HU HU HA! NASZA ZIMA ZŁA!

» Posted by on Gru 16, 2013 in Foto, Ludzie, Podróże | 6 komentarzy

HU HU HA! NASZA ZIMA ZŁA!

Nasza ZIMA ZŁA!

Opowiem Ci o toskańskiej zimie … Jak wiadomo, zima jest “zła” tylko u nas.

W Toskanii, o ile nie jest to “zima stulecia, która ostatnio miała miejsce na przełomie lat 2005/2006, gdzie temperatury nawet we Florencji wynosiły w grudniu i styczniu minus 10, a gdzieś w okolicach Arezzo osiągały nawet minus 15 stopni, zima najczęściej jest łagodna jak baranek. Na pewno nie pasuje tu opis zimy z wiersza Marii Konopnickiej pt. “Zła Zima”, który swojego czasu stał się zabawną piosenką dla dzieci.

Połowa grudnia, zimno, wietrznie, szaro-buro… Taka ponura pogoda jest dobra między innymi po to, by powspominać toskańską zimę.  To jest zdjęcie z lutego 2012 roku. Nie ma tu żadnych soczystych, “toskańskich” kolorów, do których przyzwyczaiły nas pocztówki i foldery reklamowe biur podróży.

Tematyka oczywiście bardzo toskańska – samotny domek wśród wzgórz, a kolorystyka tego zdjęcia jest prawdziwie zimowa (chociaż akurat nie ma śniegu!) i przygaszona – beż ziemi i zeschłej trawy, zieleń cyprysów i drzew oliwnych, przydymiony błękit w oddali…piekne Crete Senesi luty 2012

To był “Wielki błękit” w wydaniu zimowym, a poniżej inny przykład wspomnianej już łagodnej zimy: okolice miejscowości Chiusure znajdującej się w samym sercu geograficznej krainy Crete Senesi. Zwróć uwagę na to, że oliwki to drzewa wiecznie zielone, które nie gubią na zimę swoich skórzastych liści.

Między innymi właśnie dlatego uważa się je za cudowne drzewa a oliwę z oliwek za eliksir zdrowia. Zielone oliwki dodatkowo upiększają zimowy błękit  toskańskich pejzaży, stanowiąc wraz z wiecznie zielonymi cyprysami piękny, zielony akcent.

I następna ujęta na moich fotografiach łagodna zima – okolice Val d’Orcia czyli Doliny rzeki Orcia. Włoskie słowo “orcia” znaczy po polsku “dzbany/ dzbanki”. Ciekawe czy można by to przetłumaczyć jako “DOLINA DZBANÓW”? Byłaby to nie tylko piękna ale i logicznie wytłumaczalna nazwa dla tej wspaniałej doliny – bo mieszkańcy Val d’Orcia z Pienzą i Montepulciano na czele od wieków trudnią się wyrobem między innymi ogromnych dzbanów z terakoty, używanych na przykład do przechowywania oliwy oraz wszelkich naczyń z terakoty, ceramicznych, szkliwionych i nieszkliwionych, pięknie zdobionych lub całkowicie surowych, tylko porządnie wypalanych (dlatego są bardzo trwałe) w antycznych, a obecnie zapewne i w nowoczesnych piecach. 

I jadę sobie Pandzią po toskańskich wzgórzach, w pobliżu mojego ulubionego miejsca Monte Oliveto Maggiore, gdzie znajduje się klasztor Benedyktynów, w którym odbywają się przepiękne msze gregoriańskie. Zapamiętam na zawsze chorały gregoriańskie w wykonaniu tych zakonników i poruszającą serce i ducha muzykę organów, na których grała kobieta, prawdziwa MISTRZYNI tego instrumentu.

Jej gra była tak niezwykła, że po zakończeniu mszy nikt nie wychodził tylko wszyscy stali i słuchali jak gra. Piękne to było! I po takiej mszy dzień stawał się naprawdę ŚWIĘTY. Mam nadzieję, że nie raz tam jeszcze pojadę i przeżyję prawdziwą duchową ucztę.

DSCF7434

Poniżej, na videach z youtube (moja tajna playlista) można usłyszeć próbkę śpiewu, ale wiadomo, to nie jest to samo, co usłyszeć na żywo, w tak doskonałej akustyce, jaką jest przyklasztorny kościół.

Zorientowałam się właśnie, że odbiegam od tematu – pieję z zachwytu nad klasztorem Monte Olivetto (w dodatku większość filmów z mojej playlisty została nagrana latem), a przecież nosiłam się z zamiarem opisania straszliwego zimna kamiennego, toskańskiego domu i zatytułowanie mojej rozprawy “O wyższości domu polskiego nad toskańskim podczas zimy”.

