Notice: Trying to get property of non-object in /home/mojatosk/domains/mojatoskania.com/public_html/wp-includes/link-template.php on line 3888

Notice: Trying to get property of non-object in /home/mojatosk/domains/mojatoskania.com/public_html/wp-includes/link-template.php on line 3890

Notice: Trying to get property of non-object in /home/mojatosk/domains/mojatoskania.com/public_html/wp-includes/link-template.php on line 3892
italian - Moja Toskania com
Notice: Trying to get property of non-object in /home/mojatosk/domains/mojatoskania.com/public_html/wp-includes/link-template.php on line 3888

Notice: Trying to get property of non-object in /home/mojatosk/domains/mojatoskania.com/public_html/wp-includes/link-template.php on line 3890

Notice: Trying to get property of non-object in /home/mojatosk/domains/mojatoskania.com/public_html/wp-includes/link-template.php on line 3892
Notice: Trying to get property of non-object in /home/mojatosk/domains/mojatoskania.com/public_html/wp-includes/post-template.php on line 705
class="-template-default page page-id-29 custom-background et_dropcaps_enabled gecko et_includes_sidebar">

Images tagged "italian"

706 komentarzy

  1. Bardzo fajna strona. Ciesze się że na nią trafiłam.

    • Bardzo dziękuję 🙂

      • It’s good to get a fresh way of looking at it.

  2. Wiadomość z ostatniej chwili! W sklepie pana Rossano kupiłam ostatnie trzy wina TORREBIANCO, ale dopiero w domu zorientowałam się, że jest to rocznik 2008. W dodatku jest mocniejsze – ma 14%, podczas gdy rocznik 2005 miał “tylko” 13,5%. I co teraz? Trzeba będzie spróbować, czy rocznik 2008 dorównuje rocznikowi 2005, czyli dowiozę do PL dwie butelki. Hmmm… Znowu będzie na mnie, że wypiłam 🙂

  3. Mi się spodobało to miasto z Twojej relacji oraz ze zdjęć 🙂 Ciekawe ujęcia i architektura. Niestety we Włoszech miałam okazję być tylko raz ok. 2 tygodni. Bardzo chciałabym odwiedzić ten kraj kiedyś na dłużej, bo przez ten czas, który tam spędziłam nadal czuję niedosyt 🙂

    • Super! Dziękuję w imieniu Arezzo (zastanawiam się teraz czy mam do tego prawo :)) i w moim własnym za ujęcia, nareszcie mam jakieś zasługi dla świata 🙂 Mam nadzieję, że zobaczymy się w Toskanii, może w Arezzo, kiedy przyjedziesz już na dłużej 🙂

  4. Będę mieć na uwadze 🙂 Obecnie muszę się Hiszpanią nacieszyć 🙂

  5. Piszę tu o Toskanii zaobserwowanej przeze mnie w miejscach, w których przebywałam, piszę więc o Toskanii małomiasteczkowej, nie o całych Włoszech. Być może cmentarne zwyczaje w wielkiej Florencji są inne, ale o tym jeszcze nie miałam szans się przekonać…

  6. to prawda…piękne magiczne miejsce, które odwiedziłam w maju 🙂
    p.s. nie musisz szukać – to słowa Juliusza Cezara, które wypowiedział po zdobyciu Galii
    pozdrawiam

    • Dzięki. Teraz na pewno zapamiętam po wsze czasy gdzie i kiedy 🙂

  7. Pieknie!I ja tam bylam,kawe i wino pilam:)

    • Kawę i wino, czyli coś, co w Arezzo smakuje najbardziej 🙂 jak pić to pić, ale jeżeli chodzi o jedzenie, lubiłam tam podjadać świeżo prażone, solone migdały, które ZAWSZE są na straganie w jednej z poprzecznic CORSO ITALIA i pieczone kasztany, te ostatnie oczywiście nie zawsze, tylko październik- listopad-grudzień 🙂

  8. Wiolu,pieknie!:)

    • Cieszę się, że mój magiczny las zachwycił również Ciebie 🙂

  9. Oj czuję, że nazrywanie takiej ilości owoców to musi być coś, coś co pewnie następnego dnia odczuwa się to w mięśniach. Ale dobrze, że nie masz obecnie do drzewek oliwnych stosunku dość chłodnego, bo przecież dzisiaj mogłyby Ci się jedynie kojarzyć z wysiłkiem, zmęczeniem i pracą.

    • Wiesz, było zimno, często padał deszcz, ale były i chwile słoneczne… Praca jak praca… fizyczna, dla mnie, osoby przyzwyczajonej do pracy umysłowej za biurkiem to było wyzwanie. Czasami było ciężko, ale mogę zapewnić Cię, że nie pamiętam już zimna, deszczu, błota i rozkwaszonych mięśni, tylko oliwki JAŚNIEJĄCE w słońcu. I te wiekowe drzewa, ich powyginane konary przypominające ludzkie istoty i … wesołego PIESIA imieniem KIKO 🙂 Uściski

  10. Jednym słowem oliwki przytłumiły wszystkie inne odczucia. Faktycznie taki przeskok z pracy umysłowej na fizyczną nie może być łatwy…

    • Nie jest aż tak źle 🙂 To była wspaniała przygoda, nie myślałam wogóle o tym w kategoriach pracy, harówki, czy czegoś podobnego 🙂

  11. Widzisz w Toskanii są przygotowani na zimę, mają kominki 🙂 W Hiszpanii niestety takich luksusów nie mam. Z tym, ze ja w mieszkaniu mieszkam. Mam jedynie piecyk na prąd. Liczę na to, że za dwa miesiące zimna pora się skończy.

    Rozmarzyłam się na temat tego kominka.

    Mam jeszcze do Ciebie pytanie, zupełnie nie związane z tematem. Czy we Włoszech pracuje się w niedziele, np. w sklepach?
    W Hiszpanii wszystko w ten dzień jest pozamykane, ewentualnie Chińczycy maja otwarte swoje bazarki, ale też nie wszyscy.

  12. Przyjemnego rozmarzania przy moim toskańskim kominku 🙂 Na pewno Twoja “Hiszpańska ZIMA ZŁA” szybko się skończy i w lutym będziesz przyjemnie przechadzać się odziana w ubranko z krótkim rękawkiem zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz Twojego mieszkanka 🙂
    Co do sklepów w małych toskańskich miasteczkach – wiele z nich jest czynnych w niedzielę do 12:30 lub 13:00, zawsze minimum jeden spożywczy i obowiązkowo kiosk z gazetami, zdrapkami, doładowaniami etc. W dużych miastach np. Arezzo w każdą niedzielę do godz 14:00 jest otwarty wielki supermarket ESSELUNGA, a inne wielkie super sklepy, np IPERCOOP, są czynne w jedną wyznaczoną niedzielę miesiąca (np: w każdą pierwszą/ostatnia niedzielę miesiąca) ale za to do 20:00/ 21:00. Ponadto na deptaku przy głównej ulicy CORSO ITALIA w Arezzo w niedzielę po południu są otwarte wszystkie sklepy. Podobnie jest we wszystkich większych toskańskich miastach typu Siena, Florencja.
    Przesyłam Ci toskańskie SALUTI z Polski
    Ciaoooo 🙂

    • Dzięki za dokładną odpowiedź w kwestii sklepów 🙂 Wesołych, ciepłych, zdrowych i rodzinnych Świąt, chociaż już ich półmetek oraz wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku 🙂

      • Coś czuję, że w Toskanii pod względem sklepików jest lepiej niż w Hiszpanii 🙂 Dobrze, że nie ścigamy się kto ma lepiej, tylko wymieniamy konstruktywne uwagi. Dziękuję Ci, Magda za życzenia i wszystkie tegoroczne inspiracje. Życzę Ci aby RADOŚĆ, SPOKÓJ i cudowna magia Świąt Bożego Narodzenia pozostała z Tobą na zawsze i opromieniała Twoje życie teraz i w nadchodzącym Nowym Roku

  13. W takich miejscach odczuwa się ducha historii. Magia, bo to wszystko autentyczne, a nie rekonstrukcja. Najbardziej zaszokowała mnie ilość mieszkańców, 25 osób, muszą się czuć prawie jak rodzina. Niestety w takich małych społecznościach każdy wszystko o innych wie, to akurat największy minus.

  14. Tak, masz rację, DUCH HISTORII vel DUCH ANTYKU jest tu wszechobecny. Kocham takie miejsca “daleko od szosy”, chociaż żyć na pewno jest tu trudno, jeżeli miałoby się stąd dojeżdżać do pracy… No, chyba że pracowałoby się w jedynym sklepiku czy restauracji albo jednym z dwóch tutejszych pałaców. Jeden już odpada, jako że nie ma pieniędzy. A to, że wszyscy wiedzą wszystko – w takich miejscach trzeba być bardzo sprytnym – mówić odwrotnie niż wygląda prawda, I tak np: koleżanka, która mieszka na podobnym bezludziu i pojawiła sama w kościele, od razu została otoczona starymi plotkarami, które z fałszywą troską dopytywały się, dlaczego przybyła sama. A ona im zaczęła opowiadać bajeczki, że się rozwodzi i że przyszła sama, bo szuka męża 🙂 W sumie wszystkie plotkary były DOSŁOWNIE OGŁUPIAŁE. I w ten właśnie sposób trzeba im tworzyć TEATR, w którym mogą występować 🙂
    Przesyłam Ci słońce z PL 🙂

  15. Tak to już z tymi plotkarami jest. Chociaż w mieście potrafi być podobnie. Jak tylko robi się ciepło, to osiedlowe wścibskie kobitki wylegają na ławkę przed blokiem i bacznie obserwują co się w okolicy dzieje. Inne swój punkt strategiczny mają np. w oknie i aby było bardziej komfortowo, to sobie poduszkę umieszczają i wtedy to już taka czynność jest wygodna, nawet jeśli trwa kilka godzin 😉

    A ja przesyłam promyki słońca z Hiszpanii i odrobinę błękitnego nieba 🙂

  16. Dzięki! Dotarło prawie całe błękitne niebo wraz ze słońcem! Codziennie możesz mi przesyłać, zobaczymy ile z tego dotrze do naszego najpiękniejszego z krajów 🙂 AAA! Ma się rozumieć, najpiękniejszego zaraz po Toskanii/ Hiszpanii 🙂

  17. Powiedziałabym pięknego tak samo jak Hiszpania i Toskania 🙂 Przesyłam w takim razie i dziś słońce i błękit nieba 🙂 Miłego dnia 🙂

  18. No tak, może i lepiej brzmi… 🙂 Wpatruję się właśnie w słońce i błękit nieba 🙂
    Wszystkiego miłego 🙂

  19. Hello! interesting site! I really like THIS ARTICLE! Very, very good!

  20. Obcy tez czlowiek,a przygoda jaka!:)Ja tamlubie takie klimaty.Jest pomysl,to znaczy,ze da sie go zrealizowac – jak widac:)

  21. I’m excited to uncover this great site. I want to to thank you for ones time for this fantastic read!! I definitely loved every part of it and i also have you saved as a favorite to see new things in your website.

  22. Tam tak wlasnie jest, ze czasami trzeba dobrze kombinowac, zeby zrobic fotke bez auta lub skutera. Fajne zdjecia zrobilas. Pandzia jest sliczna:)

  23. Dziękuję w imieniu swoim i PANDZI. Cieszę się, że moje foty z autkami Ci się spodobały, chociaż zostały one w moim komputrze przez przypadek 🙂 A zwróciłaś uwagę na ciemnozielonego FIATA TOPOLINO, którego sfotografowałam w jednym z garażów na placu przy antycznej studni w Montichiello? Właściciel tegoż TOPOLINO, obiecał, że jeżeli wrócę do Toskanii, da mi się nim przejechać 🙂 Dobrze, że obiecał, chociaż jakoś nie chce mi się wierzyć, że dałby się przejechać tym CACKIEM, które czyścił bez przerwy 🙂

    • On pewnie kombinowal co tu zrobic,zeby przejechac sie Twoja Pandzia-handel wymienny:)Super auta,ten kurdupel na jednym ze zdjec,stojacy obok Twojego auta,tez milusi:)

  24. A wiesz, gdzie była wtedy PANDZIA? Daleko, na dole, zdjęcie parkingów nr 25 -wykonałam fotę okolicy i nie wepchała mi się w kadr. Widocznie stała w jakimś nieefektownym miejscu 🙂 Dobrze, że toskański Carlo nie zna polskiego i nie wie jak określiłaś jego ukochane stare CINQUECENTO 🙂

  25. Oh my goodness! Awesome article dude! Thanks, However I am encountering troubles with your RSS. I don’t know why I am unable to subscribe to it. Is there anyone else having similar RSS issues? Anyone who knows the solution will you kindly respond? Thanx!!

  26. Pandzia cóż wraca do swojej ojczyzny, kiedy postanawiasz odwiedzić Toskanię, więc nie ma innego wyjścia, jak tylko miłość do takich podróży. 🙂

  27. Hmmm 🙂 Tak się zastanawiam… W zasadzie możnaby sie pokusić o stwierdzenie, że ojczyzną PANDZI jest region Piemonte na czele z Torino, gdzie ma swoją siedzibę FIAT i gdzie PANDZIA ZOSTAŁA WYMYŚLONA, ale też może mieć swoją ojczyznę w Tychach, w fabryce FIAT AUTO Poland, gdzie została wykonana, i gdzie mieszkałam aż do września 2013 r. W sumie należałoby PANDZIĘ spytać, gdzie jest jej ojczyzna 🙂 Może gdy nadejdzie Wigilia i gdy przemówi ludzkim głosem 🙂
    Pozdrowienia z deszczowej Polski południowej

  28. Żyć pełnią życia i cieszyć się każdą chwilą. Szczęśliwego Nowego Roku.

  29. Simply I wisɦ to say your articlе is as astonishing.

    The cleɑrnesѕ in your post is just ոice anԀ I could assume you are an expert
    on this subjeсt. Fine with your permission let me to grab yоur feed to keep updated
    with forthcoming post. Grazie mille and please keep up
    the enjօyable work.

  30. Muszę przyznać, że zdjęcia są powalające, pięknie wszystko zostało ukazane. Toskania – piękna kraina, pełna magii i fantastycznych widoków. Osobiście nigdy tam nie byłam, znam ją jedynie z takich opowieści jak Twoje, ale już widzę, że warto by było wyjechać i zmienić rzeczywistość, przynajmniej na tą chwilę.

    Z tego co czytam to Tobie wyjazd bardzo się podobał, w sumie nic dziwnego, wspaniałe miejsce.

    Pozdrawiam i życzę kolejnych wyjazdów

    • Dziękuję za “powalające zdjęcia” 🙂 To jest dopiero powalające określenie! Dla takich chwil warto żyć! Robię wiele zdjęć i zauważam, że osoby w moim towarzystwie niecierpliwią się, kiedy długo ustawiam aparat, kiedy długo kadruję, gdy wykonuje jedno ujęcie pięć razy… Staram się nie zwracać uwagi na ich zachowanie ale najlepiej robi mi się zdjęcia, gdy przebywam tylko i wyłącznie we własnym towarzystwie 🙂
      Bardzo bym chciała, aby i mnie i Tobie przydarzało się jak najwięcej wycieczek do takich wspaniałych miejsc jak Montebenichi czy też La Verna – to moje marzenie zapisane już dwukrotnie na mojej stronie… Byłoby super, gdyby mogło spełnić się w niedługim czasie… Tak sobie myślę, że jestem już całkiem blisko, blisko, coraz bliżej…
      Pozdrawiam ciepło

  31. Tak… Zgadzam się na życie pełnią życia i cieszenie sie każdą chwilą.
    Dziękuję za życzenia i przepraszam, że odpisuję tak późno.
    Wszystkiego Dobrego i dla Ciebie

  32. Thank you veru much 🙂 I am thinking over resolving my problem with RSS. I need a few days to improve the all complicated matter at my website. I promise that everything will be OK in near future:)
    Best regards

  33. Thank you very much for your gentile words 🙂 I am very, very happy to hear that 🙂
    Best regards and tanti saluti da Toscana

  34. I am very glad to hear your polite words. I am happy that you liked “my personal” Tuscany 🙂 Best regards

  35. Thank you very much
    Best regards 🙂

  36. Wiolla, zastanowiły mnie Twoje przemyślenia nt. Ambry. Otóż w przyrodzie istnieje i ambra i amber i są to różne substancje. Ambra jest jednym z naturalnych surowców przemysłu perfumeryjnego pochodzenia zwierzęcego, to wydzielina z przewodu pokarmowego kaszalota, która jest prawdopodobnie wynikiem niestrawności lub zaparcia wieloryba (urocza definicja z Wikipedii). Amber zaś to po angielsku bursztyn. Polska nazwa bursztynu to jantar. Wygląda więc na to, że nie mieszkasz w Bursztynowej Dolinie tylko Dolinie Wydzieliny Kaszalota. Mam nadzieję, że ucieszyła Cię a nie zirytowała moja aktywna lektura Twojego wpisu 😉

    • Dzięki Ewa, za to, że podzieliłaś się swoimi naukowymi przemyśleniami 🙂 Stwierdziłam jednak, że musze być bardziej precyzyjna, dobierając słowa – bo pisząc “Ambra w naszym najpiękniejszym z języków znaczy bursztyn” miałam na myśli to, że włoskie słowo “ambra” po polsku znaczy bursztym, co też poprawiłam już w tekście głównym.
      Dzięki Tobie zrobiłam mały test wśród młodszych i starszych – kto wie, co to jest JANTAR. Moja córcia i jej koleżanki, które czytywały tylko i wyłącznie streszczenia lektur, jak się można było domyślać – nie bardzo się orientują, ale my piękni czterdziestoletni, wychowani na “Starej Baśni”, Gniewkach, Panach Wołodyjowskich i innych tam Czarnych Chmurach, doskonale orientujemy się w temacie 🙂
      Pozdrawiam ciepło z Dołu vel Dziury Kaszalota 🙂

  37. I don’t even know how I ended up here, but I thought this post was good.
    I do not know who you are but definitely you’re going to
    a famous blogger if you are not already 😉 Cheers!

  38. Thank you 🙂 I wish I were a famous blogger. May “one day it will happen, one day it will all come true” .
    Tanti saluti da Toscana

  39. przepięknie 🙂

  40. Dziękuję w imieniu wiosny 🙂 Pozdrawiam ze słonecznej Toskanii

  41. Dziekuje bardzo!:)Tobie rowniez zycze kwiecistego Dnia Kobiet!Ode mnie beda tulipany,ale to jutro:)

  42. Dziękuję, Kochana 🙂 Już się cieszę na tulipany 🙂

  43. Grazie mille 🙂

  44. Ciekawa strona. Można znaleść dużo ciekawych informacji.

  45. Wjazd do Włoch to liczne mysie norki, jak mawiał mój syn, inne niż te w Austrii.
    Oczywiście najsympatyczniejsze te miedzy Bolonia a Florencją 🙂

  46. Zgadzam się całkowicie a nawet “totalmente”. Tydzień temu, gdy jechałam do Toskanii tunele między Bolonią a Florencją nie zrobiły na mnie negatywnego wrażenia – byłam wypoczęta (dłuższa drzemka na parkingu) i cieszyłam się nawet, bo na trasie ulewny deszcz, a w tunelach przynajmniej było sucho, więc odpoczywałam sobie od deszczu 🙂 Ale przyznaję, że wolę tunele, gdy wracam do Polski, bo jestem pełna sił i entuzjazmu do jazdy. Najgorzej jest, gdy zrobiło się 1300 km, jestem zmęczona, a tu jeszcze ponad 100 km i te tunele! Wszyscy gnają na złamanie karku, a ty musisz gnać z nimi bo cię rozjadą albo przejadą Ci po plecach 🙂
    Pozdrawiam ciepło z Toskanii

  47. Wiolu, zaczytałam się i zapatrzyłam!
    Piękny wpis!
    Piękne zdjęcia!

    • Dziękuję Ci, Kasiu. Cieszę się, że spodobała Ci się moja relacja. Zauważyłam jednak, że jedno zdjęcie, a dokładnie – zdjęcie “restauracji” pod oliwkami, jakby się zbiesiło – widziałam białe, puste pole zamiast zdjęcia. Wstawiłam je jeszcze raz i już powinno być dobrze. Dzisiaj miotam się nad wpisem o tym, jak mnie znaleźć. Zapraszam Cię do mojej głuszy na razie wirtualnie, a przyjechać naprawdę można do mnie w każdej chwili, z tym, że ja tu nie posiadam żadnego domku na własność, ale znam miejsce w pobliżu, rzut beretem ode mnie, gdzie pewien Włoch tanio wynajmuje piękne mieszkanko w starym domu. Mam nadzieję, że się skusisz i przejdziemy się Magicznym Lasem (wpis poprzedni) na oliwki 🙂
      Pozdrawiam Cię ciepło z Toskanii

  48. Mnie się podoba, zdjęcia pokazują to do czego tęsknię. Za ciężką pracę masz takie widoki. pamiętam włoska wiosnę sprzed lat, gdy wyjeżdżając z Polski, pod Cieszynem żegnał śnieg a za Alpami robiło się coraz cieplej. W tym roku mamy 30 rocznicę ślubu i zbieramy się do Włoch. Byliśmy już kila razy turystycznie i kilka zawodowo ale zawsze za mało. Teraz błądzę po mapie, czytam nazwy miejscowości i nie wiem co wybrać, bo ogranicza czas i finanse.
    Toskania to oczywisty wybór, ale szukam spania, dla dwojga to agroturystyka raczej nie, może hotel w Sienie albo jeszcze na południe i marzę i mam nadzieję, ze nic nie przeszkodzi…

  49. Hello! Do you use Twitter? I’d like to follow you if that would be ok.
    I’m absolutely enjoying your blog and look forward to new updates.

  50. Cieszę się, że udało mi się “popełnić” zdjęcia na tyle sugestywne, że obudziły Twoje wspomnienia i wzbudziły tęsknotę za Toskanią. To więcej niż oczekiwałam. Uwielbiam fotografować i pisać o Toskanii, ale ostatnio ogarniają mnie myśli typu “myślisz że ktoś oprócz ciebie ogląda te zdjęcia albo czyta twoje wypociny?”. Dlatego jestem Ci bardzo wdzięczna za tak miłe dla mnie ich skomentowanie 🙂
    Hotel w Sienie – super pomysł, naprawdę. Moja wirtualna bratnia dusza – Kasia przebywała w hoteliku TRE DANZELLE i była zachwycona! Jej zachwyt udzielił się i mnie, zainspirowała mnie do ponownego opisania Sieny, tym razem pod kątem oglądania jej jako “jednego z najbardziej szalonych toskańskich miast” jak to określił nasz wielki wieszcz Zbigniew Herbert https://www.mojatoskania.com/siena-zbigniew-herbert-i-dotykanie-historii-w-zwierciadle/
    Pozdrawiam ciepło z Toskanii

  51. Interesujace informacje sa na tej stronie, wszystkiego
    naj…

  52. Bardzo fajna strona. Czytałam bez poczucia marnowania swojego czasu.

  53. Mile spędzonych Świąt!
    Tyle ciekawych informacji, dziękuję!

  54. Very cool! Some very valid points! I appreciate you writing
    this post and also the rest of the site is very good.

  55. Grunt to przyciągnąć z pomocą tytułu czytelników. Można na różnoraki sposób 😉

    Kogut to jeszcze w miarę blisko tematu Wielkanocy, więc z tej okazji temat jest dobrze dobrany. A takiego wina z “kogutowym” logo wpros z Toskanii bym nie odmówiła.

    Pozdrawiam

  56. O! Magda! Warto było się namęczyć nad wyborem tytułu, żeby ściągnąć wreszcie Twoją uwagę na moją stronkę 🙂 Udało mi się, yeeeesss! Wobec tego idę zobaczyć, co u Ciebie na Twojej stronce. Co teraz w hiszpańskiej trawie piszczy na kreatywnieoswiecie.pl ? 🙂
    Pozdrawiam Cię z Toskanii

  57. Hi friends, its fantastic piece of writing on the topic of cultureand fully explained, keep it up all the time.

  58. Ty lepiej napisz, co się stało. Dawkowałaś napięcie i … nic nie napisałaś

  59. Lepiej nie – po co komu moje “łzawe historie”? Ponadto lepiej nie trawić w nieskończoność takich porażek… Chciałabym móc wymazać tę historię z pamięci jak najszybciej, ale zostało mi parę zdjęć z tego okresu. Zostaną tu dla mnie na pamiątkę nieprzyjemnego zdarzenia i ku przestrodze na przyszłość. Najlepiej schować urazy, zapomnieć i do przodu.
    A przestroga dla mnie to pamiętać, że trzeba być zawsze ZAWSZE czujnym i uważnym 🙂

  60. Bardzo mi miło, że Cię wciągnęłam na moją stronę…Wiem, że już po świętach i po ptakach…tfu…kogutach, ale dopiero dziś do Ciebie zajrzałam. Ja nie bardzo mogę czytać tego bloga Twojego, bo wzbudza we mnie zawsze łezkę nostalgii ;-). Dziś to ją wytrę w fartuch czarny z Gallo Nero zakupiony gdzieś w wąskiej uliczce na stoisku pomiędzy dwoma sklepami z winami. Uściski

  61. Pobyt na Twojej stronie to jak wycieczka w piękne miejsce czyli ogromna przyjemność… A fartuch z Gallo Nero! To byłoby coś, już mam pomysł na gościńce z Toskanii! Przywiezienie komuś toskańskie wino Gallo Nero to banał, ale z fartuchem Gallo Nero to będzie super pamiątka! Dzięki za inspirację, uściski i un bacione 🙂

  62. I need to spend more time to learning and understanding Polish 🙂 – Now I use an automatic translator.
    Thanks for magnificent information and beautiful photos. Greetings from Germany

  63. Oj już nie jest to aż taka głusza… Okolice Bucine znam dość dobrze i rzeczywiście jest tam pięknie i sielsko. W okolicy pełno pięknych miasteczek – byłem w San Leolino, Cennina, Pieve a Presciano, byłem w Ambrze, Civitelli i Badia a Ruoti. Polecam wszystkie 🙂 A po zdjęciach już wiem mniej więcej gdzie Pani mieszka – ten kościół leży przy drodze do Ambry, a na zdjęciu ze znakiem drogowym mamy miejscowość Capannole 🙂 Wielokrotnie przejeżdżałem tamtędy rowerem. Właściwie widząc te zdjęcia nabrałem ochoty by znowu odwiedzić te okolice, bo już dawno tam nie byłem. Jak tylko przestanie padać to się wybiorę 🙂 No nic, polecam jeszcze mój wątek o Toskanii na Forum Polskich Wieżowców, gdzie regularnie zamieszczam zdjęcia (Toskania moimi oczyma widziana). Pozdrawiam

  64. A więc zostałam rozszyfrowana 🙂 Zgadzam się odnośnie piękna okolicy, też podziwiam urok miejscowości, które Pan wymienił. Robię dużo zdjęć, ale wszystko czeka dłuuuugo na swoja kolej. Civitella, Ambra i inne okoliczne miejsca czekają już od roku na zamieszczenie ich zdjęć na mojej stronce … Mam nadzieję, że nie mogą się doczekać 🙂 Chciałabym móc poświęcić więcej czasu mojej stronce, czasami uda mi się coś “na szybko wrzucić” np. https://www.mojatoskania.com/cennina-magiczne-miejsce-nieopodal-bucine/ albo https://www.mojatoskania.com/castello-capannole-i-jego-historia/ ale tak na ogół to kiepsko u mnie z tą częstotliwością udzielania się twórczo na stronie.
    Poproszę o linka do forum i Pana zdjęć. Chętnie spojrzę na Toskanię innymi oczami
    Pozdrawiam ciepło, zza wkurzającej mnie pory deszczowej

  65. Już napisałem gdzie szukać 🙂 Wystarczy wpisać w Google “Toskania moimi oczyma widziana” i wyskoczy. Dawniejsze strony wątku muszę poprawić, bo dużo zdjęć pozmieniało rozmiary i teraz ciężko się je przegląda, ale ostatnie strony nadają się do oglądania 😀

  66. Rozumiem Twoją motywację do ogrodowych prac. Przy takim towarzyszu ten zapał nie jest niczym dziwnym. Swoją drogą zawsze się zastanawiam na fenomenem kociej fotogeniczności, coś niesamowitego w każdym razie. A Twój futrzak to tylko włoski pupilek, czy podróżuje też do Polski?

