Miasto i jezioro Bolsena – moja bajka. Vesconte, Francigena, Corpus Domini i Złota Rybka Da Picchietto

» Posted by on Wrz 2, 2017 in Bolsena, Drogi Toskanii, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 6 komentarzy

Miasto i jezioro Bolsena – moja bajka. Vesconte, Francigena, Corpus Domini i Złota Rybka Da Picchietto

Miasto i jezioro Bolsena.

W cyklu „rzut beretem od Toskanii” zapraszam Cię do odwiedzenia prawdziwego skarbu ziemi etruskiej znajdującym się tuż przy Toskanii, ale już w regionie Lazio – miasto i jezioro Bolsena.

Myślę sobie, że do otworzenia skrzyni ze skarbem przydadzą Ci się sekretne słowa klucze: pałacowa rezydencja Vesconte, droga Francigena, zamek twierdza, historia, artystyczne Corpus Domini, jezioro i Złota Rybka w Trattoria Da Picchietto. 

Przez parę lat Bolsena istniała dla mnie prawie wyłącznie jako jezioro z ogromnymi przestrzeniami do pływania i odpoczynku, co opisałam jako Pływanie w Toskanii czyli jezior brak.

W bieżącym 2017 roku zrobiłam sobie dwie jednodniowe wycieczki w maju i czerwcu, jednak w diabelsko upalnym lipcu i sierpniu skupiałam się wyłącznie na jeziorze i jego orzeźwiającej wodzie (raz na tydzień w dzień wolny), na jeziornym życiu i na tym: “Złapał rybak Złotą Rybkę… aż tu Rybka odzywa się ludzkim głosem”. Bolsena stała się dla mnie bajkowa, to fakt.

Porta Fiorentina czyli Brama Florencka.

Przygodę z Bolseną rozpoczynam od Porta Fiorentina czyli Bramy Florenckiej. Stąd już blisko, coraz bliżej do baśniowej Meduzy, Trattorii Da Picchietto, il Vesconte, Fontanny Św. Rocha, Francigeny i średniowiecznych zaułków Bolseny, o których w momencie zaparkowania samochodu, nie miałam zielonego pojęcia.

A, właśnie! Wszystkie parkingi na terenie miasta Bolsena są płatne, więc zmotoryzowany turysta, który się zatrzyma w centrum tego miasta, jest zmuszony wstać jak na turystę zbyt wcześnie rano i wykonać okropnie denerwującą czynność! Jaką? Opłacić bilet w parkometrze przed godziną ósmą rano!

Na zdenerwowanie turysta może napić się leczniczego ziołowego likieru, oczywiście nie w barze, bo te są jeszcze zamknięte, musi mieć go gdzieś za pazuchą 🙂 Po czym może wrócić do swojego lokum i spokojnie spać dalej, bez obaw, że Carabinieri tj. włoska Straż Miejska, zostawi mu na szybie samochodu pozdrowienia warte co najmniej 200 eur.

Bolsena. Obraz w kolorach jeziora przy wejściu do Vesconte.

Baśniowa Bolsena i siedem słów – kluczy. Po pierwsze – mieszkałam po raz pierwszy w życiu jako turysta, dwukrotnie jeden dzień, a właściwie jedną noc (bo w dzień przemierzałam uliczki Bolseny), w prawdziwej rezydencji Il Vesconte, która należy do włoskiego stowarzyszenia posiadłości historycznych Associazione delle Dimore Storiche Italiane (ADSI). Zależało mi, żeby moje lokum na jedną noc było w centrum Bolseny, więc “wygooglowałam” sobie mapę Bolseny i Il Vesconte pojawił się jako pierwszy. Strzał w dziesiątkę! Pięknie tam, bardzo stylowo i jak dla mnie aż baśniowo, co można obejrzeć na filmach umieszczonych na ich stronie internetowej.

Czytam, że pałac został zbudowany w 1561 roku jako prywatna rezydencja kardynała Tiberio Crispo, który mieszkał tu tylko rok, po czym, gdy z powodu swojej wielkiej arogancji i pychy został zrzucony z urzędu, pałacowy budynek został podzielony między rodzinę Cozza, która zajęła prawą część budynku, a pozostała część, ta z Fontanną Medyceuszy, znaną jako Fontanna Św. Rocha (Fontana di San Rocco) stała się własnością rodziny Caposavi. I w ten sposób pałac otrzymał nazwę od dwóch rodów i nazywa się  Palazzo Cozza Caposavi.

