Posts by Wiolla z mojatoskania.com

MŁYN w mojej GŁUSZY – Molino vel Mulino Vepri

»Posted by on mar 31, 2016 in Głusza, Podróże | 4 komentarze

MŁYN w mojej GŁUSZY – Molino vel Mulino Vepri

Molino vel Mulino Vepri Opowiem Ci o starym młynie w Vepri… Tak mogłaby zaczynać się baśń o starym młynie opowiadana małemu dziecku, które słucha z rozbłysłymi oczami i otwartą z ciekawości buzią. Zrobiłam parę zdjęć tego tajemniczego młyna w połowie lutego, kiedy na szczęście coś tam było widać zza bezlistnych drzew i krzaków. W zasadzie mogę powiedzieć, że dostrzegłam Molino Vepri przez przypadek i tylko dlatego, że przybyłam do Głuszy w porze zimowej. Przejeżdżając wolno pustą o tej porze drogą, zobaczyłam niewyraźny zarys budynku, który wydał mi się ciekawy, pomimo faktu, że nie widziałam go dokładnie zza przesłaniających go gałęzi. W pozostałych porach roku młyn pozostaje kompletnie niezauważalny, bo przesłaniają go zabudowania i bujnie rosnąca...

read more

Veni, Vedi, Vici czyli Crete Senesi, Torre a Castello, pecorino

»Posted by on mar 19, 2016 in Kuchnia, Podróże | 4 komentarze

Veni, Vedi, Vici czyli Crete Senesi, Torre a Castello, pecorino

Crete Senesi, Torre a Castello, Pecorino! Dla mnie te trzy nazwy są jak “VENI, VIDI, VICI” (łac. venni, vidi, vinsi) tj. “przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”, bo sieneńska kraina Crete Senesi, oprócz unikalnego krajobrazu wzgórz i pagórków, to również pyszny owczy ser Pecorino, wytwarzany w małej miejscowości Torre a Castello. Crete Senesi bardzo wzbogaciła moje poczucie estetyki “odludzi”, dojrzały ser Pecorino dokonał rewolucji w mojej kuchni, a miejscowość Torre a Castello stała się małym rajem dla takiego zapalonego smakosza serów jak ja i tropiciela punktów widokowych. Torre a Castello to mała miejscowość położona w tej w magicznej krainie łagodnych wzgórz i pagórków. Bardzo lubię te okolice z uwagi na niespotykanie...

read more

Karnawałowe wyzwanie Toskania

»Posted by on mar 3, 2016 in Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 12 komentarzy

Karnawałowe wyzwanie Toskania

Karnawałowe wyzwanie. Prosto z Toskanii piszę do Ciebie dłuuuugi list. Długi, bo jest co pisać 🙂 Piszę do Ciebie po raz pierwszy w związku z wielkim Karnawałowym Wyzwaniem wymyślonym przez Pociąg do Życia i fotografiami, które mają obrazować stany, zachwyty i doświadczenia karnawału 2016. Naprawdę chce mi się pisać ten list i zademonstrować Ci Karnawałowe Momenty, również i dlatego, że bardzo podobają mi się wpisy na blogu Pociąg Do Życia, że wewnętrznie akceptuję każde zapisane tam słowo i zgadzam się z zawartymi w nim przemyśleniami. Mam swoją fotograficzną odpowiedź na wszystkie 18 punktów Karnawałowego Wyzwania. Najczęściej oddalam się od głównego wątku karnawału, który powinien chyba kojarzyć mi się z szaleństwem, radością, balem maskowym,...

read more

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti

»Posted by on lut 22, 2016 in Głusza, Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 8 komentarzy

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti. Ziemia jest naszym wspólnym domem. To co teraz piszę, to historia z cyklu  “Trafiło się ślepej kurze ziarno” 🙂 Bo trafiło się i to w dodatku w pobliskiej małej mieścinie zwącej się Badia a Ruoti. Owo “ziarno” to zwiedzanie klasztoru i kościoła w Badia a Ruoti połączone z wykładem profesora Duccio Demetrio pt. “La religiosità della terra” organizowanego przez Associazione Per la Valdambra. Zaznaczam, że nie traktowano o żadnej religii (religione) ziemi, tylko właśnie o “religijności”, rozumianej jako nabożna wiara w MOC ZIEMI, w jej zdolność do przywracania sobie równowagi, jako MIŁOŚĆ do niej wyrażająca się przez troskę i dbanie o nią. W sumie wykład toczył się...

read more

Ambra, gdzie strumyk płynie z wolna

»Posted by on lut 13, 2016 in Podróże | 7 komentarzy

Ambra, gdzie strumyk płynie z wolna

Ambra – gdzie strumyk płynie z wolna czyli zimowa Toskania Z wolna to może on i płynie, ale pewnie tylko latem, kiedy panuje susza i niektóre włoskie rzeki stają się rzekami prawie “okresowymi”. Tak jak te na pustyniach, które o ile dobrze pamiętam z lekcji geografii, zaznaczone były na mapach przerywaną niebieską linią.  Teraz panuje zima i wody wezbranej rzeki mkną szybko, szumiąc głośno pod moim oknem. Po ulewnych deszczach rzeka Ambra pędzi jak szalona, zbierając z okolicznych pól co się da i dosłownie zamienia się w “Żółtą Rzekę”. Żółtą, bo toskańska gleba w rejonie Ambry do czarnoziemów raczej nie należy. Najczęściej gleba ma tu kolor piaskowo-żółto-beżowy, więc i rzeka przybiera kolor piaskowy. Na szczęście...

read more