Bella Italia i muzyka. Zasługi Italii dla muzyki

» Posted by on lut 5, 2022 in Moja Toskania i Przyjaciele, Muzyka włoska, Podróże | 5 komentarzy

Bella Italia i muzyka.   Zasługi Italii dla muzyki

Żyjemy w świecie, w którym panuje coraz większy niepokój.

Podświadomie przeczuwamy że nasza przyszłość jest niepewna, przez co żyjemy w napięciu i stresie.

W tym niepokoju często zapominamy, że mamy naturalne lekarstwo na smutek, stres i złe myśli – muzykę.

Muzyka wywiera potężny wpływ na nasz nastrój, potrafi głęboko wpłynąć na każdego z nas, przez co może nam pomóc w lepszym i pozytywnym życiu.

Mówią, że muzyka łagodzi obyczaje. Osobiście uważam, że muzyka ma o wiele większą moc niż tylko łagodzenie obyczajów, bo i łagodzi, i pobudza, i jednoczy, potrafi wzbudzić wiele pozytywnych emocji. Z historii wiemy, że muzyka może nawet uratować czyjeś życie.

Kiedy muzyka ratuje życie…. Poruszająca scena z filmu “Pianista” opartego na prawdziwych faktach z życia Władysława Szpilmana. “Pianista” reż. Roman Polański, 2002 r.

Z pięknej Italii wywodzi się wielu słynnych śpiewaków i kompozytorów, a sam kraj, jego piękno i melodyjny język zainspirował i inspiruje do dziś wielu artystów różnych narodowości na różne sposoby.

Mieszkańcy Italii są bardzo „słoneczni”, radośni, przyjaźni i życzliwi. Może dlatego, że słońce świeci tu około 300 dni w roku, przynajmniej w środkowej i południowej części tego kraju.

Muzyka w historii dziejów

Muzyka towarzyszyła ludziom od zarania dziejów. Wiadomo, że historia muzyki sięga już czasów prehistorycznych i że nasi przodkowie rytmicznie klaskali i uderzali do rytmu w prymitywne przedmioty. Grano również na muszlach i piszczałkach zrobionych z roślin i kości zwierząt. Grecka i rzymska mitologia oraz Stary Testament wspominają takie instrumenty jak harfa, lira i flet.

Skoro mowa o starożytności, to trzeba wspomnieć o Etruskach, prawdawnych mieszkańcach Półwyspu Apenińskiego, których wspaniale rozwinięta cywilizacja została podbita przez rzymskie imperium. O Etruskach wspomniałam wcześniej przy okazji wycieczki do Pitigliano, że mieszkali tam już w VIII w.p.n.e., drogi Siedmiu Mostów czyli La Strada Setteponti oraz tajemniczego kościółka Pieve di Gropina O tym, że była to cywilizacja na wysokim poziomie świadczy między innymi ich doskonale rozwinięta umiejętność gry na wielu instrumentach oraz tańca.

Sztuka Etruska. Chordofony w muzyce starożytnej. Źródło: La grande Roma dei Tarquini, www.wordpress.com

Średniowiecze

Średniowiecze we Włoszech rozpoczęło się wraz z upadkiem cesarstwa rzymskiego, ogólnie podaje się początek V wieku. Z tego okresu wiele spraw zostało udokumentowanych, a część tych cenych zapisów przetrwała na szczęście do dzisiaj.
W tym okresie duży wpływ na popularyzację muzyki mieli papieże ( i cała podległa im hierarchia kościelna), którzy dbali o rozwój śpiewu, bo wiadomo że śpiewanie psalmów, hymnów i pieśni wzbudza poczucie spokoju, bezpieczeństwa, pociechy, natchnienia oraz wzmacnia duchową więź z Bogiem.

3 minuty chorałów gregoriańskich w kościele opactwa Sant’Antimo, Toskania

Chorały gregoriańskie – śpiewy liturgiczne
Śpiew chorałowy, inaczej zwany śpiewem liturgicznym zapoczątkowano w VII wieku. Nazwa “chorały gregoriańskie” pochodzi od imienia papieża Grzegorza Wielkiego (zm. 604 r), któremu przypisywano jego wprowadzenie. Taki poruszający śpiew towarzyszył obrzędom kościelnym, śpiewano oczywiście po łacinie. Miał za zadanie zwiększać wrażliwość oraz uduchowienie zarówno słuchaczy jak i śpiewających. Połączenie śpiewu z akustyką średniowiecznych kościołów i klasztorów nawet i dzisiaj prowadzi do niezwykłego wrażenia odczuwania bliskości Boga.

Zobacz i posłuchaj jak pięknie współbrzmią chorały gregoriańskie z surowym pięknem średniowiecznego, toskańskiego klasztoru Sant’Antimo, o którym pisałam w artykule Opactwo San’Antimo, kamień który śpiewa. Una pietra che canta..

15 minut chorałów gregoriańskich i średniowiecznego wyciszenia, Abbazia Sant’Antimo, opactwo w Sant’Antimo.

W tej epoce, w której repertuar muzyczny był podporządkowany religii i obrzędom liturgicznym, w niewielkim zakresie istniała muzyka świecka którą wykonywali wędrowni grajkowie, tzw trubadurzy, grających na lutniach i śpiewających historie rycerskie i dworskie.

Odkrycie zapisu nutowego
Złota karta historii muzyki wiąże się z osobą Guido Monaco, którego powszechnie zwie się Guido d’Arezzo, u nas figuruje jako Gwidon z Arezzo. Urodził się na przełomie tysiącleci, ok. roku 990-1000 w Toskanii, w moim ulubionym, toskańskim mieście Arezzo i sam też dokonał przełomowego odkrycia w muzyce. Był zakonnikiem nauczającym śpiewu w opactwie Benedyktynów w Pomposa (Ferrara), gdzie zauważył trudności jakie mają mnisi w zapamiętywaniu dźwięków i rytmu pieśni.