  67. Piękne opisy, pochłaniam w całości i staram sobie to wszystko wyobrazic. Za tydzien wyjeżdzam niestety nie na długo do Toskanii i marzę o tym, aby poznać ją jaknajbardziej w czasie tego tygodnia ze strony mieszkańcow, prawdziwego życia, nie muzeów i restauracji…Niestety to tylko tydzień. Będę z przyjaciółkami w Riparbelli i zamierzamy dużo jeździć – wgłąb i nad morzem, żeby poczuć smak i zapach toskańskich krajobrazów:) Czy moglabyś może polecić coś, czego nie wyczytamy z przewodników? Staram się wyszukać to, co jest sednem prawdziwej Toskanii :):) Gorąco pozdrawiam, Twoje piękne i wciągające opisy mnie zachwycaja:)

  68. Hi, I’ve got some recommendations for your blog you might be interested in hearing.
    Either way, great website and I look forward to seeing it expand over time.

  69. Fenomen kociej fotogeniczności jest odpowiedzialny za to, że mój komputer zasypany jest różnymi ujęciami paru KICIUSIÓW :)! Nie miałam pojęcia, że jestem aż tak nawiedzona… Mam nadzieję, że nie trzeba się z tego leczyć 🙂
    Moja włoska znajda niestety nie znosi podróży – drogę 5 km samochodem do weterynarza strasznie długo “odchorowywuje” a co dopiero 1409 km do PL – przy pierwszym przystanku czmychnęłaby ze strachu i stresu na pewno… Tu, w Toskanii ma swój domek, pole, ogród, lasek – teren wprost idealny dla KICIUSIA. Ciężko byłoby mi ją stąd wyrywać, bo wiem, że cierpiałaby strasznie. Tak już jest, że KICIUSIE lubią stabilizację. A Ty znasz jakiegoś kota wiecznie w podróży? Bo ja nie 🙂

  70. Dziękuję Ci bardzo, bardzo za miłe słowa 🙂 Tak się zastanawiam, co by Ci polecić… Podejrzewam, że wszystkie rzeczy, które mnie zachwyciły, są już opisane wielokrotnie w przewodnikach – Siena, Crete Senesi, cyprysy, oliwki… Według mnie nie ma innego sposobu, by poznać dobrze jakieś miejsce niż pozostanie tu na dłużej, poznanie ludzi, ich kulturę, kuchnię, zwyczaje. Piszesz, że zamierzacie dużo jeździć, więc zaledwie “dotkniesz” pewnych spraw, z pewnością nie będzie czasu, aby się zagłębiać w “sedno Toskanii”. Może spróbuj wrócić za jakiś czas do miejsc, które teraz w przelocie zobaczysz, gdy powrócisz i pozostaniesz w jednym miejscu na dłużej i skupisz się na jednym temacie tak jak ja gdy podczas zwiedzania Sieny skupiłam się na odczuciach między innymi polskiego pisarza https://www.mojatoskania.com/siena-zbigniew-herbert-i-dotykanie-historii-w-zwierciadle/ , wtedy zapewne zrozumiesz co dla Ciebie jest sednem prawdziwej Toskanii. Dla mnie jest to odpuszczenie sobie nieustannego jeżdżenia po miejscach opisywanych w przewodnikach a zapuszczanie się w różnego rodzaju “głusze”.
    Pozdrawiam ciepło z Toskanii 🙂

  71. Mój kot kiedyś sporo podróżował, ale były to odcinki dużo krótsze. Zresztą on jest trochę cygańskim kotem, wszędzie czuł się dobrze. Chociaż szczerze mówiąc nie wiem jak teraz by zareagował na wycieczkę, bo od prawie od dwóch lat nie miał takiej okazji.

    Zdjęcia kotów, hmmm też mam ich pokaźną ilość. Takie małe “zboczenie”.

  72. Witaj w klubie “nawiedzonych” amatorów KICIUSIÓW :). Przypomniało mi się, że Kicia moich rodziców też dzielnie znosi podróże – 30 km w jedna stronę, z miasta A do miasta B, parę razy w miesiącu, dłuższych odcinków nie przerabialiśmy 🙂
    Pozdrawiam Cię gorąco toskańskim kocim MIAUUUUU 🙂
    Kiedy przyjedziesz ze swoim KICIUSIEM? 🙂

  73. Excellent post. I was checking constantly this blog and I’m impressed!
    Extremely useful info specifically the last part 🙂 I admire your photos
    for a very long time. Thank you and best of luck.

  74. What’s up to all, the photos present at this site are actually amazing. Well, keep up the nice work fellows.

  75. I do not even know how I ended up here, but I thought this post was good.
    I don’t know who you are but certainly you are going to a famous blogger if
    you aren’t already 😉 Cheers!

  76. Miałam przyjemność “tam” być i ujrzeć te wspaniałe czerwone figi rosnące na kamiennym murze 🙂

    • Cieszę się, że miałaś przyjemność 🙂 A ciekawa jestem czy spróbowałaś jak smakują? Bo gdy po raz pierwszy znalazłam się koło tego muru, pewien starszy dziadek powiedział mi, że są bardzo dobre do jedzenia. Byłam głodna, więc zjadłam ich trochę. Maja dużo pestek. Nic mi nie było, ale inni powiedzieli mi później, że jednak są niejadalne.
      NABRALI MNIE! W sumie wiem, że nic nie wiem, jeżeli chodzi o jadalność tych owoców 🙂 a wydaje mi się, że jest to podobne do OPUNCJI FIGOWEJ, ale może się mylę?

  77. Wοw that was strange. I ϳust wrote an really long comment but after I clicked submit my comment
    didn’t sҺow up. Grгrr… well I’m not writing all that over again. Regardless,
    just wanted tοo say excellent blog!

  78. Tajemniczy OGRÓD – film animowany, W CAŁOŚCI, znalazłam na youtubie 🙂 Ale się cieszę! Ale pewnie przyjdzie mi kupić DVD z filmem Agnieszki Holland, bo bardzo chciałabym go zobaczyć w całości 🙂

  79. Bardzo ciekawa i bogata w przydatną wiedzę
    strona. Gratulujemy twórcom.

  80. Zdjęcia fajne i ja pamiętam jak robiłam we Florencji witrynę z samochodami..
    Cóż samochody dawne i te nowe jednoznacznie kojarzą się z włochami. A we wrześniu ptasie mleczko może być Ci dostarczone, tylko aby nam udało się wyjechać…a na razie ciii. Pozdrawiam.

  81. Tak, stare samochody i motocykle mają swój urok i dobrze prezentują się wśród wąskich uliczek murów średniowiecznych miast Toskanii.
    OK, Ciiiiii… jak śpiewa Grzegorz Turnau:
    Na ulicach cichosza /na chodnikach cichosza /nie ma Mickiewicza
    i nie ma Miłosza” i jeszcze “Tu cichosza tam cicho / i w ogóle nic ni ma /wiosna to czy lato / jesień albo zima”
    starajmy się nie spłoszyć WYPŁOSZA 🙂
    Podpisano: MleczkoŻERCA 🙂

    • Los płata psikusy a “Cichoszę” lubię!

      • 🙂

  82. Wiolka, to my dziękujemy Tobie za WSZYSTKO. Gdybyśmy wiedzieli,że nasze zdjęcia będą gościły na Twoim blogu,to byśmy się bardziej “postarali” 🙂
    A jakim cudem te auta wjechały na Twoje wzgórze? Miałaś gości u siebie?

  83. Nie spróbowałam- niestety? 🙂 Ale przypomniało mi się jak mówiłaś o kwiatach jadalnych, którymi się za jadasz…no właśnie jakimi i z czym ( ziarnami słonecznika) ? Może zdradzisz przepis ?

  84. Wiesz Justynka, powiem szczerze, że gdy oglądałam Wasze zdjęcia, pierwsze uczucie jakie do mnie przyszło to … nutka zazdrości. Pomyślałam sobie: “siedzisz w tej Toskanii parę lat i myślisz, że robisz ciekawe zdjęcia, a tu przyjeżdża ktoś na tydzień i robi takie super foty w super miejscach, że za jednym zamachem zabiera ci od razu tytuł MISZCZA fotografii” 🙂
    Co do aut to przyjechali do Vittori, tej co ma domek dla turystów naprzeciw mnie, ten z irysami i różyczkami 🙂 Wehikuł kajakopodobny daje radę wjeżdżać na górę tylko i wyłącznie na wstecznym biegu 🙂 a bryczkopodobny wjeżdża normalnie. Obydwa strasznie warczą, kajakopodobny warczy 4 razy głośniej niż bryczkopodobny (moja subiektywna ocena)
    Ciaooooo

  85. Są to kwiaty cukinii. Panierujemy je w rozbełtanym jajku, do którego dodajemy sól, pieprz, dwie łyżki SEZAMU i parmezanu do smaku, (według uznania), potem obtaczamy w mące, pozwalamy im odpocząć 10-15 minut i na patelnię 🙂 Tak samo można panierować kawałki kurczaka (bez dodatku parmezanu) albo grubsze plastry sera (raczej też bez dodatku PARMEZANU) typu GOUDA albo pleśniowy np. TUREK – to jest moje NUMERO UNO, bo jak może pamiętasz unikam mięsa. A wiesz, że tu używają piwa do panierek zamiast jajka? Tylko piwo, sól, pieprz, mąka i już, no chyba że jeszcze SEZAM. W ten sposób TU walczą z cholesterolem 🙂

  86. Myślę,że 99% tutaj zaglądających zazdrości Tobie,że masz Toskanię na codzień 🙂 My,turyści z ograniczeniami czasowymi , staramy się jak najwięcej zobaczyć i robimy mnóstwo fotek, by później w kraju “odtwarzać” wspomnienia i podzielić z innymi tym czego oni nie widzieli…Ciao,ciao…:)

    • No popatrz, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂 Bo według mnie to mam GŁUSZĘ NA CO DZIEŃ, a Toskanię na niedzielę. GŁUSZA jest fajna, gdy się ma często kontakt z “normalnym światem”, wtedy GŁUSZA jest przeciwwagą tego “codziennego wariactwa”. Natomiast tylko GŁUSZA i nic poza tym, hmm… wcale to nie jest aż takie dobre. Ale skoro ktoś mi tego zazdrości… to widocznie jest czego. Może ja patrzę na to innymi oczyma, oczyma człowieka lubiącego miejskie rozrywki typu kino, teatr, koncert, spotkanie autorskie z ulubionym pisarzem, rozmowy z bliskimi i przyjaciółmi, a który który znalazł się niestety ale SAM w miejscu “daleko od szosy”, pozbawionym “DUCHOWEJ STRAWY”. W niedzielę muszę wrócić o 20.00 do pracy, a w lato właśnie wtedy, a nawet później – od 21.00 (gdy zelżeje upał) zaczynają się koncerty, spektakle, spotkania z ciekawymi ludźmi. Dobrze chociaż, że jest internet i że mogę porozmawiać sobie z kimś tak miłym wirtualnie 🙂

  87. Oooo..żałuję,że nie miałam możliwości spisania tych Twoich sztuczek kulinarnych 🙂 Myślę, że piwo to dobra alternatywa..spróbuję. I muszę koniecznie kupić sezam, bo narobiłaś mi ochoty.

    • Aha, z piwa i mąki (plus sól, ewentualnie plus sezam albo zmielone orzechy) robi się ciasto o konsystencji ciasta naleśnikowego, potem macza się w nim kwiaty cukinii czy inne jadalne cuda i na patelnię. Smacznego 🙂

  88. Jestem pod wrażeniem Pana zdjęć. Chciałam skomentować parę fot i w tym celu się zarejestrować, bo inaczej nie można skomentować, ale pisze, że rejestracja nie jest już możliwa.
    Szkoda 🙁

  89. Wzgórza mieć za oknem na co dzień..osłodzą wiele niedogodnień. Oliwki wyglądają pięknie. Czytałam oliwkową farmę /wprawdzie akcja we Francji/ autorka opisuje drzewa oliwek mające po kilka tysięcy lat, niesamowite drzewa.

  90. Zgadzam się z Tobą całkowicie i odnośnie wzgórz i oliwek. W listopadzie podczas zbioru oliwek często miałam okazję przyjrzeć się im dokładnie. Co prawda tam, gdzie jeżdżę na oliwki są drzewka “tylko” kilkusetletnie, ale i tak robią na mnie zawsze ogromne wrażenie. Więcej drzewek tu: https://www.mojatoskania.com/oliwa-z-oliwek-czyli-zloto-toskanii-idziemy-na-oliwki/ a niedługo chyba poświęcę drzewom oliwnym więcej miejsca, niech ja tylko znajdę te słynne tysiącletnie drzewo w pobliżu Montebenichi!
    Pozdrawiam ciepło z burzowej Toskanii 🙂

  91. I’m extremely impressed with your writing skills as well as with the layout on your weblog. Is this a paid theme or did you customize it yourself? Anyway keep up the nice quality writing, it is rare to see a nice blog like this one these days..

  92. Hello admin, I found your blog via Google while looking for a related topic, your site came up, it looks good. Thank you very much for your SAN FRANCESCO. The post is great 🙂

  93. Cisza, wzgórza oliwki…..
    Moja cisza jest na Mazurach. To tu średnio 2-3 tygodnie w roku mam ciszę , wodę . Cosza to jest coś czego najbardziej brakuje mi w codziennym życiu. Dlatego jeszcze raz powtórzę- zazdroszczę Ci w sposób pozytywny – ciszy.

    • Myślę, że każdy potrzebuje i trochę CISZY i odrobinę ZGIEŁKU. Wystarczy znaleźć równowagę, określić “swoje proporcje”. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać…. Mam nadmiar CISZY, która czasami aż dźwięczy w uszach. Chcesz, to podzielę się z Tobą – w zamian poproszę Cię o trochę “codziennego wariactwa” i ZGIEŁKU, ludzi, rozmów, tempa, napięcia… 🙂 Pozdrawiam Cię ciepło z typowego, CICHEGO ODLUDZIA 🙂

  94. Chciałabym chyba? tak się zmęczyć a potem usiąść..znam te wędlinkę jak mortadelę..

    • Przy pracy na oliwkach wieczorne zmęczenie jest gwarantowane 🙂 Oliwki Cię wzywają 🙂 Saluti

  95. And i’m glad reading your article. But wanna remark on some general things, The site style is perfect, the articles is really excellent : D. Good job, cheers

  96. W Polsce domy są może i ładne, ale tak różnorodne w kształtach, załamaniach dachu kolorach, że czasami aż brzydkie… Dlaczego podobają mi się toskańskie, bo są ładne i podobne do siebie..Pooglądałam Twoje zdjęcia i bym coś wybrała..

    • Wybrałabyś jakiś ładny domek do zamieszkania? 🙂 Bo jest tu mnóstwo domów na sprzedaż. Na prawie co drugim domu widnieje napis VENDESI (na sprzedaż) Nic tylko brać, jak dają…. Żeby tak człowiek (niby ja) miał choćby odpowiednią zdolność kredytową, to by sobie jeden z tych domków kupił, zamieszkał, i zapraszał w gości jakichś fajnych turystów 🙂

  97. Właśnie sobie uświadomiłam, że ja też mam “torretinę” , bo nieustannie na moim balkonie mam gołębie gniazda (ale jajek im nie wybieram) 🙂
    Pozdrawiam Cię Wiolka serdecznie!

    • Naprawdę nie podbierasz im jajek na jajecznicę? Od razu widać, że jesteś poczciwym przedstawicielem naszego kraju, a nie przebiegłym mieszkańcem Italii 🙂
      Pozdrawiam Cię ciepło z wieży 🙂

  98. te gwiazdy na podkładzie są cudowne jak cały wpis. Są miejsca w których czujemy się dobrze, są takie które nas zachwycają. Ale dwa w jednym wręcz fantastyczne! Mnie urzekają wszystkie takie kamienie i nigdy nie mam ich dość. Zresztą po takie uczcie jaką sobie zaserwowałaś start w miasto też był udany. Niesamowite zaułki , piękne zdjęcia..

  99. Cieszę się, że tak jak i mnie podoba Ci się niebo w domu, a raczej w kapliczce domu Galgano Guidotti. Zachwyt miejscowością Chiusdino u mnie wciąż na tym samym wysokim poziomie. Wystarczy, że zerknę na zdjęcia… dziękuję Ci za miłe słowa na temat moich zdjęć. Mam nadzieję, że i ja zobaczę Twoje foty po Twojej wycieczce do Chiusdino 🙂

  100. Wiolka, w końcu zaczęłaś podróżować?:) Twoje piękne fotografie przypomniały mi mój krótki pobyt u Ciebie..ale jakże przyjemny dla oka i duszy:)

    • O, Justyna, dziękuję Ci za miłe słowa! Przepraszam, że tak długo nie odpowiadałam, ale mam tu małe zamieszanie w toskańskiej GŁUSZY. Oprócz tego, że doglądam ogrodu i warzywniaka, to jeszcze muszę robić przetwory na zimę. Ale co niedziela staram się gdzieś tam wyskoczyć. NIE MIAŁAM OSTATNIO ZBYT WIELE CZASU NA PISANINĘ NA BLOGU, ale będę opisywać wszystkie moje niedzielne przygody, gdy wrócę do PL 🙂
      Ciaooooo

  101. Może się uda 🙂

  102. Hey, compliments!. Great post! Great photos!

  103. Thanks for sharing your thoughts on borro. Regards

  104. Fajnie piszesz. Daleko w pracy a jednak ciekawie. Zdjęcia piękne, pewnie dobrze Ci się je robiło. Pola przepiekne! Serdecznie pozdrawiam.

    • Dziękuję Ci 🙂 Zdjęcia robiłam jak zawsze w amoku, czyli w stanie NAWIEDZENIA, w którym się znajduję, gdy coś mi się podoba. Wszyscy się patrzą na mnie jak na wariata, że niby po co ja robię te zdjęcia! Najgorzej jest potem wybrać z nich te odpowiednie (wg mnie) do strony internetowej. 🙂 Też Cię pozdrawiam ze słoneczno-chmurzastej Toskanii
      Ciaoooo

  105. Ty Violcia już tam na wieki utknęłaś wśród tej głuszy ???? I będziesz ekspert winogronowy : o ))))) A ja w Toskanii nawet nie byłam : o))))

  106. Ciao Dorocia z Krainy Oz 🙂
    Widzę, że temat winogronowy na czasie, skoro udało mi się Cię ściągnąć na moją stronę. Ekspertem to może i zostanę, ale tutejszych rodzajów soczku (sfermentowanego) z winogron. Winogron ci u nas dostatek, ale tylko w sierpniu i we wrześniu, zaś sfermentowany soczek czyli wino wytrawne, w 90% czerwone, jest cały rok 🙂
    Przybywaj
    Ciaooo 🙂

  107. Piękne, spokojne miejsce:).

    • Aż za spokojne! Jest super na relaks czy też wypoczynek, ale GŁUSZA na co dzień, hmmm… tylko dla ekstremalnych introwertyków, którzy lubią życie na ODLUDZIU i BEZLUDZIU 🙂 Pozdrawiam z Głuszy
      Ciaooo 🙂

  108. Piękne zdjęcia! Z przyjemnością poczytałam. Tak tam pieknie i słonecznie.

    • Cieszę się, że moje foty Ci się podobają 🙂 Ale, ale – pamiętam, że miałaś zamiar wybrać się do Toskanii we wrześniu. Może zobaczysz to wszystko na własne oczy? Zobaczysz, będziesz zachwycona! Na żywo okolica Brolio robi o wiele większe wrażenie 🙂 Pozdrawiam Cię słonecznie

  109. Pysznie, pięknie i z pasją! Wiola Twoje wpisy pochłaniam wszystkimi zmysłami, poprzez oczy karmię serce i duszę 😀

  110. Dziękuję Gabrysiu za wznoszące mnie po niebiosa słowa :). Te artykuły o Toskanii to takie moje “porywy” Kobiecej Siły. chciałabym takie PORYWY przeżywać codziennie, albo nie – chciałabym mieć zawsze, stały, wysoki poziom Kobiecej Siły, plus PORYWY, oczywiście, dlatego udaję się na Twoją stronę czerpać inspiracje 🙂

  111. Mnie najbardziej podoba się tajemniczość tych zakamarków, które sfotografowałaś! Dziękuję, Wiolu, że poprzez swojego bloga przybliżasz mi wymarzoną Toskanię.

    • Cieszę się, że uznałaś ze udało mi się uchwycić rąbek tajemnicy średniowiecznego, toskańskiego grodu. bardzo mi zależało aby moje zdjęcia uchwyciły choćby 10% piękna i tajemnicy Chiusdino 🙂
      Fotografie są użyteczne, ale nic się nie da porównać z porażającą wręcz obecnością DUCHA ŚREDNIOWIECZA zaułków Chiusdino. Przyjeżdżaj, przekonasz się na własne oczy 🙂

  112. Toskania ze swoimi krajobrazami sprzyja fotografom 🙂

    • O TAK! Mam nadzieję, że kiedyś, może jeszcze w tym życiu, zostanę prawdziwym fotografem i uda mi się uchwycić jeszcze więcej jej piękna 🙂

  113. If someone would like to get to know an expert view concerning blogging of TUSCANY then I recommend him/her to go
    to see your weblog, Keep up the nice work.

  114. Great post.

  115. Tego szukałem 🙂

  116. Na Twojej pięknej głuszy jakie są ceny domów. Jeśli mogę zapytać.Ciekawość….. Jak kiedyś czytałam ceny domów na jakimś portalu to troszkę się przeraziłam.
    Pozdrawiam
    Agnieszka

    • Na wzgórzu w GŁUSZY, w której ostatnio mieszkałam ponad pół roku jest 6 domów, z których dwa są na sprzedaż, obydwa kosztują 250 tys. eur. Właściciele jednego z tych domków na pewno nie zejdą z ceny (próbował już niejeden klient), natomiast właściciel drugiego domu już prawie, prawie skłania się do zaoferowania tegoż lokum po cenie niższej,tj. ok. 220 tys. eur. Tyle o cenach domów w GŁUSZY, ceny innych włoskich, a wśród nich i toskańskich domów można obejrzeć na bardzo popularnym we Włoszech portalu SUBITO. W razie problemów prześlę link do odpowiedniego działu.
      Pozdrawiam Cię słonecznie
      Mi też bardzo podoba się słówko ATTRAVERSIAMO oraz JEDZ, MÓDL SIĘ I KOCHAJ autorstwa Elizabeth Gilbert 🙂

      • Bardzo dziekuje za info i podpowiedź.Poczytam ,pobuszuje po internecie.U nas jesien w pelni to trzeba uciec troszke do Toskani.Mamy ogromną ochotę z mężem i dziećmi uciec na stałe do Toskanii.Im glebsza wieś tym lepiej.Kochamy głusze i tesknimy za nią.W Gdańsku ciezko o ciszę.Jeszcze tylko praca, ktorej sie nie boimy i toskańskie wzgórza nasze.A wiem, że marzenia się spełniają tylko bardzo mocno trzeba tego chcieć.
        A od czasu kiedy mam takiego emeia dużo w moim zyciu sie zmienia. Przyciagam pozytywne zmiany.
        Pozdrawiam serdecznie i proszę pozdrowić głusze ode mnie.
        Agnieszka

  117. Piękne miejsce i piękne zdjęcia.Tylko można pozazdrościć frankom życia, ciszy i modlitwy w tak uroczym miejscu.
    Agnieszka

  118. Ciao Agnieszko 🙂
    Dziękuję za miłe słowa na temat moich zdjęć. Bardzo się cieszę, jeżeli ktoś uznaje moje fotograficzne “wypociny” za piękne. Jeżeli będziesz w Toskanii, odwiedź koniecznie Franciszków :). Niezwykła atmosfera tego miejsca nastraja człowieka baaaardzo optymistycznie. Wczoraj na blogu umieściłam pierwszą część artykułu o Casentino, na terytorium którego znajduje się sanktuarium la Verna. Mam nadzieję, że Ci się spodoba, chociaż to na razie tytułem wstępu do opowieści 🙂 Może akurat Casentino stanie się Twoim drugim domem, kto wie…
    Saluti

  119. Życzę spełnienia marzeń, tych oczywistych, wypowiadanych głośno i codzienne i tych NAJSKRYTSZYCH. Dziękuję za pozdrowienia – GŁUSZĘ pozdrowię, a nawet ucałuję ją od Was jeżeli tam dotrę, bo właśnie co przybyłam do PL 🙂

  120. Ciao
    Obiecuje, że zaraz wczytam się w Casentino. Zdjęcia i opowieści zachęcają,żeby pogłębiać wiedzę o Toskanii i tak urokliwych miejscach. A Franków już wpisałam na obowiązkowe odwiedzenie.(dziękuję) Razem z mężem mamy ” słabość” do Franiszka z Asyżu.Styl życia i miłość do siostry słońca i brata kamienia są nam bardzo bliskie.A bogactwo to co mamy w sercu i cudowna rodzina a nie pomnażanie pieniędzy. Prostota życia to jest to co nam odpowiada i umiejętność cieszenia się małymi rzeczami. I dlatego tak pokochaliśmy Toskanię i głuszę. W takich miejscach potrafimy cieszyć się darem życia, potrafimy być ze sobą, ze swoimi myślami, marzeniami i dziećmi.
    Jeszcze raz bardzo dziekuję za ten blog, który nastraja pozytywnie i słonecznie.I zrobie wszystko żeby Toskania stała się naszym drugim domem….kto wie może i Casentino.
    Buonanotte
    Agnieszka

  121. To witamy w PL. A może w Gdańsku?
    Dziękuje za miłe słowa.A marzenie musi sie spełnić. Nie ma innej opcji.
    Zyczę miłego i owocnego pobytu u nas.
    Agnieszka

  122. Kolejna miejscowość na mojej liście do zwiedzenia………dziekuję

  123. Niestety to tylko strona, niestety to TYLKO ZDJĘCIA 🙁 Chiusdino w rzeczywistości robi o wiele większe wrażenie, odwiedź ten średniowieczny gród koniecznie. Będziesz zachwycona, gwarantuję 🙂

  124. Urocze miejsce, szczególnie te ręcznie wyplatane krzesełka z laleczkami z Polski 🙂

    • Tak, toskańskie krzesełko dzielnie przebyło ze mną drogę “z ziemi włoskiej do polskiej” i jako rękodzieło czuje się wyśmienicie w otoczeniu artystycznych klimatów 🙂
      Bo dwie Bambiny i ich rodzice, którzy wychodzą spod ręki Kasi to przecież artystyczne rękodzieło, które w dodatku budzi we mnie baaaardzo ciepłe uczucia. I krzesełko też. Podobno każda rzecz ma duszę 🙂
      Ciaooo

  125. dzięki za wyjaśnienie i opisanie tego przepięknego zakątka naszej ziemi. Znowu wiem coś więcej…i jak tu nie kochać tej doliny.
    pozdrawiam serdecznie

    • Val d’Orcia jest wspaniała ale z uwagi na odległość i moją pracę, odwiedzałam ja sporadycznie, zaś bardzo długo mieszkałam w Val d’Ambra czyli Dolinie rzeki Ambry, o której coś tam już napisałam, ogólnie na przykład tutaj: https://www.mojatoskania.com/opowiem-ci-o-mojej-dolinie/ ale o niej mogę pisać chyba bez końca. Nareszcie mam wiele zdjęć, którymi będę Cię zasypywać w długie zimowe wieczory, kiedy będę marzyć na stronie o mojej DOLINIE 🙂
      Pozdrawiam ciepło 🙂

  126. Ach winogrona…moje ulubione owoce. W Toskanii jak grzebyczkiem uczesane zawsze mnie powalają swoim widokiem. Narobiłaś smaku:) Pozdrawiam:)

    • O! Ciao Beata 🙂
      Mnie też się podobają uczesane rządki winorośli, które pojawiły się dopiero wraz z erą traktorów, co opisałam powyżej ale właśnie przypomina mi się piosenka
      “co wyliczę, to wyliczę, ale zawsze wtedy powiem, że najbardziej mi żal” … i właśnie mi żal tych tarasów wzmocnionych murami “na sucho” na których rosły sobie winnice jeszcze jakieś 70 lat temu. Wiadomo, kiedyś, przed mechanizacją rolnictwa wszystko było inaczej… Ludzie chcą sobie ułatwić pracę, więc kiedy jest możliwość że traktor zrobi za nas połowę ciężkiej pracy, to wtedy likwidujemy antyczne tarasy i powstaje gładkie pole. Niby też ładne, ale gładkich pól na wzgórzach ci dostatek na całym świecie, a tarasowanych pól w Toskanii zrobiło się mało, najczęściej są to tarasy z drzewami oliwnymi, tarasów winnicowych już nie sposób prawie zobaczyć 🙁
      A Ty w czasie swoich podróży po Toskanii zaobserwowałaś może taką antyczną winnicę na stopniowanych tarasach z winoroślami rozpostartymi na niewielkich drzewkach?

