Festa, fiera, sagra?

» Posted by on Wrz 6, 2015 in Głusza, Kuchnia, Podróże | 4 komentarze

Festa, fiera, sagra?

Festa, fiera, sagra.

Święta, targi, targowiska, festyny i kiermasze. Wielkie święta małych miejscowości.

W sezonie letnim, w małych toskańskich miejscowościach, trochę większych od mojej Głuszy, wieczorami i nocą (bo w dzień upał straszny) odbywają się niezliczone festy i sagry, wystawy, pokazy, koncerty i festiwale, natomiast od jesieni ruch turystyczny stopniowo i zauważalnie maleje.

Dla dużych miast typu Florencja czy Siena, jesień i zmiany pogody nie mają aż tak wielkiego znaczenia, bo różnorodne atrakcje czekają tam na turystów zawsze, w każdym sezonie i to najczęściej niezależnie od pogody, ale w małych “głuszach jest inaczej.

Na szczęście dla małych miejscowości, już pod koniec sierpnia zaczynają dojrzewać figi (które przy sprzyjającej pogodzie będą owocować do połowy października), a wkrótce pojawią się DARY JESIENI – świeże wino, oliwa z oliwek, kasztany, trufle i jesienne toskańskie specjały to przede wszystkim produkty, którymi mogą poszczycić się okolice mniejszych miejscowości. Dary Jesieni przyciągają wielu turystów z całego świata jak i innych regionów Bel Paese i oznaczają liczne fiery, festy i sagry, które są bardzo interesującym sposobem na poznawanie Toskanii “od kuchni”.figi obciete podpis

Degustacje lokalnych win i oliwy, pieczenie kasztanów, próbowanie tutejszych specjałów toskańskiej kuchni, podziwianie lokalnego rękodzieła i dzieł sztuki wydaje się być bardzo przyjemnym uzupełnieniem jesiennych wycieczek. Mogą też być wycieczkami samymi w sobie, tym bardziej, że niezwykła sceneria średniowiecznej zabudowy miejscowości i zamków położonych na szczytach wzgórz jest wprost wymarzona do poznawania kulinarnych oraz rzemieśliczych i rękodzielniczych tradycji Toskanii.

Niedawno Sylwia, autorka strony Dom Wina i Oliwy, znowu zainspirowała mnie, tym razem do językowych poszukiwań, zadając mi pytanie: “Wiola, a Ty wiesz czym się różni FESTA od SAGRY? Z moich obserwacji wynika, że SAGRA najczęściej związana jest z jakąś potrawą lub jakimś produktem i wtedy najczęściej rzeczywiście się je (w kilku restauracjach w miasteczku, w wielkiej sali typu centro comunale albo pod chmurką miejscowe casalingi coś serwują). I jest jeszcze FIERA i mostra

No tak, bardzo trafne i cenne spostrzeżenie… A ja nie dokonałam żadnych wielkich odkryć językowych i używam fiery, sagry, festy jako słowa zamiennie, ale staram się też używać ich tradycyjnej nazwy, taką jaką nadali im Włosi. Jak sagra to sagra, jak festa to festa, czasem tylko wypływa na światło dzienne moja radosna twórczość własna, gdy coś oficjalnie przetłumaczę 🙂IMG_4658 - Copia

Patrzę sobie do wrześniowego kalendarium rozrywek w głuszy i we wrześniu widzę w okolicy same “Feste del Perdono”, co dosłownie można tłumaczyć jako „święta przebaczenia”, po naszemu są to ODPUSTy, które są okazją do kiermaszów i festynów ciągnących się przez cały tydzień – tak na przykład jest w Montevarchi, pobliskim “większym mieście”.

Dzisiaj, w pierwszą niedzielę września wszystkie szanujące się casalingi (gospodynie domowe) z Montevarchi z okazji ostatniego dnia tygodniowych obchodów odpustu przygotowują dwie główne potrawy: kaczkę z pieca aromatyzowaną nasionami kopru, który dla Włochów jest koprem dzikim finocchio selvatico, a dla nas koprem włoskim i “rocchini di sedano” czyli krokiety, których głównym składnikiem jest dobrze odciśnięty, ugotowany seler naciowy z przyprawami, parmezanem, panierowane, polane “zygzakami” wspaniałego sosu. Jest to ragù (tak właśnie Włosi piszą z włoska to francuskie słowo) z mięsem kaczki zamiast zwyczajowej wołowiny. Dla wegetarian oczywiście wersja z sosem pomidorowym. Nigdy nie przypuszczałam, że taki zielony krokiet z selera może być takie pyszny! A dzisiaj, że jak co roku w odpust, córka włoskich seniorów przywiozła mi te pyszne “rocchini di sedano”, mniaaaam!

Pochłaniam zielone, selerowe, niebiańsko smakujące toskańskie specjały i myślę o mojej jesiennej, małej “Wielkiej włóczędze”, do której chciałabym wpleść chociaż parę wydarzeń z mojego tajnego Kalendarium Jesiennych Rozrywek w Głuszy. Zapraszam Cię do zapisania się mój biuletyn Listy z Głuszy – reaktywację po paru miesiącach:), a ja w podziękowaniu prześlę Ci pdf z inspiracjami jesiennej włóczęgi po Toskanii.

Nie martw się, nie będę Cię nękać namolnymi refleksjami każdego poranka. Jak głusza, to głusza – dla mnie oznacza to absolutny minimalizm. Tak sobie myślę, że raz na dwa tygodnie wystarczy 🙂 Zapisz się tutaj.

Pozdrowienia z odpustowego festynu. Ciaoooo 🙂

4 komentarze

  1. Bardzo lubię takie lokalne festyny, są pełne smakołyków 😀

    • Właśnie 🙂 Jesień to czas niezwykłych smakołyków

      Pozdrawiam Cię z upalnej Toskanii

  2. Aż się głodna zrobiłam. 🙂 Tak mi się właśnie kojarzy Toskania, z dobrym jedzeniem, dobrym winem i pięknymi widokami. A, jeszcze z tańcami i spiewem. Czy na festa, fiera, sagra są tańce i śpiew? 🙂
    Ps. Ja już się zapisałam na Twój biuletyn 🙂

  3. Tak są, ale zależy na jakiej i gdzie. W Sienie często można usłyszeć śpiewy mieszkańców kontrad (dzielnic) – piękny śpiew poprzedzony najczęściej werblami, kobiety śpiewają na przemian z mężczyznami – jedna zwrotka kobiety i męska odpowiedż – pięknie to brzmi… W Arezzo był festiwal chórów, który ja widziałam niestety tylko w telewizji, bo w czasie występów byłam w pracy. Stali wieczorem przed Duomo (katedra) na schodach i śpiewali, MA-DZI-JA 🙂
    Ale wiesz co? Dobre pytanie, przepatrzę trochę festy, sagry, fiery pod kątem śpiewów i tańców. Podejrzewam tylko, że będzie to w kalendarium „Lato i rozrywki w Głuszy”
    P.S. Dzięki
    Ciao 🙂

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.