Panforte i zamek Lupinari. Słodkie Dolce Vita

» Posted by on Sty 20, 2016 in Kuchnia, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże, Toskańskie tradycje | 12 komentarzy

Panforte i zamek Lupinari. Słodkie Dolce Vita

Panforte i zamek Lupinari. Słodkie Dolce Vita.

To jest opowieść z cyklu „Wyjeżdża „BIDOK” po raz pierwszy za granicę, w dodatku do pracy i DZIWUJE SIĘ wszystkiemu”.

Czasem pozwalam sobie na ujawnianie autentycznych doświadczeń z Toskanią w tle, pracy ponad siły, nieustannego, 24-godzinnego towarzystwa bardzo schorowanych, włoskich seniorów itd.

Na szczęście niektóre zdarzenia obróciły się na moją korzyść, więc będzie bez traumy.

Zawsze mieszkałam w Tychach w blokowisku, w bardzo skromnych warunkach, a gdy pojechałam pierwszy raz za granicę, do Toskanii (nie jako turysta, ale do pracy jako “pomoc do wszystkiego”), zamieszkałam na zamku Lupinari.1 ZAMEK WIDZIANY Z BORGO FB panoramiczne

Na parterze były salony, zamkowa kuchnia oraz jadalnia (z baaardzo długim stołem, jak z filmów o arystokratycznych rodach), na pierwszym piętrze znajdowały się sypialnie właścicieli zamku oraz dla gości (każda sypialnia z łazienką).

Drugie piętro ziało pustkami komnat o najróżniejszym przeznaczeniu (przede wszystkim garderoby z setkami butów, tysiącem ubrań). Tam też znajdowały się pokoje dla „pomocników”, czyli między innymi dla mnie. A wyżej wchodziło się na górny taras i zamkowe wieże.3 gorny taras fb

Mój pokój miał wysokość ponad czterech metrów, metraż większy niż niż całe moje tyskie mieszkanie, kolor ścian – przecierany i “przydymiony” róż wenecki, okna kształtem przypominały te z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy, sufit i góra ścian malowane w roślinne motywy…. Mamma Mia! Wtedy zorientowałam się, że piękne, przestronne, wysokie wnętrza z ozdobnymi oknami są do mieszkania, a nie do podziwiania w kościele lub w muzeum

Piękne otoczenie bardzo pomaga czuć się dobrze, wyjątkowo, fantastycznie! A moja dusza uniosła się do góry i nie chciała wrócić na dół. Inna sprawa, że dla mnie – słabej urzędniczki, ciężka fizyczna praca pomocnika do wszystkiego (sprzątanie i praca na akord w restauracji), trwająca szesnaście godzin na dobę 6 dni w tygodniu, spowodowała, że dalsze wznoszenie się DUSZY okazało się, delikatnie ujmując, problematyczne, gdyż ciało było zbyt zmęczone. No i nie było absolutnie czasu dla DUCHA … Spać, pracować, spać pracować, spać, pracować!

www.sienafree.it

www.sienafree.it

Ale było również parę miłych akcentów, które spowodowały, że poczułam się jak prawdziwy turysta. W niedzielę właścicielka zamku, signora Maria Letizia, zapytała się mnie, co chcę robić w mój wolny dzień. Odpowiedziałam, że zamek to najpiękniejsze miejsce w jakim byłam, dlatego wolny dzień chcę spędzić w ogrodzie i w okolicy, na co pokiwała głową i oznajmiła, że chciałaby mnie oraz jednego z nowych pomocników wziąć na krótką wycieczkę do Sieny.

Crystaldemivida.blogspot

Źródło: Crystaldemivida.blogspot.com

No i zaczęła się toskańska MA-DŻI-JA. Oglądając się ciekawie na wszystkie strony, przypatrując się szczegółom architektonicznym budynków, wąskimi uliczkami szliśmy w górę Sieny, aż doszliśmy do „muszli” Piazza Del Campo.

W jednej z najbardziej eleganckiej kawiarni przy Piazza Del Campo, signora zamówiła dla nas aromatyczną, włoską kawę i po kawałku Panforte, tradycyjnego placka z suszonych owoców i bakalii, z którego Siena słynie na cały świat. Mniaaaam! Nowością dla mnie było to, że na spodzie tego placka był opłatek, tj. warstwa o smaku opłatka. I to było moje pierwsze spotkanie z włoskim DOLCE VITA. Grazie, signora Maria Letizia 🙂panforte 2 - Copia

Gdy będziesz w Sienie, kup sobie koniecznie Panforte np. produkcji słynącego z poszanowania kulinarnych tradycji Nannini. Panforte jest tradycyjnym przysmakiem związanym ze świętami Bożego Narodzenia, ale w Sienie kupimy go zawsze. W innych toskańskich miastach kupimy go również w okresie wakacyjnym (ukłon w kierunku turystów).

Jeżeli chodzi o supermarkety, musisz przygotować się na to, że tanie Panforte tam kupione będzie mniej lub bardziej „zindustrializowanym” produktem, ze składnikami gorszej jakości. Na porządku dziennym jest zastępowanie droższych suszonych owoców i bakalii tańszymi odpowiednikami lub co gorsza, tanim suszonym melonem, który ma dziwny smak.

