Wiosna w Toskanii, Pandzia i ja

» Posted by on Mar 22, 2015 in Pandzia, Podróże, Przygody Pandzi | 0 comments

Wiosna w Toskanii, Pandzia i ja

Wiosna w Toskanii, Pandzia i ja.

Od pewnego czasu wiosna kojarzy mi się z długimi podróżami, w których towarzyszy mi Pandzia, czyli mój samochodzik FIAT Panda. I tak też jest i w tym roku, kierunek jak zwykle Toskania, wyjątkowo piękna, słoneczna pogoda, a wzdłuż drogi – świat budzący się do życia po zimie.

Jak zwykle PANDZIA ociągała się podczas jazdy przez góry – czułam jaką trudność sprawia jej pokonywanie stromych alpejskich i apenińskich wzniesień.

Musiałam ją (i przy okazji siebie) przekonywać, że panowie fachowcy-naukowcy z tyskiego AUTO-HITu, którzy mają ją pod swoja serwisową opieką, zmienili jej silnik i w ramach eksperymentów naukowych wmontowali jej silnik najnowszego Ferrari, więc nie ma rady – musi jechać jak burza! Na szczęście było nie tylko pod górę, ale i z górki, wtedy nie trzeba było Pandzi przekonywać, że ma w sobie silnik Ferrari 🙂IMG_9911

Kiedyś takie zdjęcia z parkingów natychmiast kasowałam, bo uważałam, że mi „zanieczyszczają komputer”, ale od pewnego czasu z czułością oglądam sobie zdjęcia z parkingów, przypominając sobie poszczególne trasy i wyczyny mojego Pandziocha. Kiedyś napisałam nawet HYMN POCHWALNY dla PANDZI 🙂

A tak nawiasem mówiąc, właścicielce Pandzi też przydałaby się wymiana niektórych części mózgu – w Bratysławie przegapiła swój ulubiony zjazd na niedawno wybudowany odcinek autostrady A6, który wiedzie do Eissenstadt a potem drogą nr 50 przez małe mieściny do Wiener Neustadt, w którym łączy się z autostradą Wiedeń-Graz (taki mały przerywnik od autostrady, specjalnie dla Pandzi). A tu masz! A byłam już taka z siebie dumna, że jestem jak „Ostatni Mohikanin” i jeżdżę wszędzie bez nawigatora, a tu nie dość, że przegapiłam zjazd, mało tego brnęłam dalej tą drogą w nadziei, że może będzie następny. A nie było…

Na szczęście gdzieś w pobliżu dawnego przejścia granicznego zobaczyłam jakiś barak, w którym mieściła się firma spedycyjna. Cóż, przyszło mi odświeżyć mój angielski i zapytać o drogę „I’ve missed the way” Eissenstadt/ Wiener Neustadt. I am on my way to Italy” etc.

Zapytali mnie o nawigator i popatrzyli się jak na kosmitę, kiedy powiedziałam, że nie mam, a mogłam powiedzieć, że się zepsuł! Pewnie pomyśleli sobie, że taka Pandzia to nawet i nawigatora nie ma. Jednak chętnie pokazali mi na mapie, gdzie się znajdujemy, gdzie jest moja ulubiona droga, wydrukowali mi nawet plik map, listy ulic, wskazówek (po niemiecku, czyli w języku, którego nawet trochę nie znam) i najbliższy zjazd do Eissenstadt. Ufff!

Przy okazji przypomniało mi się, że zawsze miałam jakieś przygody – podczas jazd z rodziną RATUNKU!!! Pomyłka podczas tankowania w Włoszech!!!, a z podróży „solo” szczególnie zapamiętałam moją pierwszą podróż do Włoch No, i to, że nie pierwszy raz udało mi zgubić się w Bratysławie, co opisywałam TUTAJ.

Dotarłam do Toskanii myśląc o wiośnie i o mało co nie przegapiłabym zjazdu do mojej głuszy w VALDARNO (następny zjazd, na Arezzo, za jakieś 30 km). Bo ktoś w Polsce zapytał się mnie, czy w Toskanii jest już wiosna. I takie niewinne pytanie przypomniało mi, że pora się OBUDZIĆ. Wręcz olśniło mnie, dokładnie jak parę lat temu, w okresie zimowo-wiosennym, gdy miałam bardzo dużo pracy i moje życie było szare, bure i do bani. Jechałam w autobusie i patrząc przez okno zorientowałam się nagle, że ziemia pokryła się soczyście zielona trawą i kobiercami żółtych kwiatów. Niesamowite! Jak to możliwe, że człowiek nie dostrzegł do tej pory cudów wiosny!

Zawsze gdy myślałam o wiośnie w Toskanii, miałam przed oczyma cyprysową drogę wiodącą na pewne wzgórze w toskańskiej GŁUSZY, ze złotą forsycją spływającą ze starego, przydrożnego muru. O, właśnie taką, jak na moim zeszłorocznym wspomnieniu Witaj, Wiosenna Toskanio, z którego jestem nieprawdopodobnie dumna, bo od tego momentu zaczęłam doceniać niewiarygodne pozy, które przybierają do fotografii różnego rodzaju „ziela”.

A w tym roku, wiosna ma dla mnie kolor różowych kwiatów drzewka migdałowego, które sfotografowałam ze stacji benzynowej z Bolonii, gdzie jak zwykle zrobiłam sobie mały przystanek przed Apeninami.IMG_1097

W mojej toskańskiej GŁUSZY jest też parę drzewek migdałowych, które właśnie teraz obłędnie kwitną.DSCF2560 

Nadchodzi migdałowe, wiosenne przebudzenie 🙂

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.