Obecnie w części budynku należącej do rodziny Caposavi znajdują się biura Urzędu Miasta, natomiast potomkowie rodu Cozza przeznaczyli swój kawałek podłogi na turystyczny wynajem jako Il Vesconte B&B; do nich należy również Osteria (lokal typu restauracja, najczęściej niższej jakości, ale niekoniecznie) Il Contadino. Contadino znaczy po polsku chłop – może była tam kiedyś jakaś oberża typu „chłopskie jadło” dla ludu? Następnym razem trzeba dopytać o historię. Ech, nie mogę się doczekać kiedy będzie ten następny raz w pałacu.

2. Najbardziej tajemnicza i baśniowa jest Bolsena średniowieczna. Zaczyna się tuż za rogiem budynku mojej ulubionej (bo na razie jedynej w której mieszkałam) rezydencji Il Vesconte.

Wybrukowana kamieniami droga pnie się w górę wśród wąskich, wysokich korytarzy i ciemnych zaułków, aż do zamku – twierdzy na samym szczycie miasta. Tak, tutaj oddycha się średniowiecznym duchem. Od razu skojarzyło mi się to z Chiusdino, gdzie również znajduje się taka „dzielnica” rodem ze średniowiecza.

 

3. Bajkowy zamek – twierdza Rocca Menaldeschi della Cervara znajduje się w najwyższym punkcie Bolseny. Obecnie jest siedzibą zamkowego muzeum, który obejmuje przedmioty z czasów etruskich, jak również słynne Aquario di Bolsena, czyli akwarium z roślinnością i rybami jeziora. Niewiarygodne, jak ciekawa była biżuteria etruskich dam oraz jak baśniowo można poczuć się przy akwarium, szczególnie jeżeli obok znajdują się ciekawskie dzieciaki.

A gdy już obejrzysz wszystkie cuda w muzeum i akwarium, po czym wdrapiesz się na górny taras zamku, zobaczysz niezwykle piękną panoramę miasta i jeziora, poczujesz się, jeśli nie baśniowo, to przynajmniej przyjemnie, bo zdasz sobie sprawę, że warto było wejść do góry, by podziwiać Bolsenę z lotu ptaka albo w swoim telefoniku 🙂

4. Baśniowy klimat miastu Bolsena nadają między innymi artystyczne donice i rzeźby z terakoty.

Z wycieczki po jeziorny prowiant do Bolseny parę lat temu, w pamięci utkwiły mi właśnie te artystyczne donice z ludzkimi twarzami. Jeżeli wejdziesz do miasta wielką brama zwaną “Porta Fiorentina” czyli przez Bramę Florencką w stronę Placu Św. Rocha (Piazza San Rocco) to dojdziesz do sklepu La Medusa.

Pewnie nie przejdziesz obojętnie, tylko wejdziesz tam i kupisz parę tajemniczych Meduz lub oryginalnej biżuterii jako pamiątki z Bolseny.

Miałam to szczęście, że zastałam twórcę Meduz, pana Giuseppe Utano, w jego pracowni, niedaleko zamku – twierdzy, w górnej części Bolseny, więc od razu zrobiłam pamiątkowe zdjęcie jemu i meduzom.

Udało mi się nawet wypytać go o różne aspekty jego pracy i przekonałam się, że mam do czynienia z bardzo utalentowanym i wrażliwym człowiekiem. Wszyscy mieszkańcy Bolsena (pani prowadząca bar, sprzedawczyni w kiosku i pan z pizzerii), z którymi rozmawiałam, wychwalają go pod niebiosa, do czego właśnie się przyłączam.

5. Bolsena jest przystankiem dla pielgrzymów udających się drogą Francigena do Rzymu, która przechodzi dokładnie przez Plac Św. Rocha (Piazza San Rocco), gdzie przy budynku mojej bajkowej rezydencji znajduje się cudowna Fontanna Św. Rocha (Fontana San Rocco), której wody uzdrowiły rany tegoż świętego, przez co stała się bardzo ważnym miejscem dla strudzonych wędrówką pielgrzymów.

