Głusza w styczniu. Zima w głuszy.

» Posted by on styczeń 22, 2017 in Głusza | 2 komentarze

Głusza w styczniu. Zima w głuszy.

Głusza w styczniu. Zima w głuszy.

Co fajnego może być w styczniowej głuszy? Dla ogrodników, dla których głusza jest ulubionym miejscem do życia, jest to czas gorączkowego przygotowywania się do wiosny – sadzą czosnki i przeróżne inne ziela.

Zima w głuszy jest więc etapem przejściowym – przejścia do upragnionej wiosny, która nadchodzi tu szybko. W styczniu kwitnie forsycja, gdzieniegdzie mimoza, drzewka migdałowe kwitną bardzo często już w lutym, ewentualnie w marcu (w przypadku srogiej zimy, która nie zdarza się tu często).

Ja akurat nie jestem żadnym ogrodnikiem, ale lubię zachwycać się pięknem roślin. Tylko podejrzewam, że jeżeli miałabym się nimi cały czas zajmować (tak jak pozytywnie “nawiedzeni” ogrodnicy), to bardziej podobały by mi się wszystkie dzikie ziela. W każdym razie nawet i w styczniu wiele dzikiego i udomowionego ziela ma kolor zielony, co bardzo mnie cieszy.

To było o głuszy, a kto bywa w wielkim świecie, na pewno wie, że w styczniu cały WIELKI ŚWIAT żyje karnawałami, Toskania również – od lat odbywają się tutaj słynne karnawałowe uroczystości typu Karnawał w Castiglion Fibocchi i Viareggio oraz inne, mniej sławne ale nie mniej urokliwe, uliczne karnawałowe zabawy i pochody w wielu toskańskich miasteczkach.

Ciekawe kiedy uda mi się załapać na prawdziwy toskański karnawał? Szukam informacji na pierwszej zaprzyjaźnionej stronie internetowej Figli di Bocco, i zauważam, że w tym roku wielki Karnawał w Castigliion Fibocchi odbędzie się nie w styczniu, a dopiero później, w dwie niedziele 12 i 19 lutego. Cudownie byłoby doświadczyć Karnawałowej zabawy, kolorów, radości, obrzucania się górami confetti jak to czynią rozbawione dzieciaki! Już sama myśl o tej beztroskiej radości wprawia mnie w szampański, karnawałowy humor!

Póki co, marząc o wielkim świecie karnawałów, staram się znaleźć plusy zimy w głuszy.
Zimno, ale za to najczęściej słonecznie, a z wielkim słońcem na niebie zawsze cieplej i radośniej niż bez niego. Najczęściej na plusie – ok 10 stopni w cieniu, co w słońcu w godzinach południowych daje ponad 20 stopni rozkosznego ciepełka.

Z murów zwiesza się zalotnie kwitnąca forsycja, która sama w sobie jest tysiącem słońc w jednym. Człowiek może się ogrzać od samego patrzenia na forsycję.[envira-gallery id=”31710″]

W głuszy (267 m.n.p.m) jest w miarę zielono – zielona trawa, zielone cyprysy, szarozielone oliwki i dziko rosnące “zielone ziela”, jak zauważyłam wcześniej. W wyższych partiach, na przykład na wysokich wzgórzach Chianti lub Crete Senesi – suche, słomkowe źdźbła długich traw i dziko rosnącego zboża.

Mały ruch na drodze też jest jakimś plusem – przynajmniej można zatrzymywać się na drodze tam gdzie się chce, nie martwiąc się, że jakiś rozpędzony turysta chce nam przejechać po plecach 🙂 Turysta to może i nie, ale trzeba uważać na tubylców wiecznie spieszących się, jeżdżących “z włoskim temperamentem” po wąskich i krętych toskańskich drogach.

W zimie jest piękne, bo wszystko wygląda jakoś tak… jakby jaśniej. Zapewne dlatego, że słońce znajduje się nisko nad horyzontem i oświetla ziemię pod czułym kątem. Słońce nie patrzy na nas z góry, ale patrzy nam w oczy. Pięknie…

I ostatnie, ale nie najgorsze – wiejski kościółek wydaje się wyglądać lepiej na tle zimy. A może jednak wygląda wciąż tak samo – jest ostoją stałości w zmieniającej się scenerii pór roku. Poza tym, patrząc na różne zdjęcia kościółka, myślę sobie też o tym, że zima jest też po to, by tęsknić za wiosną. I aby docenić ten moment, kiedy nadejdzie świeża, nowa, kolorowa wiosna.[envira-gallery id=”31661″]

Tak sobie myślę, że teraz jest zima i panuje tu cisza i spokój, ale kiedy nadejdzie lato, Głusza stanie się miejscem rozrywek dla turystów z całego świata. W sezonie turystycznym częściej spotkasz turystów niż jej mieszkańców. W Głuszy najczęściej nie ma bezpośrednich sąsiadów i nie panują społeczne zwyczaje typu cisza nocna od godziny 23.00, dlatego jest bardzo lubiana przez turystów, którzy cenią totalny luz oraz swoją prywatność.

Turyści przyjeżdżają również po to, by „się rozerwać” w swoich przedwojennych samochodzikach lub innego rodzaju niezwykłych wehikułach, niekoniecznie chcąc mieć towarzystwo widzów czy podpatrywaczy. Ale niestety, zawsze jakiś paparazzi się znajdzie – to niby ja:)

Ciaoooo 🙂 Do miłego zobaczenia w Głuszy!

 

2 komentarze

  1. Narobilas mi checi Wiollu na karnawal i piekne zdjecia w Wenecji, jak zwykle ocknelam sie dosc pozno, no i zdrowie juz nie te 🙂 Moze w przyszlym roku?
    Pozdrawiam prawie walentynkowo 🙂

    • Edycia, karnawał w Toskanii jest w tym roku później niż zwykle – w Castiglion Fibocchi 19 lutego, to jeszcze zdążysz. A zdjęcia, tj. filmik są z karnawału w Toskanii, z Castiglione Fibocchi, rzut beretem od głuszy.
      Wysyłam Ci toskańską Walentynkę 🙂

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.