  127. Pięknie, pięknie i jeszcze raz pięknie!!! Ostatnie zdjęcie mam, ale bez maków niestety…

  128. Ciao 🙂
    Jeżeli kliknęłaś link pod zdjęciem, to na pewno zobaczyłaś ile poematów można stworzyć na temat CYPRYSOWEGO LASKU 🙂 To jest najczęściej fotografowany lasek na świecie i oczywiście widziałam go u Ciebie. Nie to co ten z maczkami, ale i tak robi wrażenie! Nie chcę być złośliwa, ale autor zdjęć z maczkami bardzo “podrasował” kolory zdjęcia, tego i wielu innych, a wskutek tego fotografie “nie upiększane”, ze swoimi naturalnymi kolorami, nie mają za bardzo szans z tymi cyfrowo udoskonalanymi 🙁
    Pozdrowienia

  129. Zdjęcia prześliczne, naprawdę z przyjemnością je zawsze oglądam. Pozdrawiam:)

  130. Nie wiedziałam, że ten Cyprysowy lasek jest tak często fotografowanym miejscem. Zdjęcia przepiękne

    • Naprawdęi dosłownie! W każdym toskańskim sklepiku, w każdym KIOSKU czyli TABACCHI mozesz wsród widokówek zobaczyć ten oto cyprysowy lasek w pobliżu SAN QUIRCO. A w necie to już dopiero zatrzęsienie jego pięknych fot 🙂

  131. Zawsze twierdziłam, że Włosi ze wszystkiego potrafią zrobić sztukę, a zwłaszcza z jedzenia i biesiadowania:)

  132. Zgadzam się z Tobą totalnie, a nawet totalmente 🙂

  133. Te piękne zdjęcia i opisy odrywają od szarej rzeczywistości…wlewają w nas optymizm……pozdrawiam

  134. Naprawdę szara ta rzeczywistość w zimnym i pochmurnym kraju. Najważniejsze to się nie dać szarówce. Znaleźć swój kolorowy świat i marzyć o tym miejscu, albo zacząć kolorować swój szary świat… Więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko 🙂
    I na czerwono, pomarańczowo, zielono, fioletowo…
    I na kolor słoneczny, drewniano dębowy, ceglany, oliwkowy, i kolor białego i czerwonego wina, na stare złoto i srebro, na kolor terakotowy, jasno kamienny, jasno trawertynowy, marmurowy (wszystkie kolory ziemi z naturalnymi “żyłkami” i zawijasami) i już masz kolory Toskanii w szarym świecie 🙂

  135. Niczego sobie 🙂

  136. Saluti!
    Bardzo lubię Toskanię i Wlochy w ogóle więc nie mogę się oprzeć napisaniu tu choćby kilku słów. Dziękuję za piękne życzenia i dużo ciepła, nie tylko toskańskiego, które można znależć na tej stronie:-)
    Felice Anno Nuovo!
    Tutto Buono e Bello per Te!!!

  137. Ciao Violu
    Dzięki za miłe słowa, szczególnie o tym ciepełku, bo czasami odnosiłam wrażenie że zimny ponuraczek to właśnie ja. I chyba się zmienia, ocieplam się! Ogólnie świat się ociepla, nasza MADRE TERRA się nasłonecznia, a ja z NIĄ, opromieniam się słońcem i ocieplam 🙂 Wszystkiego DOBREGO w Nowym Roku, Violu
    Ciaoooo

  138. Buon Anno, Cara! Podoba mi się pomysł z otaczaniem się ulubionymi kolorami. 🙂

  139. Buon Anno, Gabrysia, la Grande GRANDE Forza Femminile 🙂
    Właśnie wpadło mi do głowy poszukanie włoskiej strony typu KOBIECA SIŁA, jest strona http://www.laforzadelledonne.it ale dotyczy tylko zapobieganiu przemocy wobec kobiet, domena http://www.laforzafemminile.it jeszcze jest wolna, na razie 🙂 Może masz apetyt na tę włoską domenę? Jasne, istnieje wiele blogów na ten temat, ale … nie ma jakiejś spójnej strony. Jeszcze poszperam. Możesz już przejąć wielki kawałek włoskiego kobiecego rynku 🙂
    Cieszę się, że podoba Ci się pomysł z kolorami, a Ty jaki kolor wybierasz na Twój najlepszy z dotychczasowych 2015 rok?

  140. Hej Wiola.

    Naprawde super fotki. Ja jestem bardziej fanem klimatow polnocnych, ale te mi sie bardzo podobaja – to duzo znaczy ;-). Na wielu z nich ma sie nawet uczucie jak by sie tam stalo – bardzo zadko tak jest. Trzymaj sie, narka, Dawid

  141. Ciao Dawid
    Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa o moich fotach. Aparat dla totalnie zielonego amatora, CANON EOS 1100 mam dopiero od końca marca 2014 i coś mi się wydaje, że jeszcze nie umiem ustawic aparatu… Na szczęście Toskania jest bardzo fotogeniczna i w słońcu, owszem, coś mi tam wychodzi, trudno żeby nie wyszło 🙂 ale w nocy, w deszczu czy we mgle – nie bardzo! Jeszcze wagon kaszy muszę zjeść zanim się nauczę fotografować w każdych warunkach.
    To co napisałeś o moich fotach to dla mnie znak, że potrafię (czasami) ująć MA-DŻI-JĘ, toskańska ma-dżi-ję, na fotografiach.
    Dziękuję Ci za opinię o fotkach, Pozdrawiam Cię baaaardzo ciepło

  142. Malinowy 🙂

  143. Gabrysiu! Cudnie! Malinowy czyli połączenie czerwonego z różowym – miłość, energia życia, seks, wrażliwość, empatia, same przyjemności… Mamma Mia! Ale to będzie cudny rok pod taką wspaniałą banderą malinową!

  144. To dziwne żeby przewodnik “sprzedawał” nieprawdziwe informacje i chyba wstyd nie? Jak wiesz Toskanię uwielbiam, ale po górach to nie chodziłabym nawet tutaj. Jestem do tego straaasznie oporna. Za to poczytać mogę o wszystkim co dotyczy tej cudownej krainy.
    Pozdrawiam cieplutko:)

  145. Beatko, ciaoooo 🙂
    To nie był przewodnik, tylko mieszkaniec głuszy, przemądrzały i uważający się za Alfa i Omegę. Na co dzień próbowałam znajdować informacje w książkach, włoskiej telewizji, radiu, z gazet i w rozmowach ludzi. Tylko że zorientowałam się, że ważne jest z kim się rozmawia (bo nie jest to tak, że każdy zna dokładnie historię Bella Italia albo swojego regionu) i że informacja od ludzi wykształconych raczej nie wprowadzi mnie w błąd, ale i tak wszystko sprawdzam 🙂 Pozdrawiam ciepło

  146. Wiollu, bardzo Ci dziękuję za spotkanie. Cieszę się, że wreszcie mogłam Cię poznać osobiście. I mam nadzieję, że dalej uda nam się pociągnąć te pomysły, które się wykluły. Pozdrawiam ciepło znad morza!

  147. Ciao Marysiu
    Ja też cieszę się, że Cię znalazłam wśród uczestniczek zlotu. Ach, co to był za ZLOT 🙂 Myślę o naszych wspólnych planach i trzymam kciuki za naszą ich realizację. Ani się obejrzymy, a zaraz nadejdzie ta wielkopomna chwila 🙂
    Saluti z zamglonej Małopolski

  148. Och Toskania … Zatęskniłam za nią. Dziękuję za Zlot i przywołanie tej tęsknoty 🙂

    • Ciao Karo 🙂
      A ja Ci dziękuję za genialną prelekcję. Do dziś jestem pod wrażeniem tego, co powiedziałaś i pewnie zapamiętam na zawsze Twoje słowa. Nie mówiąc już o ćwiczeniach towarzyszących 🙂
      Toskańskie saluti 🙂

  149. Wiolu,
    Dla przypomnienia – dosiadłam się do Ciebie i Marysi w Pauza In Garden przed niedzielnymi prezentacjami absolwentek Latającej Szkoły 🙂 .
    Dziękuję za Twoją relację – taką OD SERCA 🙂 .
    Zapisałam się na listę mailingową, żeby być na bieżąco informowana o projektach 🙂 – tak, jak wspominałam podczas naszej rozmowy podróż do Toskanii jest jednym z moich marzeń :-).
    Pozdrawiam,
    Ania

    • Pamiętam, Aniu że Ty to Ty, również dzięki Twojej bluzce na której było napisane INSPIROSA. Dzięki, że się zapisałaś na OPOWIEŚCI Z GŁUSZY 🙂
      Na razie zamiast Opowieści z Głuszy przeczytałaś Opowieści Z Wielkiego Krakowskiego Świata, ale to już wkrótce się zmieni. Zaraz powracam do Głuszy, wina i oliwy
      Ciaoooo

  150. Wiolu, jak zwykle od serca i po włosku – masz talent to niepatetycznego opisywania emocji. Bardzo, bardzo cieszę się , że spotkałyśmy się na żywo.
    Ściskam!

  151. Gabrysiu, a jak ja się cieszę z naszych spotkań! Dzięki Ci za miłe słowa. Wpiszę sobie do listy moich TALENTÓW: talent do niepatetycznego opisywania emocji. Także jak ktoś się spyta o moje talenty, powalę go na kolana wyrafinowanym słownictwem 🙂

  152. Wiolu!
    Bardzo dobrze było Cię spotkać, choć intensywność zlotowa nie pozwoliła być dłużej i osobiściej. Ale od tego mamy siebie w sieci, prawda?
    Pięknie piszesz o Toskanii, o tym, co kochasz, co Cię porusza. Uwielbiam Twoje zdjęcia. O to z morwą poproszę w większej rozdzielczości – chcę je mieć w miejscu, gdzie pracuję.
    Pa!
    Patrycja

    • Ciao Patrycja
      Faktycznie, niech żyje internet! Dzięki za miłe słowa na temat mojej twórczości. A wiesz że dzięki Tobie, Wierzbie i Morwie odzyskałam nadzieję? Bo poszukując zdjęć morwy cofnęłam się we wspomnieniach prawie rok wstecz, do wpisu o SAN GUSME’, przy którym zamieściłam zdjęcie “gołego” czyli bezlistnego drzewa morwowego. A jest to wpis niby o Toskanii, ale przede wszystkim o … NADZIEI.
      Akurat jestem w okresie, gdy tej nadziei potrzebuję najbardziej i po przeczytaniu Twojego komentarza i mojego własnego wpisu o NADZIEI (!!!!) poczułam się o wiele lepiej 🙂 Czyli wniosek z tego jest bardzo optymistyczny – potrafię dodać sobie nadziei czytając to, co przed prawie rokiem napisałam! Ty też pisz, Patrycja, bardzo dobrze ujmujesz w słowach swoje przemyślenia na blogu OD PODSZEWKI. Podlinkuję Ci mój wpis o NADZIEI, w NADZIEI :), że i Tobie się przyda 🙂 https://www.mojatoskania.com/opowiem-ci-o-nadziei/
      Ciaoooo 🙂

  153. Ależ tu u Ciebie nastrojowo 🙂

  154. Aniu, dziękuję 🙂
    Jak ja się ciesze, że przybyłaś mnie odwiedzić 🙂
    Czy myślisz, że to Andrea Bocelli wprowadza taki nastrój NASTROJOWY?
    Bo ja jestem o tym święcie przekonana! Do miłego zobaczenia na mojej albo na Twojej stronce 🙂
    Saluti

  155. Witaj, spadła mi niemal z nieba Twoja informacja… W tym roku chcę iść Via Francigena i potrzebuję taką mapę.Help !!!
    W Polsce jej nie dostanę, czy byłaby szansa, żebyś mi to załatwiła. Jeśli tak – uzgodnimy sposób płatności.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam niecierpliwie na odpowiedź.

    • Ciao Teresa 🙂
      Ja prawdopodobnie z połowie lutego wybiorę się do Toskanii na spotkania organizacyjne w sprawie wielkich toskańskich wypraw i być może będę coś o tym mogła powiedzieć pod koniec przyszłego tygodnia. Z przyjemnością kupię Ci taka mapę na miejscu. Jeżeli mój wyjazd organizacyjny opóźni się, mogę Ci sprzedać moją mapę, zakupioną we wrześniu 2014 roku, a więc prawie nową 🙂
      Kiedy potrzebujesz tejże mapki? W trybie bardzo pilnym na już, czy Twój wyjazd jest zaplanowany w późniejszym terminie, tj. w jakim terminie wyruszasz? Jeżeli chciałabyś na moje pytania odpowiedzieć, proszę o kontakt tutaj, w komentarzu albo na priv mojatoskania.com@gmail.com
      Ciaoooo 🙂

  156. Fantastyczny tekst! Bardzo ciekawie piszesz!

  157. Dziękuję! A spodziewałam się okrzyków zachwytu na temat moich zdjęć, a tu masz! Chyba się rozwijam literacko 😀 skoro zdjęcia zeszły na dalszy plan 🙂

  158. A ja w miniony weekend “rozkorkowałam” ostanie wino polecane i zakupione w ub. roku podczas pobytu u Wiolki w jej regionie. Próbowałam zniechęcić moje koleżanki do konsumpcji, ale one wybrały właśnie “to wino , więc uległam. Wiolka, jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy w tym temacie, widać ,że się rozwijasz 🙂

    • O! Justyna, ciao 🙂
      Widzę, że podjęłam się gorącego tematu, skoro wciągnęło Cię na moją stronkę i tak wessało, że podzieliłaś się wrażeniami, dzięki! Masz na myśli lokalne wino, które kupiłaś w Coop BUCINE?
      Lepiej się rozwijać, niż zwijać, prawda? Więc cieszę się z rozwijania się (właśnie mam w wyobraźni rozwijającą się rolkę, która podobnież nigdy się nie kończy)
      Justyna, pod filmem z Dario Castagno umieściłam nowy, dokumentalny o winie w Toskanii, obejrzyj koniecznie, polecam 😀

  159. Jak dobrze poczytać o winach, o zachwytach, o współpracy, o pasji. Dziękuję Wam – autorce i bohaterom tekstu. Rozmarzyłam się 🙂

  160. Dziękuję, Patrycjo 🙂
    Ja też się romarzyłam przy zdjęciach Kasi. Są takie słodkie i ten leżakujący SŁODZIACZEK Emma 🙂 Na naszych oczach tworzy się Winna Epopeja Strumyków. Żyjemy w historycznych czasach, zawsze to powtarzam!
    Niech żyje DOLCE VITA na winnicach polskich i toskańskich 🙂

  161. Pani Wiolu, świetny blog! Dla osób, które dopiero mają zamiar odwiedzić Toskanię (tak, jak my z mężem), jest baaaardzo ciekawą i ogromnie przydatną lekturą. Super! Prosimy o więcej!
    Pozdrawiamy ciepło! ML

    • Dziękuję za tak pozytywną opinię o mojej “pisaninie”. Pozdrawiam ciepło i słonecznie 🙂

  162. O ludzie, O Bogowie, jest prawie 3.00 na d ranem a ja jeszcze wagon kaszy muszę zjeść, aby dokończyć moje ZŁOTE MYŚLI o BB 🙂

  163. Powiem szczerze,że nigdy nie wpadłam na takie porównanie. Byłam w Bielsku dwa razy przez dwa tygodnie i w Sienie niestety jeden dzień:( Nie zmienia to faktu, że jedno i drugie miasto bardzo mi się podoba, oczywiście to drugie bardziej;) Pozdrawiam

  164. Ciao Beata – Beata po włosku znaczy “błogosławiona”, na pewno wiesz 🙂
    Jak widzisz, jestem “Miszczem” falstartów ten post opublikowany w chwili desperacji o 2.30 w nocy, ale jeszcze czuję, że dużo mam do napisania i może wtedy ZDOŁAM CI UDOWODNIĆ, że BB to dla mnie SIENA 🙂
    Zmiany, czyli moje nowe ZŁOTE MYŚLI, których nie zdążyłam wpisać w nocy nanoszę kolorowymi literkami. Może gdzieś do 15.00 będę gotowa 🙂
    Ciaoooo 🙂
    Saluti od bardzo przeziębionej wielbicielki Toskanii

  165. ochhh jak dobrze, że to nie tylko ja robię takie pomyłki hihihi
    właśnie, dzisiaj laweciarz zabrał nasze autko bo ja wczoraj nie patrzyłam co tankuje, a dzisiaj jak już mężowi nie odpalił to od razu sie mnie zapytał: możesz pokazać fakturę ?? a tam 98 zamiast diesel uups tyle, że ja wczoraj pojeździłam ok 30 km.. na szczęście jak fajnie,że i Twoja i moja historia skończyła się pozytywnie 🙂

  166. Wiola, jakże mi niezmiernie miło, że piszesz tutaj w swojej pięknej przestrzeni i moim blogu, bardzo Ci dziękuje niech idzie w świat duuużo pozytywnej energii.
    A swoją drogą to czytałam ten post już o 3 rano na komórce a teraz na dużym ekranie i aż nie mogę się napatrzeć na te kolorowe piękne zdjęcia i baaaardzo chcę jechać i tu i tu, rozochociłam się

  167. Grunt to mieć szczęście “w nieszczęściu” i spotykać dobrych ludzi! Z nimi zawsze wyjdzie się z każdej opresji.
    A potem można się z tego razem pośmiać 🙂
    Wracam z Torino do Toskanii, czyli do BB 🙂
    Ciaooo 🙂

  168. Tak! Ja też zawsze chcę jechać i do Bielska Białej i do Toskanii 🙂
    Może w DAKINI zrobisz swój Warsztat o Czarnej Magii, jaką dla niektórych jest kwestia finansów?
    Cieszę się, że podobają Ci się zdjęcia, w tym artykule w większości nie moje, ale wcale nie żałuję. Wspaniale, że ktoś tak pięknie sfotografował Sienę z lotu ptaka, z balonu, z pałacu…
    Ja też sobie będę latać balonem nad Sieną i zobaczycie wszyscy, że będą to zdjęcia stulecia! Na razie HITem niech będą moje zdjęcia z zatoczki drogi ekspresowej 🙂

  169. Wiollu, jaki Ty masz talent do opisywania miejsc! Gratuluję!
    Pochodzę z Bielska i mam ogromny sentyment do tego miasta.
    Wiesz, że nigdy nie pomyślałam o Bielsku jak o polskiej Sienie?
    Ileż ja się od Ciebie uczę! 😀

  170. Ciaoooo 🙂
    Wiesz Gabrysiu, porównanie BB do Sieny przychodzi mi od razu na myśl, gdy jadę obwodnicą z kierunku Żywca albo Szczyrku, bo BB widziana z obwodnicy, a położona na wzgórzach jest naprawdę jak Siena. Mnie naprawdę OLŚNIŁO!
    Byłam jak zaczarowana… I potem zachciało mi się śmiać, że ludzie (niby ja) jeżdżą po świecie szukając różnych rzeczy, między innymi pięknych pejzaży, a potem wracają do kraju i widzą z drogi ekspresowej bardzo podobny widok i myślą sobie, że nie wiedzieli, że Siena jest tak blisko 🙂
    A bielska Starówka przypomina mi uliczki wielu toskańskich miast, niekoniecznie Sieny. Ciekawa jestem z jakiej części BB pochodzisz? Gdy będę znowu w BB, pomacham “Twojej części” 😀

  171. Przynajmniej masz tam słoneczko, a u nas wiatr, grad, śnieg, deszcz i zimno:(((
    Wesołych Świąt:)

  172. Wiatr, grad, deszcz, śnieg, zimno? Nie żartuj 🙂 To owe białe, zimne paskudztwo jeszcze zawitało do naszego najpiękniejszego z krajów?
    Ale tak na poważnie oddałabym wiele, aby móc spędzić Wielkanoc w Polsce…
    Buona Pasqua, Beatko

  173. Wiolla – każdy Twój wpis jest okraszony dystansem i poczuciem humoru, o genialnych fotkach nie wspomnę – masz talent! 🙂

  174. Dzięki Gabrysia 🙂 Zaraz zgłoszę się do programu MAM TALENT 🙂

  175. My co roku możemy oglądać takie cuda – sporą ich ilość gromadzi majowa impreza w Wolsztynie. Czasami parowóz przejeżdża obok mojego domu – widzę wtedy “dymiące się” wzgórze, bo tory są za górką. Wygląda to bardzo zaskakująco. We mnie też budzi dużo dobrych emocji, mimo, że nie mam jakichś szczególnych wspomnień związanych z parą. Może to zasługa Tuwima?
    Ale pojechanie parowozem na taki targ to byłaby duża przyjemność! Można w jednym połączyć dwie klasyczne polskie piosenki – wsiąść do pociągu i kolorowych jarmarków zażyć 🙂

  176. Ciao Patrycja 🙂
    Dymiące wzgórze! Prawie jak WICHROWE WZGÓRZE 🙂
    Może zrobisz mi fotkę? A może zainspirujesz się dymiącym wzgórzem w celu inspiracji do jakiejś odlotowej odzieżowej kreacji TRIVIUM FASHION? Ja bardzo lubię DYMIĄCE, przepraszam, PRZYDYMIONE KOLORY 🙂 Jest szansa, że pod koniec czerwca załapię się i na fotkę i na kreację 🙂
    Dzięki za przypomnienie mi kultowych pieśni mojego dzieciństwa. ich przesłanie jest wciąż dla mnie ważne, szczególnie gdy wsiadam do pociągu byle jakiego…
    A właśnie, tydzień temu sfotografowałam Twoją włoską przyjaciółkę – morwę, całkiem jeszcze bezlistną. Dzisiaj widzę, że się bierze do roboty – do zazieleniania się. Nareszcie, bo to ostatnie drzewo, które zauważyło wiosnę 🙂

  177. Ależ tam pięknie, już bym pakowała się i jechała:)
    Uczestniczenie w takiej kolacji to musi być niezapomniane przeżycie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  178. Rozumiem, Beato, że w okolicy 6 i 13 czerwca, w dniach kiedy będzie serwowana Średniowieczna Kolacja, będziesz już czekać na miejscu 🙂
    Saluti dalla Toscana
    Ciaooooo 🙂

    • Wiola, Ty i Twoja wiedza – bezcenny ten Twoj blog!

      • Bezcenny powiadasz… hmmm… Wiesz co? Skoro taka jest Twoja opinia, to ja zapytam się w NATIONAL GEORGRAPHIC ile mi zapłacą za moje bezcenne teksty i foto 😀

  179. Pozdrawiam i dziękuję za piękny tekst. PS Szkoda, że nigdzie nie można znaleźć filmu z przemówieniem pana Saviano z polskimi napisami. Ktoś to musi w końcu przetłumaczyć.

  180. Dziękuję za miłe słowa na temat tekstu, chociaż przyznam, że przed opublikowaniem go, wycięłam połowę tekstu (informacje o Saviano, o Fazio, o Monte Cassino), bo pomyślałam sobie “Kto to będzie czytał?” Myślałam już o przetłumaczeniu tego tekstu, który umieścił na swojej stronie jego autor, Roberto Saviano. Zastanawiam się jakby to tu zrobić. Trzeba będzie pewnie rzucić pracę w GŁUSZY, aby móc robić rzeczy NAPRAWDĘ WAŻNE… A utrzymywać się będę z wygranych na loteriach 🙂
    Pozdrawiam ciepło z chmurzastej Toskanii
    Buona Domenica i Dobrej Niedzieli 🙂

  181. Wiola, dzięki, za wspomnienie mnie tutaj. Jestem z Ciebie bardzo dumna, bądź sobą i miej odwagę wyrażać to , co czujesz. Łzy są oczyszczające, nawet po kilku latach.
    Usciski!

  182. Dzien dobry,

    poszukujemy domu na 2 tygodnie w Toskanii dla 3 rodzin:
    2 doroslych + 2 dzieci: 3 lata, 7 lat
    2 doroslych + 2 dzieci: 4 lata i 8 lat
    2 doroslych + 2 dzieci: 2 lata i 5 lat
    2 mlodzierzy: 17 i 19 lat

    Termin: 18 lipca – 1 sierpnia

    Z basenem, mile widziane udogodnienia dla malych dzieci typu plac zabaw, brodzik dla dzieci, inne.
    Sredni przedzial cenowy, bardzo wazne – bardzo dobre polaczenie wifi – czesc z nas musi pracowac zdalnie w tym czasie. Bardzo prosze o przedstawienie kilku opcji.
    pozdrawiam,
    Bernadeta Mrożek
    tel. 609 491 864

    • Witam,
      Korzystam z komentarza jako próby nawiązania kontaktu w/s wynajęcia apartamentu na wakacje. Znalazłem Pani bloga i z komentarzy wynika, że również pomaga Pani w znalezieniu zakwaterowania wakacyjnego.
      Nie wiem, czy odpowie Pani na komentarz, ale czy mógłbym prosić o kontakt lub kontakty na wynajem apartamentu na okres ok. 2 tygodni począwszy od 25.06.17 do 8.07 lub 9.07 na zachodnim wybrzeżu Toskanii (jak najbliżej morza).
      Rodzina 4 osobowa, w tym 2 dzieci (dziewczyny 19 i 13 lat).

      Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam,
      Andrzej

  183. W poprzedni poniedziałek byłam w tych miejscach…..Serdecznie pozdrawiam

  184. Cieszę się! Tylko nie mów, że widziałaś moją Pandzię jak się wlekła na awaryjnych światłach!!! A wszystko to wpływ zamącenia umysłu przez MA-DŻI-JĘ cudownego San Gimignano 🙂
    sALUTI, ciaooo 🙂

  185. Każdego do pisania inspiruje dokładnie coś innego. Ja kiedyś zostałam przećwiczona przez polonistkę do pisania na temat. Ale twój blog to twoje królestwo. Opowiadasz o tych miejscach tak przepięknie, że czułam, jakbym tam sama była. A może to zdjęcia stworzyły ten klimat… Ach, nawet moja zielona herbatka smakuje mi teraz jakoś lepiej:)

    • Cieszę się 🙂
      Mój DOM to moja twierdza, mój BLOG to moje królestwo! Pięknie to napisałaś. Dziękuję Ci
      Do miłego zobaczenia na Twoim blogu albo na moim
      Ciaooo 🙂

  186. Ja uważam, że jest na temat Twojego bloga w powiązaniu z tematem Karnawału – czyli tak, jak trzeba 🙂

  187. Ufff! A już się bałam, że wykluczą mnie z karnawału, bo wydawało mi się, że za mało jest o pisaniu 🙂 Cieszę się, że tyle wystarczy. I dziękuję 🙂

  188. Nie na temat? Chyba żartujesz. 🙂 Cały ten post jest o tym, co Cię inspiruje i pomaga Ci w pisaniu. Ciekawi ludzie , o których piszesz, piękne miejsca, które pokazujesz, historie, które Ci się przydarzają. Cieszę się, że wzięłam udział w Karnawale Blogowym Kobiet. Znalazłam kolejny ciekawy blog. 🙂

    • Dzięki 🙂 Ja też bardzo się cieszę, że biorę udział w Karnawale Blogowym, też z tego samego powodu – znajduję się w wyborowym towarzystwie kobiet, które piszą tak ja lubię. Wszystkie bez wyjątku i to jest cudowne!
      Ciaoooo 🙂

  189. Jeśli Blogowy Karnawał ma być barwny, to Twój wpis baardzo go wzbogacił 🙂 Fantastyczne zdjęcia! Dzięki nim, Twój czytelnik czuje się, jakby sam brał udział w Twoich przygodach. Nie dziwię się, że są dla Ciebie inspiracją – gdybym sama miała takie widoki przed oczami, też nie brakowałoby mi tematów do pisania. Pozdrawiam 🙂

  190. Droga pani Bernadeto
    Nagrałam się Pani 3 razy na sekretarkę automatyczną w wyżej wymienionym telefonie, z prośbą o e-mail, na który mogłabym przesłać ofertę. Żadnej odpowiedzi nie otrzymałam, więc proszę o informację, czy mam usunąć Pani komentarz, czy może zostać. Jeżeli chciałaby się Pani ze mną skontaktować, tak aby Pani dane osobowe oraz treść Pani komentarza nie były widoczne dla całego świata, proszę o skorzystanie z formularza w zakładce KONTAKT.
    Przesyłam pozdrowienia z Toskanii

  191. Irysy w Toskanii:) Bajeczne poprostu. Ja uwielbiam irysy w każdym kolorze. 🙂

    • Cieszę się, że irysy Ci się podobają 🙂 Chociaż te opisywane przeze mnie brązowawe są naprawdę dziwne… Bardzo jestem ciekawa, czy podoba Ci się mój znaleziony włoski KICIUŚ w promieniach zachodzącego słońca…
      Ciaoooo 🙂

  192. Współczuję początków. Rzeczywiście nie miałaś sprzyjających warunków do nauki.
    Pokazałaś jednak, że można 🙂

    • Dziękuję Ci, Ingo za docenienie moich językowych wygibasów 🙂
      Podobnież jak jest ciężko, to warto. Mam nadzieję, że mój wysiłek się opłaci, kiedyś tam w przyszłości, najlepiej niedalekiej 🙂
      Ciaooo 🙂

  193. Irysy, maki – ach i ech 🙂 Miło tu jest 🙂

    • Miło było, jest i jeszcze będzie, bo właśnie zaczynają kwitnąć kwiaty drzew oliwnych, które uwielbiam. chyba znowu zacznę DOKUMENTOWAĆ GŁUSZĘ 🙂
      Ciaoooo 🙂

  194. Dziękuję Ci za udział w majowym karnawale inspiracji do pisania 🙂 Sprawdź, co wzięłam dla siebie z Twojego wpisu:
    http://autentycznycopywriting.pl/podsumowanie-majowego-karnawalu-pisania/

  195. Nie wiedziałam że Bielko Biała jest taka piękna, nigdy tam nie byłam :). Jednak to Siene wolałabym zobaczyć na żywo ;). Muszę Ci powiedzieć, że to niesamowita przyjemność oglądać takie cudne klimatyczne zdjęcia 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    • Dzięki za miłe słowa. Jak pewnie zauważyłaś, te najładniejsze zdjęcia nie są moje, znalazłam gdzieś w necie, ale i tak jestem przeszczęśliwa, że je znalazłam 🙂 A do Sieny ode mnie jest rzut beretem – 25 km. Przybywaj!
      Ciaooooo

  196. Boże jak tam jest pięknie. Szkoda, że takie miejsca umierają śmiercią naturalną, ale z drugiej strony co się dziwić, jak zarabiać tam na życie…? Bez względu na wszystko widoki są cudowne.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    • Ciao Beata 🙂 Masz rację, aby coś zarabiać w takim miejscu trzeba być albo właścicielem wieży (wraz z przyległościami) i kasować turystów i warsztatowiczów albo osobą dobrze sytuowaną i uprawiającą wolny zawód typu architekt, projektant, malarz, pisarz etc, w każdym razie osoba, której znudziły się miejskie rozrywki 🙂 Ale do Sieny jest 25 km więc zawsze jest gdzie się rozerwać 🙂
      Ciaooo

  197. Niesamowite miejsce i zdjęcia!

    • Dziękuję za miłe słowa. Przekażę je Cenninie jak tam pojadę następnym razem. Należy się jej bo jest bardzo fotogeniczna 🙂
      Ciaooo 🙂

  198. Wiolu! Z całego serca życzę Ci spełnienia Twoich marzeń! Masz tak barwne pióro, że Ci się po prostu należy. Tak się to wszystko chłonie, że aż się człowiek wszystkimi zmysłami do tej Twojej Toskanii teleportuje i patrzy, wdycha i smakuje… Ach!

    • Elu, dziękuję Ci 🙂
      Ale wiesz, już chyba nigdy nie pomyślę, że mi się coś należy, a tak kiedyś bywało. Ot, taka roszczeniowa postawa życiowa, z której Bella Toscana skutecznie mnie wyleczyła… Pamiętam nawet przysłowie komunistycznego ludu – czy się stoi, czy się leży, 3 tysiące się należy 🙂 Niech żyją przysłowia, nie tylko oliwne, ciaooooo 🙂

  199. Zostanę jednak przy wersji, że idzie mi coś jak po maśle. Ale nadal po oliwę będę sięgała częściej. Używam jej oczywiście jako dodatek do jedzenia, ale i do peelingu – jeszcze nie odkryłam lepszego (choć peeling z kawą i cynamonem działa ożywczo 🙂 )

    • Ciao Inga 🙂
      Właśnie, mi też idzie jak po maśle – nie mogę się przyzwyczaić do tego, że “idzie mi jak po oliwie”, chociaż ani masła ani margaryny prawie nie ma już od paru lat w moim jadłospisie – zastąpiłam je oliwą, czasem tylko masło od wielkiego dzwona, jako składnik ciasta albo chlebka z wędzoną rybką, mniaaaam 🙂

  200. Ach Wiolu, jesteś skarbnicą wiedzy o Toskanii i to wiedzy takiej bezcennej, namacalnej, pięknej, dobrej, codziennej. Odkrywasz uroki tego miejsca i się nimi dzielisz tak cudownie, że aż chce się szybciutko jechać do tej nieziemskiej krainy. Ja najbardziej lubię powiedzenie: “Oliwa sprawiedliwa, zawsze na wierzch wypływa”. Prawda mnie fascynuje, a oliwa ją symbolizuje. Pięknie napisałaś ten artykuł! Buziaki białostockie ślę :*

  201. Dziękuję Aniu 🙂 Jak miło być skarbnicą toskańskiej wiedzy, naprawdę… Oliwa sprawiedliwa – po tym jak przypomniałam sobie to przysłowie, gdy uzmysłowiłam sobie jak jest ważne – coś DOBREGO SIĘ WE MNIE OBUDZIŁO. Może doleję trochę oliwy do ognia, takiego katalizatora, żeby było szybciej? A może lepiej nie, niech sprawy idą swoim torem, niech się nie zaognia za bardzo…

  202. Bardzo fajny post i blog!
    Pozdrawiam 🙂

  203. Toskania obecnie u mnie wysoko na liście marzeń. Mam nadzieję, że szybko da się je zrealizować.

  204. Dzięki za miłe słowa! Cieszę się, że mam tę stronę i tak sobie myślę, aby uczynić jeszcze fajniejszą, gdy się wreszcie za nią zabiorę, bo teraz to trochę prowizorka. Oj, dużo na stronie jest do zrobienia, no i przydałoby się nieskończona ilość czasu… Podobnież tak jest – przyszłość jest wieczna i nieskończona 🙂 tylko u mnie tej nieskończoności jeszcze nie widać 🙂
    Do miłego zobaczenia u mnie albo u Ciebie na blogu.
    Ciaooooo 🙂

  205. Ciao Wiolla, zawsze z przyjemnością czytam Twoje opowieści z Głuszy i chłonę informacje i zdjęcia Toskanii.
    Pozdrawiam – Teresa

    • Ciao Teresa
      Dzięki! Cieszę się, a jednocześnie jestem trochę zażenowana, bo dopiero teraz skończyłam pisać i wstawiać zdjęcia, a Ty widziałaś obraz roboczy… Mamma Mia, przez nieuwagę mi się opublikowało wczoraj, a potem, jak to odkręcać, to zawsze problemy – wszystko ginie w kosmosie, więc machnęłam ręką 🙂
      Ale i tak się cieszę, że do przychodzisz do GŁUSZY 🙂
      Saluti i do miłego zobaczenia, ciaoo

  206. Wiolla, jesteś niesamowita, piękne są te twoje opisy średniowiecznych obyczajów muzycznych… A Italia to ojczyzna pieśni wszelkiej, więc masz tam pole do popisu.
    Biagio Antonacii jest świetny, to jeden z moich ulubionych piosenkarzy.
    Dziękuje !

  207. Dzięki 🙂
    My chyba powinnyśmy założyć towarzystwo wzajemnej adoracji 🙂 Tak, Biagio Antonacci, Jovanotti, Giorgia to moja Muzyczna Trójca 🙂 Za wyjątkiem włoskiej SIESTY, może pamiętasz? https://www.mojatoskania.com/siesta-sjesta-wloska-o-sole-mio/
    Ciao 🙂

    • Ciao Wiola,
      Jestem “za” ( towarzystwem), bo czemu nie? Kochamy podobne klimaty i tematy, a więc rozumiemy o czym pisze “ta druga”…
      Wow, lubię Twoje opisy, spostrzeżenia no i oczywiście komentarze, które zawsze podtrzymują mnie na duchu…
      Trzymaj się pięknie i pisz tak dalej, a masz we mnie wiernego czytelnika, słuchacza, odbiorcę itp…

  208. Ja lubię włoską muzykę, choć nie “sprecyzowaną”:) Erosa Ramazotti np. 🙂 KIedy zaczęłąm się uczyć hiszpańskiego, odkryłam, że on śpiewa też po hiszpańsku:) Wcześniej oba języki brzmiały tak samo:)
    Zdziwiłam się dziś, że nie wiem, kiedy Ty coś publikujesz i znalazłam newsletter. To już będę wiedzieć:)
    Niedługo zaczynam uczyć się włoskiego. W razie co pomożesz?:)
    Na razie odzywam się do kelnerów:) Znam ledwo kilka słów, ale mówię takim pewnym tonem, że zaczynają rozmawiać… I wtedy się zaczyna: a co to znaczy? A to? 🙂

  209. O! Inga, dobrze że mi przypomniałaś Erosa Ramazzotiego – ja też go uwielbiam! Trzymam go w samochodzie, bo świetnie się z nim jeździ 🙂
    Rozumiem, że jesteś na wakacjach w Bel Paese, skoro odzywasz się po włosku do kelnerów. Zatem wrócisz mówiąc po włosku, tak przypuszczam 🙂 A w razie czego, wiesz gdzie mnie znaleźć.
    W sekcji “Muzyka włoska” (na górze, w menu głównym) znajdziesz parę przetłumaczonych piosenek. Dwie są Bocellego, ale skoro na youtube u Ciebie jest zabroniony, to kup sobie płytkę we Włoszech. tą gdzie jest pieśń Ziemi “Canto della Terra”. Dla mnie ta pieśń jest cudem, dlatego z okazji Nowego Roku 2015 ją przetłumaczyłam. Może skorzystasz ucząc się włoskiego?
    Ciaooo 🙂

  210. Piękne widoki!

  211. Zgadzam się totalmente 🙂 Saluti

  212. Głusza jest fajna, ale chyba nie na dłuższy czas. 🙂 Człowiek to stworzenie stadne i ciągnie go do ludzi (choć czasem musi też od nich uciec), ale najbardziej ciągnie do tych pozytywnych , inspirujących, takimi ludźmi dobrze jest się otaczać na co dzień. Widoki masz piękne, ale może wyjdź już z tej łazienki. 😉

  213. Basiu, masz rację – czuję się zwierzęciem stadnym, a odczuwam to szczególnie dotkliwie, gdy stado jest daleko …
    A w łazience na górze nie siedzę dla przyjemności, tylko w celu ukrycia się przed włoskimi seniorami, którzy na szczęście nie mogą chodzić po schodach, więc wejście na górę to moja jedyna ucieczka. Mamma Mia, do czego to doszło!
    Więc te foty, rozumiesz, to też moja terapia, żeby nie myśleć od rzeczywistości. Dzisiaj jest niedziela, mam dzień wolny, więc nie muszę się ukrywać w łazience 🙂
    Ciao
    Pozdrawiam Cię słonecznie 🙂

  214. Bardzo lubię takie lokalne festyny, są pełne smakołyków 😀

    • Właśnie 🙂 Jesień to czas niezwykłych smakołyków

      Pozdrawiam Cię z upalnej Toskanii

  215. Aż się głodna zrobiłam. 🙂 Tak mi się właśnie kojarzy Toskania, z dobrym jedzeniem, dobrym winem i pięknymi widokami. A, jeszcze z tańcami i spiewem. Czy na festa, fiera, sagra są tańce i śpiew? 🙂
    Ps. Ja już się zapisałam na Twój biuletyn 🙂

  216. Tak są, ale zależy na jakiej i gdzie. W Sienie często można usłyszeć śpiewy mieszkańców kontrad (dzielnic) – piękny śpiew poprzedzony najczęściej werblami, kobiety śpiewają na przemian z mężczyznami – jedna zwrotka kobiety i męska odpowiedż – pięknie to brzmi… W Arezzo był festiwal chórów, który ja widziałam niestety tylko w telewizji, bo w czasie występów byłam w pracy. Stali wieczorem przed Duomo (katedra) na schodach i śpiewali, MA-DZI-JA 🙂
    Ale wiesz co? Dobre pytanie, przepatrzę trochę festy, sagry, fiery pod kątem śpiewów i tańców. Podejrzewam tylko, że będzie to w kalendarium “Lato i rozrywki w Głuszy”
    P.S. Dzięki
    Ciao 🙂

  217. Ale jesienne zmiany na blogu! pięknie jest i radośnie. Pozdrawiam! Oj wsiąść do pociągu…choć te we Włoszech trochę drogie…

    • Dziękuję! Pięknie i radośnie 🙂 Sprawiłaś mi ogromną radość tymi słowami 🙂 A we Włoszech z pociągami jest jak z samolotami – jeżeli kupisz bilet odpowiednio wcześniej, pojedziesz nawet za 25% ceny standardowej. Zobacz na stronie trenitalia.it
      Ciao 🙂

  218. Ale fajna sprawa taki pociąg parowy, wycieczkowy. W Polsce też takie kursują w niektórych miejscach. Chętnie bym do takiego wsiadła, bo te którymi jeżdżę do pracy są brzydkie.
    Dziś zapraszam Cię do mojego pociągu na nowy wpis. A tam wspominam o Tobie zapraszajac Cię do zabawy Liebster Blog Award. Nominowałam blogi, które lubię. A Twój lubię.:) Nie ma obowiązku uczestnictwa w zabawie. To forma wyróżnienia. Zapraszam. Do przeczytania. Ciao. 🙂

    • Wyróżnienie 🙂 Mamma Mia, bardzo lubię wyróżnienia. Skorzystam i biegnę do Twojego bloga, bo umieram z ciekawości. Mam nadzieję, że można tam wygrać jakiś milion dolarów 🙂

  219. Ciao Wiolla, kiedy czytam Twoje opowieści, to już by sie chciało tam być , a i ślinka leci do tych winogron…\
    Baw się dobrze….

    • Teresa, przesyłam Ci winogronowe, słodkie całusy :)Czuję się jakbym była na winogronowej diecie. Na szczęście nikt mnie z tych winnic nie przegania – pewnie myślą, że za dużo to ja nie zjem, ale się mylą, bo potrafię zjeść ze 2 kg winogron, gdy jestem głodna. A głodna jestem zawsze 🙂

  220. Kochana Wiolu, winogrona nie tuczą, możesz jeść je do woli. Chociaż… uważaj, bo wszystko w nadmiarze może zaszkodzić. 😉 A na WWW nie ma czasu na żadne niestrawności. 😉 Cudne są te Twoje zdjęcia. Dzięki nim mogę choć trochę poczuć się jakbym tam była. Włócz się Kochana i nie martw się o jakieś tam moje pytania w zabawie. WWW jest teraz najważniejsza. Wspaniałych wrażeń życzę. Ściskam Cię mocno. Ciao. 🙂

  221. Ha ha, ja chętnie zostanę vagabondo. 🙂 Mogę być i leniem i włóczęgą jednocześnie. 😉 Wiolu, czy Ty przypadkiem nie wędrujesz po raju. 😀

    • Jest pięknie, jak w raju 🙂 Faktycznie, może masz rację? Ja po prostu nie zorientowałam się, że przeszłam na drugą stronę lustra, jestem w raju i już nie wrócę na ten ziemski padół pełen łez, harówek, porażek i nieudanych prób reaktywowania normalnego życia 🙁 Taaaaaaaak… Nieee wraaaaacaaaam! – głos z zaświatów 🙂 Zostaję po drugiej stronie lustra! Ciaoooo 🙂

      • Ale czy Ty stamtąd będziesz mogła pisać? Jak nie, to wracaj na ten ziemski padół. Nie jest tu tak źle 🙂

  222. Ciało! Popieramy 🙂 Dostrzec własne ciało i pokochać to dla mnie pierszy krok to (dość paradoksalnie) spokoju w głowie. Fajny tekst!

    • Ciało 🙂
      No właśnie… Dostrzegłam moje Ciało dzięki CIAO, więc jakieś zasługi ta Toskania i ogólnie Włochy (Włosi?) mają 🙂 A ostatnio dzięki Tobie, Santi
      Ciało!

  223. No to ciało Wiollu!
    Czy dobrze zrozumiałam, że Twoje ciało już w Polsce?????
    Całuski

    • Ciało!
      Ano w Polsce 🙂 Ale moja dusza została w Toskanii i wędruje jeszcze po wzgórzach i winnicach, po drogach i dróżkach… Ech…

  224. Gratuluje , wspaniały blog fantastyczne opisy i świetne zdjecia.

  225. No nie wiem czy wróci, bo tam jest tak pięknie. 🙂
    Ja też lubię Jej Wysokość Niebieskość. i jej magiczną zmienność. Wczoraj np.byłam w podróży. Zwykły wyjazd na groby. Ponieważ nie byłam kierowcą, jedynie pasażerem, mogłam podziwiać widoki. Pogoda była wyśmienita, świeciło słońce. Zauroczył mnie właśnie błękit nieba. Lazur. A w połączeniu z barwą żółtą drzew brzozowych i innymi barwami drzew jesiennych – cudo.
    Cieszę się, że są ludzie, którzy Cię obdarowują, oby ich było jak najwięcej. 🙂

    • O! Basiu, to jest właśnie świat pomalowany na żółto i na niebiesko 🙂 I pomyśleć, że żyjemy “czasem” w takim świecie. Czyż to nie cudowne? Co do bycia obdarowywaną – jestem przeszczęśliwa z tego powodu i mam cichą nadzieję, że nadejdzie taki dzień, gdy już nie będę musiała “odstawiać dziada” 🙂 A Tobie życzę pięknych i wspaniałych darów losu.

      • Ha ha, patrz, ja też mam taką nadzieję, że przyjdzie taki dzień, że nie będę musiała “odstawiać dziada”. 😀 Rozbawiło mnie to określenie. 😀 Lubię obdarowywać ludzi, ale często materialnie nie mam czym, wiec dzielę się słowem ,gestem, byciem obok (choć z tym ostatnim to różnie bywa, nieraz czasu brakuje).

        • Właśnie… chociaż “znamy się tylko z widzenia”, w dodatku tylko z widzenia w blogowym życiu, a jednak czuję, że jesteś obok, blisko i bardzo, ale to bardzo lubię Twoje dobre i wspierające myśli. Dziękuję Ci. Dobrej niedzieli

  226. Wiollu, piszesz pięknie a ja czytam to z wielkim trudem… no bo zaraz chciałabym tam lecieć… Gdyby tak można było współistnieć w dwóch miejscach naraz…
    A Montalcino – tak ma niezwykły urok, jak niemal wszystkie miasteczka Toskanii; te stare domy, zaułki z restauracyjkami i sklepikami, jakieś kościoły, zamki, mury obronne… Ech i zapach….
    A co do książki , to zapisałam tytuł no i muszę ją mieć !
    Pozdrawiam cieplutko

    • Dzięki za “niezwykły urok”, który uzupełnił i dodał smaku mojej opowieści o Toskanii i Niebieskościach. Ech… i ja przeżywam jeszcze ten UROK, wciąż mam Toskanię przed oczyma. Zaczarowała mnie, czy co?

  227. Wiollu, malujesz słowami, serio! Czyta się jednym tchem! ( tylko linki przeszkadzają, bo dużo ich i po kliknięciu włączają się w tym samym oknie)

    Wiesz co, nie zgadzam się, z tym, że odstawiasz dziada. Bo co innego jest wyjechać na urlop, by się byczyć na plaży, a w przerwach zajadać co 3h konserwy z puszki, a co innego jest wybrać się na włóczęgę poznawczą. W drugim przypadku najważniejszym kosztem jest paliwo i noclegi. Pojechałaś chłonąć atmosferę włoskich miasteczek i zrobić tryliony zdjęć do swojego bloga. 🙂 Naładowałaś się energią twórczą, emocjonalną, duchową. To wspaniałe, że potrafisz tak dobrze się zorganizować, że tyle zobaczyłaś, super się bawiłaś, a nie wydałaś majątku. To Twój duży atut!

    • Gabrysiu, dzięki! Uświadomiłam sobie, że bardzo potrzebowałam Twoich obserwacji i mądrych przemyśleń. Mamma Mia, jak Ty to robisz, że natychmiast zauważasz pozytywy. Wiem, wiem, trening czyni mistrza. Idę trenować, ciało 🙂

  228. Winogrona – na wino. Krajobrazy i niebieskośc do pamieci
    “Nic dwa razy się nie zdarza” każdy dzien jest inny , i każdy dla Ciebie – rwij, korzystaj jak winogrona
    Buzianki
    Monika

    • Taaak… Ja też buziakuję i dziękuję za przypomnienie pięknego wiersza
      Nic dwa razy
      Nic dwa razy się nie zdarza
      i nie zdarzy. Z tej przyczyny
      zrodziliśmy się bez wprawy
      i pomrzemy bez rutyny.

      Choćbyśmy uczniami byli
      najtępszymi w szkole świata,
      nie będziemy repetować
      żadnej zimy ani lata (…)

  229. Witaj w Blogowym Karnawale Kobiet! Bardzo Ci dziękuję za wpis.
    Dzięki Tobie dowiedziałam się o festiwalu, na który coś czuję, że bardzo chętnie bym się wybrała. Szłam w tym roku przez ponad 30 dni i takie podróżowanie w tempie piechura jest mi bardzo bliskie.
    Bardzo mnie cieszy, że miałaś taki wyjątkowy powód do świętowania. Ten powiew wolność aż czuć w Twoim wpisie. Mam nadzieję, że zostanie z Tobą na długo.
    Serdeczności

    • I ja Ci dziękuję. Bardzo chciałabym świętować jak najczęściej nawet najmniejszy sukces. Niby proste, a jednak trzeba się przemóc, jeżeli człowiek nie jest do tego przyzwyczajony. Poprzez moje krótkie wycieczki i jesienną podróż nauczyłam się celebrować piękno Toskanii, a teraz moim celem jest celebrowanie każdego momentu życia, gdziekolwiek jestem. Świętowanie bardzo mi się do tego celu przyda 🙂
      Uściski

  230. Wiollu kochana, jak zawsze czytam wpisy Twojego bloga, choć może nie zawsze pozostawiam ślad w postaci wpisu. Nie tylko piszesz o regionie tak mi bliskim i umiłowanym ale piszesz bardzo miluśnie i tak z nerwem i z takim entuzjazmem…
    Dziękuję ( i za “tort” także)…

    • Ojej, nie chciałam wymuszać na Tobie żadnego komentarza 🙂 Myślałam, że zainteresujesz się blogowym Karnawałem, bo na pewno mogłabyś dużo pisać o świętowaniu w czasie wędrówki, po dotarciu na miejsce, w czasie spotkań na pielgrzymkowej trasie, z okazji ponownych spotkań międzynarodowej społeczności pielgrzymów etc…
      Z tym tortem to było olśnienie w momencie przeczytania Twojego wpisu. Eureka! Racja! Monteriggioni to ogromny tort! A tort to święto 🙂 Bardzo mi się to spodobało więc przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem czyli przeczytałam, zachwyciłam się, zapamiętałam i … przypomniałam sobie, wykorzystałam, podlinkowałam 🙂

  231. Uważam, że za te pół roku należy Ci się medal. Praca z chorymi jest bardzo ciężka. A ja narzekam na swoje 8 godzin . Ale skoro narzekam to znaczy, że dobrze nie jest, więc się zwolniłam. Za trzy miesiące mogę być bezrobotna, ale na razie wierzę, że zmiany w moim życiu będą korzystne. A z tym świętowaniem masz świętą rację :), trzeba celebrować każdy dzień. Muszę się tego nauczyć. 🙂
    SLOW TRAVEL FESTIVAL – fajna inicjatywa. 🙂

    • Przyjmuję medal 🙂 Ja wiem, że mam rację z tym świętowaniem, ale też muszę się tego nauczyć, bo wiesz… ta JESIENNA PODRÓŻ zrodziła się w powiewie wiatru WOLNOŚCI. Sytuacja nietypowa. A chodzi o to, by celebrować codzienny, zwykły dzień, co czasem wydaje się być niemożliwe… a jednak trzeba się nauczyć. Chcę się nauczyć! 🙂
      A Tobie życzę wymarzonej pracy, która da Ci mnóstwo powodów do świętowania, w której będziesz świętować i celebrować pracę i życie.

