Czasem słońce, czasem deszcz,
czasem drzewko, czasem Gęś.
Marzenia o Sienie.
Zaczęłam marzyć o Sienie na wiosnę 2025 roku. Marzyłam o tym, by chodzić bez końca wąskimi uliczkami, zwiedzać muzea i inne interesujące miejsca, np. jadłodajnie i klimatyczne bary gdzie podają boskie Campari Sprizz…
Moje marzenie to być turystą w Sienie, i nie tylko tam. Takim prawdziwym, wypasionym Turista per sempre – turysta na zawsze albo jak kto woli, wieczny turysta.
Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle, czyli wylądowałam w Sienie w pracy. I to takiej, której Włosi a raczej Włoszki nie chcą wykonywać – ciężkiej, za marne pieniądze czyli minimum socjalne. Spać, pracować, spać, pracować – tak to na razie (na razie!!!! Ale ja się jeszcze odkuję!) wygląda w moim przypadku, bo moje ciałko dużo przeszło i dlatego musi dużo odpoczywać.

Być w Sienie – to brzmi dumnie!
Jestem tu od 10 czerwca 2025. Mieszkam jednak w tzw. “nowej Sienie”, daleko poza murami słynnego Centro Storico czyli starego miasta. Już nie marzę o Sienie, marzę o wiośnie, jesieni i zimie, rześkim powietrzu i ożywczym deszczu… Mamy tu diabelsko wysokie temperatury. Taki typowy włoski, a raczej toskański skwarek, 38-40 stopni Celcjuszaw cieniu. W domu jest ponad 30 stopni. Bardzo źle się pracuje w takich warunkach. Klimatyzacja owszem, jest, ale nie można jej włączać, bo jest zbyt kosztowna. Jedynie raz na tydzień, w sobotę albo w niedzielę, gdy w domu przebywają siostrzenice właściciela budynku, można skorzystać z dobrodziejstwa włączonej klimatyzacji.

Także marzę o wiośnie, jesieni i zimie w Sienie, o porach roku, w których naprzemiennie zdarza się “Czasem słońce, czasem deszcz”. To chyba jakiś tytuł rodem z Bollywood?
Czasem słońce, czasem deszcz, czasem drzewko, czasem Gęś – aż chciałoby się jeszcze dodać, patrząc na flagę Kontrady Gęsi na zdjęciu, od którego zaczyna się mój dzisiejszy monolog..

Gęś szlachetnie urodzona
Piszę o Gęsi bo niedawną gonitwę konną na placu Piazza del Campo w Sienie czyli PALIO 2 lipca 2025, przeniesione na dzień następny, 3 lipca z uwagi na burzę, wygrała Nobile Contrada dell’Oca czyli Szlachecka Kontrada Gęsi.
Gonitwa wokół głównego placu Sieny Piazza del Campo 3 lipca 2025. Wygrała kontrada Gęsi czyli Nobile Contrada dell’Oca.
Deszcze niespokojne
Ta szalejąca grzmotami i piorunami burza 2 lipca 2025, dzięki której przełożono PALIO z dnia 2 lipca na dzień następny, to były raptem cztery godziny ulgi od diabelskiego upału. Dzięki Ci, Wszechu!

Deszczowe Palio – tendencja ostatnich lat
Właściciele domu, w którym mieszkam mówią, że tendencja pogodowa ostatnich lat jest taka, że od maja, no, od czerwca do września żar leje się z nieba, na niebie ani chmurki, a gdy przychodzi dzień PALIO to nagle, ni stąd, ni z owąd szaleje burza! Z takiego stanu rzeczy rodzą się teorie spiskowe! Naprawdę!
Niestety nie mogłam być na żywo na PALIO, na Piazza del Campo, miejscu tego wspaniałego wydarzenia. Ta przyjemność zarezerwowana jest dla mieszkańców Sieny, zagorzałych miłośników Palio i “nawiedzonych” przez Palio turystów. Oglądałam ten wyścig w przerwie w pracy, w telewizji Canale 3 TOSCANA, którą to telewizję polecam, chociaż osobiście w PL nie posiadam żadnego odbiornika TV.

