Opowiem Ci o VIVA IL 25 APRILE

» Posted by on Kwi 30, 2015 in Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 5 komentarzy

Opowiem Ci o VIVA IL 25 APRILE

VIVA 25 APRILE, Monte Cassino i Roberto Saviano

VIVA IL 25 APRILE czyli 25 kwietnia.

25 kwietnia to Dzień Wyzwolenia Włoch.

W toskańskiej, wiejskiej GŁUSZY, jak w każdy wiosenny dzień wolny od pracy, każdy porządny rolnik nadrabia zaległości w polu albo w ogrodzie, więc terkoczą traktory i wyją silniki spalinowych kosiarek.

Oględnie mówiąc, nie obserwuje się tu żadnych patriotycznych nastrojów i innych podniosłych stanów ducha.

O święcie państwowym wielkiej wagi przypomina jednak telewizja prezentując wiadomości, w których przewijają się defilady wojsk w wielkich włoskich miastach i publicystyczne kroniki suto okraszone fragmentami filmów wojennych.

Wieczorem jedyna rozrywką dla mnie, osoby pracującej jako opiekunka osób starszych, jest włoska telewizja, na którą zazwyczaj reaguję bez specjalnego entuzjazmu. Przyznaję jednak, że wieczorna TV przynosi mi nadzieję i ulgę, bo telewizja jest ostatnim etapem “stuletniej Bambiny” (schorowanej staruszki) przed jej zaśnięciem. Ufff, za godzinę, dwie, nadejdzie moja wolność! 

Jeden rzut oka na ekran RAI 1 – i momentalnie czuję się szczęśliwa, bo program VIVA IL 25 APRILE czyli “Niech żyje 25 kwietnia” prowadzi Fabio Fizio – autor i gospodarz mojego ulubionego programu publicystycznego Che Tempo che Fà na RAI 3. Od września 2017 jego program jest transmitowany przez RAI 1 – dopisek po paru latach.

Uwielbiam jego mądrość, taktowność, przyjazne nastawienie i prawdziwy szacunek dla rozmówców, więc program z okazji święta państwowego, prowadzony przez Fabio, z góry zapowiada mi się ciekawie. Programy prowadzone przez Fabio Fizio to gwarancja tzw. “dobrego poziomu”, co w włoskiej telewizji nie jest takie oczywiste, żeby nie powiedzieć, że jest rzadkością. 

Jak później doczytałam na www.repubblica.it Fabio Fizio był nie tylko prezenterem, ale przede wszystkim pomysłodawcą oraz autorem programu VIVA IL 25 APRILE celebrującego 70 rocznicę wyzwolenia Włoch, do realizacji którego zaprosił swoich najciekawszych i najcenniejszych współpracowników.

Wśród nich jest Roberto Saviano – publicysta wspomnianej wcześniej włoskiej gazety codziennej “La Repubblica”, pisarz poruszający ważne tematy dla włoskiego społeczeństwa; jego pierwsza słynna książka pt. “Gamorra” wnika w mafijne imperium Camorry tj. w reguły i zasady działania środowiska mafijnego. Poźniejsze książki również koncentrują się na ważnych społecznie problemach; ludzi mafii i mechanizmów przemysłu narkotykowego, kontrolowanego przez mafię.

Saviano zawsze wypowiada się w tak mądry i przekonujący sposób, z tak dogłębną znajomością tematu, że jego wypowiedzi są w Bel Paese naprawdę opiniotwórcze.

Gdy parę lat temu, dokładnie 5 lutego 2012r. w moim ulubionym programie czyli Che Tempo che Fà, opowiadał o wydanym we Włoszech tomie poezji naszej noblistki Wisławy Szymborskiej, a nawet czytał jej wiersz osobiście przed kamerami, w ciągu następnych dni ta wcześniej niezauważana przez Włochów książka stała się bestsellerem!

I właśnie z Roberto Saviano, stojącym na polskim cmentarzu w Monte Cassino, połączył się z Rzymu Fabio Fizio. To co mówił Roberto Saviano i sposób, w jaki to mówił wywołał we mnie ogromne wzruszenie.

Dokładniej o jego słowach pisze na przykład polski portal ONET“W dniu Święta Wyzwolenia we Włoszech, w 70. rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem i hitleryzmem znany pisarz Roberto Saviano oddał hołd żołnierzom II Korpusu Polskiego. Nazwał ich “zapomnianą armią”, która wyzwoliła południe Włoch”. Więcej w tym linku.

Dodam tylko, że Roberto Saviano przytaczał wiele faktów wojennej historii Polski i mówił o polskich żołnierzach, którzy ginęli za nie swoją ojczyznę tak prostymi i pięknymi słowami, że łzy napłynęły mi do oczu.

Przypomniał mi się wtedy moment, gdy zwiedzałam polski cmentarz wojskowy na Monte Cassino. Patrzyłam na jasne płyty nagrobków, wczytywałam się w napisy, w informacje, czasami w brak informacji – często była to tylko data śmierci … i czułam straszny żal, łzy w oczach takie, że nic dookoła nie widziałam i powiększającą się “gulę” wzruszenia w gardle.

W Monte Cassino byłam w towarzystwie osoby, wobec której starałam się pokazać, jaka to ja jestem silna. Jakoś udało mi się wtedy pohamować i nie rozpłakać się i byłam z siebie bardzo dumna, że jestem taka “SILNA” (!!!)