Niekiedy robi mi się słabo podczas czytania składu procentowego składników taniego „badziewia” czyli podrabianego „tego nie wiadomo czego” zwanego dumnie Panforte. Nie oszukujmy się – jeżeli zamienimy brakujące nam suszone figi na rodzynki, albo co gorsza, na suszonego melona, to owszem, Panforte będzie tańsze, ale będzie miało całkiem inny, niestety nie tradycyjny i nie najlepszy smak.

Źródło: www.scattidigusto.it

Źródło: www.scattidigusto.it

Bardzo lubię Panforte i od dwóch lat piekę go sama. Na początku korzystałam z przepisu Nigelli Nigellissimy, ale potem zmodyfikowałam go tak, aby był jak najbardziej zdrowy tj. usunęłam z jej przepisu cukier, mąkę i masło, a kandyzowane skórki u mnie są oczywiście w wersji bez czekolady. Zamiast mąki dodaję zmiksowane orzechy włoskie, zamiast masła pół szklanki wody, aby gotowane z miodem składniki dobrze się połączyły, a nie przypalały, dokładam tez więcej fig i często zamiast orzechów laskowych dodaje włoskie. Przepis Nigelli Mistrzyni Dorota Świątkowska z Moje Wypieki uznała za najlepszy z wszystkich, więc polecam i linkuję przepis na panforte z Moje Wypieki.

Łyżka zmielonego anyżku oraz parę zmielonych ziaren kardamonu też wzbogacają bardzo smak, więc go dodaję z przyjemnością. Zdarza mi się dodać pół tabliczki gorzkiej czekolady, w zależności od tego jakie mam składniki. Świeże Panforte jest twardawe, najlepsze jest po kilku dniach, tygodniu, ale i tak znika w mgnieniu oka 🙂 

Bardzo lubię robić i jeść Panforte, ale najbardziej mi smakuje, gdy mogę go wykonać z włoskich składników najwyższej jakości – mam na myśli przede wszystkim suszone figi oraz świeżo kandyzowane skórki cytrynu (cedro) i pomarańczowe, które we Włoszech są sprzedawane w dużych kawałkach i można je ciąć według upodobań.

Gdy przebywam w Polsce, mam dostęp do żywności tylko z pobliskiego supermarketu i zawsze mam wtedy mam dylemat „robić go czy nie robić z tych dziwnych fig i nafaszerowanych chemią kandyzowanych granulków”.

Trad-Tuscan-Siena-Panforte

W zasadzie, z perspektywy lat mogę powiedzieć, że jestem szczęściarą – nie każdy emigrant ma zamek Lupinari i Panforte na początek pracy w pięknym, włoskim kraju. Po prostu Dolce Vita 🙂

Źródło zdjęć: zdjęcia zamku i posiadłości Lupinari pochodzą z strony Tenuta Lupinari na Facebooku, Valdarnopost oraz tripadvisor.com.

12 komentarzy

  1. Wiollu, nie jem słodyczy i w zasadzie ich nie lubie, ale tak opisałaś to „panforte”, że gotowa byłabym spróbować… Przy następnej bytności w tej uroczej krainie – kupię kawałek…
    A co z zamkiem Lupinari?

    • Znaczy że potrafię kogoś skusić moim słowotokiem 🙂 Suuuuuper! A co z zamkiem? Fizycznie nie dałam rady… Ale pozostajemy w kontakcie, bo chyba się lubimy 🙂 Chciałabym móc tam wrócić, pooglądać stare kąty 🙂

  2. Oj tak, zamek robi wrażenie. Ciekawe jakbym się w nim odnalazła? Też mieszkam w małym mieszkaniu. 🙂 Wiollu jesteś szczęściarą. Ale nie tylko dlatego, że mieszkałas na zamku. Potrafisz doceniać to co przynosi Ci życie. I to jest najważniejsze. 🙂

    • Właśnie, najważniejsze to doceniać to co przynosi nam życie. Mieszkać na zamku – to brzmi dumnie! 🙂

  3. Lubię panforte, ale nie wszystkie mi smakują…
    Ciekawe wspomnienia i doświadczenia.

    • Tak, niektóre panforte są zbyt „industrialne” – powyżej (w tekście) piszę o bardzo niedobrym procederze zastępowaniu droższych tradycyjnych składników tanimi, np. zamiast fig rodzynki albo suszony MELON. Najlepiej poszukać Panforte z dobrej firmy albo zrobić samemu 🙂

  4. ależ cudne fotografie! świetny blog! pozdrawiam serdecznie 😉

    • Dziękuję w imieniu autorów fotek Panforte i zamku 🙂 Moje zdjęcia Panforte i zamku może wkrótce się pojawią 🙂

  5. Gosiu,
    Ależ nabrałam ochoty na te pyszności i w ogóle na słońce w Toskanii…Pozdrawiam Cię serdecznie z Pomorza.

    • Ciao 🙂 Mogę zostać nawet Gosią – imię Małgorzata vel Margerita bardzo mi się podoba. Przybywaj na niesamowicie aromatyczne Panforte, mniaaaam! Salutuję z Toskanii 🙂

  6. Ależ to cudowne miejsce! 🙂

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.