Hymn pochwalny dla PANDY vel PANDZI

» Posted by on Sty 15, 2014 in Foto, Ludzie, Podróże, Przygody Pandzi | 6 komentarzy

Hymn pochwalny dla PANDY vel PANDZI

Opowiem Ci o mojej PANDZI.

Opowiem Ci o moim małym samochodzie FIAT PANDA, którego w przypływach miłości do świata pieszczotliwie nazywam „PANDZIA” lub „PANDZIOCH”, który mknie jak ptak!

Szczególnie jeżeli jest to podróż międzynarodowa na trasie Śląsk – Toskania, mówiąc z włoska Silesia – Toscana, dokładnie 1409 km do celu. PANDZIA kocha długie podróże, podobnie jak jej właścicielka.

PANDZIA jest suuuuper! Powtarzam teraz to, co już wcześniej zapisałam tu, na tej mojej toskańskiej stronie,  więc zacytuję siebie samą, co więcej, wpisuję link do mojego dzieła pt. „FIAT PANDA czyli moja polsko-włoska limuzyna”.

Co prawda nasze wspólne początki samotnych podróży, które można by zatytułować „PANDZIA i ja” były trochę zniechęcające, bo człowiek (niby ja), który jeździ sobie nieznanymi drogami bez nawigatora, zgubi się gdzieś albo szybko zestresuje się byle czym… Miałam ogromnie wielką chęć poczuć, co to znaczy samotna, romantyczna podróż z cyklu „SAMOTNY BIAŁY ŻAGIEL”, ale nie wiedzieć czemu wyszło z tego „CHCIELIŚMY DOBRZE A WYSZŁO JAK ZWYKLE”, co opisałam kiedyś wcześniej między innymi na Moja Pierwsza Jazda do Włoch.

Nie myśl, że jeżdżę do Toskanii aby fotografować samochody, ale zauważyłam, że tak się jakoś składa, że gdy fotografuję pejzaże albo uliczki miast, w kadr  często „wpycha się” wręcz moja Pandzia albo inny samochodzik. Albo gdy jestem tak zachwycona jakąś chwilą słonecznego, rześkiego, toskańskiego poranka czy niezwykłym miastem lub pejzażem, że w „amoku” wykonuję zdjęcia wszystkiego dookoła, a więc i Pandzi.

I tak na przykład przez przypadek uwieczniłam ją w pozie z szeroko otwartymi drzwiami, w której przypomina mi ptaka rozkładającego skrzydła, gdy się obudzi i jest gotowy do lotu. Czasami, szczególnie, gdy mam baaaaardzo optymistyczny dzień, powiedziałabym, że leci ku wspaniałej przygodzie, jaką niewątpliwie  jest następny dzień życia. W dniach o bardziej przyziemnym nastroju, czyli o wiele częściej, po prostu PANDZIA jedzie do pracy…

A nawiązując do zdjęć niby źle wykadrowanych, z wydawałoby się niepotrzebnymi elementami w postaci samochodów lub innych niepożądanych obiektów – zazwyczaj usuwam je natychmiast z komputera. I teraz jednak tego żałuję, bo jednak Toskania i ogólnie całe Włochy to piękna mieszanka antyku, średniowiecza i nowoczesności, wiec zdjęcie pięknego, antycznego placu, budynku z samochodami w tle czy nawet parkingu przy wysokiej skale, na której wznosi się średniowieczne miasto, z samochodzikami przycupniętymi u jej „stóp” prezentuje się całkiem nieźle. Żałuję, że zostawiłam sobie mało takich zdjęć. Postanawiam więcej ich z komputera nie usuwać!

Podobnież synonimem słowa Toskania jest WSPANIAŁOŚĆ i SPLENDOR, więc również drogi i bezdroża Toskanii mają w sobie to „coś” – wspaniałość, piękno, spokój, tajemnicę…

Wiedzą o tym firmy produkujące samochody, które często wybierają Toskanię jako tło reklam swoich wehikułów.  Zabieram Cię na przejażdżkę włoskim autem FIAT 500L TREKKING po różnych włoskich ulicach, między innymi  również i po drogach i dróżkach Toskanii.

Kocham wynalazki motoryzacji, ale cieszę się, że w Toskanii jest bardzo wiele miejsc, które skrywają swoje tajemnice przed zmotoryzowanymi, gdzie najlepiej poruszać się na rowerku lub pieszo, żeby nie płoszyć ciszy…

 

6 komentarzy

  1. Tam tak wlasnie jest, ze czasami trzeba dobrze kombinowac, zeby zrobic fotke bez auta lub skutera. Fajne zdjecia zrobilas. Pandzia jest sliczna:)

  2. Dziękuję w imieniu swoim i PANDZI. Cieszę się, że moje foty z autkami Ci się spodobały, chociaż zostały one w moim komputrze przez przypadek 🙂 A zwróciłaś uwagę na ciemnozielonego FIATA TOPOLINO, którego sfotografowałam w jednym z garażów na placu przy antycznej studni w Montichiello? Właściciel tegoż TOPOLINO, obiecał, że jeżeli wrócę do Toskanii, da mi się nim przejechać 🙂 Dobrze, że obiecał, chociaż jakoś nie chce mi się wierzyć, że dałby się przejechać tym CACKIEM, które czyścił bez przerwy 🙂

    • On pewnie kombinowal co tu zrobic,zeby przejechac sie Twoja Pandzia-handel wymienny:)Super auta,ten kurdupel na jednym ze zdjec,stojacy obok Twojego auta,tez milusi:)

  3. A wiesz, gdzie była wtedy PANDZIA? Daleko, na dole, zdjęcie parkingów nr 25 -wykonałam fotę okolicy i nie wepchała mi się w kadr. Widocznie stała w jakimś nieefektownym miejscu 🙂 Dobrze, że toskański Carlo nie zna polskiego i nie wie jak określiłaś jego ukochane stare CINQUECENTO 🙂

  4. Pandzia cóż wraca do swojej ojczyzny, kiedy postanawiasz odwiedzić Toskanię, więc nie ma innego wyjścia, jak tylko miłość do takich podróży. 🙂

  5. Hmmm 🙂 Tak się zastanawiam… W zasadzie możnaby sie pokusić o stwierdzenie, że ojczyzną PANDZI jest region Piemonte na czele z Torino, gdzie ma swoją siedzibę FIAT i gdzie PANDZIA ZOSTAŁA WYMYŚLONA, ale też może mieć swoją ojczyznę w Tychach, w fabryce FIAT AUTO Poland, gdzie została wykonana, i gdzie mieszkałam aż do września 2013 r. W sumie należałoby PANDZIĘ spytać, gdzie jest jej ojczyzna 🙂 Może gdy nadejdzie Wigilia i gdy przemówi ludzkim głosem 🙂
    Pozdrowienia z deszczowej Polski południowej

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.