Wschody i zachody słońca na trasie…
Rozmawiałam z niedawno poznaną Kasią i muszę przyznać, że podobało mi się mi jak sugestywnie opowiadała o tym, że gdy wracała z pracy, zatrzymywała samochód przy drodze i patrzyła jak zaczarowana na zachodzące słońce. Spierałyśmy się, co jest ładniejsze: wschody czy zachody słońca. Ja osobiście kocham wschody słońca, ten moment kiedy budzi się dzień, kiedy nastaje JASNOŚĆ.
Wschody słońca i rześkie letnie poranki w godzinach bardzo porannych, około godziny 4.00 – 5.00 rano kojarzyły mi się zawsze z moimi weekendowymi wyprawami w polskie góry BESKIDY, ale właściwie od kiedy zaczęłam jeździć do Włoch moim PANDZIOCHEM, wschód słońca to dla mnie …. MAGIA a właściwie, wymawiając z włoska – MADŻIJA.
Ostatnio użalałam się nad swoim losem – losem kierowcy, który w trasie liczącej 1400 km, gdy jest zmęczony, zamiast spać wygodnie w jakimś motelowym czy hotelowym łóżku, śpi w samochodzie na przydrożnym parkingu …. zw względu na koszty noclegu – przecież nie zapłacę 100 euro za JEDNĄ noc w hotelu, NIGDY W ŻYCIU!
W ten sposób dołączyłam do parkingowego towarzystwa kierowców kimających w autach na parkingach AUTOGRILLów, zajazdów, stacji benzynowych etc. Nie muszę dodawać, że w grupie tej, na mojej trasie, znajdują się Polacy, Rumuni, Ukraińcy i Słowacy. Rejestracji innych państw nie dostrzegłam. Spałam w PANDZI sześć godzin przykryta dwoma śpiworkami, kurtkami, sweterkami, nawet gdy w Austrii, na zewnątrz było minus dziesięć stopni!
Widziałam, że wiele osób spało kilka godzin w samochodach z włączonymi silnikami, aby było im ciepło. Ja osobiście się bałabym się tak spać i dlatego wbijałam się w kokony wszystkiego materiałopodobnego:)
W zasadzie przyznaję, użalałam się, ale jedna z moich koleżanek, której podobał się mój wcześniejszy wpis o Pandzie i wschodzie słońca na parkingu nieopodal Bratysławy, uświadomiła mi, że gdyby nie nocleg w samochodzie na parkingu, nigdy nie zrobiłabym tak niezwykłych zdjęć.
Racja! Patrycjo (Pati), dziękuję!
[envira-gallery id=”20514″]