      • Piękne życzenia Wiolu, oby się spełniły. Dziękuję Ci bardzo bardzo. 🙂

  232. Przepiękne miejsca, takie urokliwe, wyglądają jakby czas się w nich zatrzymywał. Marzę o podróży do Włoch 🙂 Mój Mąż miał już okazję wędrować po Toskanii i jest zakochany <3

    • Tak, urokliwość to dobre określenie :)A Twój Mąż będzie równie zachwycony, jeżeli będzie mógł być Twoim przewodnikiem po Toskanii, gdy będziecie wędrować razem śladami wcześniejszej wędrówki albo po nowych szlakach 🙂

  233. Też miałam okazję być we Włoszech na początku października (okolice jeziora Garda). I też główny krajobraz, który przyciągał mój wzrok to winnice i winogrona, ale powiedz sama – czy to nie piękne? 🙂

    • Piękne, przepiękne, a dalej mi brakuje określeń, aby wyrazić mój zachwyt. Po prostu nie znajduję słów 🙂

  234. Wiollu pięknie piszesz i oddajesz atmosferę i charakter tego sympatycznego regionu. Pracę miałaś ciężka,, ale swoim optymizmem i pasjom zrobiłaś z tego wspaniałą rzecz – chce się czytać.
    Jesteś Bogatą Babą, bo bogactwo to także wnętrze człowieka, a nie tylko konto w banku…

  235. Dokładnie, jesteś bogata! Masz serce, wspaniała duszę, jesteś piękna 🙂

  236. Wiola, zawsze aby przeczytać twój wpis, czekam na odpowiedni nastrój. Robię sobie sobie wtedy aromatyczną herbatę, uwielbiam taką z opuncji figowej, albo czerwonego grejpfruta, rozsiadam się przed monitorem i pozwalam Ci zabrać w podróż po cudownych Włoszech. Od czasu do czasu przerywam, oglądam zdjęcia, a potem wyobrażam sobie, że tam jestem. Dziękuję Ci za wspólne podróże:)

    • To ja Ci dziękuję, że ze mną podróżujesz i że tak pięknie podróżujesz przed monitorem 🙂 Przyłączam się do Ciebie z kawą, patrzę na włoski kraj zza komputera i pozdrawiam go zza siedmiu gór i mórz (niech będzie rzek). Tam, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami żyje sobie piękna włoska kraina, słoneczna, ciepła, tak daleko a jednak tak blisko…

  237. Poczułam się jakbym tam była, dzięki .

    • Wspaniale, to ja Ci dziękuję za te słowa! Cieszę się, za mogłam Cię przetransportować w czasie i przestrzeni 🙂

  238. Kolejna wycieczka w ciekawe miejsce i jak zawsze ciekawe historie.
    A takiego krokiecika chętnie bym spróbowała, jakby ktoś mi zrobił. Bo ja gotować nie lubię, ale jeść bardzo. 🙂

    • Basiu, to danie jest niesamowite a najdziwniejsze jest, że wcale nie czuć selera 🙂 Danie będzie na spotkaniu, które organizuje Sylwia, która prowadzi blog Dom Wina i Oliwy oraz stronę Kobiety w Toskanii. To jak? W czwartek w Warszawie? Pamiętaj, że odpustowe krokieciki z Montevarchi (w ilości do oporu) będą na Ciebie czekały 🙂
      Ciaoooo 🙂

  239. Taka świeżo wyciśnięta oliwa, to musi być coś… pysznego! Nie miałam dotąd okazji. Ale być może kiedyś… 🙂

  240. Uwielbiam oliwki. Choć zapewne te ze słoika, które jadam, są już jakoś przetworzone. Pod takim drzewem też byłabym szczęśliwa. 🙂 Drzewko szczęścia, ładnie to nazwałaś. 🙂

    • Cieszę się, że “drzewko szczęścia” i jego koralikowe owoce są również i w Twoim guście. A oliwki ze słoika, cóż te czarne wyjadam namiętnie ze słoików no i wraz z pomidorami, czosnkiem i peperoncino (malutka papryczka) używam dosyć często do makaronowego sosu… Ale zakochana jestem w oliwkach z pieca tj. “olive tostate”, w sklepach widziałam tylko czarne, są dość duże (bo się skurczą) a z pieca wychodzą pomarszczone jak śliwki kalifornijskie, pełne smaku i aromatu. Pokazywano mi drzewo “na oliwkach”, tę specjalną odmianę takich większych oliwek, ale nie pamiętam jak się nazywała. Pieczona oliwka, ach! PO-E-ZI-JA 🙂
      Mam nadzieję, że zjemy sobie takie oliwki z pieca pod drzewami oliwnymi. Ale byłoby suuuuper!
      Ciao 🙂

  241. Witaj Wiollu, bardzo ciekawa historia. Oliwki, albo sie kocha, albo nienawidzi, ja naleze do tych pierwszych 🙂 Cos namieszalam z moim adresem, dopiero dzis zobaczylam, ze mam juz podlozona witryne internetowa( pewnie ze strony na ktorej Cie znalazlam), bardzo przepraszam i pozdrawiam cieplutko 🙂

    • Ciao Edytko
      Cieszę się, że podzielasz moją miłość do oliwek i do koralikowych drzewek szczęścia.
      Nie bardzo rozumiem za co mnie przepraszasz – komentarze zamieszczają również osoby, które nie posiadają własnej strony
      Przesyłam Ci toskańskie BUONGIORNO z Polski, ciaooo 🙂

  242. Zawsze z przyjemnością czytam, oglądam, kontempluję to wszystko o czym piszesz…
    Żebym tak jeszcze wszystko rozumiała o czym gli italiani dicono…
    Pozdrawiam

  243. Ta magia jest w Twoim poscie, oraz w calym blogu. Zawsze jak Cie czytam robi mi sie radosniej na duszy. Pozdrowienia 🙂

    • Dziękuję za magię, a może nawet MA-DŻI-JĘ 🙂 Życzę Ci cudownie magicznego Nowego Roku 2016. Buon Anno Nuovo, Edytka!

  244. Bardzo ciekawa opowiesc o karnawale, az mnie zainspirowalas i moze w tym roku pojde u nas i zrobie pare zdjec tak dla porownania. Ale takich niesamowitych masek u nas nie zobaczysz. Pozdrawiam i zycze szalonej zabawy 🙂

    • Szalona zabawa – świetny pomysł 🙂 U mnie ta zabawa to będzie chyba wirtualna… Ale dobre i to. Co sobie pooglądam na filmikach, to moje. Ciao 🙂

  245. Wiesz, trochę mnie te maski przerażają. Ale dla każdego coś innego . 🙂 Ważne jest by w ogóle zauważyć, że to karnawał i znaleźć w nim coś dla siebie. Jedni lubią bale, inni maski. My w karnawale fotografujemy. 🙂 Ale myślę, że czas karnawału, przynajmniej w Polsce, odchodzi do lamusa. Może trochę szkoda.

    • Jedni lubią bale, drudzy maski a jeszcze inni BALE MASKOWE 🙂 Jestem w stanie zrozumieć Twoje uczucia co do masek. Byłam kiedyś z koleżanką w domu zapalonej podróżniczki – domu pełnym pamiątek z podróży, niezwykłych przedmiotów dziwnych rzeźb, głów i masek z całego świata. Byłam ciekawa każdej maski i czułam prawdziwą ekscytację, ale moja koleżanka nie czuła się dobrze. Była zdegustowana i powiedziała że ją przerażają, bo widzi coś więcej niż maski. Ja widocznie mam klapki na oczach, bo widzę tylko maski 🙂
      W Polsce nigdy nie przeżywałam karnawału, no, może na szkolnym balu… Po raz pierwszy w życiu zobaczyłam karnawał w Toskanii i spodobała mi się bardzo ta idea – może dlatego, że obsypywana kolorowym confetti i serpentynami confetti poczułam się jak rozbawione dziecko 🙂

  246. Wiollu, nie jem słodyczy i w zasadzie ich nie lubie, ale tak opisałaś to “panforte”, że gotowa byłabym spróbować… Przy następnej bytności w tej uroczej krainie – kupię kawałek…
    A co z zamkiem Lupinari?

    • Znaczy że potrafię kogoś skusić moim słowotokiem 🙂 Suuuuuper! A co z zamkiem? Fizycznie nie dałam rady… Ale pozostajemy w kontakcie, bo chyba się lubimy 🙂 Chciałabym móc tam wrócić, pooglądać stare kąty 🙂

  247. Uwielbiam śpiewać, choc różnie mi to wychodzi. 😉 Lubię też “Malowany dzbanku” a także “Vodopad”Helenki. Piękne są Twoje zdjęcia, wiem już to pisałam nie raz, ale skoro to prawda, to czemu mam nie powtarzać?:)
    Czy czas ucieka? Pewnie tak, ale wolałabym żeby stanął. Nie musiałabym teraz zaraz iść spać, tylko siedziałabym jeszcze kilka godzin przed komputerem. 🙂 W 2016 roku postanowiłam postawić na “dziś”albo “tu i teraz”. Co było- minęło, co mam być – to będzie, ja wierzę, że będzie dobrze. 🙂 A żyć mogę tylko tu i teraz. Jakoś przeoczyłam ten Twój wpis. Ale czy to ważne kiedy i w jakim czasie go czytam?Ważne że jestem, właśnie teraz. 🙂 Wszystkiego dobrego Wiollu. 🙂

    • Cieszę się, że jesteś za obecnością Helenki na mojej toskańskiej stronie 🙂 Wiesz co, Twój komentarz to pierwsza rzecz, którą dzisiaj zobaczyłam na ekranie komputera. DOBRE SŁOWA w moim kierunku. Już wiem, że będę miała DOBRY POCZĄTEK 🙂
      Twoje słowa „dziś” „tu i teraz” “Co było- minęło, co mam być – to będzie, ja wierzę, że będzie dobrze” to jest to co od dawna mam w głowie, przetrawiam, przeżuwam, usiłuję znaleźć ich głęboki sens. Ich znaczenie dla mnie i dla mojej sytuacji.
      Podobnież wystarczy zaufać… A ja jestem “bojące jajo”, które potrafiło pęknąć w najmniej spodziewanym momencie. Ale teraz już nie myślę, że muszę być być gruboskórną “twardą sztuką” i postanowiłam zaprzyjaźnić się z kruchością (wrażliwością) we mnie. Życzę Ci samych cudowności, Basiu

  248. Oj tak, zamek robi wrażenie. Ciekawe jakbym się w nim odnalazła? Też mieszkam w małym mieszkaniu. 🙂 Wiollu jesteś szczęściarą. Ale nie tylko dlatego, że mieszkałas na zamku. Potrafisz doceniać to co przynosi Ci życie. I to jest najważniejsze. 🙂

    • Właśnie, najważniejsze to doceniać to co przynosi nam życie. Mieszkać na zamku – to brzmi dumnie! 🙂

  249. Lubię panforte, ale nie wszystkie mi smakują…
    Ciekawe wspomnienia i doświadczenia.

    • Tak, niektóre panforte są zbyt “industrialne” – powyżej (w tekście) piszę o bardzo niedobrym procederze zastępowaniu droższych tradycyjnych składników tanimi, np. zamiast fig rodzynki albo suszony MELON. Najlepiej poszukać Panforte z dobrej firmy albo zrobić samemu 🙂

  250. ależ cudne fotografie! świetny blog! pozdrawiam serdecznie 😉

    • Dziękuję w imieniu autorów fotek Panforte i zamku 🙂 Moje zdjęcia Panforte i zamku może wkrótce się pojawią 🙂

  251. Witam serdecznie, chcę poprosić o ofertę wynajmu domku z basenem na 2 tygodnie w czerwcu.
    Pozdrawiam i czekam na wiadomość
    Ania Kamińska

    • Aniu, wysłaławm odpowiedź na Twój adres email, ale ponieważ nie mam odpowiedzi zwrotnej, martwię się, że mój email mógł wpaść do SPAMu. Sprawdź. Przesyłam pozdrowienia z Toskanii, ciao 🙂

  252. Wiollu, pięknie piszesz i równie pięknie fotografujesz.
    Już kocham tą Twoją Ambrę i wierzę, że czas tam spędzony, będzie dla Ciebie szczęśliwy.

    • Dziękuję Ci. Ja też ją już pokochałam. Cieszę się, że i Ty, tym bardziej, że dziś Walentynki 🙂

  253. Mam jeszcze do Ciebie pytanie, takie natury technicznej . w jaki sposób założyłaś swoją stronę www? Możesz mnie coś oświecić w tym względzie, a szczególnie : czy to nie jest skomplikowane, czy się płaci, od czego zacząć…
    Jak wiesz mam bloga na onet ale przestają na nim pisać, bo wykorzystałam całą przestrzeń dyskową , zaczęłam na “Blogger” ale nie potrafię rozgryźć go do końca i nie jestem pewna jak robić, aby było dobrze.
    Chcę spisać do końca moje wspomnienia z drogi i nie bardzo wiem jak…

  254. Kominek super sprawa, ale dla mnie 13 stopni w porywach do 16 to straszna zimnica. Cieżko by mi było się przyzwyczaić. Lubię ciepełko. 🙂 Ja też mieszkam nad rzeką, nie bezpośrednio, bo nie słyszę jej szumu, ale jakieś 500m od niej. Często chodzę tam na spacery lub na swoje marsze w ramach treningu. Jest bardzo zarośnięta, bo ludzie nie uprawiają ziemi, nie hodują bydła, robi się dzicz, taka trochę dżungla. 🙂 Na szczęście ścieżki są wydeptane, więc nie ma tragedii, da się spacerować wzdłuż, choć momentami robi się ekstremalnie.:) Fajnie, że dostrzegasz piękno okolicy. Ja również staram się to czynić i też chodzę i robię zdjęcia. Ano właśnie. U mnie na blogu jest już podsumowanie mojego fotokarnawału. Wam dałam czas do końca lutego. Mam nadzieję, że masz tam trochę czasu dla Ciebie. Wiesz, podziwiam Cię, ja nie wiem czy bym tak wytrzymała na obczyźnie. Ale bardzo dziękuję, że o mnie pomyślałaś. Bardzo fajnie się z Tobą rozmawiało. Jeszcze raz dziękuję za telefon. 🙂

    • Niech zgadnę, przy jakiej rzeczce mieszkasz, Wisła? Twoja “Wisłoterapia” wydaje się być inna niż “ambroterapia”, z uwagi na odległość od domu, oczywiście 🙂
      Fajnie, że na fotokarnawał dałaś czas do końca lutego, bo nie dałabym rady wcześniej – dopiero powoli się ogarniam, po tych wszystkich początkowych zawirowaniach podróżnika. Już nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie poczytam Twoje przemyślenia, więc znikam nawiedzić Cię wirtualnie. Ciaoooo 🙂

  255. Nie Wiollu, nie mieszkam nad Wisłą. Moja rzeka nazywa się Liwiec. Mieszkam na mazowieckiej wsi, jednak bardzo mnie ciągnie do miasta. Mieszkanie na wsi jest fajne, ale ma też wiele utrudnień, np. takie, że nie ma tu pracy trzeba do niej dojeżdżać np. do Warszawy. Nie mogę się doczekać Twoich karnawałowych zdjęć. Ciaooo. 🙂

  256. Wiollu, jak ja lubie Twoje posty…Czyta sie je jak najciekawsza ksiazke. pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Edytka, dzięki! To ja nakręcę jeszcze film z “Cukierkowym Potworkiem” i jazgotem w tle 🙂 W ten sposób zdobędę media, świat i … czytelniczki 🙂

      • Wiollu, mnie juz zdobylas. Mozesz napisac jak Wlosi zamiataja ulice i Ty to zrobisz tak ciekawie, ze bedzie sie czytac jak kryminal…Pozdrawiam cieplutko 🙂

        • Mogę napisać jak co niektórzy Włosi robią remont w łazience, po czym wyrzucają wiadra gruzu i innych paści do rzeki Ambry (to niestety prawda), ale podejrzewam, że wtedy “Zieloni” zahakerują mi stronę internetową – bo oskarżą mnie, że nic nie zrobiłam aby temu zapobiec. Także o sprzątaniu nie będę pisać na pewno. Salutuję, ciaooo 🙂

  257. Ojojoj. Nie dość że cukierki, to jeszcze jazgot. Dzielna jesteś. 🙂 Dobrze, że znajdujesz tam rzeczy, które Cię zachwycają i które pozwalają Ci odetchnąć. Trzymaj się. Ciaooo. 🙂

    • Dzielna 🙂 Przypomniało mi się, że gdy “za bajtla” (tak mówią na Śląsku) musiałam zjeść to czego nie lubię albo zrobić coś czego nie cierpiałam robić zawsze mówiono “dzielna jesteś/ dzielna dziewczynka”, co miało niby osłodzić moje cierpienia 🙂
      Zastanawiam się właśnie, czy warto być “dzielnym” I ZNOSIĆ COŚ/ KOGOŚ, właśnie, po co? Dla pieniędzy/ dla idei? Ku chwale ojczyzny? Pewnie i czasem warto, ale czasem dopada mnie jakiś mały kryzys. Salutuję, dzięki za pamięć 🙂
      Ciaoooo

  258. Wiollu, dołączę do chóru poprzedniczek : piszesz świetnie, oglądasz i opisujesz piękne rzeczy i jesteś naprawdę DZIELNA w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. A telewizor , cukiereczki itp traktuj jako folklor, jako coś co musisz przetrwać…
    Zawsze sobie zadaję pytanie, jaka będę ( jacy my będziemy) na starość, bo przecież każdy z nas ma jakieś swoje bziczki i fobie…
    Na całe szczęście masz swój azyl : pokój z komputer, aparat, którym robisz śliczne zdjęcia i od czasu do czasu wolne godziny na nacieszenie się światem, który Cię otacza…
    Całuski – T.

  259. Sport zimowy – obserwacja kotów – po prostu genialne!
    Bardzo mi się podoba.

    • Bo KICIUSIE są super, prawda? Obserwacja KICIUSIÓW oprócz wałęsania się po Toskanii, jest moim głównym sportem zimowym, jesiennym, letnim i wiosennym. Dzięki Marzena i salutuję z Toskanii 🙂

  260. Wiollu. Jestem zachwycona Twoją realizacją wyzwania. Przepiękne zdjęcia, fantastyczne pomysły. Warto było poczekać. A to pożegnanie. Jakby dotyczyło mojej pracy. Dobrze zrobiłaś. W życiu trzeba się otaczać dobrymi ludźmi, bo tacy dają siłę. Od toksycznych trzeba uciekać. Na dziś tyle, ale jeszcze tu wrócę. Ciao. 🙂

    • Miauuuuu (to miauk toskańskiego kotka) Dzięki 🙂 I Dzięki za słowa wsparcia, bardzo ich potrzebuję. “Kamień spadł mi z serca na nogę” 😀

  261. Zupelnie nie wiem co napisac, bo nie chce pisac, tylko…czytac! O Bolsenie, kocie, Bambinie…to takie ciekawe 🙂 Jednak musze cos dodac…Czasami trzeba odejsc, lub przynajmniej sie odsunac, zeby nabrac dystansu i przeczekac. Wszystko sie dobrze ulozy! Bedzie dobrze! Usciski 🙂

  262. Kochana, jak zwykle przeczytałam od dechy do dechy… Pięknie piszesz, a jeszcze piękniej fotografujesz !
    Pozdrawiam cieplutko – Teresa

  263. Wiollu, mam konkretne pytanie. Przeczytalam u jednej z dziewczyn na blogu o tradycyjnym torciku wloskim o nazwie Mimoza na Dzien Kobiet. Na wloskich zdjeciach torcika wdziecznie kwitnie piekna mimoza. Jak to jest u Was z mimoza? Rosnie gdzies w okolicy? I kwitnie? Moze Cie jakos zainspiruje i cos nam kiedys skrobniesz? Pozdrawiam prawie 8- marcowo 🙂

    • Ciao Edytka 🙂
      Dzięki za przypomnienie mi mimozy. Mam dla Ciebie “odgrzewany kotlet” 🙂 czyli mój wpis o MIMOZIE sprzed dwóch lat. Całkiem o nim zapomniałam, tj chciałam zapomnieć, bo nie udało mi się zrobić dobrych zdjęć. Pesco Giaponese wyszło jako tako, ale zdjęcia mimozy pozostawiają wiele do życzenia. Bo u mnie “w głębi lądu” w Valdarno jest na nią trochę za zimno i tak naprawdę to rzadko spotykam drzewa mimozy. Roślina ta najlepiej rośnie na wybrzeżu i bardziej na południu Włoch, gdzie jest jej cieplej. Ale – niedługo niedziela i może udam się w jakieś cieplejsze rejony, może nawet spotkam pannę Mimozę 🙂
      Kiedyś WE WŁOSKICH APTEKACH można było KUPIĆ perfum MIMOSA (ERBOLARIO) niestety został wycofany, a szkoda bo moja nastoletnia córka go uwielbiała, DLA MNIE BYŁ TROCHĘ ZA SŁODKI. Ale widziałam Mimozę w ofercie francuskiej firmy L’OCCITANE EN PROVENCE, sprawdź jak ładnie I SŁODZIUTKO pachnie – pachnie wiosną w Bel Paese 🙂

  264. Gosiu,
    Ależ nabrałam ochoty na te pyszności i w ogóle na słońce w Toskanii…Pozdrawiam Cię serdecznie z Pomorza.

    • Ciao 🙂 Mogę zostać nawet Gosią – imię Małgorzata vel Margerita bardzo mi się podoba. Przybywaj na niesamowicie aromatyczne Panforte, mniaaaam! Salutuję z Toskanii 🙂

  265. Szkoda, że nie będę w Toskanii ani w maju, ani w czerwcu…
    Kwiaty oliwek bardzo mnie zaciekawiły.
    Są takie urocze!

    • Tak, są urocze, chociaż drobne i niepozorne i może przez to piękne. Mówią, że małe jest piękne. Zgadzam się z Tobą totalmente 🙂

  266. Bardzo lubię patrzeć na ogień w kominku, piecu lub ognisku. Bardzo dobrze pasuje do słów muzyka, taniec, wesoły. Świetny pomysł. 🙂 Kiedy zobaczyłam głowy w temacie nóg, uśmiałam się, bardzo dobrze wykombinowałaś.:D Sport zimowy też pomysłowy. 🙂 Zdjęcia ze światłem mnie urzekły. Rzeka w płynie? Nieźle.:) Piękne i kreatywne są wszystkie zdjęcia, nie będę tu omawiać każdego. 🙂 I cudnie je opisałaś. Brawa dla Ciebie!!! Tyle jeszcze chciałam dodać. 🙂 Ciao.

  267. Wspaniała to kraina Pecorino!
    Szczęśliwie można znaleźć jej kawałek w Warszawie i ukoić tęsknotę za smakiem i powędrować ze wspomnieniami hen, daleko stąd…

    • Taaaak, wspaniała GŁUSZA :). Muszę zamieścić więcej filmików z Crete Senesi, aby wzbudzić jeszcze bardziej tęsknotę 🙂

  268. Bardzo chetnie sprobowalabym tych serkow, a sami rowerzysci…owszem, owszem 🙂 Opowiadaj nam Wiollu, opowiadaj…

    • Opowiem Ci o … najbardziej chciałoby mi się opowiadać o pewnym starym młynie w głuszy, ale nie mam zbyt wiele informacji, bo nigdy nie mogę się spotkać z moim “tajnym informatorem”. Ech, co zrobić z tym fantem… wrzucę parę zimowych zdjęć i cierpliwie poczekam na informacje ile będzie trzeba 🙂

  269. Ratowanie tego młyna to byłoby gigantyczne przedsięwzięcie. Ale może znajdzie się śmiałek? Czego młynowi szczerze życzę :))

    • O, właśnie! “Śmiałek” to określenie, którego mi brakowało. Słowo to oddaje z całą mocą ogrom tego zadania. Czekamy na ŚMIAŁKA 🙂

  270. Witam, szukam domu z basenem w lipcu. Skład to dwójka maluchów i rodzice. Mile widziany basen. Będę wdzięczny za pomoc w znalezieniu jakiegoś klimatycznego miejsca.

    Pozdrawiam
    Marek

    • Dzień Dobry,
      Wysłałam odpowiedź na adres Pana poczty, nie uzyskałam odpowiedzi i obawiam się, że wylądowała w spamie. Proszę o jej odszukanie albo podanie alternatywnego adresu e-mail albo telefonu, niekoniecznie jako komentarz, bo wtedy odczytają to wszyscy, najlepiej więc podać swoje dane teleadresowe za pośrednictwem formularza działu kontakt.
      Przesyłam słoneczne pozdrowienia

  271. Jest przecudowny! 🙂

  272. Cudowne zdjęcia!
    Mam nadzieję, że w końcu się tam wybiorę i zrobię podobne 🙂

    • Super! Cieszę się, że Toskania Cię wzywa i że moje foty się do tego przyczyniają 🙂 A i ja byłabym przeszczęśliwa, gdybym mogła osobiście spotkać Obieżyświatkę właśnie w Toskanii 🙂 I dziękuję Ci za inspirację – kiedyś w Twoim poście o oknach w Amsterdamie (chyba) zamieściłam komentarz, a TY uznałaś, że jest to interesująca historia, więc odważyłam się i opisałam (link pod spodem) Dziękuję Ci bardzo za tę inspirację. Salutuję 🙂
      https://www.mojatoskania.com/panforte-zamek-lupinari/

      • Bardzo mi miło! 🙂

        Jeżeli moje plany zrobią się konkretniejsze (może przyszły rok – wiosną lub jesienią?) to dam znać! 🙂

        • To jesteśmy umówione! Polecam jesień, bo jest zbiór winogron i oliwek, ale wiosna też jest całkiem, całkiem…. Do zobaczenia w Toskanii w przyszłym roku 🙂

  273. Ależ to cudowne miejsce! 🙂

  274. Dziekuje za te wirtualna podroz, swiat zupelnie z innej bajki niz moja…Milo tak pogrzac sie we wloskim sloncu 🙂 Prosze o wiecej 🙂
    Pozdrawiam, Edyta

    • Przybywaj, ogrzejesz się na pewno, jeżeli nie na słońcu, to chociaż toskańskim winem (akurat dzisiaj mam wino sycylijskie) albo przy kominku, bo właśnie przyszła fala zimnego powietrza z północy Europy. Ale zaraz sobie pójdzie tam skąd przyszła i będzie cieplutko 🙂

  275. Bardzo lubię takie miasteczka, z takimi kolorami zawsze jest cieplej 🙂

    • Tak, kolory to podstawa 🙂 W dodatku teraz przypomina mi się wiele kolorowych 🙂 faktów z życia Arezzo. Napisałam P.S. na końcu tego wpisu, po paru dniach, ale nie ma rady, musiałabym dodać następne P.S. jutro, pojutrze i tak dalej. To ja jednak zamiast wpisywać kolejne pi-esy pokuszę się o opisanie tych wszystkich ciekawostek w jednym i to już niedługo, przynajmniej mam taką nadzieję i niezłomne postanowienie. Punto.
      Salutuję z Toskanii, ciaooo

  276. Piąty rok z rzędu wybieramy Toskanię jako miejsce wakacji
    szukamy domu w (najlepiej w południowej części Toskanii) dla
    13 osób (w tym 3 dzieci). Zależy nam, żeby dom był z basenem, do wyłącznej dyspozycji (bez innych gości). Termin: 20-27.08.2016, jakiś skromny country house bez luksusów w okolicach 2 tys. euro
    Pozdrawiam
    t

    • Dzień Dobry, odpowiedziałam na adres poczty, którą Pan podał zamieszczając swój komentarz. Mam nadzieję, że doszła odpowiedź i nie znajduje się w czeluściach SPAM-u
      Przesyłam pozdrowienia

  277. Cześć, czy jest możliwość zapisania się do newslettera?

  278. Wino Pielgrzyma brzmi ciekawie, szczególnie, że ja zdecydowanie wino preferuję 🙂

    • No tak, akurat wino zostało mi do namierzenia 🙂 Jeżeli istnieje, to na pewno je znajdę. Albo stworzę – wystarczy mieszkać przy San Gimignano, albo przy którymś z Przystanków Pielgrzyma, nalepić wyrafinowaną etykietkę na lokalne wino i … już 🙂

  279. Super, dzięki!

  280. Cudowny artykuł. Mam nadzieję, że na tym nie przestaniesz 😉

  281. Niezłe te filmy. No i chcę powiedzieć, że codziennie czytam coś inspirującego na twojej stronie, dziękuję

  282. Toskania jest bardzo wyjątkowa! 🙂

  283. Piękne, jak zwykle… Twoje wpisy o wszelkich zakątkach Italii mogłabym czytać ” na okrągło” i oglądać zdjęcia też…
    A zatem : D.O.M…

  284. Wiolka poznaje okolice…zaglądam do Ciebie i przypominają mi się moje wspaniałe wakacje..dzięki Tobie. Pozdrawiamy Ciebie Wiolka 🙂

    • Cieszę się, że do mnie zaglądasz 🙂 Salutuję i do miłego zobaczenia gdzieś tam w świecie, może nawet w Toskanii 🙂

  285. Takie spotkania muszą być rewelacyjne! 🙂

    • Są rewelacyjne! Można wiele skorzystać, bo i przyjemne z pożytecznym 🙂 To kiedy się przyłączysz? Czekamy na Ciebie 🙂

  286. Wiollu, zdjęcia i tekst – jak zwykle- znakomite…
    Już bym leciała z powrotem w te miejsca…

    • Dzięki Tereska. Coś czuję, że niedługo będziesz miała okazję zwiedzić “te miejsca”. Może nawet razem ze mną 🙂 Salutuję z głuszy Ciaoooo

  287. Jak zawsze wspaniałe zdjęcia, bardzo zachęcające do odwiedzenia 🙂

  288. no więc niech Ci się spełniają Twoje najpiękniejsze marzenia….
    Pozdrawiam z Polski…. ale już nie za długo z innego miejsca w Umbrii, również franciszkańskiego….
    Pamiętasz?

    • Pamiętam 🙂 Cieszę się, że przyjeżdżasz. Mam nadzieję, że się zobaczymy. Zaklepuję pogodę!

  289. Pięknie opisujesz, jak zwykle. Marzenia się spełniają Wiollu, więc nigdy nic nie wiadomo…
    A gdyby była potrzebna zaufana osoba do pilnowania, sprzątania itp itd – no to adres znasz….

