Opowiem Ci o winogronowych drzewach

» Posted by on Sie 31, 2014 in Foto, Ludzie, Podróże | 8 komentarzy

Opowiem Ci o winogronowych drzewach

Opowiem Ci o winogronowych drzewach.

Odkrywam, że moja GŁUSZA czasami mi się na coś przydaje… Na co dzień wiadomo – wciąż te same prace, zadania, pytania, historyjki opowiadane przez seniorów, które jestem zmuszona wysłuchiwać po sto razy na dzień, ale niekiedy trafiają mi się spotkania z ludźmi, którzy bardzo wzbogacają mi obraz Toskanii. Czasem, znienacka, nieoczekiwanie usłyszę historię, która mnie zaintryguje, wzruszy albo poruszy.

O wiele pełniej zaczęłam zrozumieć proste, toskańskie życie od momentu spotkania autorskiego z pewnym toskańskim pisarzem Sergio Cerri Vestri w kwietniu tego roku, w teatrze małej miejscowości Ambra, oraz po przeczytaniu zaprezentowanej przez niego, a zakupionej przeze mnie po tymże spotkaniu książki pt. “Come eravamo. Interviste in Valdambra”, po polsku: “Jacy byliśmy. Rozmowy z Doliny Ambry”, wydaną przez jedną z instytucji regionalnych, tj. Consiglio Regionale della Toscana, Florencja, październik 2013 r.

Niezwykły dokument codziennego i odświętnego dawnego życia… Autentyczny, surowy zapis wspomnień prostych ludzi, wymienionych z imienia, nazwiska i koligacji rodzinnych. Ostatnio często wczytuję się w tę książkę i w Toskanię sprzed lat widzianą oczyma prostego człowieka, a i na co dzień jestem zmuszona wysłuchiwać niekończących się opowieści otaczających mnie starszych, prostych ludzi, wykazując się przy tym nadludzką cierpliwością przy słuchaniu po raz setny tych samych historyjek. 

Często spotykam się w Toskanii z “dziwnymi rzeczami”, których wytłumaczenie znajduję często w  cytowanej powyżej publikacji. Na przykład drzewo winogronowe, które mijam, gdy schodzę ze wzgórza do ogrodu warzywnego w mojej GŁUSZY.1 ikona drzewo winogronowe

Zawsze myślałam, że winogrona w Toskanii sadziło się od wieków w ten sam sposób – zawsze, czyli jakieś parę lat 🙂 widziałam wzgórza porośnięte równymi rządkami winorośli. 2 IMG_4298

A jednak  rozmowy z otaczającymi mnie seniorami oraz niektóre z opowieści zebrane przez znakomitego Sergio Cerri Vestri utwierdziły mnie w przekonaniu, że kiedyś sadziło się je inaczej, wśród polnych drzew zwanych w Toskanii  “loppio” lub “testucchio” (nazwa właściwa Acero Campestre tj. Klon Polny/ Jawor, takie oto znalazłam tłumaczenie). Drzewa te, sadzone były w równoległych do siebie rzędach, w odstępach od 10 do 15 metrów i odpowiednio przycinane służyły jako filary dla podtrzymania pędów winorośli. Najlepiej widać to poniżej na pionowych zdjęciach, z których każde można sobie powiększyć, a najlepiej obejrzeć całą galerię, o tu, poniżej

Akurat ja osobiście jestem zwolenniczką zdjęć poziomych, jako że lepiej się prezentują na ekranie. A że w tym wypadku więcej pokazują zdjęcia pionowe, cóż… Myślę, że warto przyjechać do Toskanii, choćby po to, by ocenić w rzeczywistości jak winogronowe pędy pięknie pną się po drzewie 🙂1 ikona IMG_6775


Dodatkowo, aby maksymalnie wykorzystać ziemię, pod tymi drzewami wczesną wiosną sadzono zboże albo inne rośliny uprawne. Tak mówią okoliczni ludzie i tak pisze Sergio Cerri Vestri w swojej ostatniej książce “Come eravamo. Interviste in Valdambra” Edizioni dell’Asemblea, Consiglio Regionale della Regione Toscana, Firenze, październik 2013 r. str. 342 – 343.

