Wschód słońca na parkingu.
Trasa do Toskanii
Przeglądałam sobie zdjęcia, które robiłam podczas moich samotnych podróżach do Toskanii małą Pandą. Trasa liczyła 1409 km w jedną stronę, jechałam sama, więc często zatrzymywałam się na odpoczynki.
Przy okazji, gdy trafiło mi się jakieś ładne miejsce i gdy miałam aparat na wierzchu, zrobiłam parę zdjęć.
“Toż to było czyste wariactwo” myślę sobie często o jeździe samochodem tak daleko i o tym, co przydarzyło mi się w czasie moich podróży: problemy z moimi “zdolnościami” jako kierowcy, namolni autostopowicze na przejściach granicznych, jazda bez klimatyzacji w straszliwy włoski upał, jazda przez całe Włochy bez tablicy rejestracyjnej (zgubiłam), moja pierwsza podróż w połowie kwietnia, czyli już bez opon zimowych, podczas gdy w austriackich Alpach spadło w tym okresie mnóstwo śniegu…
Jakoś zawsze wychodziłam bez szwanku z opresji. Samochód oraz kierowca okazywał się nie być nigdy aż tak zmęczony, żeby do wyznaczonego punktu nie dojechał. Gdy zgubiłam drogę, to albo zawróciłam i znalazłam właściwą albo pytałam się ludzi po włosku, po angielsku, również na migi z pewnym Austriakiem, który mówił tylko po niemiecku.
Aaaaaa, no tak, zapomniałam dodać, że jestem jak ostatni Mohikanin, bo jeżdżę bez nawigatora. W sumie potwierdzam to, że podróże kształcą, w szczególności, gdy jedziemy bez nawigatora:) Podróże utwierdziły mnie również w przekonaniu, że ŚWIAT JEST BARDZIEJ PRZYJAZNY, NIŻ TO MI SIĘ WYDAWAŁO.
Załączam parę zdjęć; na początku widnieją te, które zrobiłam w czerwcu tego roku. Jest to wschód słońca na parkingu nieopodal Bratysławy. Po prostu BEZCENNE, parafrazując słynne słowa z reklamy kart kredytowych MASTERCARD. Tam właśnie spałam, na parkingu stacji paliw w moim małym autku, bo z uwagi na koszty podróży zawsze spałam w aucie, zresztą podobnie jak i wielu podróżujących obywateli tzw. bloku wschodniego.
Było po piątej rano, przed oczami miałam budzące się słońce i budzące się do życia niebo z pierwszymi samolotami startującymi z lotniska. Piękny widok na początek nowego dnia w trasie…
Lecąc samolotem, byłabym w niecałe dwie godziny na miejscu, a tu jeszcze przede mną 1000 km samochodem… Ale jak chce się być niezależnym na odludziu we Włoszech, to bez samochodu ani rusz!
[envira-gallery id=”20306″]



Żyć pełnią życia i cieszyć się każdą chwilą. Szczęśliwego Nowego Roku.
Tak… Zgadzam się na życie pełnią życia i cieszenie sie każdą chwilą.
Dziękuję za życzenia i przepraszam, że odpisuję tak późno.
Wszystkiego Dobrego i dla Ciebie