    • Ojoj, dopiero wstawiam zdjęcia do willi, złapałaś mnie na gorącym uczynku pisania tego, co wcześniej opublikowałam jako “robocze”. A że się opublikowało, trudno, jeszcze godzina i wyjdzie może ładny reportaż o willi.
      Marzenia się spełniają… Trzeba o tym pamiętać, dzieki za przypomnienie 🙂
      Dzięki że mnie czytasz. Ciaoooo, do zobaczenia gdzieś we Włoszech

  290. Wiollu, wierzę, że spełnisz swoje marzenia. <3

  291. Cudowne!! A czy można gdzieś w Toskanii kupić w doniczce male drxewko oliwne? Jakie jeszcze wieloletnie kwiaty warto tam kupic? Dla mnie to zawsze najpiekniejsza pamiatka z wakacji:)

    • Masz na myśli bonsai czy normalne drzewko oliwne? W każdym sklepie ogrodniczym można kupić drzewko oliwne, przynajmniej w tych w których ja byłam. I bonsai też, na targach, na rynkach, na fierach 🙂 W PL w zimę musimy raczej wnosić je do pomieszczeń, bo siarczysty mróz je zniszczy. No i nie dam głowy czy u nas drzewko oliwne zakwitnie. Przynajmniej ja nie znam takich przypadków, ale może jakiś ogrodnik sprawiłby, aby zakwitło? Ciekawe czy zakwitnie w PL…
      Ja osobiście ostatnio przywożę drzewka laurowe, bo moja rodzina odkąd stosuje jako przyprawy przywiezione przeze mnie świeże liście laurowe, nie chce już znać tych suszonych 🙂 O, właśnie przypomniało mi się, że miałam napisać o kwiatach drzew laurowych …
      Salutuję 🙂

  292. Może i my kiedyś zrobimy sobie takie ” Głusza by night” ?

    • Średniowiecznym zwyczajem ze świecami, albo z pochodniami w rękach 🙂 To mogłoby być interesujące. Jestem za a nawet przeciw 🙂

  293. Meravigliosa! Ovviamente non capisco cosa hai scritto, ma le foto parlano da sole. Prima o poi devo farci un salto!! Grazie per la segnalazione 🙂

    • Grazie a Te! Esattamente – le foto parlano da se 🙂 Spero che Ci vedremo presto a Civitella 🙂

  294. Witam Pani Wiolu

    Szukam domku, chętnie z basenem i w miarę możliwości nie daleko od morza (kilka km jeszcze do przyjęcia ale nie 30-40) dla 2 par bez dzieci w czerwcu 2017.
    Pozdrawiam Mariusz

    • Dzień Dobry, a właściwie Buongiorno 🙂
      skontaktuję się z Panem na priv, do miłego zobaczenia w TOskanii

  295. Pokazujesz trochę inną stronę Toskanii. Bardzo mi sie podoba!
    Życzę Ci wielu wielu miłych chwil tam w Twojej Głuszy.

  296. Viollu, raz na miesiac kulturalna impreza, to tak jak u mnie na rok. Toskanska glusza jest niczym z porownaniem z Eiflowska glusza. Duzo sie u Was dzieje i dobrze, wychodz jak najwiecej do ludzi, podziwiam odwagi, sama bym chyba nie potrafila, choc czasem serce sie rwie….Wszystkiego dobrego 🙂

    • Poważnie, tak myślisz? Jestem Ci bardzo wdzięczna, że mi to napisałaś, naprawdę. No i popatrz, dzięki Tobie muszę chyba zrewidować moje nastawienie… Bo dzieje się dużo więcej, ale nie mogłam się “wyrwać” z codziennego kieratu… Więc częstotliwość raz na miesiąc musiała mi wystarczyć. Ale już nie wystarcza i BASTA! Salutuję 🙂

      • Najpowazniej, albo ja tutaj zdziczalam, tak ze kazde wyjscie do ludzi wymaga odwagi….Dlatego wychodz Wiollu jak najczesciej, czlowiek jest zwierzeciem stadnym i towarzyskim, chociaz czesto twierdzi cos innego. a o takich imprezach jak u Ciebie to tutaj tylko pomarzyc…Inny swiat 🙂

        • Cieszę się, że “u mnie” są takie imprezy, o których można pomarzyć. Edytko, w następnym roku Castello Cennina będzie obchodził rocznicę 50 lat koncertów, przygotuj się że od czerwca do połowy września będzie się działo!!! Mam nadzieję, że się tam spotkamy. Chciałam Ci przypomnieć, że jeść makaron po koncercie, o północy i popijać winem z piwniczki, to ma swój urok 🙂 Nie wiem, czy ja tego nie pominęłam we wpisie, najwyżej napiszę jeszcze raz. Do miłego zobaczenia 🙂

  297. Pięknie wygląda toskańska jesień!
    I w kolorach liści jest zupełnie taka sama jak polska.
    Pozdrowienia ciepłe Wiollu.

    • A ja myślałam, że odkryłam nieznane kolory 🙂 Coś mi się zdaje, że dużo u Ciebie pędów dzikiej winorośli, fajnie! No chyba że masz inne rośliny o różowych lub czerwonych liściach. Ciekawa jestem jakie? Bo chciałabym sobie urządzić Toskanię w Polsce i brodzić, co ja mówię, tarzać się w różowych liściach 🙂

  298. niesamowite, piekne

    • dziękuję z całego serca 🙂 Przypomniała mi się piosenka z ubiegłego wieku “Podaruj mi trochę słońca” (BemiBek) Fajnie by brzmiała też jako “Podaruj mi trochę piękna”. Już sobie śpiewam. Cieszę się, że podarowałam Ci trochę piękna.
      Salutuję, ciao ciao 🙂

  299. Świetny wstęp iskrzący poczuciem humoru, zdecydowanie czytam dalej 😀

  300. Kolejny barwny opis, kiedy w końcu tam trafię, mogę nie chcieć wyjechać …

    • Dzięki za “barwny opis” 🙂 Ale nasunęła mi się pewna refleksja bo mój opis to wynik dłuższego pobytu w Toskanii. Podejrzewam, że turysta który przyjeżdża na tydzień lub dwa i chce zaliczyć wszystkie miejsca wskazane w przewodnikach, zobaczyłby Toskanię w całkiem inny sposób. Bo moje zdjęcia to w 90% wynik niedzielnego odpoczynku, jazdy samochodem przed siebie, bez szczególnego celu czy chęci zobaczenia jakiegoś wyznaczonego miejsca, a że przy okazji dało się zrobić fotę lub dwie… to tym lepiej 🙂

      • “Barwny opis” to i tak bardzo skromne określenie Twojego bloga, można powiedzieć że czytając kolejne wpisy prawie czuje się wszystko co opisujesz, łącznie z nastrojem wieczoru z wykładem na temat labiryntów czy z muzyką klasyczną.
        Jako turysta nie lubię się spieszyć i “zaliczać” miejsca polecane w przewodnikach bo po powrocie nie czuję że tam byłem. Wolę raczej zabłądzic, świadomie nub nie, zatrzymać się gdzieś i “nasiąknąć” miejscem. Wtedy po powrocie fotki przywołują bardziej żywe wspomnienia 😀

        • Mamma Mia! Mogłabym podpisać się obiema rękami pod Twoim turystycznymi zwyczajami, bo naprawdę i bardzo się z taką postawą zgadzam. Dla mnie jest to jedyne zdrowe podejście. Ale większość moich znajomych zwiedza Toskanię w weekend, albo w tydzień w wielkim pędzie zaliczając wszystko co się da. Jak ja lubię takich turystów jak Ty! salutuję 😀

  301. In vino veritas 🙂 można zatem przyjąć że wszysto co napisane poiwyżej jest prawdziwe 😉

    • Ja nie mam absolutnie żadnych wątpliwości – przybyłam, zobaczyłam, opisałam. I w dodatku co nieco sfotografowałam 🙂

      • Veni, vidi, dēscrībō…
        Hanno una bella Domenica

        • Una bella Domenica anche a Te 🙂 Mamma Mia, widzę język italiano-podobny! Chyba jesteś jesteś miłośnikiem krajów Basenu Morza Śródziemnego i latynoamerykańskich, bo skoro piszesz w języku Hiszpanii, Portugalii, Brazylii, Kuby…? Z Hiszpanami dogaduję się po włosku bez problemów, ale cieszę się, że możemy porozumiewać się w naszym najpiękniejszym z języków 🙂

          • Mała parafraza łacińskiego powiedzenia, które już tu było przerobione w wersji polskiej 😀 no i trochę włoskiego, w obydwu przypadkach ze wsparciem internetu … A Włochy, Grecja i cała kultura śródziemnomorska – chciałoby się poświęcić cały czas na ich poznawanie.

          • A, teraz rozumiem, automatyczne internetowe tłumaczenie, które daje język włosko podobny 🙂 Chyba lepiej uczyć się języka, bo automatyczne tłumaczenia dają efekty w takiej postaci… link poniżej 🙂
            http://joemonster.org/art/7998
            Salutuję 🙂

          • Dziękuję za link, uśmiałem się do łez 😂

          • Polecam się 🙂 I Dania z kurczaka również – Denmark from chicken 😀

  302. Miejmy nadzieję że po tym pierwszym, kolejne etapy zostaną opisane wkrótce 😀

    • Jasne! Wkrótce – to jest pojęcie względne – oznacza, dzień/ dwa, miesiąc/ dwa /trzy. Ja też nie mogę się doczekać kiedy dokopię się do mojej książkowej wiedzy tajemnej. Salutuję 🙂

  303. świetny ten artykuł o winie 🙂 Wiola gratuluję 🙂 i czekam na następny 🙂

    • Dzięki 🙂 Ciekawa jestem czy piłaś VIN SANTO i czy lubisz ten niezrównany, boski nektar? Bo jakbyś nie piła, to musimy umówić się w Toskanii na degustację 🙂

  304. Ech, widze że odświżasz stare wpisy, ale to jest piękne, bo czasem coś człowiekowi umyka, cos przeuważy, nie zakonotuje…
    O toskańskich krajobrazach możesz – jak dla mnie – w nieskończoność. A zdjęcia są piękne i powtarzalne…
    Pamiętasz co Ci mówiłam, że chętnie powtórzyłabym za Tobą ” mój drugi dom”? Ciągle nie tracę nadziei, że coś wymyślisz…
    Pozdrawiam serdecznie – T.

    • Na pewno coś wymyślę, Kochana. Mi też bardzo zależy, może nawet nie domyślasz się jak bardzo. Postaram się nie napinać, żeby nie blokować DOBREGO. Dajmy szansę marzeniom ich spełnieniu 🙂
      Ciao Teresa, do miłego zobaczenia w Toskanii

  305. Castello di Cennina ma stronę internetową, na której próbowałem znaleźć kalendarz imprez… Domyślam się że koncerty w tym niewątpliwie urokliwym miejscu są jakoś planowane, ale gdzie można znaleźć informacje na temat terminów?

    • Na tej stronie, faktycznie, jest niewiele.
      Koncerty i wykłady odbywają się tylko w okresie letnim, gdy jest w miarę ciepło – od czerwca do końca września. Na następny rok nie ma jeszcze programu, ale pan Osvaldo już czyni starania, by z okazji 50-lecia (2017 rok to okrągła rocznica dla Cenniny) koncertów w Cenninie, program był naprawdę niezwykły. Jestem z nim w kontakcie, obiecałam mu nawet że znowu napiszę o Cenninie, bo tyle zdjęć domaga się wyjścia na światło dzienne 🙂
      On z kolei obiecał mi, że program koncertów poznam jako jedna z pierwszych osób, opublikuję go oczywiście. Podejrzewam, że będzie gotowy w okolicach miesiąca lutego-marca. Nie znaczy to, że nie będzie później żadnych modyfikacji programu – rozumiesz – samo życie 🙂

      • Szkoda ze jeszcze tak dlugo, bo chcialoby siè kupic bilety, kiedy sà jeszcze tanie …

        • Faktycznie 🙁 może w lutym lub marcu ceny biletów lotniczych na czerwiec-wrzesień nie będą jeszcze astronomiczne? Ja rezerwowałam w kwietniu na lot Bologna-Kraków, który odbył się na początku czerwca (tygodniowa wycieczka do PL). Płaciłam ok. 50 EUR (tam i z powrotem). Idzie przeżyć 🙂

  306. Twoje opisy i zdjęcia tych miejsc w Toskani sa absolutnie fascynujące… już by sie chcialo tam być…
    Pozdrawiam – T.

    • Teresa, my to chyba musimy założyć Towarzystwo Wzajemnej Adoracji 🙂 W tym celu musimy spotkać się w Toskanii, wypić dobre toskańskie wino, aby przypieczętować status towarzystwa i rozpocząć toskańską przygodę. WYstarczy tylko marzyć, bo marzenia się spełniają. Podobnież…

  307. śliczne!
    Wesołych Świąt! ^_^

  308. Piękna rzecz. Dobrze byloby wybrać się tam z Tobą…

    • To już jest nas dwie 🙂 Może zbierzemy ekipę na wyprawę po tajemniczych toskańskich miejscach? Ja już mam na myśli trzy ulubione tajemnicze pewniaki, a w zasadzie, im więcej sięgam pamięcią, to minuta po minucie pojawiają mi się nowe, tajemne miejsca. Ty, która przemierzyłaś drogę pielgrzymów Francigena na pewno widziałaś i możesz zarekomendować niejedno tajemniczo-mistyczne miejsce na odcinku toskańskim (i nie tylko).
      Salutuję uroczyście, bo ponoworocznie 🙂

  309. architekt studni wzorowal sie na symbolu boga hermesa z mitologii greckiej .

    • Basiu, ciaooo 🙂 Dzięki za informację. Tego akurat nie wiedziałam. W ulotce takich informacji nie było, a książki o studni Św. Patryka jeszcze nie kupiłam. Widzę że jak najszybciej muszę nabyć tę książkę, bo zawiera na pewno ciekawe informacje, a po przeczytaniu Twojego komentarza poczułam ich niedosyt.
      Salutuję z włoska – w dzień Befany, i z polska w Święto Trzech Króli,
      Ciao, ciao

  310. Dziewczyny, to ja z Wami tez bardzo chetnie 🙂 A tymczasem poleze sobie na kanapie z herbatka i poogladam cudne zdjecia Wiolli i jest prawie tak, jakby sie tam bylo 🙂

    • Suuuper! To jesteśmy trzy 🙂 Piano, piano będzie nas Grande Banda! Dzięki za miłe słowa o moich zdjęciach. Cieszę się bardzo, bardzo i salutuję
      Ciaooooo 🙂

  311. Wiollu, trzymam kciuki , jak zawsze, życząć Ci niezmiennie POWODZENIA !!!
    Uchyl nieco rąbka tajemnicy, gdzie, jak i kiedy?
    Całuski

    • Teresko, zgłosiłam się na to stypendium, ale konkurencja jest ostra i nie wiadomo, czy zostanę Stypendystką Pani Swojego Czasu. Ale i tak czuję się wygrana, bo mam już odwagę, żeby się gdziekolwiek zgłaszać. Przedtem, gdy “przepraszałam że żyję” to byłoby nie do pomyślenia. Byłam mistrzynią marnowania okazji i sabotowania swoich wysiłków. A teraz – proszę, co za odważna JA 🙂

  312. PIĘKNE!

  313. Uda sie, no pewnie, ze sie uda, dlaczego ma sie nie udac :-)Nie znam lepszej kandydatki na stypendium. Chociaz zabrzmialo to dwuznacznie, jakbym uwazala, ze jest Ci potrzebne 🙂 Oj nie Wiollu, Ty juz teraz sobie dobrze radzisz: praca zawodowa, blog, wycieczki i zdjecia. I tak sie dziwie, ze znajdujesz na wszystko czas. Ale co do marzen…Spelnia sie. I Basta 🙂

    • Nie przypuszczałam, że ktoś może mieć takie dobre zdanie o mojej organizacji czasu, tym bardziej że udawało mi się blogować raz na miesiąc 🙂 Chyba warto “padać na twarz”, żeby to usłyszeć, naprawdę jestem podbudowana. Dziękuję Ci.
      Blog, wycieczki i zdjęcia tylko w niedziele, a co się da to i w nocy 🙂

  314. Ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę Wiollu i jak Ci mocno i z całego serca kibijacuję. Zwłaszcza, że mam wrażenie, że w moim życiu chodzi dokładnie tylko o to żeby przetrwać. Doskonale Cię więc rozumiem. Bardzo się cieszę z Twojego BASTA i mam nadzieję że ta nowa energia, która aż bije po oczach zostanie z Tobą na długo. pozwoli Ci zmienić Twoje życie i spełniać marzenia. Ja mam wrażenie, że co zrobię krok do przodu, to zaraz robię dwa do tyłu. Trochę smutno to zabrzmiało, taki może dziś mam nastrój, szaro bura pogoda za oknem, gorszy dzień czy jak. I tak siedząc i patrząc przez okno pomyślałam, że zajrzę do Ciebie. A tu taka dawka mocy i energii. 🙂 Trzymam mocno kciuki. Brawo Ty. Buziaki. :-*

    • Basiu, ciaoooo 🙂
      Dzięki, że podnosisz mnie na duchu. Coś mi się wydaje, że wzajemnie podnosimy się na DUCHACH 😉 Zastanawiam się czy Tobie też przypomniała się Królowa Bona Najlepsza, pełna energii odpowiedź na Twój komentarz to: Kocham Cię ŻYCIE, z TEJ emocjonalnej piosenki z ubiegłego wieku 🙂
      Salutuję i trzymam kciuki za Ciebie, za siebie, za nas!

  315. Wiolu gratuluje zgłoszenia się na to stypendium i przekonana jestem , że ci się uda 🙂 ostatni wpis na blogu jest niczym energetyczny zastrzyk przy takiej zimie jaka mamy 🙁 piękne zdjęcia aż chce się żyć 🙂 trzymam za Ciebie Wiolu i do zobaczenia wkrótce 🙂

    • Już wybrano stypendystki. Mnie niestety nie. Ale brawa dla tych odważnych NIEpokonanych, które się nie dostały do finału, czyli Niepokonana Ja 🙂
      A ja cieszę się z cyprysów i z kolaży i cieszę się, że się podobają.
      Salutuję z PL 🙂

  316. to ja też się z wami wybieram aby odkryć piękną i nieznaną dla mnie Toskanię 🙂

    • O tak! Im więcej, tym weselej 🙂 Już możemy wynajmować prawdziwy toskański domek. Fajnie by było jeszcze zgrać terminy wakacji 🙂

  317. Zauroczylas mnie Toskania i ja też bym dołączyła ☺

  318. Pięknie, po prostu pięknie. Wspaniałe zdjęcia, a oglądając te widoki na żywo pewnie piałabym z zachwytu. 🙂

    • Mruuuuuu 🙂 Mruczę ze szczęścia – to u mnie najwyższy stopień podziękowań za Twoje piękne słowa. Cieszę się, że Ci się podobają moje foty. Przyznam się, że ja … pieję z zachwytu, wzbudzając pełne politowania uśmieszki prawdziwych podróżników i turystów, którzy już “wszędzie byli i nie takie rzeczy widzieli”.

  319. piękne zdjęcia, oglądam, czytam i wraca i humor ! Dziękuję!!!

    • Świetnie! Tak trzymaj 🙂 Rozumiem, że i Ty masz fajne wspomnienia z Chianti. Cieszę się, że mogę Ci je przypominać, bo rzecz jasna do Chianti wkrótce wrócę. Ciaooo, salutuję 🙂

  320. Narobilas mi checi Wiollu na karnawal i piekne zdjecia w Wenecji, jak zwykle ocknelam sie dosc pozno, no i zdrowie juz nie te 🙂 Moze w przyszlym roku?
    Pozdrawiam prawie walentynkowo 🙂

    • Edycia, karnawał w Toskanii jest w tym roku później niż zwykle – w Castiglion Fibocchi 19 lutego, to jeszcze zdążysz. A zdjęcia, tj. filmik są z karnawału w Toskanii, z Castiglione Fibocchi, rzut beretem od głuszy.
      Wysyłam Ci toskańską Walentynkę 🙂

  321. Moja historia jest bardzo podobna, tyle, że je wylądowałam w Niemczech. Wcześniej byłam nauczycielką, później także pracowałam w kuchni i przysięgłam sobie, że już tam nie wrócę, choć gotowanie stało się moją pasją. O kuchni niemieckiej da się niestety powiedzieć tylko tyle, że jest. Ta alpejska, południowa jest nieco ciekawsza. Również pracuję jako opiekunka osób starszych i jeżeli tylko mam szansę, zwiedzam i oglądam, co się da, szczególnie średniowieczne zamki i miasteczka południa Niemiec. Twój blog znalazłam dopiero dziś. Nigdy nie wpadłam na to, żeby samej opisywać swoje przeżycia, czasem zresztą były one zbyt drastyczne, żeby o nich pisać. Marzyłam, żeby jak najszybciej wyrzucić je z pamięci, co niestety nie jest takie łatwe.

    • Ale się cieszę, że podzieliłaś się swoją historią, tym bardziej, że mamy podobne przeżycia z uwagi na pracę i dlatego wiem, że rozumiesz o czym piszę. Najczęściej ludzie, którzy czytają z doskoku mojego bloga o głuszy, myślą sobie, że skoro przebywam w Toskanii i piszę bloga, to znaczy że mam mnóstwo wolnego czasu, jeżdżę sobie tu i tam, z rozmachem i ułańską fantazją 🙂 Ale gdy ktoś określił mnie jako “bogatą babę rozbijającą się po Toskanii”, postanowiłam napisać trochę o sobie, bo to jak ludzie mnie postrzegają jest bardzo dalekie od rzeczywistości. Stąd ten dział O MNIE, aby trochę urealnić mój wizerunek.
      A drastyczne przeżycia w pracy – Toskania była dla mnie twardą szkołą życia. I też marzyłam, aby nastąpił “CUD NIEPAMIĘCI”. Wiem, oj tak, aż za dobrze że wyrzucanie drastycznych wydarzeń z pamięci jest trudne, być może nigdy się nie uda, chyba że nabędzie się Alzheimera, ale przynajmniej CZAS NAS UCZY POGODY, prawda?
      Ściskam

  322. Cos cicho w gluszy…Spimy? Pozdrawiam wieczorowa pora ;-)))

    • Nie śpimy, byliśmy jak niedźwiedź w letargu do 16 lutego, a teraz przeżuwamy porażki związane z brakiem przygotowania, organizacji i brakiem zaufania do życia 🙁 Mamma Mia… Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle…

  323. Wędruję z Tobą tymi drogami… Pisz dalej <3

    • We dwie zawsze raźniej 🙂 Fajnie byłoby opowiadać sobie same radości i sukcesy, bez porażek, strachów i bezsilności 🙁

  324. Wiollu, tak to opisujesz, ze już by się chciało tam wyskoczyć…
    No więc w tym sensie jesteś “winna” moim marzeniom.
    Całuski

  325. Ciao Willla,
    bardzo dobrze , że odgrzebujesz wcześniejsze wpisy, przecież tak nam to wszystko umyka, odchodzi w zapomnienie, pokrywa się pyłem niepamięci…
    A o pięknościach trzeba przypominać i przypominać i przypominać… aby wznieść się ponad bieżącą szarzyznę…

    • Masz rację, chociaż wielu śpiewa wraz za Stanisławem Sojką: CUD NIEPAMIĘCI, niech się święci CUUUUUUUUD NIEPAMIĘCI 🙂 Tak, ja również staram się tymi wspomnieniami dodać sobie kolorów w tej zimowej szarówce. Wiadomo – kolory to życie, życie to kolory, szarówka to anty-życie. Ale i ona jest potrzebna, by docenić życie…

  326. Wiollu, z radością przyssałam się do Twojego nowego wpisu, a że jest o miejscu, które jest mi znane , co nieco znane, czytałam z tym większym zainteresowaniem.
    Pięknie piszesz , przekazujesz olbrzymi ładunek wiedzy, a do tego świetne, jak zwykle, fotki.
    Ta Twoja w lustrze – to dla mnie hit !!!
    Całuski

    • Teresa, dzięki ale na tej focie nie jestem niestety ja, aż tak dobrze to nie ma 🙂 To koleżanka, z którą w ubiegłym roku spędziłam wiele niedzieli. Towarzyszyła mi w moich niedzielnych wycieczkach, za co jestem jej bardzo wdzięczna, bo samemu to nudno i smutno. Ona była zachwycona widokami (była po raz pierwszy w Toskanii), a ja przeszczęśliwa, że mogę jej i sobie zrobić przyjemność fotografowaniem jej, bo bardzo lubię robić foty zachwyconym turystkom 🙂

  327. Wróciłam niedawno z Toskanii i odwiedziłam również m.in. Arezzo.
    Szkoda, że mieliśmy na to miasto bardzo mało czasu bo widzę, że atrakcji jest w nim sporo.
    Pozdrawiam:)

    • Naprawdę sporo! Atrakcje stałe czyli architektura są zawsze, natomiast festiwale muzyczne i turnieje są w wyznaczonych porach i miejscach. Mam nadzieję, że wrócisz do Arezzo, aby zagłębić temat atrakcji 🙂
      Pozdrawiam słonecznie 🙂

  328. Ciao Wiolla,
    Jak zwykle ciekawie i zajmująco…
    Trochę się “pogubiłam”, jesteś tu czy tam ?
    Saluti – T.

    • Ciao Teresa 🙂 Jestem TU czyli w Toskanii, dokładniej w toskańskiej głuszy, jak zwykle 🙂
      Salutuję z głuszy

  329. Powodzenia !!!!
    Pisz i rozglądaj się za czymś ciekawym….

  330. Jak zwykle napisane z pasją. Naoglądałam i przypomniałam sobie miejsca, które odwiedziłam (Arezzo) i te, które przeszłam szlakiem Via Francigena.
    Radicofani – pamiętasz nasze spotkanie ?
    Czemu tam jest tak pięknie ?
    Wiollu, czy teraz może jesteś w Arezzo ? Daj znać…
    Saluti – T.

