Opowiem Ci o okolicy zamku Brolio

» Posted by on Wrz 15, 2014 in Foto, Ludzie, Podróże | 2 komentarze

Opowiem Ci o okolicy zamku Brolio

Opowiem Ci o zamku Brolio i jego okolicy.

Zabiorę Cię ponownie do krainy CHIANTI, „do tych pagórków winnych, do tych łąk zielonych tj. gajów oliwnych” parafrazując wieszcza Adama, którego słowa nie wiadomo skąd pojawiły się w mojej głowie.

Już wiem! Chyba uświadamiam sobie, że już wiem, dlaczego – bo tęsknię za okolicą zamku Brolio prawie tak mocno jak za naszym poczciwym Beskidem Żywieckim. Bo jak tu nie tęsknić za takim widokiem? MAMMA MIA! Toż to czysta PO-E-ZI-JA! 

Przez przypadek nawet mi się zrymowało, więc skoro tak dobrze mi idzie, pewnie niedługo zostanę poetą. Tak w zasadzie chciałabym być POETĄ OBRAZÓW. A może już jestem? Okolica zamku Brolio zapada w pamięć i w serce równie głęboko jak słowa wieszczy.

Chociaż… tytuł najlepszego na świecie poety obrazu (i smaku) należy zapewne do Matki Natury, a w dalszej kolejności do tych, którzy potrafią pięknie utrzymać, doglądać i udoskonalać jej dzieło, w tym przypadku wycisnąć sok, poddać go procesowi przyjemnej fermentacji i pięknie zabutelkować 🙂IMG_7139

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że już niedługo Matka Natura obdarzy winogronowe liście nową szatą rdzawo-czerwoną. To dopiero będzie spektakl dla oczu i ducha, gdy za tydzień, dwa, a może trzy (kto wie?) wszystkie winnice w okolicy zamku Brolio pokryją się tym kolorem!

Niedoszły POETA pokusi się teraz o naukowe ujęcie, wynikające z jego własnych badań naukowych, tematu pejzażu otaczającego zamek Brolio:

Zamek Brolio znajduje się w otoczeniu dwóch głównych, naturalnych elementów toskańskiego pejzażu tj. gajów oliwnych i winnic. Elementem zmiennym pejzażu są winnice, jako że winorośle zmienia kolor liści od jasnozielonego na wiosnę, przez zieleń letnią, następnie rdzawą czerwień na jesieni, aż do postaci brzydkiej, prawie „bezgałęźnej” (ciekawe czy jest takie słowo w słowniku???), a więc i bezlistnej w zimie.

Krótko mówiąc winorośle późną jesienią udaje się w stan spoczynku, przybierając w tym celu postać smutnych, sterczących, CIEMNYCH BADYLI… Natomiast elementem stałym pejzażu są wiecznie zielone drzewa oliwne, których „szata graficzna” wygląda zawsze tak samo, nawet po obowiązkowym, wiosennym przycięciu niektórych gałęzi, ich forma tj. kształt nie zmienia się radykalnie”.

Niniejszym naukowy wywód w tym oto miejscu się wyczerpuje, ale gdyby ktoś potrzebował, mogę naprodukować takich wykładów mnóstwo, a nawet wygłosić je tonem jak najbardziej naukowym.

Wróćmy zatem do języka GŁUSZY, na razie (i jeszcze) z naleciałościami naukowymi. Element stały pejzażu, czyli moje ukochane oliwki w świetle słońca późnego, wrześniowego popołudnia, tuż przed zamkiem Brolio:IMG_7135

… oraz w połowie lutego tego roku. Było już dosyć późno na robienie zdjęć, ale i tak nie oparłam się pokusie z uwagi na świeżą zieloność trawy (nawet wieczorną porą) pod oliwkowymi drzewami. W końcu u nas w PL nie widzi się w zimie tak soczystej zieleni. Tak wyglądały drzewka oliwne z zamkiem Brolio w tle, w zimie, na początku lutego, z zachmurzonym niebem w tle:Brolio zimowe i oliwki

Teraz, na początku września obejrzałam sobie dokładniej okolice zamku Brolio. Kilkaset metrów za zamkiem zauważyłam wyżej wspomniane „elementy stałe” czyli drzewa oliwne w moim ulubionym otoczeniu tarasów wzmocnionych kamiennymi murami, wykonanymi tradycyjną, starą metodą NA SUCHO.IMG_7138

Winnice, drzewa oliwne, a zamek? Zamek od wieków był własnością Barona RICASOLI, który „wymyślił” od podstaw słynne wino Brolio, jedno z dwóch najbardziej słynnych, obok Brunello di Montalcino, toskańskich win.

na winnicy; tabliczka informacyjna z herbem rodowym rodziny Ricasoli

Baron RICASOLI był bardzo ważną postacią w Toskanii. O jego historii więcej można przeczytać na stronie rodziny RICASOLI i zamku Brolio. Z jego strony wynika, że można nawet wynająć sobie apartamenty w jego zamku, tylko trzeba być członkiem jakiegoś tam klubu.

