczością.

Badia a Ruoti, a dokładniej Abbazia San Pietro a Ruoti tj. opactwo imienia św. Piotra w tej miejscowości, przyciągnęła mnie na początku pięknym wzgórzem i ceglaną wieżą, odznaczającą się wyraźnie od kamiennych zabudowań. Na wczesno-jesiennych zdjęciach, w świetle zachodzącego słońca, wieża opactwa wydaje się być jeszcze bardziej jaskrawa i jeszcze bardziej kontrastowa w stosunku do otoczenia.Badia a Ruoti abbazia

Swoją drogą fajnie, że na dawnych kamiennych budynkach w toskańskiej głuszy widać ślady wielu przeróbek, tzw. “łatania” budynków czym się dało – kamieniami, skałami z różnych okresów, cegłami. Głusza to jednak nie elegancka Florencja 🙂 i wydaje się, że przede wszystkim chodziło o doraźne “załatanie” a nie o spójny, elegancki wygląd fasady modernizowanego budynku.

Za to patrząc na tak widoczne przerabiane “dzieła ludzkiej inwencji”, można snuć własne domysły kto, kiedy i dlaczego dokonał danej poprawki. I ogólnie wszystkie pytania i wywody ciekawego umysłu nie tylko na temat poprawek, ale całej historii takich miejsc, na pewno są bardzo rozwojowe.

Domysły domysłami, ale często kusi człowieka, aby sprawdzić, czy domysły leżą gdzieś w pobliżu rzeczywistości i w tym celu zasięgnąć wiarygodnych informacji u źródła. Bo na przykład taki mój domysł, że nazwę “Dolina Ambry”, w jęz włoskim Valdambra można rozumieć jako “Bursztynowa Dolina” lub “Dolina na Bursztynowym Szlaku”, rozbił się w proch i pył. Owszem, słowo ambra to w j.włoskim bursztyn, ale co z tego? Jeżeli jesteś ciekaw/a, jakie jest właściwe znaczenie, kliknij, tu jest wyjaśnienie.

W lutym ubiegłego roku miałam okazję po raz pierwszy przebywać w środku klasztoru, jak zwykle za sprawą lokalnego stowarzyszenia Associazione per la Valdambra, które zorganizowało tam świetny wykład na temat ochrony naszej Matki Ziemi. W pamięci zostało mi zachodzące zimowe słońce oświetlające klasztor wieczorną porą.

Piękne wspomnienie… Do niego niestety dołącza się wspomnienie wkurzającego zachowania wiekowej Bambiny z Ambry, nękającej mnie nieustannymi telefonami z pytaniami, kiedy wreszcie wrócę, pomimo wcześniejszych uzgodnień, że wyjątkowo w ten jeden dzień wrócę późno! W ten sposób pozbawiła mnie przyjemności zjedzenia kolacji w klasztorze, w gronie ludzi, których bardzo cenię. Nic to, wierzę że jeszcze będzie mi dane zjeść z nimi toskańskie smakołyki w jakimś tajemniczym miejscu. I równie ładnie położonym jak opactwo – w głuszy jest wiele takich miejsc.

 

Pieczę nad opactwem sprawują prof. Camilla Sawicki i dr Claudio Bressan, których pasją jest odkrywanie i opisywanie historii i kultury średniowiecznej. Ucieszyłam się, gdy w czerwcu stowarzyszenie Per la Valdambra zorganizowało następny wykład na temat historii Valdamby, tym razem stricte na temat opactwa Badia a Ruoti, który odbył się w kościele, a naszymi przewodnikami była wymieniona wcześniej para.

Lubię surowy spokój kamiennych, średniowiecznych kościołów i wykładowców takich jak dr Claudio Bressan, opowiadający dawne historie z ogromną pasją. Jego wykłady są arcyciekawe dla każdego, zobacz zdjęcia – myślę, że widać na nich, że wszyscy przybyli słuchali go z uwagą i niesamowitą ciekawością.

Począwszy od nazwy “ruota” czyli koło, które jest symbolem tego benedyktyńskiego klasztoru i jednocześnie nazwą miejscowości. Kto by pomyślał, że wiejskie opactwo może skrywać tyle historii, tyle powiązań z “wielkim światem”, tyle ciekawostek dotyczących zamierzchłych dziejów, tak silny wpływ średniowiecznej historii na współczesne, toskańskie ale i polskie życie…

A jeszcze bardziej niesamowite było zwiedzanie w towarzystwie naszych przewodników podziemi opactwa, czyli jego najstarszej części, pochodzącej z VIII wieku n.e, w której zachowały się minione średniowieczne dzieje w postaci charakterystycznych sklepień, zaułków i tajemnych przejść oraz wielu urządzeń, między innymi całej aparatury do produkcji wina. Tak, dla mnie najbardziej fascynujące było to średniowieczne podziemie klasztoru.

Mam nadzieję, że pewnego dnia uda mi się ująć w słowa, to co mówili nasi przewodnicy i zapisać je kiedyś na blogu. Na razie prezentuję zdjęcia, również i dlatego, że gdy ostatnio przybyłam do opactwo jako tłumacz IT-PL z pewnym sympatycznym Robertem, akurat w wyniku burzy nastąpiła awaria światła i chodziliśmy po podziemiach z latarką, więc rozumiesz – niewiele było widać. Może dzięki tym kilku zdjęciom Robert zobaczy, to co musiał sobie po ciemku wyobrazić.

Na terenie opactwa odbywają się również koncerty muzyki klasycznej i dawnej oraz wiele artystycznych wydarzeń. W większości przypadków, nie trzeba do nich tłumacza – muzyka i sztuka mówią językiem międzynarodowym, językiem duszy i serca. Zawsze jestem pod wrażeniem, gdy uczestniczę w takich wydarzeniach w miejscach w których czuję “Ducha Średniowiecza”. Koncert dawnej muzyki gitarowej wydaje się mieć inny wymiar.

Z przyjemnością patrzę, jak ożywają stare klasztorne i kościelne mury, zwykle opustoszałe, zamknięte na cztery spusty, jak w czasie koncertu stają się pełne życia. Niesamowite – średniowieczny duch tego miejsca, dawna muzyka i kościół pełen młodych, zasłuchanych ludzi, a potem dojmująca, wieczorna cisza…

Do zobaczenia w Badia a Ruoti, niezwykłym miejscu wśród wzgórz Toskanii. Czy ja już pisałam, jak bardzo podoba mi się to miejsce? Bo wciąż odnajduję nowe zdjęcia i obawiam się, że mogę tak bez końca. 

Może dzięki zaprezentowanym zdjęciom również i TY nabierzesz ochoty na zwiedzanie podziemi opactwa w Badia a Ruoti? Napisz do mnie, to umówię Cię ze wspaniałym przewodnikiem, a jeśli potrzebujesz tłumacza z włoskiego na nasz najpiękniejszy z języków, będzie mi bardzo miło mogąc towarzyszyć Ci w tym charakterze w Twojej przygodzie ze średniowieczną historią. 

Ciaoooo 🙂

4 komentarze

  1. Z przyjemnością odwiedziłabym to miejsce….
    Pisz dalej, pozdrawiam serdecznie

    • Pamiętam że umawiałyśmy się na wrzesień 🙂 Zamawiam dr Claudio Bressan na przewodnika po kościele i po podziemiach, ok? Zobaczysz jak będzie cudnie! Buziakuję

  2. Ale tam pięknie!

    • Tak, cudnie tam, przybywaj! Już sobie wyobrażam jakie fajne, artystyczne foty tam zrobisz 🙂 Ściskam 🙂

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>