Posts Tagged "GŁUSZA"

Wiosna na Crete Senesi. Totalna GŁUSZA

»Posted by on kw. 14, 2016 in Głusza, Podróże, Przygody Pandzi | 4 komentarze

Wiosna na Crete Senesi. Totalna GŁUSZA

Wiosna na Crete Senesi. Wiosna w najbardziej głuchej toskańskiej GŁUSZY. Dzisiaj nie będę się zbytnio wymądrzać, ani na temat wiosny lub głuszy. Kusi mnie napisać, ile to wiosen spędziłam w Toskanii i jak piękne były to czasy i pewnie kiedyś zamieszczę linki do “moich” wcześniejszych wiosen. Póki co zachwycam się zdjęciami sprzed dwóch tygodni – zdjęciami wiosny w krainie Crete Senesi, która leży niedaleko mojej GŁUSZY. Wystarczy 20 parę kilometrów i jestem w samym sercu Crete Senesi.  Wszystkie odcienie koloru zielonego, żółtego a nawet szmaragdowego; ciekawe jak nazywa się ta roślina, która tworzy te szmaragdowe połacie? Tego jeszcze nie wiem, ale bardzo mi się podobają rozległe pola niezwykłego, morskiego koloru. Dominuje jednak jasno...

read more

MŁYN w mojej GŁUSZY – Molino vel Mulino Vepri

»Posted by on mar 31, 2016 in Głusza, Podróże | 4 komentarze

MŁYN w mojej GŁUSZY – Molino vel Mulino Vepri

Molino vel Mulino Vepri Opowiem Ci o starym młynie w Vepri… Tak mogłaby zaczynać się baśń o starym młynie opowiadana małemu dziecku, które słucha z rozbłysłymi oczami i otwartą z ciekawości buzią. Zrobiłam parę zdjęć tego tajemniczego młyna w połowie lutego, kiedy na szczęście coś tam było widać zza bezlistnych drzew i krzaków. W zasadzie mogę powiedzieć, że dostrzegłam Molino Vepri przez przypadek i tylko dlatego, że przybyłam do Głuszy w porze zimowej. Przejeżdżając wolno pustą o tej porze drogą, zobaczyłam niewyraźny zarys budynku, który wydał mi się ciekawy, pomimo faktu, że nie widziałam go dokładnie zza przesłaniających go gałęzi. W pozostałych porach roku młyn pozostaje kompletnie niezauważalny, bo przesłaniają go zabudowania i bujnie rosnąca...

read more

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti

»Posted by on lut 22, 2016 in Głusza, Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 8 komentarzy

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti. Ziemia jest naszym wspólnym domem. To co teraz piszę, to historia z cyklu  “Trafiło się ślepej kurze ziarno” 🙂 Bo trafiło się i to w dodatku w pobliskiej małej mieścinie zwącej się Badia a Ruoti. Owo “ziarno” to zwiedzanie klasztoru i kościoła w Badia a Ruoti połączone z wykładem profesora Duccio Demetrio pt. “La religiosità della terra” organizowanego przez Associazione Per la Valdambra. Zaznaczam, że nie traktowano o żadnej religii (religione) ziemi, tylko właśnie o “religijności”, rozumianej jako nabożna wiara w MOC ZIEMI, w jej zdolność do przywracania sobie równowagi, jako MIŁOŚĆ do niej wyrażająca się przez troskę i dbanie o nią. W sumie wykład toczył się...

read more

Ambra, gdzie strumyk płynie z wolna

»Posted by on lut 13, 2016 in Podróże | 7 komentarzy

Ambra, gdzie strumyk płynie z wolna

Ambra – gdzie strumyk płynie z wolna czyli zimowa Toskania Z wolna to może on i płynie, ale pewnie tylko latem, kiedy panuje susza i niektóre włoskie rzeki stają się rzekami prawie “okresowymi”. Tak jak te na pustyniach, które o ile dobrze pamiętam z lekcji geografii, zaznaczone były na mapach przerywaną niebieską linią.  Teraz panuje zima i wody wezbranej rzeki mkną szybko, szumiąc głośno pod moim oknem. Po ulewnych deszczach rzeka Ambra pędzi jak szalona, zbierając z okolicznych pól co się da i dosłownie zamienia się w “Żółtą Rzekę”. Żółtą, bo toskańska gleba w rejonie Ambry do czarnoziemów raczej nie należy. Najczęściej gleba ma tu kolor piaskowo-żółto-beżowy, więc i rzeka przybiera kolor piaskowy. Na szczęście...

read more

Karnawał w Toskanii. Castiglion Fibocchi.

»Posted by on sty 10, 2016 in Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 4 komentarze

Karnawał w Toskanii. Castiglion Fibocchi.

Karnawał w Toskanii. Carnevale dei Figli di Bocco w Castiglion Fibocchi. O karnawale Figli di Bocco w Castiglion Fibocchi dowiedziałam się po paru latach przebywania w Toskanii, przypadkiem, z reportażu w lokalnej telewizji. Byłam zdumiona, że tak piękne wydarzenie, jakby żywcem przeniesione z Wenecji, ma miejsce w Toskanii, w dodatku w prowincji Arezzo, w której przecież mieszkałam. Najgorsze było to, że przez parę lat nawet nie byłam świadoma faktu, że takie “cudowności” odbywają się ok. 30 km od mojego lokum. Bo i skąd? Byłam zdana na skąpe informacje tylko od mieszkańców głuszy – mało “światłych ludzi”, nie znałam języka włoskiego, nie miałam internetu – jednym słowem tragedia. Na szczęście, gdy zaczęłam posługiwać się...

read more