Oliwa z oliwek i drzewka koralikowe
Oliwa z oliwek. Oliwa wypływająca jasnozielonym, obfitym strumieniem z wiecznie zielonych drzewek. Taki symboliczny obraz ukazuje mi się przed oczami, kiedy myślę o oliwie. Może dlatego, że przeszłam przez wszystkie etapy pracy na oliwkowych drzewkach. Gdy po raz pierwszy przyjechałam do Toskanii, była sobota 2 kwietnia i w gospodarstwie odbywało się wtedy lekko spóźnione przycinanie gałęzi oliwnych drzewek. Nie było litości – trzygodzinny odpoczynek po trwającej 20 godzin, niewygodnej podróży autokarem i na oliwki! Oczywiście wtedy nie umiałam ich przycinać, więc moim zadaniem początkowo było zbieranie gałęzi spod drzew i znoszenie ich na przyczepę traktora, celem pocięcia ich i przygotowania wiązek do kominka. Były tego całe góry! Nie przypuszczałam,...
Festa, fiera, sagra?
Festa, fiera, sagra. Święta, targi, targowiska, festyny i kiermasze. Wielkie święta małych miejscowości. W sezonie letnim, w małych toskańskich miejscowościach, trochę większych od mojej Głuszy, wieczorami i nocą (bo w dzień upał straszny) odbywają się niezliczone festy i sagry, wystawy, pokazy, koncerty i festiwale, natomiast od jesieni ruch turystyczny stopniowo i zauważalnie maleje. Dla dużych miast typu Florencja czy Siena, jesień i zmiany pogody nie mają aż tak wielkiego znaczenia, bo różnorodne atrakcje czekają tam na turystów zawsze, w każdym sezonie i to najczęściej niezależnie od pogody, ale w małych “głuszach jest inaczej. Na szczęście dla małych miejscowości, już pod koniec sierpnia zaczynają dojrzewać figi (które przy sprzyjającej pogodzie będą...
Głusza, miasto i nowe głusze
Głusza, miasto i nowe głusze. Mamma Mia, wciąż ta Głusza! Przebywam tu już piąty miesiąc i łapię się na tym, że jestem u kresu wytrzymałości. Bo jednak samemu, na odludziu, w Głuszy, patrząc z okna na San Leolino, jest mi jednak nudno, samotnie i smutno. Piszę, że jestem sama, bo obecności wiejskich, wiecznie powtarzających te same historie włoskich seniorów nie zaliczam do mojego ulubionego towarzystwa. Po kilkumiesięcznym pobycie w Głuszy dochodzę do wniosku, że życie w otoczeniu przyjaznych, rozwojowych i inspirujących ludzi wśród miejskich rozrywek to coś, co Tygrysy lubią najbardziej 🙂 Na szczęście miejska perspektywa jest całkiem blisko. Przenoszę się do miasta, pewnie również i po to, żeby co jakiś czas poszukiwać spokoju i inspiracji wśród pobliskich, a...
Widoki z głuszy – Galatrona
Z cyklu “widoki z głuszy” – Torre Galatrona. Opowiem Ci o tajemniczej wieży Galatrona i o skarbie, o którym ludzie z głuszy przekazują sobie wieści z pokolenia na pokolenie. Ostatnio, przy okazji wykładu o Nepo z Galatrony, zastanawiałam się, dlaczego w Głuszy nikt nic nie wie o wieży Galatrona, którą, jak wspominałam we wcześniejszych wpisach, widzę codziennie z tarasu i okna mojej toskańskiej łazienki. Seniorzy z głuszy sami z siebie nie mówili mi nic o wieży. Dopiero niedawno, gdy zaczęłam wszystkich nękać pytaniami na temat Galatrony, ożywili się, bo przypomnieli sobie, że dla nich było to miejsce ukrytych skarbów – mówili, że za czasów ich młodości każdy chciał iść do wieży, aby odkryć skarby, które były tam (podobno) ukryte....
Ambra i Valdambra
Ambra i VALDAMBRA Ambra to klimatyczne, małe miasteczko w dolinie o takiej samej nazwie, która z kolei pochodzi od małej rzeczki Ambra. Mamy więc Dolinę Ambry tj. Val d’Ambra, najczęściej pisaną łącznie jako Valdambra. Torrente Ambra (w języku polskim – potok, strumień) jest dopływem rzeki Arno, i w ten sposób Valdambra jest częścią większej doliny – doliny rzeki Arno (Val d’Arno), która powszechnie funkcjonuje jako Valdarno. Rzeka Arno jest główną rzeką Toskanii, ma swój początek w Apeninach w pobliżu granicy z regionem Emilia Romagna, przepływa przez Florencję, a do morza uchodzi w pobliżu Pizy. Z kolei mały potok Ambra płynie przez całą dolinę i też jest tu główną rzeką tyle że w miniaturze – wprost proporcjonalnie do...