Gdy w Bolsenie spotkasz znaki z narysowanym pielgrzymem, podpierającym się kijkiem i niosącym na plecach średniowieczny plecak czyli worek zwany też sakwą, to znak że jesteś na dobrej drodze – na średniowiecznym szlaku Francigena z Canterbury do Rzymu.  Droga ta co prawda po raz pierwszy została opisana w pamiętniku z podróży przez biskupa Canterbury Sigeric the Serious (Sigeric Poważny) około roku 990, ale sama droga jest, rzecz jasna znacznie starsza, pewnie nikt nie wie ile dokładnie liczy lat.

Ciekawe, że w Toskanii symbol pielgrzyma wygląda inaczej. Może pamiętasz, że na toskańskich oznaczeniach drogi Francigena, pielgrzym zwrócony jest w lewą stronę. Mnie osobiście bardziej podoba się ten z regionu Lazio, bo jest zwrócony w prawo, czyli idzie do przodu, jakoś tak bardziej optymistycznie – pewnie dlatego, że już blisko do Rzymu 🙂

Zawsze gdy napotykam drogę Francigena na mojej trasie, myślę o Teresie, która przeszła wiele europejskich pielgrzymkowych dróg, w tym część Francigeny, a dokładniej od Lucca do Rzymu. Ona sama bardzo interesująco i z pasją opisuje na blogu swoje wędrówki. Na temat Bolseny i jeziora znajdziesz tu dwa ciekawe wpisy jej autorstwa Bolsena cz. 1 i Bolsena i okolice cz. 2

6. W Bolsenie w czerwcu odbywa się bardzo ciekawie obchodzone Boże Ciało (Corpus Domini), a to za sprawą artystycznych obrazów tworzonych przez mieszkańców Bolseny z płatków kwiatów. Obrazy są tworzone na chodnikach, żeby procesja Bożego Ciała z biskupem na czele, mogła kroczyć po pięknych, kwiatowych dywanach..

Ja osobiście byłam pod wielkim wrażeniem, obserwując mieszkańców Bolseny przy żmudnej pracy nakładania kwiatowych płatków na chodnikowe dywany. Całe rodziny, łącznie z małymi dziećmi biorą udział w tym zadaniu – jedni donoszą świeże płatki kwiatów, których zużywa się całe mnóstwa, inni nanoszą je na zaprojektowany wzór, jeszcze inni zraszają powstały obraz wodą, aby wiatr nie rozdmuchał całej pracy i tak na całej długości drogi procesji Bożego Ciała przez stare miasto. Mieszkańcom Bolseny należą się wyrazy uznania za szacunek dla tradycji, ogrom żmudnej pracy, oraz za artyzm i determinację.

7. Jest tu wiele dobrych jadłodajni typu osteria, trattoria, pizzeria. Ja szczególnie upodobałam sobie Trattorię Da Pichietto, która znajduje się między Bramą Florencką a Placem św. Rocha, niedaleko wcześniej wspomnianego Il Vesconte.

Trattoria znajduje się w miejscu, gdzie dawno, dawno temu istniał klasztor i kościół im. Jana Chrzciciela, na temat którego pierwsze znane udokumentowane wzmianki pochodzą z XII wieku.

Piękne miejsce, bardzo sympatyczna obsługa, menu oparte głównie na świetnie przyrządzonych jeziornych rybach, ale i innych przysmaków tu nie brakuje.

Mnie bardzo smakowały małe kanapeczki (crostini) posmarowane różnymi pastami, z których bardzo ciekawy smak miały „Crostini ai agrumi”, w wersji na słono, w których wyczułam skórki cytryny, pomarańczy, migdały lub orzeszki pinii, dodatkowo parmezan i coś jeszcze. Jadłam je po raz pierwszy w życiu i naprawdę zachwyciłam się tym nowym smakiem.

Białe wino w Trattoria Da Picchietto. jakby bardzo lekko musujące, jakby Prosecco.

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie serwowane tu białe wino, jakby odrobinę musujące, przypominające słynne prosecco, toteż na początku upajałam się widokiem wesołych, szampańskich bąbelków, które utrzymywały się dosyć długo w karafce, co jest oznaką dobrej jakości tego rodzaju wina, a później dobierałam się do samego napoju bogów.