No i co ja tu robię, oprócz ciężkiej pracy. Śpię albo odpoczywam leżąc jak kłoda. Wtedy zazwyczaj słucham stworzonej przeze mnie playlisty muzyki świata w typie SIESTA i marzę o deszczu, zimie i o tym aby być Wiecznym Turystą Turista Per Sempre.
Odpoczynek umila mi również przepyszne, słodkie Panforte, tradycyjny sieneński przysmak oraz zdjęcia deszczu 😀

Są to zjawiska, które zmuszają człowieka do pisania grafomańskich wierszyków. I fotografowania flag sieneńskich dzielnic – na przykład Nobile Contrada dell’Oca (Gęś) i ogólnie Sieny w słońcu i w deszczu.

O Sienie pisałam już wiele razy, ale muszę przyznać, że mówiąc “Siena”, myślę o “Najbardziej szalonym z miast toskańskich”, jak to ujął Zbigniew Herbert w “Barbarzyńcy w ogrodzie”.
Teraz akurat Siena najbardziej podoba mi się w cieniu.
Akurat tak składa, że w wąskich uliczkach Sieny zazwyczaj panuje cień, bo wiadomo – wzdłuż wąskich uliczek stoją przylegające do siebie wysokie kamienice, ale uliczek jest mnóstwo, więc w słoneczny dzień zawsze któraś strona jest oświetlona. Pamiętam jak w dobrych czasach, kiedy miałam więcej wolnego w pracy i byłam o niebo zdrowsza, przemykałam w Sienie z cienia do słońca. Słońce, cień, słońce, cień…

Parking typu “klepisko”
Tak na koniec przypomniał mi się jeden zwyczaj, który stosowałam przed pandemią, gdy pracowałam w prowincji Arezzo. Gdy chciałam pospacerować sobie dłużej po Sienie, zazwyczaj przechodziłam przez bramę zwącą się Porta Ovile.

Dlaczego akurat tędy? Z bardzo prozaicznego powodu – ok 400 metrów od tego pięknego wejścia do Sieny, tuż przy rondzie, na krzaczastym terenie i na ubitej ziemi typu “klepisko” był parking, bezpłatny, więc z wdzięcznością korzystałam z tego oto “klepiska”. Ciekawe czy jeszcze jest ten bezpłatny parking, czy już ktoś się nim “zaopiekował” i za opiekę żąda sobie 3 albo nawet 5 euro za godzinę postoju samochodu. Musze na nowo zbadać sprawę tego parkingu.
Pamiętam, że takie zwykłe “KLEPISKO”, a tyle dostarczało radości z zaoszczędzonych euro! Wtedy bez żalu można było kupić parę pocztówek ze Sieny.
Saluti da Siena!




Cześć Viollu, nie mogę czytać spokojnie tych Twoich opisów wloskich miast i miasteczek, bo zaraz “zżera” mnie tęsknota…
To wszystko jest takie piękne….
Trzymaj się Mała i pisz dalej ….
Ciao Teresa 🙂
Dzięki! Mam nadzieję, że zaraz przyjedziesz i nie będziesz już więcej tęsknić, Kochana 🙂 Zaraz (to znaczy może dzisiaj) napiszę wpis między innymi o piwie dla Pielgrzymów, więc zapraszam Cię już na piwo. Musisz być osobiście, żadnego wirtualnego jestestwa nie przyjmuję!
Fajnie piszesz. Tak spontanicznie i naturalnie.
Siena urocza, jak zresztą większość włoskich miasteczek.
Wybieramy się w tym roku do Ligurii, więc może zajrzymy i tam:)
Dzięki za komplement w temacie mojej pisaniny.
Tak, zajrzyjcie do Sieny koniecznie, od Ligurii to już przysłowiowy rzut beretem 🙂 Naprawdę warto. Moglibyście zamachnąć beretem po raz drugi i zajrzeć do Arezzo 🙂
Salutuję z okolicy Arezzo 🙂
Wszędzie musi od czasu do czasu popadać, ale i tak jest pięknie 🙂
Tak! Siena jest zawsze piękna, czy słoneczna, wiosenna, deszczowa, zimowa… Bellissima, meravigliosa, stupenda 🙂
Byłam równo rok temu…
Super! A kiedy planujesz powtórkę? Pozdrawiam z Toskanii 🙂
I jak było? Słońce czy deszcz?