Posts Tagged "Valdambra"

Cennina muzyczna, koncertowa, fotograficzna

»Posted by on lipiec 4, 2021 in Głusza, Moja Toskania i Przyjaciele, Muzyka włoska, Podróże | 0 comments

Cennina muzyczna, koncertowa, fotograficzna

Cennina muzyczna, koncertowa, fotograficzna Cennina to przepiękna osada na wzgórzu, którą widać z okna mojej głuszy. Przypomnę, że znajduje się ona w toskańskiej krainie Valle d’Ambra, w skrócie Valdambra, co w jęz. polskim oznacza Dolinę rzeki Ambry. Już parę razy wspominałam tę urokliwą miejscowość. Najpierw z uwagi na piękne widoki oraz z okazji wizyt u wiejskiego mechanika poleconego mi przez mieszkańców toskańskiej głuszy, ostatnio w związku z wydarzeniami organizowanymi przez stowarzyszenie kulturalne Associazione Per La Valdambra. Kilka z nich odbywało się właśnie w Cenninie. Osvaldo Righi, właściciel zamku w Cenninie Osvaldo jest Rzymianinem, ale od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, tj. od kiedy kupił ruiny zamku w Cenninie, mieszka w Toskanii,...

read more

Wiosna 2021, mrozy i nagie drzewa

»Posted by on Maj 15, 2021 in Głusza, Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 0 comments

Wiosna 2021, mrozy i nagie drzewa

Wiosna 2021, mrozy i nagie drzewa. Wiosna lubi być zmienna. Jasnozielona, słoneczna, kwiatowa wiosna ostatnio jawi się jako “pora deszczowa”. Parafrazując tytuł jakiegoś filmu rodem z Bollywood miało być “Czasem słońce, czasem deszcz”, a jest “czasem deszcz, czasem mróz, czasem śnieg”. Chodzi mi teraz po głowie “Traktat o wyższości pory bezlistnej albo “małolistnej” nad bujnolistną”. Żeby było jasne – chodzi mi o porę bezlistna, nie “bezkwiatową”. Nie żebym tęskniła za zimą, ale…. Parę dni temu znajomy z toskańskiej głuszy wysłał mi na WhatsAppa zdjęcie kotka. Tym razem nie zwróciłam zbytniej uwagi na Kiciusia Słodziaka, bo zafrapowało mnie całkiem coś innego – drzewo w tle,...

read more

Pierwsze oznaki wiosny w Toskanii. Czas Przebudzenia.

»Posted by on lt. 1, 2018 in Głusza, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 0 comments

Pierwsze oznaki wiosny w Toskanii. Czas Przebudzenia.

Pierwsze oznaki wiosny Już dawno się zbierałam, aby przekazać Ci, na razie fotograficznie, pierwsze oznaki wiosny w Toskanii, uwiecznione przeze mnie w “mojej” toskańskiej Głuszy. Ale dopiero dzisiaj, po przeczytaniu artykułu Ani z Sutry Serca pt. “Święto Światła 1-2 luty. Czas oczyszczenia i przebudzenia”, poczułam, że moje zdjęcia w tym temacie mają wiele do powiedzenia. Ania pisze tak, jakby czytała moje myśli: “Kiedy myślimy, że ciemne zimowe dni nigdy nie przeminą, podnoszą nas na duchu pierwsze oznaki wiosny. Na początku lutego zmiany w przyrodzie są już widoczne. Dni się wydłużają, jest też więcej światła słonecznego. (…) Pomimo, że poza domem aura zimowa, w powietrzu, w małych gałązkach, w glebie, w nikłych promieniach...

read more

Castelletto i pałac Stendardi – dwa zamki w Montebenichi

»Posted by on czerwiec 12, 2017 in Głusza, Ludzie, Podróże | 0 comments

Castelletto i pałac Stendardi – dwa zamki w Montebenichi

Castelletto i pałac Stendardi w Montebenichi   Montebenichi to humorystycznie rzecz ujmując “dwa zamki i cztery domy”. Jest to maleńka miejscowość na skraju powiatu Bucine, położona bardzo malowniczo na wys. 508 m n.p.m. na szczycie podłużnego wzniesienia, który biegnie przez dolinę Ambry i oddziela od siebie dwie krainy: Chianti oraz Valdambrę.   Montebenichi zasiedlone było już w czasach Etrusków na długo przed nastaniem naszej ery, o czym świadczą etruskie grobowce i inne archeologiczne znaleziska. W czasach średniowiecza na terenie całej Toskanii, tak jak ogólnie we Włoszech i prawie w całej Europie, toczyły się nieustanne walki, bitwy i wojny. Na terytorium Valdarno walki odbywały się między Sieną, Arezzo i Florencją, co dla...

read more

10 miłych chwil i MAGIA w Toskanii

»Posted by on październik 16, 2016 in Głusza, Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele | 12 komentarzy

10 miłych chwil i MAGIA w Toskanii

10 miłych chwil i MAGIA w Toskanii Dziesięć 10 miłych chwil i MAGIA oraz CUD NIEPAMIĘCI – tak to wszystko powinno się nazywać. Z okazji października oraz zbliżającego się końca roku policzyłam tegoroczne wydarzenia toskańskiej głuszy, w których brałam udział. Kronikarską dokładność zawdzięczam zdjęciom, bo na szczęście zawsze zabieram z sobą aparat fotograficzny, więc wystarczy mi przegląd pamięci komputera. I mały przegląd zwojów mózgowych, bo w dzikim pośpiechu zdarzało mi się wyruszyć z aparatem z wyładowaną baterią, ech… A ponieważ w archiwum komputera przechowuję tylko udane zdjęcia z ciekawych wydarzeń, więc rozumiesz – w ten sposób nieudane zdjęcia i zdarzenia, które dla zasady nie warto fotografować, zapadają się w...

read more