Dopiero teraz, słuchając Roberto Saviano opowiadającego o niezłomnej walce polskich żołnierzy pod Monte Cassino, wypłakałam łzy, które nosiłam w sobie ponad 3 lata. I nareszcie, gdy pozwoliłam sobie na SŁABOŚĆ, poczułam się naprawdę SILNA. Myślę, że KOBIECA SIŁA byłaby pewnie ze mnie dumna. Chociaż głowy nie daję…

Statystyki oglądalności prezentowane na stronie internetowej poczytnego włoskiego dziennika LA REPUBBLICA, mówią, że program ten obejrzało we Włoszech ponad 4 miliony 88 tys. widzów. Jak wspomniałam, słowa Roberto Saviano są bardzo opiniotwórcze, więc jego słowa o bohaterstwie Polaków oraz rzetelne przedstawienie faktów wojennej historii Polski dotarły do milionów Włochów i, mam nadzieję, pozostaną w pamięci tych wszystkich, którzy sceptycznie odnosili się co do roli polskich żołnierzy w wyzwoleniu Włoch.

Pamiętam, że byłam bardzo przejęta przed wyjazdem do Monte Cassino, rozmawiałam o tym z Włochami z Głuszy, tymi nielicznymi wykształconymi i jakie były ich komentarze?

Ano takie, że my Polacy jesteśmy barbarzyńcami, bo doprowadziliśmy do zniszczenia zabytkowego klasztoru Monte Cassino. Że chcemy zawsze “machać szabelką” za wszelką cenę, nie patrząc na realia. I że wszystko to było niepotrzebne, bo wojna się już miała ku końcowi, a Niemcy, którzy byli bardzo osłabieni i tak by się wycofali albo poddali, nie niszcząc wspaniałego klasztoru… No tak, to jedyna “zasługa” Niemców w II wojnie światowej – że z szacunku dla antycznej historii Italii oszczędzili Włochom ich antyczne zabytki nie bombardując ich i nie niszcząc.

Po raz pierwszy spotkałam się z takim podejściem! W Polsce zawsze słyszałam o nadludzkim bohaterstwie Polaków pod Montecassino, o polskiej przelanej krwi dla obcego kraju, ale w celu pokonania armii niemieckiej, a tu nagle “barbarzyńcy”? Jak to?

Odjęło mi mowę i nie wiedziałam, jakich argumentów użyć, jako że znajomość wojennej historii nie jest moją mocną stroną. Pochyliłam się nad tym w milczeniu, dokładnie tak jak w chwilach, gdy słyszałam o bezsensowności wielu innych działań wojennych, powstań i walk.

Podzieliłam się moimi odczuciami na temat słów o barbarzyńcach oraz programu w RAI 1, z niedawno poznaną Teresą, prowadzącą TEDA.blog.pl, która w chwili, gdy piszę te słowa zaczyna drugi dzień wędrówki na toskańskim odcinku pielgrzymkowej drogi FRANCIGENA.

Teresa odpisała mi: “Widziałaś to na żywo? Cudownie… Obserwuję Roberto Saviano od długiego czasu, to bardzo mądry, młody człowiek. A co do różnej oceny tych walk… Tu się nie wypowiadam, każdemu łatwo się mądrzyć teraz, siedząc w wygodnym fotelu… Nie reaguj na to. Waleczność i odwaga naszych żołnierzy nie podlega dyskusji i z tego bądźmy dumni…”

Pozdrawiam Cię pierwszomajowo i patriotycznie. Niech żyje włoski Dzień Wyzwolenia 25 kwietnia! Niech żyje dzień 1 Maja, który po raz kolejny przeżywam na włoskiej ziemi… Raczej nie wydaje mi się, żeby było to ku chwale Ojczyzny 🙁

Życzę Ci majowego odpoczynku Ku Chwale Ojczyzny 🙂

Ciaoooo!

P.S. Jestem zdezorientowana nazwą “Monte Cassino”. Zawsze wydawało mi się, że się pisze osobno, a teraz i na www.repubblica.it i na stronie Roberto Saviano dostrzegłam, że Włosi piszą tę nazwę łącznie. Nic nie rozumiem…. Piszę wobec tego raz oddzielnie (z polska), raz łącznie (z włoska). Kropka. Punto.

5 komentarzy

  1. Pozdrawiam i dziękuję za piękny tekst. PS Szkoda, że nigdzie nie można znaleźć filmu z przemówieniem pana Saviano z polskimi napisami. Ktoś to musi w końcu przetłumaczyć.

  2. Dziękuję za miłe słowa na temat tekstu, chociaż przyznam, że przed opublikowaniem go, wycięłam połowę tekstu (informacje o Saviano, o Fazio, o Monte Cassino), bo pomyślałam sobie “Kto to będzie czytał?” Myślałam już o przetłumaczeniu tego tekstu, który umieścił na swojej stronie jego autor, Roberto Saviano. Zastanawiam się jakby to tu zrobić. Trzeba będzie pewnie rzucić pracę w GŁUSZY, aby móc robić rzeczy NAPRAWDĘ WAŻNE… A utrzymywać się będę z wygranych na loteriach 🙂
    Pozdrawiam ciepło z chmurzastej Toskanii
    Buona Domenica i Dobrej Niedzieli 🙂

  3. Wiola, dzięki, za wspomnienie mnie tutaj. Jestem z Ciebie bardzo dumna, bądź sobą i miej odwagę wyrażać to , co czujesz. Łzy są oczyszczające, nawet po kilku latach.
    Usciski!

  4. Cudowny artykuł. Mam nadzieję, że na tym nie przestaniesz 😉

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.