Turystyczne złote Arezzo

» Posted by on Lip 17, 2018 in Drogi Toskanii, Głusza, Podróże | 2 komentarze

Turystyczne złote Arezzo

Turystyczne złote Arezzo

Dlaczego złote? Złote, gdyż od wieków jest miastem złotników o czym więcej tutaj. Złote, bo wiele budynków, w tym Katedra Arezzo jest zbudowana z jasnożółtej skały. 

A czy turystyczne? W zasadzie Arezzo jest, a przynajmniej było (bo zaczyna się to powoli zmieniać), najmniej turystyczne z wszystkich większych toskańskich miast, co dla mnie jest jego wielką zaletą.

Podobnież do Arezzo przyjeżdża się, by obejrzeć trzy obiekty: freski Piero della Francesca w Bazylice św. Franciszka, Duomo czyli Katedrę  i Piazza Grande Wielki Plac Arezzo. Często w ramach szybkiej wycieczki, w której w programie jednego dnia błyskawicznie „zalicza się” San Gimignano, Sienę, Arezzo i Cortonę. Da się? Da się!

Niedawno miałam okazję spotkać w Arezzo uczestników takiej „sprinterskiej” wycieczki, którzy jak na sprinterów przystało, byli pełni energii, roześmiani i sympatyczni. Spotkaliśmy się przy Bazylice Św. Franciszka, w której ja, osoba pomieszkująca prawie 10 lat godzinę drogi od Arezzo, byłam po raz trzeci w życiu. Po prostu skandal – zbyt rzadko wyjeżdżam z głuszy w kierunku Arezzo, jakby nie było stolicy mojej głuszy! 

Naprawdę warto odwiedzić Bazylikę Św. Franciszka, która jest najstarszym istniejącym kościołem w Arezzo. Najdawniej zbudowany kościół kościół znajdował się poza murami miasta i został zburzony w czasie średniowiecznych działań wojennych, więc mieszkańcy Arezzo poprosili aby wybudowano kościół wewnątrz miasta. Tak uczyniono i w 1290 roku wybudowano kościół pod wezwaniem Św. Franciszka tuż przy wewnętrznej ścianie murów Arezzo. Niestety ten fragment murów nie dotrwał do naszych czasów, podczas gdy kościół jak najbardziej tak. 

Na tej dawnej fotografii widnieje jeszcze jako kościół, bo dopiero w 1955 roku został podniesiony przez papieża Piusa XII do rangi bazyliki. Teren przed kościołem nazywał się kiedyś Placem Umberto I, a obecnie jest to Plac Św. Franciszka (Piazza San Francesco).

Źródło zdjęcia: www.filatelianumismaticaumbra.it

Ciekawe, czy autor tej dawnej fotografii rozpoznałby teraz plac przed bazyliką, tak zastawiony przeróżnymi ogródkami różnych jadłodajni, że trudno się przecisnąć.

Piazza San Francesco tj. Plac Św. Franciszka i sam budynek Bazyliki obstawiony z wszystkich stron przez bary i restauracyjne ogródki. 

Dobrze, że Arezzo ma bazylikę „z tymi słynnymi freskami” czyli autorstwa Pierro della Francesca, dobrze że człowiek (niby ja) spotyka turystów, dzięki którym uświadamia sobie, że warto szukać nowych dróg. 

Dzięki temu, że czekałam przy ulicy, miałam okazję obejrzeć nigdy nie widziane uliczki na tyłach bazyliki, z przytulonymi do niej smakowicie wyglądającymi restauracjami, trattoriami i kawiarenkami.

Ale byłoby cudnie zjeść sobie w jednej z tych ładnych jadłodajni przytulonych do ścian Bazyliki św Franciszka w Arezzo. Co ja mówię, w jednej! We wszystkich, w każdej po kolei, spróbować to tam mają dobrego 

Tym bardziej, że coraz więcej widać tablic z zachęcającym napisem „Menu turistico” i za całkiem niewielkie, jak na Toskanię, pieniądze można zjeść toskańskie smakołyki w pięknym otoczeniu. W otoczeniu Placu Św. Franciszka zauważyłam cztery podobne tablice z turystycznym menu, ceny od 12 do 18 euro.

2 portate” oznacza dwa dania, czyli na pierwsze najczęściej makaron lub pierożki ravioli z kilkoma sosami do wyboru, na drugie jakieś mięcho lub talerz serów, najczęściej jest też jakaś przystawka typu sałata, frytki lub warzywa grillowane plus „bibita” czyli napój typu woda lub oranżada.

Często wliczone jest wino, ale nie zawsze.  Trzeba być bardzo uważnym, bo wystarczy, że domówisz coś extra i już Włosi uważają, że należy zapłacić jak za „normalny posiłek” czyli co najmniej dwa razy więcej. 

Narobiłam sobie smaka! Mam nadzieję, że Tobie też. Zobacz ile jadłodajni przytulonych do ściany Bazyliki na Ciebie czeka! O tej porze, ok. godz. 17.00 były puste, bo otwiera się je dopiero po 19.00. Na pewno warto poczekać aż je otworzą.

  

A swoją drogą, taka wycieczka zwiedzania w szalonym pędzie, może być ciekawą inspiracją do późniejszego powrotu do zapamiętanych miejsc, do odkrywania ich ponownie wraz z „przyległościami”, na które nie było czasu.

„Do Arezzo wróć”, „Powrót do Arezzo”, „Powrócisz tu” – tak wiele tytułów książek, filmów i piosenek kojarzą mi się z Arezzo. Może dorzucisz jakiś tytuł? 🙂 

2 komentarze

  1. Po takiej opowieści aż chce się tam pojechać. Chcesz jakiś tytuł?
    Dorzucam film La vita è bella z 1997 roku.
    Pozdrawiam.

    • Buongiorno Principessa 🙂 Buongiorno Principe 🙂
      Racja – La vita è bella! To przecież najważniejszy tytuł! Może dlatego mi umknął, że już o nim kilkakrotnie pisałam – napisane, czyli pozamiatane 🙂 Dziękuję Ci! Ten film zrobił na mnie takie wrażenie, ze aż zeskanowałam na potrzeby bloga część włoskiej książki, ze zdjęciami z filmu którą kupiłam by móc otwierać sobie czasem na obojętnie której stronie i przeżywać ponownie momenty filmu.
      Byłam piratem, wiem, ale może Roberto Begnini mi daruje, bo w końcu chciałam pokazać piękno Arezzo 🙂 http://www.mojatoskania.com/arezzo-to-moje-pierwsze-toskanskie-miasto-arezzo-gralo-na-planie-filmu-la-vita-e-bella/

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.