    • Pamiętam i będę pamiętać wiecznie nasze Radicofani i San Gimignano. Takie fajne chwile… Niestety nie jestem w Arezzo, szkoda, ale rozglądam się za pracą w Arezzo. Niedługo odbędzie się tu Dzień Muzyki organizowany przez Fundację Guido d’Arezzo. Może uda mi się z kimś porozmawiać w mojej życiowej sprawie. Salutuję 🙂

  331. Piękna Młoda Para na tle cudownej Katedry – super ujęcie Wiolka. Młoda Para musi być przygotowana na spojrzenia gapiów, bo to niecodzienny widok 🙂

    • Akurat Młoda Para weszła mi w kadr na placu głównym (Piazza Grande) w Arezzo. Przed katedrą był tłum gości i głupio mi było tak się między nimi wciskać. A żałuję bardzo, że nie mam tupetu “paparazzi”, bo Młoda Para przed katedrą to byłoby coś 🙂 Może znasz jakąś parę, która weźmie niedługo ślub? Może przyjechaliby do Arezzo, aby pobrać się w Duomo, wtedy ja jako zaprzyjaźniona, nie będę zażenowana, że wchodzę nieproszona w czyjąś ceremonię 😀
      Salutuję 🙂

  332. Gratulacje dla autora. Interesujący artykuł, a to
    w dzisiejszych czasach rzadkość!

  333. hmm… ciekawy temat poruszyłaś. Ale wiedźmy te włoskie Mammy 🙂 Niektóre polskie zresztą też

  334. Domy fajne. Oby wiecej architektury tego typu 🙂

  335. Wiollu
    Piękna Toskania widziana Twoimi oczami
    Zachwycające magiczne zdjęcia
    Każdy z nas ma za sobą jakieś historie,
    Twoja inspiruje i daje do myślenia. …
    dajesz ludziom siebie niesiesz pomoc tam gdzie nie zawsze jest dostępna. ..
    Taki Toskański Anioł z Ciebie ♡
    Žyczę Ci Dolce vita… zasługujesz na to…
    Dziel się z nami tym co urzeka Ciebie masz dar super blog 🙂
    uściski Jola

    • Jolu, jestem Ci taka wdzięczna za Twoją poezję – bo ten komentarz to poezja… W każdym wierszy przemycasz dobre myśli. Dziękuję Ci <3

  336. Dziś byłam przejazdem w Arezzo- piękne, kolorowe lekko zaspane , cudnie toskańskie… Dzięki Wiola za wskazówki !

    • Szkoda że tylko przejazdem, bo Arezzo ma do zaoferowania naprawdę wiele atrakcji. Zawsze trafiam, na coś niezwykłego. Zobacz tutaj 🙂 Tu jest mój ostatni wpis o Arezzo, z marca tego roku. Poczuję się bardzo doceniona jako bloger, jeśli rzucisz okiem, przeczytasz a może nawet weźmiesz pod uwagę przy okazji następnej wizyty w Arezzo. Salutuję z głuszy 🙂 https://www.mojatoskania.com/arezzo-miasto-mojej-drogi/

  337. Jestem zazdrosna o…tę przejażdżkę Makowej Panienki cabrioletem! 🙂
    Och…ponoć było bajecznie !

    • Racja, byliśmy wszyscy zachwyceni, naprawdę! Dla mnie też przejażdżka kabrioletem to jest coś – w PL takie rzeczy mi sie nigdy nie zdarzały. Zawsze mogę Cię przewieźć, albo Pandzią albo kabrioletem, wybieraj 🙂 Przyjedź to zobaczysz, jaki ze mnie rajdowy Kubica 🙂
      Ściskam, Wiolla

  338. Z przyjemnością odwiedziłabym to miejsce….
    Pisz dalej, pozdrawiam serdecznie

    • Pamiętam że umawiałyśmy się na wrzesień 🙂 Zamawiam dr Claudio Bressan na przewodnika po kościele i po podziemiach, ok? Zobaczysz jak będzie cudnie! Buziakuję

  339. Makowa Panienko – piękne bajki piszesz 🙂 Gdybyś chciała pisać więcej – to projekt o którym pisałam niedawno (a ty komentowałaś) – właśnie rusza 🙂

    • Aniu, to nie ja! Jeszcze nie ma tak dobrze 🙂 , właśnie się zapisuję, bo chcę być taka Makowa i kreatywnie pisarska 🙂 Dzisiaj, dzisiaj – już się cieszę 🙂 Salutuję 🙂

  340. Ale tam pięknie!

    • Tak, cudnie tam, przybywaj! Już sobie wyobrażam jakie fajne, artystyczne foty tam zrobisz 🙂 Ściskam 🙂

  341. Wkrótce będziemy w miejsc.Ansedonia skąd będziemy zwiedzać Toskanię.Nie mogę się doczekać aż będę mogła zobaczyć tę wszystkie piękne krajobrazy na własne oczy 😁 Pozdrawiam serdecznie

    • Cieszę się, że “moja Głusza” się spodobała 🙂 Myślę że w rzeczywistości zaprezentuje się lepiej niż na zdjęciach. W mojej okolicy bardzo polecam twierdze na szczytach wzgórz: Sogna, Cennina i Rapale. W poście Ambra-Valdambra zamieściłam linki do moich “dzieł” o tych pięknych miejscach. W razie czego jestem na miejscu – pomogę doradzę 🙂

  342. Super tekst o ogrodach, ogródkach, i o toskańskich roślinach. Jestem ogromną zwolenniczką Twojego bloga. Czerpię między innymi z Twoich porad na co dzień także mój ogród rozkwita . Dziękuję i pozdrawiam

  343. Witaj Wiollu, kolejny raz stwierdzam, ze Twoj blog jest najciekawsza skarbnica wiedzy o zakatkach, o ktorych wczesniej nigdy nie slyszalam, a teraz juz tylko marze, zeby je odwiedzic…Wynajdujesz perelki i podaje je na nam na srebnej tacy…co ja mowie SREBRNEJ? DIAMENTOWEJ!
    Bardzo lubie Twoje skojarzenia i podziwiam, jak na nie wpadasz np.
    Na poczatku byla jesien…
    Przepiekne…
    Pozdrawiam serdecznie-niedzielnie :-)))

    • Dzięki za miłe słowa – będę miała dobry początek dzięki Tobie, bo czytam Twój komentarz w poniedziałek 🙂
      Pozdrawiam Cię jeżynowo i figowo – dzięki tym słodziutkim, pełnym słońca owocom, wiem co to znaczy DOLCE VITA 🙂 Życzę Ci najsłodszego DOLCE VITA 🙂
      Ściskam MOCno, ciaoooooo

  344. Wiollu, tak zawsze piszesz, że już chcialoby się tam byc i przeżywać to co Ty….
    Dziękuję

    • To ja Ci dziękuję… Ale tak sobie myślę że fajnie byłoby przeżyć więcej niż TYLKO 10 miłych wieczornych chwil w całym toskańskim roku pracy. Założę się, że z Twoim trybem życia wolontariusza i pielgrzyma masz o wiele więcej i to w ciągu tygodnia a nie roku 🙂 Ale wiesz co? Od listopada miałam bardzo wiele miłych chwil, chyba z 1000 w Polsce, z malutką Oliwcią 🙂 I to całkowicie wynagrodziło mi brak rozrywek podczas pracowitego toskańskiego żywota człowieka do wszystkiego 🙂

  345. Witam.

    Z jednego z miast Toskanii mam fotkę przedstawiającą figurę stylizowanego drzewa oliwnego, rozdartego na dwoje, którego połówki zakończone są głowami kobiety i mężczyzny odwróconych od siebie w grymasie bólu, a ich ręce są ukazane jako gałęzie tego drzewa. Mają wspólną podstawę. Pień drzewa jest linijnie rozdarty wzdłuż, którego środek jest żółty i zawiera kulę rozdzielającą go. Niestety nie potrafię go wkleić do tego komentarza. Piszę o tym, ponieważ ten motyw strasznie mi się spodobał i chciałbym zdobyć gdzieś jego replikę. Proszę o jakąś pomoc. Z góry dziękuję.

    • Ciao 🙂
      Prześlij mi proszę wyżej wymienioną fotkę z interesującą Cię rzeźbą z drewna oliwnego na kontakt@mojatoskania.com. Bardzo lubię drzewo oliwne i przedmioty z niego wykonane i postaram Ci się pomóc, również i w celach naukowych – aby mieć inspirację do mojego bloga. Pozdrawiam i salutuję z upalnej Toskanii

  346. Wiollu, gdybym przeczytała ten wpis o Bolsenie przed moją wyprawą ( Via Francigena) zupełnie innym okiem bym na nią patrzała…
    Odkrywasz perełeczki tam, gdzie ja przechodzę obok jak kolo zwykłej, normalnej rzeczy.
    No i jeszcze wzmianka o moim blogu.
    Grazie mille Cara !!!

    • No popatrz! A ja właśnie podczas czytania Twoich opowieści o pokonywaniu odcinków pielgrzymkowych dróg pomyślałam, że Ty sobie idziesz i odkrywasz kolejne perełki tam, gdzie przechodzę obojętnie 🙂 Salutuję 🙂

  347. Dziewczyny!!!!Podczas ktorys wakacji odwiedze wszystkie wasze odkryte perelki ,Pozdrawiam setdecznie

    • Cieszę się, że Cię zainspirowałam. Naprawdę warto – ja byłam zachwycona, tyle pięknych chwil zachwytu tam przeżyłam. Wiadomo każdy zachwyca się czymś innym, ale myślę że wsród siedmiu kluczy znajdziesz swój, a potem dorobisz sobie własny, oryginalny tylko Twój klucz do Bolseny i innych perełek 🙂 Salutuję, ciaoooo 🙂

  348. complimenti per il sito!
    le foto sono molto belle…
    riescono a mostrare molto bene
    il fascino del luogo, e grazie anche per le belle foto
    che hai fatto alle nostre terrecotte ….
    auguri per la tua iniziativa.G.utano
    (www.la-medusa-online.com)

    • Non vedo l’ora di visitare la Bolsena un altra volta e vedere le Meduse nuove 🙂 Grazie mille per le Sue parole gentile e auguri di buon lavoro. Saluti da Bucine.

  349. I ja tam byłem, kawę i VinSanto piłem… mogę rzec trawestując zakończenie niejednej bajki, bo i miejsce jest bajkowe.

    Na początku września ja i moja żona odbyliśmy naszą pierwszą “wyprawę” do Toskanii. Poza takimi miejscami jak Arezzo, Florencja czy Asyż (to już nie Toskania, a Umbria) chcieliśmy przejść mniej utartymi ścieżkami. Udało się to zrobić dzięki uprzejmości Wioli, która okazała się kapitalnym przewodnikiem. Pokazała nam to niezwykłe miejsce, gdzie można poczuć atmosferę toskańskiej festy. Poza czarem samego miasteczka byliśmy pod wrażeniem emocji jakie wywoływały wśród kibiców zawody w toczeniu beczek. Głośne dopingowanie z charakterystycznym okrzykiem “daiiii!” godne było sportowych zawodów wysokiej klasy. Grzechem byłoby nie wspomnieć o bardziej przyziemnym aspekcie naszej wizyty – wymienionym wcześniej pysznym VinSanto czy tarcie z kwiatami cukinii, określoną przez moją małżonkę jako najlepszą jaką kiedykolwiek jadła.

    Po drodze do San Gusmè mieliśmy okazję zobaczyć bardzo urokliwe miejsce czyli słynną “głuszę” oraz poznać jej przesympatycznego właściciela – Roberto, który widząc nasze zafascynowanie owocami figi rosnącej w ogródku, spakował nam “na drogę” sporą torbę tych pyszności 🙂

    Grazie mille per tutto!

    • Dzięki za taki miły komentarz 🙂 Bardzo chciałabym zostać “kapitalnym przewodnikiem”, na razie muszę jeszcze “wagon kaszy zjeść” (tak się mówi u mnie na Śląsku), aby zostać takim przewodnikiem – w ramach paru godzin prawdziwy przewodnik powinien przekazać wszystko, co interesujące, a mi umknęła taka ważna rzecz jak pomnik tego brzydala w San Gusmè. Na szczęście możecie o tym przeczytać u mnie na blogu, ale jednak zobaczyć a przeczytać to dwie różne sprawy, prawda?
      Jestem naprawdę zadowolona, że Wam się podobało. A to słynne DAI!!!! mnie kojarzyło się z trochę polskim, a trochę rosyjskim Wania! DAWAJ! DAWAJ! Widać jest dużo słów o podobnym brzmieniu i znaczeniu międzynarodowym.
      Dziękuję Wam bardzo za mile spędzony czas i salutuję ze słonecznej Toskanii 🙂
      Ściskam MOCno 🙂

  350. Włochy to takie miejsce na ziemi w którym czuję się, jak gdybym kiedyś może w poprzednim życiu, właśnie tam mieszkała.
    Pani blog to skarbnica wiedzy i dobrych porad dla wszystkich miłośników tego (k)- raju.
    Zdjęcia zachwycają i dlatego też moje pytanie.
    W które miejsca najlepiej się udać podczas odwiedzenia Toskani??
    Niestety w planie są tylko 3 dni pobytu, szybki weekend.
    Marzę o tym żeby zobaczyć na żywo te niesamowite aleje cyprysów.
    Docelowo, apartament mamy w Pisie także pozostają nam tylko 1 dniowe wycieczki.

    Na pewno odwiedzimy Florencję, natomiast chciałabym też zobaczyć tą prawdziwą, Toskanię.

    Pozdrawiam,
    Kinga

    • ciao 🙂 Toskania w 3 dni – oto jest wyzwanie! Tak myślę i myślę – Florencja, Siena, San Gimignano – to są tzw. “Pewniaki” 🙂 Po drodze na pewno natraficie na cyprysową aleję i to nie jedną 🙂 Jeżeli chcecie zobaczyć tzw/ “prawdziwą/ codzienną Toskanię” to bardzo chętnie pokażę Wam “moją Toskanię” – taka wycieczka na 5- maksymalnie 6 godzin, w godz. od 10/11-do 16/17.00. Wszystko zależy jakim środkiem lokomocji dysponujecie – samochodem czy komunikacją miejską? Jeśli dojedziecie do Florencji do dojedziecie również i do mnie – z Florencji pociągiem do Montevarchi a najlepiej do Bucine, bo to 4 km ode mnie (stacja kolejowa). Tam na Was poczekam i pokażę Wam cudne cyprysowe aleje w okolicy mojej głuszy. Proszę o informację, kiedy Wam pasuje obejrzeć ze mną cuuuuudne cyprysowe aleje i głuszę na adres kontakt@mojatoskania.com Salutuję z Toskanii 🙂

  351. Wszystko super, ale te skarpetki (podkolanówki właściwie) najfajniejsze 😉

    • Podejrzewam, że masz na myśli podkolanówki tych trzech romantycznych panów, obróconych tyłem i patrzących tęsknie w dal – czy zacznie się wreszcie ta Eroica, czy nie. Nie po to oni z Japonii lecieli 15 godzin, żeby stać bezczynnie:) Widok długich, dziadkowych podkolanówek w romby do rowerowych spodni do kolan – bezcenne!

  352. Te widoki <3 uwielbiam wszystko co włoskie <3

    • Taaaak… zgadzam się totalmente, mając w pamięci te widoki, szczególnie Chianti, Crete Senesi i Val d’Orcia i …. chyba wymienię tu wszystkie pozostałe krainy 🙂 Salutuję <3

  353. Cześć, to mój pierwszy komentarz na Twoim blogu. Gratuluję – bardzo fajny artykuł, w Polsce brakuje dobrych blogów ogrodniczych. Dzięki Tobie wiem jak zadbać o toskański ogródek. Dziękuje 🙂

  354. hej, jeździmy na Eroicę już od dziewięciu lat, z naszego domu Niemiec. Fajna rozrywka 🙂

    • Ciao 🙂
      To w następnym roku będzie okrągła rocznica! To ja poproszę o wywiad – nigdy nie opisywałam polskich “eroi” tj. bohaterów. salutuję 🙂

  355. Witaj Wiollu. Nareszcie, doczekalismy sie. Bardzo lubie Twoje posty i zawsze zagladam co nowego u Pandzi, Bambiny i oczywiscie u Ciebie. Pozdrawiam z deszczowych Karkonoszy 🙂

    • Ciao Edyta 🙂 Ale mi miło, że czekasz na nowiny z głuszy. Fakt, ostatnio nowin żadnych nie było i to długie dwa miesiące. Aż brak mi słów na opisanie mojego zdenerwowania związanego z tą sytuacją. Jest lepiej, będzie jeszcze lepiej… Dziękuję Ci za duchowe wsparcie, bardzo bardzo – to tak wiele znaczy <3

  356. Bardzo fajny blog. Dobrze, że teraz urlop, będzie można powspominać Toskanię i poznać ją z nieco innej strony! A życie to odcienie szarości więc pisz, pisz i niczym się nie przejmuj!

    Pozdrawiam!

    • Cieszę się, że Ci się podobają głusze i odludzia 🙂 I dzięki za duchowe wsparcie – akurat teraz jest mi potrzebne jak nigdy! Pozdrawiam ciepło

  357. U mnie zaczęła kwitnąć oliwka w doniczce. Zauważyłam zalążek kwiatów ok 15 grudnia br. Teraz jeszcze się nie rozwinęły pogoda byle jaka słońca nie ma ale jak się rozwiną postaram się je zapalić preparatem takim jak zapytałam pomidory
    Jestem bardzo ciekawa czy zaowocuje.

    • 15 grudnia! To jeszcze pół roku do maja, kiedy powinna kwitnąć… Cuda i dziwy z tymi doniczkowymi roślinami. Czy to bonzai oliwkowy?

  358. Do you remember me? We have met in San Galgano. Good site you have here.. It’s difficult to find high quality writing like yours nowadays. I truly appreciate people like you!
    Greetings

  359. Miło przeczytać było, kiedyś ( naprawdę ) wybiorę się do Toskanii

    • Monisia, nie mogę się doczekać 🙂 mam nadzieję, że przy okazji Pienzy, będę mogła pokazać Ci głuszę 🙂

  360. Bellissimo post!
    Complimenti, si capisce che conosci la Toscana ma anche l’Italia molto bene.
    Fai riferimento così bene ad una canzone più”vecchia” come “Siamo figli delle Stelle ” -che è rimasta ancora nell’orecchio agli italiani- ed una canzone attuale .
    Speriamo di vederTi presto in Toscana !

    • Grazie, grazie, grazie 🙂 Sono davvero onorata che anche le Italiane famose apprezzano la mia passione per la Toscana e l’Italia. Adoro la musica italiana – classica, popolare e tradizionale (pizzica, tarantella, il canto sardo) La musica italiana = magia vera!
      Ci vedremmo presto sotto le stelle di Toscana 🙂
      Tanti saluti da Pl
      Un bacione 🙂

  361. Dziękuję za ten wpis. Bardzo przydatny!

  362. Ten wątek jest taki sam, jak w rodzinach arabskich (na szczęście bez pozostałych koszmarów, dotyczących życia kobiet w tamtej kulturze)…
    Pozostaje pytanie, gdzie są Tatusiowie? 🙂

    • No tak… Mówią że Włochy to najbardziej arabski kraj w Europie 🙂 Tatusiowie są w takich rodzinach są albo wiecznie nieobecni – wiecznie w pracy, wiecznie w barze, albo źle traktujący swoje żony, a często jedno i drugie. Do niedawna w barach przesiadywali wyłącznie mężczyźni i wydaje mi się że w małomiasteczkowych klimatach niewiele się zmieniło. Parę lat temu, gdy po sezonie turystycznym poszłyśmy z koleżanką na małe piwo do baru w Ambrze, byłyśmy sensacją – ale nie było miło – ze strony wielu starszych panów zanotowałam złowrogie spojrzenia . Salutuję, Aniu 🙂

  363. No i kolejne miejsce, które trzeba odwiedzić… 🙂

  364. Pięknie opowiadasz i pięknie oprowadzasz po zaułkach. Aż chce się tam być . Wiosna………🙂

    • Dziękuję Ci 🙂 Cieszę się, że Lucignano nawet w pochmurnej aurze zrobiło na Tobie dobre wrażenie. Ech, jakbyś zobaczył prawdziwą, słoneczną, majową wiosnę w Lucignano, zaraz byś spakował walizki i pognał na samolot czy też odpalił swoją limuzynę 🙂 Mam trochę takich wiosennych, majowych fot, tylko czekają na swoją kolej 🙂

      • Chciałbym kiedyś na własne oczy zobaczyć i posmakować prawdziwej wiosennej Toskanii….. Cóż, może w przyszłym roku się uda, może kiedyś….. Warto wierzyć, że tak się stanie. 🙂

  365. Jechałam tą drogą z Asciano do Pienzy przez San Giovanni d’Asso. Widoki wspaniałe. Zrobiłam nawet zdjęcie pasących się owiec, więc nazwa drogi jest uzasadniona. Pewno jeszcze tamtędy pojadę, po oliwę do Montisi.

    • O, właśnie! Oliwa z Montisi – już parę razy o niej słyszałam 🙂 Rozmawiałam z Adrianną, właścicielką restauracji “La Terraza delle Crete”w CHiusure, która przyznała, że swoje oliwki zawozi do wytłoczenia do olejarni w Montisi, bo otwierają ją najwcześniej w okolicy, już w połowie października (zresztą co rok, to wcześniej). Adrianna lubi byc pierwsza i najlepsza 🙂 U mnie w głuszy olejarnie zabierają się do pracy dopiero po 1 listopada, po Wszystkich ŚWIĘTYCH. Salutuję 🙂

  366. Życzenia urocze, jajka z marmuru intrygujące, La Colomba natomiast kusi zapowiedzią uczty smakowej…
    A zdjęcie podobne do tego spotkałem na stronie “Moskwa-trzeci Rzym”

    • Dzięki za miłe słowa – życzenia “urocze” 🙂 Bo właśnie jedna Czytelniczka napisała mi, że są to życzenia dla ludzi z problemami… Mamma Mia… no, tak… mam problemy i pewnie dlatego do mnie te życzenia trafiły. Dobrze że jakiś DYPLOMATA 🙂 nazwał je uroczymi, a nie dołującymi, depresyjnymi czy rozdzierającymi serce 🙂 Ciekawi mnie czy masz na myśli zdjęcia Colomby czy wielkanocnych jajek opakowanych w rysunki Arezzo? Salutuję 🙂

  367. Cara Wiolla,
    sono onorato che tu abbia utilizzato anche il mio blog ” Mangiare bene e spendere poco “, che, come tu sai, raccoglie nel sito tutte le proposte positive fatte dagli aderenti per il cibo mangiato nei locali della provincia di Arezzo ed oltre, nel gruppo FB che ad oggi sono circa 13.000 …. Tantissimi !
    Faccio un caro saluto a tutti i Polacchi che leggeranno il tuo bel blog, fatto da te con precisione, obiettività ed anche amore per le nostre zone, piene di tradizioni e con un patrimonio culturale ed artistico, che sembra nato per essere visitato dagli appassionati. Sono certo che tu saprai indicare a tutti le soluzioni migliori per una piacevole visita nel territorio. Un abbraccio. Patrizio

    • Grazie mille, Patrizio per le Tue parole gentile e bellissime. Adesso sono molto piu’ orgogliosa del mio blog e credo che scrivere e fotografare la Toscana e’ molto utile. Grazie ancora, abbracci forti forti 🙂

  368. Bądź dobrej myśli, a Ty, Wszechświecie, dopomożesz!
    Jak piękne i mądre może być takie przesłanie. Brawo Ty!!!
    A co do tego porsche…… hmm. Chyba Twoja urocza Pandzia potrafi Ci dostarczyć sympatyczniejszych doznań i przygód. Porsche….. zawsze będzie od Twojej Pandzi gorsze.
    Tak jak pięknie usatysfakcjonował Cię Patrizio, tak samo odczuwamy i odbieramy Twoje opowieści o Toskanii my, czytający Twojego bloga.
    Wiosenne pozdrowienia.

    • Krzysztof Wałecki, Caro Mio 🙂
      Jestem Ci tak wdzięczna, że piszesz mi tak miłe komentarze, że wprost nie potrafię wyrazić słowami wzruszenia, które czuję. Czy Ty przypadkiem nie jesteś jakimś Aniołem zesłanym przez niebiosa, by podtrzymywać na duchu wątpiących i tych, którym entuzjazm zdaje się wyczerpywać? Po Twoim komentarzu mój świat rozpromienia się radością nadzieją. Dobrze, że jesteś i dziękuję Ci <3
      Ściskam Cię MOCno

  369. Takie kwiaty, takie rośliny, takie otoczenie po prostu muszą oczarować i “rozmarzyć” o tym jak to cudownie byłoby być wśród nich. Natomiast myślę, że glicynia udostępniona innym w taki sympatyczny sposób nie mogła się czuć samotna. Pozdrawiam czerwcowo. Krzysztof.

    • Dzięki! Faktycznie, nie dość że nie była samotna, to została uwieczniona i jeszcze została w niej taka … cudowna, majówkowa, świeża energia Jalla 🙂 Gdy pojadę do tych miejsc w listopadzie, czy w lutym, glicynia będzie bezlistna, niebo chmurzaste, ale ta energia na pewno tam będzie 🙂

  370. Gdzie te piękne pole makowe ?

    • To było w ubiegłym roku, gdy pole makowe kwitło sobie na drodze z Colonna del Grillo do Arezzo/Monte San Savino (1 km-1,5) od Colonna Del Grilo, ale w tym roku nie ma już tego pola – maki zmieniły siedzibę 🙂 Teraz piękne pole makowe w mojej głuszy zwiącej się VALDAMBRA znajduje się w innym miejscu – droga z Ambry do Colonna del Grillo, ok. 3 km przed Colonna del Grillo po lewej stronie. Jak widać nie przeniosły się daleko, tylko zrobiły mały skok w bok 🙂

  371. Po takiej opowieści aż chce się tam pojechać. Chcesz jakiś tytuł?
    Dorzucam film La vita è bella z 1997 roku.
    Pozdrawiam.

    • Buongiorno Principessa 🙂 Buongiorno Principe 🙂
      Racja – La vita è bella! To przecież najważniejszy tytuł! Może dlatego mi umknął, że już o nim kilkakrotnie pisałam – napisane, czyli pozamiatane 🙂 Dziękuję Ci! Ten film zrobił na mnie takie wrażenie, ze aż zeskanowałam na potrzeby bloga część włoskiej książki, ze zdjęciami z filmu którą kupiłam by móc otwierać sobie czasem na obojętnie której stronie i przeżywać ponownie momenty filmu.
      Byłam piratem, wiem, ale może Roberto Begnini mi daruje, bo w końcu chciałam pokazać piękno Arezzo 🙂 https://www.mojatoskania.com/arezzo-to-moje-pierwsze-toskanskie-miasto-arezzo-gralo-na-planie-filmu-la-vita-e-bella/

  372. Właśnie wpłaciliśmy zaliczkę na pobyt w Toskanii w przyszłym roku w agroturismo IL GORGO, to chyba dolina Valdichiany, może zna Pani to miejsce?

  373. Dobry wieczór, chciałbym zapytać czy mogłaby Pani polecić jakiś domek lub kwaterę. Wraz z rodziną i znajomą wybieramy się do Piza ( okolice Pizy) (3 osoby dorosłe i 2 dzieci). Termin pobytu od 02.10- 09.10.2018. Proszę o kontakt mailowy

  374. Toskania jest piękna, ale ja ją widziałam jako turystka. Domyślam się, że mieszkając tam podziwiasz te piękne krajobrazy, ale życie jak to życie, składa się z gór i dołów. Podziwiam odwagę ludzi, którzy zdecydowali się na emigrację. To jest bardzo trudne. Pozdrawiam i dużo radości życzę 🙂

    • Dziękuję 🙂 Właśnie, ta odwaga – bardzo chciałabym mieć jej więcej i więcej kasy :), by coś sensownego z tą Toskanią zadziałać. I całkiem jeszcze nie zdecydowałam się na emigracje – mieszkam to tu, to tam… Pozdrawiam Cię słonecznie 🙂

  375. Brawoooooooo. Ładny i interesujący tekst, super zdjęcia… Pozdrawiam serdecznie

    • Dzięki, bardzo się cieszę. Tak się bałam, że teraz ludzie oglądają tylko filmiki i nie zainteresują się “nieruchomymi kadrami”. Jestem przeszczęśliwa, jeśli chociaż parę zdjęć Cię zainteresowało i może zainspirowało do podróży. Salutuję 🙂

  376. Bardzo piękne zdjęcia , super tekst…jestem pod wrażeniem i dziękuję, że pokazujesz mi ten piękny pod każdym względem kraj , kraj , który skradł mi serce..tam, żyją córka od 15-stu lat i wnusia malusia…<3

    • Dziękuję 🙂 Ciekawi mnie, czy już byłaś w Borro? A jeśli nie, to kiedy tam zawitasz? Bo naprawdę warto 🙂

  377. Very nice write-up. I love this website. Thanks!

  378. Ja tez śledzę twoje zapiski, dotąd nic nie pisałam… Dzięki za troche słońca w pochmurne dni” twoja Toskania” wprawia mnie zawsze w lepszy nastrój na kolejny dzień. Pozdrawiam

    • Dziękuję Ci z całego serca za te piękne słowa, które są jak balsam na moje serce <3 Wiesz, ja też wracam do moich wpisów kiedy jest źle... nasycać się słońcem, podnosić się na duchu: "no zobacz, jak tam było pięknie, słonecznie, ciepło, jakie słodziutkie były te winogrona" Skoro doświadczyłaś takich pięknych, słonecznych momentów, to muszą przyjść następne! No, dalej! Dlaczego myślisz, że już nic dobrego Cię nie spotka, że teraz tylko chmury i koniec?"
      Problem w tym, że nie mogłam sobie pozwolić, aby tam nawet na 3 dni zamieszkać, jadać w restauracji i że takie parę godzin krążenia po Gargonza traktowałam jako "ochłapy" losu - inni sobie tu w wakacje mieszkają, piją wino, jadają w restauracji, mają kasę, czymś sobie zasłużyli na dobre zarobki, dobre życie. Dlaczego ja tego nie mogę mieć, dlaczego dane mi jest być tylko obserwatorem, widzem takiego pięknego życia".
      Ale .... doceniam to, że parę razy mogłam tu sobie pochodzić, że zrobiłam fajne foty Beatce, że co prawda obiadu w restauracji nie było, ale wypiłyśmy tam po kieliszku dobrego wina, że nasyciłam się słońcem, najadłam winogronami, zrobiłam dużo zdjęć...

