Przygody Pandzi

Wiosna w Toskanii, Pandzia i ja

»Posted by on Mar 22, 2015 in Pandzia, Podróże, Przygody Pandzi | 0 comments

Wiosna w Toskanii, Pandzia i ja

Wiosna w Toskanii, Pandzia i ja. Od pewnego czasu wiosna kojarzy mi się z długimi podróżami, w których towarzyszy mi Pandzia, czyli mój samochodzik FIAT Panda. I tak też jest i w tym roku, kierunek jak zwykle Toskania, wyjątkowo piękna, słoneczna pogoda, a wzdłuż drogi – świat budzący się do życia po zimie. Jak zwykle PANDZIA ociągała się podczas jazdy przez góry – czułam jaką trudność sprawia jej pokonywania stromych alpejskich i apenińskich wzniesień. Musiałam ją (i przy okazji siebie) przekonywać, że panowie fachowcy-naukowcy z tyskiego AUTO-HITu, którzy mają ją pod swoja serwisową opieką, zmienili jej silnik i w ramach eksperymentów naukowych wmontowali jej silnik najnowszego Ferrari, więc nie ma rady – musi jechać jak burza! Na szczęście...

read more

WSCHÓD SŁONCA NA PARKINGU NIEDALEKO BRATYSŁAWY – BEZCENNE

»Posted by on Lis 4, 2012 in Foto, Podróże, Przygody Pandzi | 2 komentarze

WSCHÓD SŁONCA NA PARKINGU NIEDALEKO BRATYSŁAWY – BEZCENNE

Wschód słońca na parkingu. Trasa do Toskanii Przeglądałam sobie zdjęcia, które robiłam podczas moich samotnych podróżach do Toskanii małą Pandą. Trasa liczyła 1409 km w jedną stronę, jechałam sama, więc często zatrzymywałam się na odpoczynki. Przy okazji, gdy trafiło mi się jakieś ładne miejsce i gdy miałam aparat na wierzchu, zrobiłam parę zdjęć. „Toż to było czyste wariactwo” myślę sobie często o jeździe samochodem tak daleko i o tym, co przydarzyło mi się w czasie moich podróży: problemy z moimi „zdolnościami” jako kierowcy, namolni autostopowicze na przejściach granicznych, jazda bez klimatyzacji w straszliwy włoski upał, jazda przez całe Włochy bez tablicy rejestracyjnej (zgubiłam), moja pierwsza podróż w połowie kwietnia, czyli już...

read more

Moja mała Panda i jej pierwsze przygody na Słowacji

»Posted by on Lis 4, 2012 in Ludzie, Panda, Pandzia, Podróże, Przygody Pandzi, Przygody Pandzi | 2 komentarze

Moja mała Panda i jej pierwsze przygody na Słowacji

Mała Panda i jej pierwsze przygody na Słowacji Moja włoska praca znajdowała się na prawdziwym odludziu, nawet autobus kursował tu dwa razy na dzień tj. rano i wieczorem. Bez własnego samochodu we Włoszech byłam niesamodzielna i zależna od dobrej woli sąsiadów. Nie dało dłużej rady, więc … odważyłam się. Jadę do Włoch moją Pandzią – zdecydowałam. Komentarze były łatwe do przewidzenia: „Pandą do Włoch 1400 km??? Nie dasz rady sama jechać tak daleko”, „A jak się coś stanie, co zrobisz, jak sobie poradzisz”, „Jesteś nieodpowiedzialna” a mi już co noc śniło się, że jeżdżę po słonecznych, malowniczych wzgórzach Toskanii… W pierwszą podróż samochodem do pracy wyruszyłam w jakąś sobotę rano w połowie kwietnia 2008...

read more