Ale gdyby jakiś polski turysta, nie będący członkiem żadnego klubu włoskich, możnych i wielkich,  chciał tam zamieszkać na parę dni, może nie robiliby problemów? Podejrzewam, że wystarczyłoby, że zapłaci. Jakby ktoś umierał z ciekawości, to chętnie przetłumaczę co trzeba i pomogę, a przynajmniej postaram się zrobić wszystko, żeby pomóc w zamieszkaniu w okolicy Brolio.

Tak czy inaczej Barone RICASOLI jest postacią bardzo zasłużoną dla Toskanii, a nawet teraz mówi się o nim w związku z wiaduktem na nowo wybudowanym odcinku autostrady, którego otwarcie odbędzie się wkrótce w miejscowości Levane. Dla mnie oznacza to, że nie będę musiała jechać do Montevarchi, aby wskoczyć na autostradę, bo już w Levane będzie można włączyć się do szybkiego ruchu.

A z tym wiaduktem to jest taka sprawa, że ważni urzędnicy i politycy zastanawiają się nad uświetniającą go nazwą i biorą pod uwagę nazwiska dwóch słynnych i zasłużonych osobistości toskańskichLeonardo da Vinci  i właśnie barona Ricasoli. Ciekawe czyja osoba wygra? Dopisek po latach: wygrał Leonardo da Vinci.

I kiedy moja GŁUSZA będzie bliżej bardziej zmotoryzowanego świata? Mówią, ze niebawem, i mówi się o końcu września jako dacie otwarcia – można już  zaobserwować poważnie zaawansowane prace budowlane. Może uda mi się pojawić się na otwarciu nowego odcinka autostrady, no i oczywiście opisać i obfotografować co się da, o ile jeszcze będę w Toskanii Ostatnio w sierpniu Andrea Bocelli śpiewał z okazji otwarcia wyremontowanego mostu nad rzeką Arno we Florencji, więc może przyjedzie zaśpiewać na wielkie otwarcie do Levane? To byłoby coś!

A wracając do zamku, byłam tam krótko jakieś dwa lata temu. Pamiętam, że było diabelsko gorąco, miałam mój jedyny wolny dzień w tygodniu, było popołudnie i zostało mi mało czasu na dalszy wypad. Marzyłam o wodzie, morzu, jeziorze albo przynajmniej o basenie, a nie o jakichś rozgrzanych murach czy zamkach.

Do środka pałacyku nie można było wejść, bo są to pomieszczenia prywatne, w których mieszkają spadkobiercy słynnego barona. Ale przynajmniej za cenę 5 eur – biletu wstępu na zamek, można przejść się po ogrodzie, wzdłuż murów obronnych i po dziedzińcu, który wynagrodził mi trochę moją „męczarnię ryby bez wody”.

ikona

Kocham lawendę, kocham wiekowe budowle i miejsca z duszą, ale wtedy „w dzień gorącego lata”, wściekła na diabelski, włoski upał, nawet nie próbowałam udawać PANI NA ZAMKU, a szkoda! Bo jednak czasami warto spojrzeć na świat z pozycji Pani na Zamku… I racja! Z wysoka widać więcej, nie tylko „przydomowy” ogródek …image354

…. ale i pracującą na naszą i Waszą chwałę część Toskanii 🙂Toskania podgladana kwadrat ikona Tak sobie ostatnio pomyślałam, że Pani Swojego Czasu, czyli Aleksandra Ola Budzyńska, którą od pewnego czasu baaardzo podziwiam, autorka wielu projektów, z których najbliższy mojemu sercu jest właśnie PANI SWOJEGO CZASU, zawsze jest „Panią na Zamku” czyli Panią Swojego Życia, co dla mnie jest ostatnio tematem wielu przemyśleń.

Niech się myśli i przemyśliwuje… Byleby szybko dojść do jakichś konstruktywnych wniosków. Mam nadzieję, że wskazówki, między innymi pochodzącymi ze strony Oli, pomogą mi do nich dojść.

Pozdrawiam Cię jeszcze z Toskanii. Ciaooo 🙂

2 komentarze

  1. Piękne zdjęcia! Z przyjemnością poczytałam. Tak tam pieknie i słonecznie.

    • Cieszę się, że moje foty Ci się podobają 🙂 Ale, ale – pamiętam, że miałaś zamiar wybrać się do Toskanii we wrześniu. Może zobaczysz to wszystko na własne oczy? Zobaczysz, będziesz zachwycona! Na żywo okolica Brolio robi o wiele większe wrażenie 🙂 Pozdrawiam Cię słonecznie

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.