  379. Witam, odwdzięczam się… W Toskanii jeszcze nie byłam…ale blog i zdjęcia zachęcają do odwiedzenia tego cudownego miejsca. Warsztaty fotograficzne 🙂 Znam jedną niezwykłą fotografkę 🙂 Opowiem jej o pomyśle i będziemy w kontakcie. Pozdrawiam gorąco

    • Cudnie! Dziękuję za dobre słowo pod adresem fot i bloga. Wierzę, że coś pięknego może się z tego pomysłu urodzić <3

  380. Witam, odwdzięczam się… W Toskanii jeszcze nie byłam…ale blog i zdjęcia zachęcają do odwiedzenia tego cudownego miejsca. Warsztaty fotograficzne 🙂 Znam jedną niezwykłą fotografkę 🙂 Opowiem jej o pomyśle i będziemy w kontakcie. Pozdrawiam gorąco z Rybnika

  381. Jak zawsze… Piszesz niezwykle ciepło, serdecznie i chwilami wzruszająco. Nie tylko przeżywasz teraz ale masz też wspomnienia pięknych przygód, zdarzeń, którymi wyjątkowo uroczo potrafisz się podzielić. W Twoich opowieściach dominuje umiłowanie otaczającego Cię świata i spotykanych w nim przez Ciebie ludzi.
    …Dziękuję.

    • To ja Ci dziękuję! Wzruszyłam się i umieszczam to wzruszenie w moim trzepoczącym z radości serduchu. Tak jak zapamiętam na zawsze ten jasny moment tego dnia (i chyba całego roku w głuszy) czyli podróż z Sando i Sereną, tak Twoje słowa pozostaną w moim sercu.
      Jest taka dawna piosenka Skaldów, która mówi, a nawet śpiewa 🙂 o takich JASNYCH CHWILACH.
      Dzieki pracy (prawdziwej harówce za małe pieniądze) w Toskanii, zostałam przez życie zmuszona do docenienia takich właśnie JASNYCH CHWIL. Njapiękniejsze jest to, że tych chwil jest coraz więcej i że je dostrzegam. Samych JASNYCH CHWIL dla Ciebie, Krzysztofie <3

  382. Fajnie ,że masz taką pasję w tym co robisz,pozdrawiam 🍒

  383. Cześć dzięki za wpis !

  384. Witam,
    bardzo mi się podoba Pani blog. Osobiście mieszkam w Pienzy i jestem zawodowym fotografem, a co za tym idzie fotografowanie takich pięknych “domków”
    Pozdrawiam

    • Dzień Dobry,
      Cieszę się, że taka słynna osoba jak Pan odwiedziła i skomentowała mój blog. Widziałam wzmianki o Pana warsztatach fotograficznych i marzyłam, aby wziąć w nich udział. Pozdrawiam ciepło, obecnie z mglistego Śląska

  385. Zapraszamy jak najbardziej do Pienzy 😉

    • Dziękuję, do Pienzy – zawsze! Kocham to miejsce i zawsze chetnie będę tam wracać. Mam nadzieję, że będzie okazja wypić tam razem kawę i porozmawiać o fotografii. Pozdrawiam ciepło

  386. W sobotni, styczniowy wieczór wspominamy nasz pobyt w Toskanii w 2017 r.
    Najlepsze co nas wtedy spotkało to Wiola jako przewodniczka po San Gusme i winnicy opodal Arezzo. Wspaniałe chwile!

    Wszystkiego dobrego w nowym roku i serdeczne pozdrowienia.

    • Ciao 🙂 Dziękuję Wam z całego toskańskiego serca za takie piękne słowa. Jestem wzruszona, po prostu wzruszona… Cieszę się, że mogłam przyczynić się do tego, że dobrze wspominacie Toskanię <3 Pozdrawiam Was słonecznie

  387. Ojej!!! Jaka niespodzianka!
    Obudziłam się z bólem głowym i bardzo niechętnie otworzyłam laptop obawiając się katastroficznych wiadomości na temat koronawirusa i polityki.
    A tu przywitała mnie słonecznie moja własna Toskania i moje własne słowa sprzed wielu lat, do tego taki pięknie przefiltrowane i zrozumiane przez Wiolla Lewandowska.
    Spojrzałam jej oczami na ten mój obraz. I … spodobało mi się to co zobaczyłam.
    Lubiłam ten obraz ale już go nie mam. Został zlicytowany jesienią podczas Koncertu Charytatywnego zorganizowanego przez Fundacja Dom Rain Mana KRS 0000243408. Taka drobna cegiełka pomocowa. Dzisiaj do mnie wrócił wirtualnie za pośrednictwem Wiolli.
    Dziękuję.
    A to wszystko z powodu jednego listu napisanego pod wpływem impulsu do ZWIERCIADŁA.
    Jeśli zaś chodzi o moje przyjaciółki MALWY to po tylu latach wciąż działamy razem i to w tym samym sześcioosobowym gronie. I dobrze nam razem.
    Pozdrawiam Sławka Ligenza-Hill/MALWA

    • Dziękuję Ci za takie miłe słowa <3 I cieszę się, że ten obraz zasilił tak szczytny cel jak Dom RAIN MANa. Nawiasem mówiąc kocham ten film, Dustina Hoffnmana i muzykę z tego filmu - wciąż mi w duszy gra... I kocham ZWIERCIADŁO, bo połaczyło mnie z tak pięknymi Istotami Malującymi, jak wy - MALWY. Cieszę się że kontynuujecie Wasze malowanie i Waszą działalność. Mam nadzieję, że uwiecznię Was i Wasze dzieła w Toskanii, w Hiszpanii, albo gdzieś w pięknym świecie. Sciskam Was wszystkie MOCno i salutuję 🙂

  388. Witaj
    Chętnie poczytam Twojego bloga, bo kilka lat temu zakochałam się w Toskanii:)
    Byłam w kilku miejscach, bardzo pięknych, malowniczych, poznałam troszkę smaków, zapachów:)
    Historia Twoja mnie wzruszyła.
    Niestety nie byłam tam, gdzie rosną te cudne cyprysy.
    Obrazy także piękne:)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam:)
    http://spacerem-przez-zycie.blogspot.com

    • Ciao 🙂
      Dziękuję za piękny komentarz, mam nadzieję, że na moim blogu znajdziesz coś interesującego, chociaż przyznaję, że ostatnio z powodów zdrowotnych jakoś zaniedbałam pisanie, ale powoli się nawracam 🙂
      Chętnie skorzystam z zaproszenia i odwiedzę Cię u Ciebie na blogu i to pewnie nie raz.
      Do miłego zobaczenia u Ciebie, u mnie, na spacerze przez zycie, w Polsce, w Toskanii, gdzieś w pięknym świecie….

  389. Witam Cię, czy jadąc z Polski do Toskanii i już w samej Toskanii, trzeba się “spinać” samochodem po górę? Chcielibyśmy pojechać T4 VW, który ma już trochę lat.
    Czy są kempingi ? Mamy spanie w aucie.
    Bardzo dziękuję za podpowiedzi. Pozdrawiam Elżbieta

    • Są miejsca, o których informują tabliczki na drogach “spadek/ wzniesienie terenu 15%, jedynie w Montalcino, gdzie zabłądziłam, bo jeżdzę bez nawigatora, widziałam 30% na osiedlu nowoczesnych domów i było bardzo stromo, oczywiście Pandą nie podjechałam, ze strachu zawróciłam i znalazłam sobie inną drogę, bo dróg ci tam dostatek. Dla Pandzi z silnikiem 1,1 jest to wysiłek, ale dla Waszego VW pewnie nie – to już tylko pan doktor mechanik może się wypowiedzieć. Kempingów jest mnóstwo w każdej okolicy. Salutuję 🙂

      • Bardzo dziękuję. Pozdrawiam.

  390. Pięknie… Opowiedziałaś mnóstwo historii, a ja od dziś będę widziała w Tobie i nadmorskie zarośla 😉 i bratka, i plażę i dźwięk skrzypiec… ;* Dziękuję za tę podróż.

    • To ja Ci dziękuję, naprawdę! Bardzo doceniam, że w “wiolinową podróż” wyruszyła taka Piękna Istota Pisząca, malująca, wykładająca 🙂 Ale się ciesze że Ci się podoba… a co to będzie na żywo, gdy wybierzemy się w jakąś szaloną podróż po Rzymie i nie tylko 🙂

  391. Ojej! Plaże, moje ukochane plaże. Wszystkie na których byłam, a tych jest naprawdę wiele i ta Twoja Cala Violina, na której nigdy nie byłam ale już się w niej zakochałam i do tego z tłem muzycznym w wykonaniu ziarenek piasku grajacych na skrzypcach. Cudna.
    Na koncercie Andre’ Rieu byłam kilka lat temu w naszej ErgoArenie na granicy Gdańska i Sopotu. To było jego pierwsze turne’e po Polsce.
    Cudowny koncert prowadzony przez samego Andre’, a wielka wartością dodaną było to, że w rolę tłumaczki wcieliła się piękna polska skrzypaczka – członkini jego wspaniałej orkiestry. Chyba miała na imię Joanna ale tego nie jestem już pewna.
    Ukłonem w naszą polska stronę było wspaniałe wykonananie przez orkiestrę piosenki “Niech żyje bal”. Ciary po prostu.
    Plaża, morze i piękna muza … pełnia zmysłowego szczęścia. Dzięki Wiollu za ten cykl. Pozdrawiam z Sopotu, plażowego, muzycznego i generalnie artystycznego miasteczka 🙂 Powodzenia w realizacj Twoich ambitnych planów na rok 2021 i w latach następnych :).

    • Dziękuję Ci, Piękna Istoto Malująca z artystycznego miasteczka 🙂 Cieszę się, że plaża Cala Violina Ci się spodobała… vamos a la playa? ooooo 🙂 No tak, już sobie wyobrażam, że idziemy tam śpiewająco! Co mówię, tańcząc i podskakując z radości! Bo tak jak Anre Rieu i jego orkiestra wjeżdzali na koncert w Maastricht czyli we włoskich malutkich samochodzikach Ape (pszczoła), to chyba na Cala Violina się nie da…. Wiadomo, rezerwat, czysta głusza 🙂

  392. Wiola, cześć.
    Nie wiem od czego zacząć.
    Drugi raz natknąłem się w sieci na twoją stronę.
    Pierwszy raz nie pamiętam a teraz przez italiapozaszlakiem…w poszukiwaniu czegoś co zabierze mnie do Toskanii.
    W Polsce jestem bez przerwy od lutego 2020…i nie mogę już wytrzymać !
    Jak ty sobie radzisz w najpiękniejszym regionie świata ?

    • Ciao Domenico 🙂
      Domenico czyli Niedzielny 🙂 Już się zgadza, bo Twój komentarz zauważyłam późno w niedzielny wieczór. Przepraszam, że tak późno odpowiadam na Twój komentarz. Jak widać, radzę sobie całkiem nieźle, skoro nawet poczty w weekendy nie przeglądam 😀 Akurat ten weekend był pełen polskich wrażeń. Polska stała się dla mnie oazą wolnośći… Jak na pewno wiesz, we Włoszech, jak i we Francji i Hiszpanii, tej wolności obecnie brak… Reżim sanitarny totalitarny niczym stalinizm czy faszyzm… ech…
      Pozdrawiam Cię ciepło, marcowo i wiosennie 😉

      • Cześć.
        Kiedy niesprawiedliwość staje się prawem (czytaj reżim sanitarny),
        opór staje się obowiązkiem.
        Reszta na mejla.
        A presto.

        • Dziękuję Ci, że to napisałeś. Zgadzam się z Tobą totalmente. Jak widzisz, do PL również dociera szaleństwo… Do zobaczenia na mailu A presto

  393. Mimozami nazywa się w Polsce nawłocie 🙂

    • Ano racja, też przeprowadziłam małe śledztwo w tej sprawie i uświadomiono mnie o że chodzi o nawłocie. Fajne te nasze jesienne pióropusze nawłociowe, ale jednak mimoza to Mimoza… ech… nie ma sobie równych. Podobnież w PL Momosa nazywa się akacja srebrzysta, tak mówią internety… powinno chyba byc złocista? Bo nie rozumiem, przecież kuleczki są zółciutkie! Napisane jest że to roslina bardzo odporna na mróz, a jakoś w PL jej jeszcze nie spotkałam. Dziwne…. Może jesteś znawcą ziela i wiesz coś na ten temat? Salutuję 🙂

      • Acacia Dealbata Mimosa

    • nawłoć to nawłoć – a mimoza to mimoza 🙂
      Acacia Dealbata Mimosa

      • Dziękuję Ci. Zrobiłam taki mały dopisek po latach, bo dzięki pandemi poznałam nawłoć.
        Pozdrawiam ciepło, żółto, puchatkowo i złoto, a nawet “złociutko” 🙂

  394. Trenitalia jest super, tylko trzeba wiedzieć, jak wybrać pociąg osobowy (regionale), inaczej (szczególnie w wersji angielskiej, dla turystów) system złośliwe podsuwa tylko połączenia naddźwiękowe z kosmicznymi cenami….

    • Ach ten system! Jak każdy system – tu nawiązuję aluzję do systemu społecznego, politycznego i zdrowotnego, podsuwa zawsze co jest dla niego wygodne. Ale my ludzie nie takie rzeczy widzieliśmy i dajemy radę to obejść. No może za pierwszym razem damy się podejść, ale za drugim już nie o czym więcej tu: https://www.mojatoskania.com/brak-biletu-w-kasie-a-sprytne-wloskie-fortele/
      Bardzo pomaga jeśli skorzystamy z mądrości i sprytu lokalsów, którzy jeżdżą często pociągami 🙂 Pozdrawiam ciepło

  395. Niestety na muzyce się nie znam. Wiem tylko, że Włosi bardzo lubią śpiewać, zwłaszcza gdy spotykają się w większym gronie. 15 lat temu zaprosiliśmy massafryjczyków do Bielsko-Białej. Przyjechało ich ponad pięćdziesięcioro. Gdy pod Wawelem spotkali się z grupą z Neapolu – od razu zabrali się za wspólne śpiewy ponad stu gardeł. Zaczęli od “O sole mio”. Gdybyśmy ich nie rozdzielili, śpiewaliby do dziś!
    Z serdecznymi uściskami
    Jan

    • Chciałabym tam być i zobaczyć tych Włochów śpiewajacych gromadnie pod Wawelem! Coś mi się zdaje, że Italia też Ci w duszy gra. E’ viva Italia! Niech żyje Italia i jej melodie 🙂

  396. Wiollu kochasz ten naród. To widać i niemal słychać, kiedy się czyta artykuł. Twoja dusza jest rozśpiewana i pełna entuzjazmu. Czyta się Ciebie lekko. Widać pasję i miłość do muzyki i Italii. E’ viva Italia!

    Ps. Byłam w Modenie, gdzie urodził się Pavarotti i widziałam tam kult jego postaci. Włosi kochają i szanują swoje dziedzictwo. Wszystko mają najlepsze i my powinniśmy się od nich uczyć.

    Końcowa

    • Dziękuję Ci 🙂
      Marzę o zwiedzaniu Italii pod kątem muzycznym – Modena z Pavarottim, Luca z Puccinim, ech…. quando quando?
      Salutuję 🙂

  397. Dziękuję Ci 🙂
    Marzę o zwiedzaniu Italii pod kątem muzycznym – Modena z Pavarottim, Luca z Puccinim, ech…. quando quando?
    Salutuję 🙂

  398. Szanowna Wiolu. Twój kolega z Etiopii nosi nazwisko podobne do Bikili Abebe, który został mistrzem olimpijskim w Maratonie na igrzyskach w Rzymie w 1960 r. Etiopczyk zdobył mistrzostwo, biegnąc boso. Dopiero cztery lata później w Tokio kupiono mu buty. Był pierwszym w historii biegaczem, który triumfował w Maratonie dwukrotnie pod rząd. Życzę dużo słońca w szybach. I powrotu do Toskanii.

    • Świetna historia z tym bosym biegaczem z Etiopii! Podejrzewam, że nazwisko pana Abebe maratończyka również pochodzi od stolicy Etiopii. Tak w ogóle to oglądając relacje sportowe można odnieść wrażenie, że Etiopczycy w 80% nazywają się Abebe albo Bekele!
      Dziękuję za cudne życzenia, niech się spełnia! Mam nadzieję, że kiedyś wrócę do Toskanii, odwiedzę zamek i sprawdzę czy Addis jeszcze tam pracuje 🙂 I że będę mogła wyrazić kurierowi UPS, tak prawdziwie, po ludzku, swoją wdzięczność za uwalnianie mnie od problemów w ciężkimi przesyłkami 🙂

  399. Masz humorystyczny styl jaki lubię

    • Dziękuję, Misiak. Pilnowałam się, żeby nie wyszło cynicznie, muszę pilnować języka, żeby nie rzucać mięsem bo jestem coraz bardziej wkurzona 🙁

  400. Dobra robota, tak trzymaj 🙂 Znajduję u Ciebie wiele informacji, a rysunki są fajne!

    • Dzięki, rysunki wyglądają jakby malowane przez dziecko z pierwszej klasy podstawówki, ale faktycznie fajne, takie poczciwe 🙂

  401. Ja w tym roku będę spędzać urlop w Ambra. Jak widzę na zdjęciach będzie bosko 😀😀

    • Tak, będzie bosko, sama zobaczysz jakie to urokliwe miejsce. I bardzo dużo tam się dzieje – Noce Ambry – w każdy wtorek wieczór/ nocą są degustacje, kiermasze, różne stoiska z lokalnymi przysmakami, najczęściej w piątek, sobotę i niedzielę też coś się dzieje fajnego, jak nie w Ambrze to w pobliżu 🙂
      Pozdrawiam Cię ciepło

  402. Piękne! Dziękuję

  403. Piekna okolica, ale nawet ta nazwa jest magiczna. Siedem Mostow… Brzmi jak zaklecie 🙂 Dziekuje, ze tak ciekawie opisujesz te miejsca, moze kiedys dobre wiatry mnie tam zaniosa i juz bede wiedziec, co warto zobaczyc…
    Pachnie lato i juz czlowieka gna w swiat 🙂 Dzisiaj pzdrawiam z Poznania 🙂
    Serdecznosci 🙂

    • Zaklęcie mówisz… hmmm. O tym nie pomyślałam – jakie to proste – wypowiedzieć zaklęcie i to, czego pragniesz jest na “pstryk” albo machnięcie różdżką 🙂
      Cieszę się, że Ci się podoba okolica Drogi Siedmiu Mostów i dzięki, że mi uświadomiłaś, że to już a może jeszcze lato 🙂 Salutuję 🙂

  404. Wiollu, jak czytam Twoje wpisy to ciśnienie mi skacze w sposób niekontrolowany … Oglądać na obrazkach to mało, ja już bym tam chciała być…
    Całuski

    • Dzięki za dodanie mi odwagi. Uzbrojona w Twoje słowa wybiorę się do wydawnictwa z przewodnikami 🙂

  405. Byłam w tych opisywanych przez ciebie miejscach zupełnie przypadkiem, nie jechałam szlakiem 7 mostów tylko kierowałam sie nosem turysty… Jest tam naprawde pięknie. Pozdrawiam

    • Gratulacje dla Twojego nosa turysty, który wyczuwa wspaniałości Toskanii, nie kierując się utartymi przewodnikami, drogami i wskazówkami tych co “wszędzie byli, wszystko widzieli i wszystko wiedzą” 🙂 Ja też najczęściej idę za “nosem – intuicją” i czasami czuję się jak wielki odkrywca 🙂 – ale sobie pochlebiam – grunt to samozachwyt!
      Salutuję i do miłego zobaczenia w Toskanii

  406. Toskania to prawdopodobnie miejsce, które jest bliskie mojemu poczuciu piękna Natury. Prawdopodobnie, gdyż nigdy tu jeszcze nie byłem, a swoje przeczucie opieram na opiniach, informacjach źródłowych i jakże popularnych, czy wręcz kultowych produkcjach filmowych. Przypadkowo trafiłem na profil Instagram @wiolalewandowska , następnie znalazłem to miejsce, w którym pisze obecnie. Znam trochę Italię i lubię klimat tego kraju, tych ludzi, kultury, stylu życia i bycia. Pracowałem wiele lat we włoskiej firmie, stąd najpierw Mediolan, potem Rzym (jakże trywialnie, prawda?), Florencja, Neapol itp, itd.
    Za dwa tygodnie ponownie wybieram się do Wenecji.
    Niestety nigdy nie byłem w Toskanii.
    Już bardzo wstępna lektura Pani strony skłoniła mnie do zaplanowania podróży w te miejsca. Dawno jż o tym myślałem, lecz zawsze coś “odwracało uwagę” zmieniając bieg wydarzeń. Dziękuję więc Pani i przypadkowi.
    Pozdrawiam,
    Wojtek Sosnowski
    Czy rzeczywiście Toskania tak obfituje, w puste, nie zamieszkałe wiejskie domy na sprzedaż?

    • Cieszę się, że podobają się Panu toskańskie domy. Z moich obserwacji i włóczęgi po różnych głuszach wynika że tych pustych domów, w lepszym lub gorszym stanie jest naprawdę dużo, większośc jest na sprzedaż, często czekają na właściciela parę lat. Zauważyłam że Włosi przekonani o wyjątkowości swoich domów oraz faktu że znajdują się w Italii i czesto ustalają tak wysokie ceny, że potencjalny kupujący odchodzi z kwitkiem. Miałam również bardzo żenującą sytuacje, że przyprowadziłam klienta który chciał kupić dom pewnego Toskańczyka, przyjechałam z klientem do właściciela domu a on … oznajmił nam, że właśnie podniósł cenę o 30 tysięcy euro… No i klops! Trzeba bardzo uważać. Zdarzają się prawdziwe okazje kupna domu na licytacjach sądowych – piękna willa jakiegoś bankruta za 50 tysięcy euro albo mniej. No ale żeby złapać taką okazję trzeba być na miejscu i trzymać rękę na pulsie.
      W sprawie wyjazdu do Toskanii, proszę się ze mną skontaktować, myślę że jestem w stanie coś Panu/ czy Pana rodzinie coś zaproponować, o ile poda mi Pan swoje/ Wasze upodobania i preferencje kontakt@mojatoskania.com
      Pozdrawiam ciepło

      • Jeszcze raz dziękuję. Napewno wybierzemy się, jednak chyba nie najszybciej. Właśnie dostałem termin planowanej operacji i 20 marca, najpierw wybiorę się do szpitala. ????
        Jeszcze przedtem skoczymy do Wenecji, przy okazji może Bolonia, albo któreś inne miasto w pobliżu. Florencja chyba nie, to prawie 3 godziny pociągiem. Nocleg w Mestre.
        Byłem ciekaw jakie są ceny tych domów, wiem, że Sycylia jest stosunkowo tania.
        Dziękuję za numer telefonu, może faktycznie będzie okazja.
        Mój podam w Instagramie.
        Pozdrawiam, dobrego wieczoru. ????

        • Dużo zdrowia życzę. Najważniejsze to się wykurować 🙂
          Jeśli chodzi o ceny domów to jedyna inteligentna odpowiedź brzmi: to zależy. W samej Toskanii są okolice tańsze i droższe, domy fajne i fajniejsze. Ogólnie Toskania uznawana jest za jeden z droższych regionów, więc pewnie na Sycylii będzie względnie taniej.
          Pozdrawiam ciepło

  407. Byłam w Toskanii samochodem. Objeździłam wiele przez 2 tygodnie, zwiedzone mnóstwo winnic i miast. Zakończyliśmy na Elbie.

    • To musiało być piękne doświadczenie – no a na sam koniec – wyspa ELBA, coś pięknego! Pozdrawiam słonecznie i jesiennie z Toskanii.

  408. Czesc Wiolu, mam pytanko jak zarezerwować taką willę ???

  409. Piękna opowieść, pięknie ilustrowana. Tym bardziej cenna, że przybliżyła mi ciekawą postać dotąd zupełnie mi nieznanego Polaka.

    • Ojej, jak to nieznanego? Ja żyję jego historią od ponad 3 lat, od kiedy opowiedział mi o nim pisarz i poeta Jan Picheta, Redaktor Naczelny wielu bielskich publikacji, który odwiedził go w Pietrasancie. Jestem taka zachwycona jego rzeźbami, taka zachwycona Pietrasantą, po prostu nie wiem jak mam to wyrazić w słowach, to co czuję, ten zachwyt, jak można przekuć ból istnienia na tak piękne rzeźby…
      W czasie toskańskiej wycieczki będziesz miał okazję zobaczyć rzeźbę Mitoraja we Florencji, jakbyś przejeżdżał blisko Mediolanu to też polecam wstąpić na Piazza del Carmine, a jakbyś jeszcze zahaczył o Rzym, to dopiero by było przeżycie 🙂

  410. Wspaniały artykuł, pełen osobistych zwierzeń Autorki. To bardzo sympatyczne, że istnieje polski akcent w historii Palio. Szkoda, że dzisiejsze Palio zostało odwołane z powodu burzy. Przeczytanie tego artykułu miło zapełnia tę lukę.

    • Polski akcent w Palio – to byłby fajny tytuł dla artykułu! Następnym razem skonsuktuję z Tobą tytuł przed opublikowaniem czegokolwiek. Widzę w Tobie reporterskie zapędy – to się nazywa chwytliwy tytuł!
      Dzisiejsze Palio jest odwołane tylko z dzisiaj – zostało przeniesione na jutro, to tylko dzień później. Mieszkańcy Sieny mówią, że od paru lat obserwują dziwne zjawisko – pomimo tego że od czerwca słońce, upały i skwar, w dzień Palio zawsze pada silny deszcz i trzeba przenosić wyścig na później. Czyż to nie dziwne?

  411. Cześć Viollu, nie mogę czytać spokojnie tych Twoich opisów wloskich miast i miasteczek, bo zaraz “zżera” mnie tęsknota…
    To wszystko jest takie piękne….
    Trzymaj się Mała i pisz dalej ….

    • Ciao Teresa 🙂
      Dzięki! Mam nadzieję, że zaraz przyjedziesz i nie będziesz już więcej tęsknić, Kochana 🙂 Zaraz (to znaczy może dzisiaj) napiszę wpis między innymi o piwie dla Pielgrzymów, więc zapraszam Cię już na piwo. Musisz być osobiście, żadnego wirtualnego jestestwa nie przyjmuję!

  412. Fajnie piszesz. Tak spontanicznie i naturalnie.
    Siena urocza, jak zresztą większość włoskich miasteczek.
    Wybieramy się w tym roku do Ligurii, więc może zajrzymy i tam:)

    • Dzięki za komplement w temacie mojej pisaniny.
      Tak, zajrzyjcie do Sieny koniecznie, od Ligurii to już przysłowiowy rzut beretem 🙂 Naprawdę warto. Moglibyście zamachnąć beretem po raz drugi i zajrzeć do Arezzo 🙂
      Salutuję z okolicy Arezzo 🙂

  413. Wszędzie musi od czasu do czasu popadać, ale i tak jest pięknie 🙂

    • Tak! Siena jest zawsze piękna, czy słoneczna, wiosenna, deszczowa, zimowa… Bellissima, meravigliosa, stupenda 🙂

  414. Byłam równo rok temu…

  415. Dziękuję za Twój bardzo interesujący wpis o Montepulciano, jeden z najlepszych wśród polskich blogów. Już wiem, że muszę wrócić do tego miasteczka????, inaczej spojrzeć na studnie, odszukam etruskie pozostałości…

    • Bardzo Ci dziękuję No i uważam, że jest to bardzo zdrowe podejście – wracać do inspirujących miejsc i pogłębiać o nich wiedzę.
      Do miłego zobaczenia gdzieś w trasie 🙂

  416. Ile może mieć najstarszy z takich domów?

    • Jedyna inteligentna odpowiedź brzmi “To zależy”. Takie domy zaczęto budować w XVIII wieku więc od roku 1700 ileś tam ???? Niedaleko mnie stoi dom, który ma wyrytą na murze datę roku 1826, ja sama kiedyś mieszkałam w domu w którego piwnicacach była wyryta data 1580 ale był on kilkukrotnie przebudowany.
      Pozdrawiam ciepło

  417. Bardzo ciekawa historia!