Opowiem Ci o mojej drodze do Toskanii

» Posted by on Mar 28, 2014 in Foto, Ludzie, Podróże, Przygody Pandzi | 2 komentarze

Opowiem Ci o mojej drodze do Toskanii

Opowiem Ci o mojej drodze do Toskanii.

Opowiem Ci o moim zachwycie podróżami Pandzią do Toskanii. Opowiem Ci o tunelach i o światełku w tunelu…

Ostatnio wiele rzeczy mnie zachwyca – na pierwszym miejscu jest oczywiście Toskania ze swoimi falującymi wzgórzami i moimi ulubionymi domami typu Leopoldina, które to domki według Włochów mają na górze wieżyczkę (w języku włoskim torretina), a według jednej mojej spostrzegawczej, polskiej koleżanki – nadbudówkę 🙂

Moja Pandzia niezmiennie mnie zachwyca, tak samo jak i długie podróże do Toskanii. W zasadzie zachwycam się wszystkim; zarówno wąskimi, krętymi, toskańskimi drogami, przestronnymi autostradami i tunelami na mojej drodze Polska-Słowacja-Austria-Italia. Często jeżdżę autem do Toskanii, w lato czy w zimę, w słońcu czy w deszczu, o każdej porze roku i w różnych warunkach pogodowych. Ale dziwne, złapałam się na tym, że moje wspomnienia zawsze są pełne słońca, błękitnego nieba i jazdy Pandzią w towarzystwie włoskiej muzyki typu Zucchero, Eros Ramazzotti albo Andrea Bocelli. Tak zawsze wspominam moją drogę:

Są to zdjęcia z 28 listopada zeszłego roku, gdy po zbiorze oliwek jechaliśmy na lotnisko – wracałam do domu samolotem, jako że nie opłacało mi się przyjeżdżać autem na dwa tygodnie. Gdy jestem kierowcą i jadę do/z Toskanii, robię sobie różne zdjęcia dróg czy też parkingów, które można zobaczyć na wcześniejszych wpisach np: tutaj, ale staram się nie zatrzymywać zbyt często, żeby nie przedłużać czasu jazdy.

A w listopadzie, dzięki temu, że byłam pasażerem, mogłam sobie “pstrykać” do woli zdjęcia otoczenia z samochodu. Doszłam do wniosku, że droga jest bardzo fotogeniczna. Zresztą, droga jak droga, ale te tunele! Droga do Toskanii jest pełna tuneli biegnących pod “przewierconymi” górami. Jadąc z Polski można się ich spodziewać już za austriacką miejscowością GRAZ, potem mamy drogę w Alpach za KLAGENFURTem aż do UDINE, gdzie jest ich całkiem sporo, a BOLOGNA – FIRENZE (Florencja) to przejazd przez Apeniny, co dla kierowcy oznacza przejazd niezliczoną ilością tuneli, dłuższych i krótszych.

Często są bardzo długie i gdy wyjeżdzam z takiego tunelu na pełną słońca autostradę, dostaję oczopląsu, pewnie dlatego, że nie mam zwyczaju używania okularów przeciwsłonecznych. We wspomnianym listopadzie udało mi się parę razy wykonać zdjęcia “światełka w tunelu”, którymi oczywiście też się zachwycam.

swiatlo tunel1

Światełko w tunelu wiąże się nierozerwalnie z olśnieniem, niekoniecznie słonecznym, jak ma to miejsce na słonecznej autostradzie, ale na przykład “mózgowym”, jak to miało miejsce w moim przypadku tydzień temu przed moim wyjazdem do Toskanii.

Cieszę się, że mnie olśniło, aby pojechać sobie na mały wiosenny przeglądzik Pandzi do fachowców AUTO-HITu. Dobrze, że dostosowałam się do ich zaleceń co do dogorywających amortyzatorów i oleju silnikowego.

Bo w zasadzie myślałam sobie, że olej wymienię sobie po przyjeździe do Włoch, już na toskańskiej głuszy, gdzie na szczycie wzgórza mieszka sobie samotnie Alessio „Złota Rączka”, który zna się na wszystkich maszynach świata. Co prawda mieszka w warunkach urągających wszelkim zasadom higieny i pamiętam, że patrzyłam z przerażeniem jak ostatnio w zagraconym wszystkim co się da garażu wlewał do silnika mojej Pandzi coś żółtego z pięciolitrowej butli po wodzie, ale za to Pandzia jeździła jak rakieta! Pewnie to było jakieś skomponowane własnoręcznie paliwo rakietowe 🙂

Wracając do AUTO-HITu – nimi też się zachwycam. Dzieki panom mechanikom i pracownikom działu obsługi klienta, dzięki ich fachowej pracy, całorocznej opiece, konstruktywnym uwagom i zaleceniom, do których się oczywiście stosuję, jestem naprawdę spokojna o moją Pandzię, która ze śpiewem Andrea Bocelliego na ustach znowu spokojnie przybyła do Toskanii.

 

2 komentarze

  1. Wjazd do Włoch to liczne mysie norki, jak mawiał mój syn, inne niż te w Austrii.
    Oczywiście najsympatyczniejsze te miedzy Bolonia a Florencją 🙂

  2. Zgadzam się całkowicie a nawet „totalmente”. Tydzień temu, gdy jechałam do Toskanii tunele między Bolonią a Florencją nie zrobiły na mnie negatywnego wrażenia – byłam wypoczęta (dłuższa drzemka na parkingu) i cieszyłam się nawet, bo na trasie ulewny deszcz, a w tunelach przynajmniej było sucho, więc odpoczywałam sobie od deszczu 🙂 Ale przyznaję, że wolę tunele, gdy wracam do Polski, bo jestem pełna sił i entuzjazmu do jazdy. Najgorzej jest, gdy zrobiło się 1300 km, jestem zmęczona, a tu jeszcze ponad 100 km i te tunele! Wszyscy gnają na złamanie karku, a ty musisz gnać z nimi bo cię rozjadą albo przejadą Ci po plecach 🙂
    Pozdrawiam ciepło z Toskanii

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.