Jezioro Bolsena a PŁYWANIE W TOSKANII, czyli jezior brak
Jezioro Bolsena Skok w bok do jeziora Bolsena w regionie Lazio. Skok w bok do jeziora Bolsena, bo w Toskanii porządnych, do pływania jezior brak! JEZIOR BRAK! Jak w starej piosence “Tylko mi Ciebie brak, Ciebie brak…” Do toskańskiego wybrzeża mam z mojego ODLUDZIA w prowincji Arezzo daleko, ponad 110 km jazdy bardzo zatłoczonymi drogami, Pandzią bez klimatyzacji, więc gdy sobie o tym pomyślę, hmmm… A tu popływać by się chciało, orzeźwić chłodną wodą w upalne włoskie lato. Jak zauważyłam, w Toskanii nie ma za wiele jezior, a jeżeli już są, to nie można w nich pływać. Oczywiście basenów kąpielowych ogólnodostępnych oraz prywatnych jest ci tam dostatek – w zasadzie można zaryzykować stwierdzenie, że tam każdy bardziej reprezentacyjny...
WINO, cudowny ELIKSIR
Wino – cudowny eliksir. Wino czyli cudowny ELIKSIR młodości, radości i miłości… Na konsumpcji i rozkoszowaniu się smakiem wina, znam się bardziej niż na jego rodzajach, typach, odmianach. Tu chciałabym oddać cześć osobom, które potrafią pięknie pisać o szczepach, typach i uprawach winorośli, rodzajach win a przede wszystkim o smaku. Szczerze mówiąc od niedawna interesuję się tą tematyką i od czasu do czasu, o ile wpadną mi w ręce (albo w oko), czytuję artykuły na „winne tematy” i muszę przyznać, że te piękne frazy, pisane przez pasjonatów wina są równie pyszne jak opisywane wino. Sama PO-E-ZI-JA, że tak z włoska się wyrażę. Przeczytałam niedawno fragment winnego poematu: “ciemna barwa z fioletowymi refleksami, intensywne, gęste i oleiste, usta...
Mały SKOK w BOK czyli słynna studnia Św. Patryka w Orvieto
Studnia Św. Patryka w Orvieto Ten oto wpis to dowód mojej ucieczki od Toskanii – taki mały SKOK W BOK. Ale nie byle jaki i nie byle gdzie ten “skok”! Do tej “słynnej studni”, o której marzyłam od jakiegoś czasu. Studnia Św. Patryka znajduje się w Orvieto – przepięknym, antycznym mieście istniejącym już w zamierzchłych i owianych mgłą tajemnicy czasach Etrusków. Dziś Orvieto leży w administracyjnych granicach regionu Umbria, tuż przy granicy z Toskanią. Wygląda to w ten sposób, że jedziemy sobie Autostradą Del Sole czyli Autostradą Słońca, w pewnym momencie widzimy przekreśloną zieloną tabliczkę z nazwą TOSKANIA, za nią tabliczkę z napisem UMBRIA i po dosłownie paru minutach zza drzew wyłania się otwarta przestrzeń z zarysem...
WESOŁE JEST ZYCIE TURYSTY, HO HO!
Wesołe jest życie turysty, ho ho! Si! W rytm melodii starej piosenki “Wesołe jest życie staruszka, niespiesznie, niczym tytułowy, wyluzowany turysta, komponuję sobie tekst do piosenki “Wesołe jest życie turysty”. Ponieważ mam bardzo dużo pracy, pisanie wychodzi mi marnie, a w zasadzie wcale mi nie wychodzi, zaś opisywanie obrazami lepiej, szybciej, sprawniej, więc zaraz skomponuję tu obrazowe “Wesołe jest życie turysty, ho, ho!” O! Albo jeszcze inaczej, na nutę równie wiekowej piosenki “Jak dobrze mieć sąsiada” którą przerabiamy na “Jak dobrze być turystą”. Turystą w toskańskiej głuszy, dodajmy. Słowa dowolne, pierwsze, które nam akurat przyjdą do głowy, np. parę soczystych przekleństw, które pojawiają...
CIAŁO ciao! Czyli moje bardzo polskie powitanie
Ciało ciao. Polskie powitanie po włosku. CIAŁO! Oto moja spolszczona wersja włoskiego “ciaooo”. Polskie powitanie po włosku. Albo z włoska. Niby takie proste, ale sama nie wpadłam na takie genialne skojarzenie – “CIAŁO” jako polskie powitanie mające za cel, właśnie za pomocą włoskiego “ciao”, skierować uwagę na ciałko, wymyśliła moja córeczka, Jagoda, za co jestem jej baaaaardzo wdzięczna. Bystry dzieciak, no… teraz to już nie dzieciak (!!!), zauważył pewnie jak człowiek (niby ja) wygina się, aby należycie, “z włoska” wyartykułować nie jakieś tam “[ciał]” tylko zniewalające włoskie [cziaooo]” i uprościł sobie maksymalnie. Córcia zauważyła, że słowo “ciao” jest podobne...
