Posts Tagged "toskańskie miasta"

Miasto Arezzo, felicità i wiosna.

»Posted by on kw. 25, 2016 in Drogi Toskanii, Podróże | 4 komentarze

Miasto Arezzo, felicità i wiosna.

Miasto Arezzo czyli felicità. Wiosna miejska vel “miastowa” w Arezzo. Znów piszę o wiośnie. I o szczęściu, a nawet o Felicità! Niedawno fotografowałam wiosnę w GŁUSZY, a teraz dla odmiany, wiosna miejska vel “miastowa”, w moim ulubionym toskańskim mieście Arezzo, które od wieków słynie z wielu rzeczy, o czym TUTAJ oraz ze szczęśliwych mieszkańców, o czym poniżej. Kto czyta mojego bloga, wie że Arezzo zaliczam do ulubionych miejsc, nie tylko dlatego, ze jest to stolica prowincji, w której mieszkam. Ponadto, Arezzo jest miastem, które zaliczam nie tylko do ulubionych, ale i do oswojonych i zaprzyjaźnionych, o czym bliżej TUTAJ. W wiadomościach RAI 1 dosyć często mówi się o statystykach dotyczących “poczucia szczęścia”...

read more

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti

»Posted by on lut 22, 2016 in Głusza, Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 8 komentarzy

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti. Ziemia jest naszym wspólnym domem. To co teraz piszę, to historia z cyklu  “Trafiło się ślepej kurze ziarno” 🙂 Bo trafiło się i to w dodatku w pobliskiej małej mieścinie zwącej się Badia a Ruoti. Owo “ziarno” to zwiedzanie klasztoru i kościoła w Badia a Ruoti połączone z wykładem profesora Duccio Demetrio pt. “La religiosità della terra” organizowanego przez Associazione Per la Valdambra. Zaznaczam, że nie traktowano o żadnej religii (religione) ziemi, tylko właśnie o “religijności”, rozumianej jako nabożna wiara w MOC ZIEMI, w jej zdolność do przywracania sobie równowagi, jako MIŁOŚĆ do niej wyrażająca się przez troskę i dbanie o nią. W sumie wykład toczył się...

read more

Ambra, gdzie strumyk płynie z wolna

»Posted by on lut 13, 2016 in Podróże | 7 komentarzy

Ambra, gdzie strumyk płynie z wolna

Ambra – gdzie strumyk płynie z wolna czyli zimowa Toskania Z wolna to może on i płynie, ale pewnie tylko latem, kiedy panuje susza i niektóre włoskie rzeki stają się rzekami prawie “okresowymi”. Tak jak te na pustyniach, które o ile dobrze pamiętam z lekcji geografii, zaznaczone były na mapach przerywaną niebieską linią.  Teraz panuje zima i wody wezbranej rzeki mkną szybko, szumiąc głośno pod moim oknem. Po ulewnych deszczach rzeka Ambra pędzi jak szalona, zbierając z okolicznych pól co się da i dosłownie zamienia się w “Żółtą Rzekę”. Żółtą, bo toskańska gleba w rejonie Ambry do czarnoziemów raczej nie należy. Najczęściej gleba ma tu kolor piaskowo-żółto-beżowy, więc i rzeka przybiera kolor piaskowy. Na szczęście...

read more

Odpust w Montevarchi a kulinarne inspiracje

»Posted by on gru 3, 2015 in Kuchnia, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże, Toskańskie tradycje | 4 komentarze

Odpust w Montevarchi a kulinarne inspiracje

Festa del Perdono czyli odpust w Montevarchi jako kulinarna inspiracja. Opowiem Ci o tym, jak odpust może stać się kulinarną inspiracją i co dobrego z tego wynika. “Nadejszła ta wielkopomna chwila” powiedziałby Pawlak z “Samych Swoich”. Dzisiaj jest dla mnie wielki dzień, bo okazuje się, że moje opowieści mogą być dla kogoś inspiracją – mam na myśli “odpustowe jedzenie” czyli wpis pod tytułem Festa, fiera, sagra. A któż to zainspirował się odpustowym daniem? – Anna Kamińska, miłośniczka Włoch, blogerka kulinarna, autorka strony Kuchennymi Drzwiami, której smakowite publikacje ukazują się między innymi na internetowym portalu miesięcznika Zwierciadło jako Kuchennymi Drzwiami w Rytmie Slow. I nie dość, że się zainspirowała, to...

read more

Jesienna wyprawa

»Posted by on wrz 30, 2015 in Głusza, Kuchnia, Podróże | 4 komentarze

Jesienna wyprawa

Jesienna wyprawa. Prawdę mówiąc powinnam napisać “Wielka Włóczęga po okolicznych winnicach, drogach i głuszach Toskanii”. Zakończył się dla mnie pewien toskański etap i rozpoczął się nowy, fascynujący, pasjonujący, słodko-winogronowy etap odkrywania nowych toskańskich szlaków czyli prawie dwa tygodnie WWW czyli Wielkiej Włóczęgi Wioli. Nie jest to włóczęga w pełnym znaczeniu tego słowa tj. z noclegami w różnych miastach i miejscach, lecz z darmowym pobytem w opuszczonym domu w głuszy, w którym córki wiekowej “Bambiny”, którą się opiekowałam, pozwoliły mi zostać przez 11 dni. Żadnej pracy i żadnych “Bambin”. Hurra!!! Postanawiam uroczyście otworzyć nowy etap mojego życia, w mieście, nocą, jak każdy porządny turysta czyli...

read more