Posts Tagged "siesta"

Siena i wiosna – czasem słońce, czasem deszcz

»Posted by on Maj 6, 2016 in Podróże | 8 komentarzy

Siena i wiosna – czasem słońce, czasem deszcz

Siena i wiosna. Parking typu „klepisko” 🙂 Siena i wiosna. Maj miesiącem wiosny, więc jeszcze o wiośnie. „Czasem słońce, czasem deszcz” (to chyba jakiś tytuł rodem z Bollywood?), czasem miasto, czasem wieś…” …Czasem drzewko, czasem gęś – aż chciałoby się jeszcze dodać, patrząc na obrazek, od którego zaczyna się dzisiejszy monolog. Ale mi się zrymowało! Zauważyłam, że gdy jestem w Toskanii dłużej niż trzy miesiące, dopada mnie tęsknota za naszym najpiękniejszym z krajów. Tęsknota objawia się u mnie najczęściej dziwnego rodzaju “głupawką”. „Głupawka” to taki stan umysłu, który w przypadku tęsknoty charakteryzuje się gwałtownym przypływem fali wspomnień wszystkiego co polskie, nawet i w najbardziej kiczowatym...

read more

Taka jedna wakacyjna piosenka

»Posted by on Sie 8, 2015 in Ludzie, Muzyka włoska, Podróże | 5 komentarzy

Taka jedna wakacyjna piosenka

Jedna taka włoska wakacyjna piosenka. Pisałam niedawno o włoskiej muzyce z nurtu “Muzyki Świata”, która nadawałaby się, według mnie, do Siesty Marcina Kydryńskiego. Kocham muzykę, zwłaszcza tę w duchu SIESTY, więc wsłuchuję się w nowoczesną włoską muzykę w poszukiwaniu tradycyjnych klimatów. Parę lat temu, dokładnie w roku 2012 przebojem wakacji we Włoszech była piosenka świetnego Biagio Antonacci pt. “Non vivo più senza te” (Już nie potrafię żyć bez Ciebie), która zawiera w sobie akcenty, jakich poszukiwałam – w nowocześnie zaaranżowanej muzyce pobrzmiewają instrumenty typowe dla popularnych ludowych melodii, typu tamburyn oraz akordeon, teledysk przedstawia przede wszystkim piękny, tradycyjny włoski taniec “pizzica”, a na końcu piękny ukłon w stronę muzyki...

read more

SIESTA! Sjesta włoska O SOLE MIO!

»Posted by on Maj 29, 2015 in Ludzie, Muzyka włoska, Podróże | 0 comments

SIESTA! Sjesta włoska O SOLE MIO!

SIESTA sjesta, O Sole Mio, CARRAMBA! Sjesta! Pewnie gdzieś wcześniej wspominałam, że jestem wielbicielką MUZYKI ŚWIATA, muzyki tradycyjnej, której towarzyszą instrumenty nie wymagające żadnych wspomagań za wyjątkiem uzdolnionych rąk, śpiewanej z sercem i od serca, wszędzie gdzie się da. A zaczęło się od beskidzkich szlaków, gdzie po raz pierwszy na Hali Boraczej usłyszałam wieczorem, po intensywnej letniej burzy pewnego BACĘ, który śpiewał coś swoim typowym, góralskim głosem. Można rzec, że darł się po góralsku na całe gardło przy swoim szałasie, a dodatkowo jego głos rozlewał się po halach. Niesamowite! Od tego zaczęła się moja fascynacja tradycyjną muzyką góralską Beskidów i Podhala z Trebuniami Tutkami na pierwszym miejscu, ale apetyt rósł w miarę jedzenia,...

read more