Miejsce to docenione zostało nie tylko przeze mnie, ale i przez włoską telewizję MARCO POLO produkującą filmy podróżnicze, które opowiadają co warto zwiedzić, gdzie jechać z uwzględnieniem ciekawostek i specjalności kulinarnych danej okolicy. A że Trattoria “Da Pichietto” słynie ze smakołyków, w których główną rolę grają ryby jeziora Bolsena, TV Marco Polo zrobiła reportaż właśnie tam, głównie o potrawie, która nazywa się „Coregone in porchetta”.

 

Myślałam, że coregone to szczupak, ale przetłumaczyłam sobie tę nazwę na polski i wyszło mi „sieja”, więc nazwa popisowego dania Trattoria Da Picchietto to „Sieja a’la pieczony prosiak”. Ryba ta przyrządzana jest z przyprawami typu szałwia, rozmaryn, czosnek, koper włoski (finocchio selvatico), które zazwyczaj dodaje się do mięsa wieprzowego. 

Pytałam się właściciela tej restauracji, jak zwabił do siebie tę telewizję, a on na to „Sami do mnie przyszli! I od razu powiedziałem, że nie będę płacić za żadną reklamę, na co oni tylko tyle, że to nie będzie żadna reklama tylko rzetelna, podróżnicza informacja kulinarna i że oczywiście nie ma mowy o żadnej zapłacie. Więc jak doceniają, a w dodatku robią darmową reklamę, trzeba brać”.

I tym optymistycznym akcentem kończę opisywać słowa – klucze na temat Bolseny, mając pełną świadomość, że parę zdań na temat jednego kluczowego słowa to bardzo mało – aż się prosi o jeden wpis na jedno słowo – klucz. I o wielką etruską historię Bolseny w odrębnym artykule.

Może Ty swoją wycieczkę do Bolseny opiszesz za pomocą całkiem innego zestawu słów – kluczy? U mnie jest obecnie siedem kluczy, siedem spełnionych, turystycznych życzeń – po prostu jak w bajce. I już wiem, że moja opowieść o Bolsenie będzie miała kontynuację, bo zachwytów przeżyłam tam co niemiara co uwiecznił mój aparat fotograficzny.

W poprzednim, popełnionym parę lat temu wpisie o Bolsenie, zamieściłam informacje o jeziorze oraz krótkie ale piękne filmy z tej okolicy. Wybrałam z youtube te filny, które według mnie oddają najbardziej oddają piękno okolicy Bolsena i są bardziej muzyczne niż przegadane. Znajdziesz je tutaj.

A teraz zostawiam Cię z jeziorem, wodą, ciszą i wielką niebieskością Bolseny. Ciaoooo! 🙂 

 

6 komentarzy

  1. Wiollu, gdybym przeczytała ten wpis o Bolsenie przed moją wyprawą ( Via Francigena) zupełnie innym okiem bym na nią patrzała…
    Odkrywasz perełeczki tam, gdzie ja przechodzę obok jak kolo zwykłej, normalnej rzeczy.
    No i jeszcze wzmianka o moim blogu.
    Grazie mille Cara !!!

    • No popatrz! A ja właśnie podczas czytania Twoich opowieści o pokonywaniu odcinków pielgrzymkowych dróg pomyślałam, że Ty sobie idziesz i odkrywasz kolejne perełki tam, gdzie przechodzę obojętnie 🙂 Salutuję 🙂

  2. Dziewczyny!!!!Podczas ktorys wakacji odwiedze wszystkie wasze odkryte perelki ,Pozdrawiam setdecznie

    • Cieszę się, że Cię zainspirowałam. Naprawdę warto – ja byłam zachwycona, tyle pięknych chwil zachwytu tam przeżyłam. Wiadomo każdy zachwyca się czymś innym, ale myślę że wsród siedmiu kluczy znajdziesz swój, a potem dorobisz sobie własny, oryginalny tylko Twój klucz do Bolseny i innych perełek 🙂 Salutuję, ciaoooo 🙂

  3. complimenti per il sito!
    le foto sono molto belle…
    riescono a mostrare molto bene
    il fascino del luogo, e grazie anche per le belle foto
    che hai fatto alle nostre terrecotte ….
    auguri per la tua iniziativa.G.utano
    (www.la-medusa-online.com)

    • Non vedo l’ora di visitare la Bolsena un altra volta e vedere le Meduse nuove 🙂 Grazie mille per le Sue parole gentile e auguri di buon lavoro. Saluti da Bucine.

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>