A z tymi winoroślami to nie było tak “prosto”, jak wygląda teraz. Przedtem najczęściej rosły na wzgórzach, na tak zwanych tarasach, wzmocnionymi kamiennymi murami, co zapobiegało osuwaniu się terenu. Dawno temu owe tarasy ułatwiały kiedyś ludziom pracę przy zbiorach owoców oraz poruszanie się na stromych zboczach pagórkowatego terenu, ale od kiedy nastała era traktorów i ogólnie mechanizacji rolnictwa, większość tarasów została usunięta i obecnie możemy już tylko obserwować gładkie toskańskie wzgórza porośnięte winoroślami. W mojej GŁUSZY jest w pobliżu pewna piękna, mała winnica, należąca do pewnego tajemniczego Luciano, dojeżdżającego tu z odległego o 20 km miasta Montevarchi.0 IMG_1920

Sfotografowałam ją ostatnio cztery miesiące temu, w kwietniu, stąd ta “zieleń świeżych wiosennych liści” i “gołe” jeszcze winorośle. Ostatnio skupiłam się głównie na obżeraniu się winogronami, w międzyczasie fotografując obiekty konsumpcji 🙂winnica luciano 1_wm

Jak mówią wszyscy mieszkający tu “seniorzy”, kiedyś, dawno dawno temu, do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, cały teren TEJ WINNICY był pokryty tarasami wzmocnionymi wyżej wspomnianymi kamiennymi murami wykonywanymi metodą “na sucho” czyli bez dodatku jakiejkolwiek zaprawy między kamieniami. Szkoda, że już nie ma tych starych murów na winnicy i szkoda że do dzisiaj dotrwały tylko mury oddzielające pobliskie winnice poszczególnych właścicieli. Więcej zdjęć “murów na sucho” znajdziesz w MOIM WYMARZONYM OGRODZIE cz.1.z IMG_1913 - Copia zred

Na osłodę zostało mi oglądanie tarasów z “suchym murem” na pobliskich plantacjach drzew oliwnych, a zostały się one chyba tylko dlatego, że są przestronniejsze i włoski traktor najczęściej bez problemu się tu mieści. 3 DSCF1171

I całe szczęście, bo w przeciwnym razie niechybnie podzieliłyby los wiekowych murów na winnicy.3 DSCF2230

8 komentarzy

  1. Fajnie piszesz. Daleko w pracy a jednak ciekawie. Zdjęcia piękne, pewnie dobrze Ci się je robiło. Pola przepiekne! Serdecznie pozdrawiam.

    • Dziękuję Ci 🙂 Zdjęcia robiłam jak zawsze w amoku, czyli w stanie NAWIEDZENIA, w którym się znajduję, gdy coś mi się podoba. Wszyscy się patrzą na mnie jak na wariata, że niby po co ja robię te zdjęcia! Najgorzej jest potem wybrać z nich te odpowiednie (wg mnie) do strony internetowej. 🙂 Też Cię pozdrawiam ze słoneczno-chmurzastej Toskanii
      Ciaoooo

  2. Ty Violcia już tam na wieki utknęłaś wśród tej głuszy ???? I będziesz ekspert winogronowy : o ))))) A ja w Toskanii nawet nie byłam : o))))

  3. Ciao Dorocia z Krainy Oz 🙂
    Widzę, że temat winogronowy na czasie, skoro udało mi się Cię ściągnąć na moją stronę. Ekspertem to może i zostanę, ale tutejszych rodzajów soczku (sfermentowanego) z winogron. Winogron ci u nas dostatek, ale tylko w sierpniu i we wrześniu, zaś sfermentowany soczek czyli wino wytrawne, w 90% czerwone, jest cały rok 🙂
    Przybywaj
    Ciaooo 🙂

  4. Piękne, spokojne miejsce:).

    • Aż za spokojne! Jest super na relaks czy też wypoczynek, ale GŁUSZA na co dzień, hmmm… tylko dla ekstremalnych introwertyków, którzy lubią życie na ODLUDZIU i BEZLUDZIU 🙂 Pozdrawiam z Głuszy
      Ciaooo 🙂

  5. Ach winogrona…moje ulubione owoce. W Toskanii jak grzebyczkiem uczesane zawsze mnie powalają swoim widokiem. Narobiłaś smaku:) Pozdrawiam:)

    • O! Ciao Beata 🙂
      Mnie też się podobają uczesane rządki winorośli, które pojawiły się dopiero wraz z erą traktorów, co opisałam powyżej ale właśnie przypomina mi się piosenka
      “co wyliczę, to wyliczę, ale zawsze wtedy powiem, że najbardziej mi żal” … i właśnie mi żal tych tarasów wzmocnionych murami “na sucho” na których rosły sobie winnice jeszcze jakieś 70 lat temu. Wiadomo, kiedyś, przed mechanizacją rolnictwa wszystko było inaczej… Ludzie chcą sobie ułatwić pracę, więc kiedy jest możliwość że traktor zrobi za nas połowę ciężkiej pracy, to wtedy likwidujemy antyczne tarasy i powstaje gładkie pole. Niby też ładne, ale gładkich pól na wzgórzach ci dostatek na całym świecie, a tarasowanych pól w Toskanii zrobiło się mało, najczęściej są to tarasy z drzewami oliwnymi, tarasów winnicowych już nie sposób prawie zobaczyć 🙁
      A Ty w czasie swoich podróży po Toskanii zaobserwowałaś może taką antyczną winnicę na stopniowanych tarasach z winoroślami rozpostartymi na niewielkich drzewkach?

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.