Bo u nas, nawet gdy w zimie na zewnątrz było minus 25 stopni, w moim mieszkanku i tak panowało ciepło, minimum 22 stopnie. Dopiero w Toskanii zorientowałam się co to znaczy zima, bo na zewnątrz, co prawda, było tylko minus 5 albo w najgorszych przypadkach, podczas zimy stulecia, minus 10, ale w domu temperatura wynosiła tylko 13 – 15 stopni na plusie, przy włączonym ogrzewaniu. MAMMA MIA!!!

I tak na przykład cudownie chłodna w lecie posadzka stawała się lodowcem, wręcz nie do przejścia dla kogoś, kto spokojnie bosą stopą przemierzał drewniane podłogi w swoim polskim mieszkanku! Nie mówiąc o tym, że nie sposób usiąść sobie spokojnie na brzegu ceramicznej wanny czy innego sprzętu sanitarnego, który wydaje się być bryłą najzimniejszego lodu wprost z Syberii.

Takie oto są walory kamiennego, starego toskańskiego domu: w upalne włoskie lato (o ile nie zamkniemy okiennic) jest tak gorąco, że nie da się wytrzymać bez klimatyzacji czy siedzenia w zimnej wodzie w basenie, zaś w zimie panuje w nim przenikliwe zimno.

Mam nadzieję, że dodatkowo postraszę Cię białym toskańskim pejzażem 🙂 Był to mój widok z okna:DSCF2109

Jeżeli chcemy by było nam ciepło, musimy uściąść baaaardzo blisko kominka, który na szczęście znajduje się chyba w każdym toskańskim domu. W tych wszystkich, które znam i które odwiedziłam, kominek był, a jakże! Widać były to porządne domki 🙂

DSCF0549

Dobrej zimy Ci życzę. Blasku ognia, kiedy potrzebujesz się ogrzać lub rozgrzać, a białego zimowego szaleństwa, kiedy masz przypięte do nóg narty lub akurat masz ochotę na bieg, marsz albo spacer. Ciaooo 🙂

6 komentarzy

  1. Widzisz w Toskanii są przygotowani na zimę, mają kominki 🙂 W Hiszpanii niestety takich luksusów nie mam. Z tym, ze ja w mieszkaniu mieszkam. Mam jedynie piecyk na prąd. Liczę na to, że za dwa miesiące zimna pora się skończy.

    Rozmarzyłam się na temat tego kominka.

    Mam jeszcze do Ciebie pytanie, zupełnie nie związane z tematem. Czy we Włoszech pracuje się w niedziele, np. w sklepach?
    W Hiszpanii wszystko w ten dzień jest pozamykane, ewentualnie Chińczycy maja otwarte swoje bazarki, ale też nie wszyscy.

  2. Przyjemnego rozmarzania przy moim toskańskim kominku 🙂 Na pewno Twoja “Hiszpańska ZIMA ZŁA” szybko się skończy i w lutym będziesz przyjemnie przechadzać się odziana w ubranko z krótkim rękawkiem zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz Twojego mieszkanka 🙂
    Co do sklepów w małych toskańskich miasteczkach – wiele z nich jest czynnych w niedzielę do 12:30 lub 13:00, zawsze minimum jeden spożywczy i obowiązkowo kiosk z gazetami, zdrapkami, doładowaniami etc. W dużych miastach np. Arezzo w każdą niedzielę do godz 14:00 jest otwarty wielki supermarket ESSELUNGA, a inne wielkie super sklepy, np IPERCOOP, są czynne w jedną wyznaczoną niedzielę miesiąca (np: w każdą pierwszą/ostatnia niedzielę miesiąca) ale za to do 20:00/ 21:00. Ponadto na deptaku przy głównej ulicy CORSO ITALIA w Arezzo w niedzielę po południu są otwarte wszystkie sklepy. Podobnie jest we wszystkich większych toskańskich miastach typu Siena, Florencja.
    Przesyłam Ci toskańskie SALUTI z Polski
    Ciaoooo 🙂

    • Dzięki za dokładną odpowiedź w kwestii sklepów 🙂 Wesołych, ciepłych, zdrowych i rodzinnych Świąt, chociaż już ich półmetek oraz wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku 🙂

      • Coś czuję, że w Toskanii pod względem sklepików jest lepiej niż w Hiszpanii 🙂 Dobrze, że nie ścigamy się kto ma lepiej, tylko wymieniamy konstruktywne uwagi. Dziękuję Ci, Magda za życzenia i wszystkie tegoroczne inspiracje. Życzę Ci aby RADOŚĆ, SPOKÓJ i cudowna magia Świąt Bożego Narodzenia pozostała z Tobą na zawsze i opromieniała Twoje życie teraz i w nadchodzącym Nowym Roku

  3. Hi, I’ve got some recommendations for your blog you might be interested in hearing.
    Either way, great website and I look forward to seeing it expand over time.

  4. Excellent post. I was checking constantly this blog and I’m impressed!
    Extremely useful info specifically the last part 🙂 I admire your photos
    for a very long time. Thank you and best of luck.

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.