Posts Tagged "GŁUSZA"

Il BORRO – miniatura Toskanii

»Posted by on sie 3, 2013 in Foto, Głusza, Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 10 komentarzy

Il BORRO – miniatura Toskanii

Il BORRO miniatura Toskanii Bardzo urokliwa miejscowość Borro znajduje się na terenie prowincji Arezzo, u stóp masywu górskiego Pratomagno, stanowiącego naturalną granicę między terenami Florencji i Arezzo.  Croce del Pratomagno, najwyższa góra w tym paśmie Apeninów, liczy sobie 1592 m.n.p.m, a malutkie Borro wznosi się na wysokości 275 m n.p.m. na szczycie tzw. grzbietu, typowego elementu płaskowyżu Valdarno. Początki osady nie są dostatecznie udokumentowane, ale najprawdopodobniej już w okresie średniowiecza istniał tu zamek. Ów zamek zakupiony został w XIII wieku przez mediolańskiego szlachcica Borro Borri, co zostało już skrupulatnie udokumentowane, jak również to, że był on przez kilka lat był władcą Arezzo. Borro Borri stał się protoplastą...

read more

Wiosna, ach to Ty! Primavera a Capannole

»Posted by on kw. 11, 2013 in Foto, Głusza, Podróże | 0 comments

Wiosna, ach to Ty! Primavera a Capannole

Wiosna, WIOSNA, WIOSNA – ach, to TY… Wiosna, ach to TY! Wszędzie WIOSNA! Wiosenne zdjęcia mówią same za siebie. Dodam tylko, że były zrobione w miejscowości Capannole i Cennina kilka dni temu. Wiosna już jedzie ukwieconą karetą do Polski. A ja myślę już o lecie i o Crete Senesi pełnych różowych, rosnących podobno tylko tam kwiatów, których nazwy jeszcze (!!!) nie poznałam! Myślę też o pasjonatach fotografii, których tu, w Toskanii jest wszędzie pełno, co widać na załączonych obrazkach 🙂 [envira-gallery id=”20694″]...

read more

FIAT PANDA czyli moja polsko – włoska limuzyna:)

»Posted by on lut 9, 2013 in Foto, Ludzie, Podróże, Przygody Pandzi | 0 comments

PANDZIA… moja wspaniała limuzyna. Mówię o niej pieszczotliwie “MÓJ PANDZIOCH” parafrazując nazwisko Paździocha z “Kiepskich”. Jeżeli ktoś zauważy na parkingu osobę, która czule głaszcze czerwonego PANDZIOCHA, to mnie pozna – to będę ja 🙂 Wiem, ze nie ma się czym chwalić, ale w jednym z wcześniejszych wpisów wspominałam, jak zgubiłam się na drodze do Włoch, w Bratysławie a wkrótce nastąpi mojej pierwszej podróży do Włoch ciąg dalszy, bo została jeszcze Austria i część Włoch :). Dla wszystkich, którzy uważają, że prawdziwy podróżnik powinien jeździć bez NAWIGATORA podaję link do pierwszej zagranicznej motoryzacyjnej przygody mojej i PANDZI Zima, ZIMA… u nas w Polsce i u nich, tam daleko w Toskanii raczej nie da się...

read more

CO ROBI WŁOSKI MACHO czyli finał EURO 2012

»Posted by on lis 17, 2012 in Foto, Ludzie | 0 comments


Warning: file_exists(): open_basedir restriction in effect. File(/home/shaktiserwer/ftp/toskania/wp-content/uploads/et_temp/DSCF8815_wm-125676_211x211.jpg) is not within the allowed path(s): (/home/mojatosk/domains/mojatoskania.com:/tmp:/var/tmp:/home/mojatosk/.tmp:/home/mojatosk/.php:/usr/local/php:/opt/alt:/etc/pki) in /home/mojatosk/domains/mojatoskania.com/public_html/wp-content/themes/InStyle/epanel/custom_functions.php on line 995
CO ROBI WŁOSKI MACHO czyli finał EURO 2012

Co robi włoski Macho czyli Finał Euro 2012  Dziś przez średniowieczny wizjer zamku Brolio w Chianti, podglądam moje nieliczne wspomnienia z pierwszych dni lipca tego roku czyli EURO 2012. Akurat dwa tygodnie przed wielkim finałem EURO przyjechałam do Włoch do zaprzyjaźnionej rodziny. Byli przeszczęśliwi, gdyż uwielbiają prezenty, a ja przywiozłam im torby, teczki na dokumenty, kubki i zapalniczki z emblematami EURO 2012, wszystkie gadżety hurtem ze straganu w OBI. Mój samochód również był cały oblepiony wizerunkami flagi biało – czerwonej z godłem, jednym słowem był to SAMOCHÓD KIBICA:)  Bardzo im się spodobał mój patriotyzm, więc postanowili wywiesić na zewnątrz również i swoją flagę, którą wyciągają z piwnicy tylko z okazji ważnych świąt...

read more

Klasztor SAN GALGANO z niebem zamiast dachu

»Posted by on wrz 19, 2012 in Drogi Toskanii, Foto, Głusza, Podróże | 3 komentarze

Klasztor SAN GALGANO z niebem zamiast dachu

Klasztor San Galgano. Klasztor San Galgano z niebem zamiast dachu. I znowu mówię: VENI, VIDI, VICI (przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem)… Zwyciężyłam, bo dotarłam do tego pięknego miejsca  i słowami któregoś tam Cezara chciałam oddać moje wrażenia z San Galgano. Coś mi się zdaje, że w końcu sprawdzę i zapamiętam, kto wypowiedział te magiczne słowa, bo zaczynam używać je coraz częściej. Prawdziwa MAGIA!!! Aż chciałoby się krzyknąć MA-DŻI-JA wymawiając z włoska, dotykając średniowiecznych murów, patrząc w górę i znajdując błękit nieba zamiast dachu… [envira-gallery id=”29188″] Śmieję się, że SAN GALGANO to w bardzo wolnym tłumaczeniu ŚWIĘTY GAŁGAN (takie kabaretowe skojarzenie), ale nijak to się wszystko ma do “gałganów”...

read more