By pomóc swoim podopiecznym w zapamiętaniu linii melodycznej, opracował i opisał swoją prawdziwie odkrywczą, o epokowym znaczeniu metodę zapisu nutowego (czteroliniowego).

Jego metoda oparta była na pierwszych sylabach hymnu do Św. Jana Chrzciciela, co ułatwiało chórzystom zapamiętanie melodii: ut, re, mi, fa, sol, la.

Później w XVII w., ze względu na trudność w wykonywaniu sylaby ut, zmieniono ją na do i dodano si, w ten sposób powstała powszechnie znana do-re-mi-fa-sol-la-si-do. Dzięki Guido z Arezzo i jego zapisowi nutowemu dzwięków dokonała się następna ewolucja w muzyce – rozkwitła wielogłosowość tj. polifonia. O festiwalu Polifonico odbywającym się w Arezzo możesz przeczytać między innymi w moim dziele o Arezzo, o tutaj.

Madrygały
Z biegiem lat, w miarę rozkwitu kupiectwa oraz włoskich miast, w miarę jak zmieniał się styl życia, muzyka powoli zyskiwała coraz bardziej świecki charakter. Z okresem późnego średniowiecza i renesansu wiąże się madrygał – gatunek świeckiej, elitarnej muzyki, połączenie poezji i muzyki.

Wybrałam ten utwór, bo śpiewa tu nasz polski, młody, zdolny kontratenor Jakub Józef Orliński, którego niezwykły głos przenosi nas w dawne czasy.

Ojcem madrygału był włoski kompozytor, śpiewak, violista, później ksiądz Claudio Giovanni Crettinnieo Antonio Monteverdi (1567-1643). Jako pierwszy wydał księgę świeckich madrygałów, w sumie napisał dziewięć ksiąg tych utworów. Ponieważ były to dzieła całkiem nowego, operowego typu, Monteverdi jest powszechnie uważany również i za Ojca Opery. Jego nowatorstwo polegało na wprowadzeniu duetów i tercetów oraz nadaniu nowej roli muzyce instrumentalnej, co wiązało się z rozbudowaniem orkiestry. W ten sposób muzyka instrumentalna już nie tylko towarzyszyła śpiewakom, ale stała się samodzielnym elementem spektaklu.

Opera

Nazwa pochodzi z języka włoskiego, gdzie słowo „opera” oznacza „dzieło, utwór, praca”. Opera jest to sceniczne dzieło muzyczne wokalno-instrumentalne, w którym muzyka współdziała z akcją dramatyczną (libretto). Jest to połączenie śpiewu, muzyki, plastyki, ruchu, gestu oraz gry aktorskiej. Podobnie jak i balet, wywodzi się z włoskich, renesansowych maskarad karnawałowych, które przerodziły się w widowiska dramatyczne.
Powstanie opery zawdzięczamy również działalności grupy kompozytorów, filozofów, poetów i muzyków włoskich, zwanej Camerata Florencka. Były to przedstawienia z udziałem muzyki „dramma per musica” (tak nazywano pierwsze opery włoskie), pierwsza nosiła tytuł Dafne. Możesz jej posłuchać w necie np. tutaj na youtube.

Początki opery związane były z teatrem dworskim, dlatego kolejne premiery odbywały się na dworach książęcych. Ogromne koszty związane z wystawieniem spektaklu decydowały o niewielkiej liczbie przedstawień, a miejsce wystawienia wpływało na elitarny charakter opery na początku jej istnienia. Dzisiaj możemy posłuchać np. pierwszej na świecie opery na youtubie. Wiadomo, to nie to samo co być w filharmonii i słyszeć to dzieło na żywo, ale dobrze, że mamy dostęp do tak bogatej, internetowej, muzycznej biblioteki.

Arena di Verona

Kontynuując poprzedni wątek stwierdzam, że wdzięczność za internet i owszem, ale jesli mogłabym wybierać, to zamiast “muzyki z komputera” wybrałabym koncerty na żywo w Arena di Verona. Ten starożytny, rzymski amfiteatr jest miejscem wspaniałych spektakli oraz koncertów wielkich sław muzyki klasycznej i popularnej z całego świata.

Młody, zdolny, cudny 🙂 na Arenie w Veronie. Oklaski!

Antonio Stradivari

Jednocześnie na ewolucję i kształt muzyki miał wpływ rozwój szkół kompozytorskich, w których kształcili się najwięksi wirtuozi różnych instrumentów. Duży wpływ na ogólną formę muzyki we Włoszech, ale i w całej Europie miała popularyzacja instrumentów klawiszowych, klawesynu, muzyki organowej i muzyki skrzypcowej. Wielka postać, budowniczy instrumentów, które zmieniły muzykę włoską, a później muzykę całego świata to Antonio Stradivari, Antonius Stradivarius (1643-1737, Cremona), włoski lutnik, jeden z najwybitniejszych twórców instrumentów w historii lutnictwa. Ceniony za swoje nieustanne poszukiwania doskonałej formy i dźwięku, wprowadzanie nowatorskich eksperymentów i nowych technik do tworzonych przez siebie instrumentów.

Antonio Stradivari. Źródło obrazka: www.wikipedia.org

Wraz ze swoimi uczniami oraz synami wykonał ponad 1000 instrumentów smyczkowych, głównie skrzypiec, ale również altówki i wiolonczele. Najwcześniejszy instrument, który przetrwał do dziś, pochodzi z roku 1666. Skrzypce wykonane w pracowni mistrza grają do dziś i są przedmiotem pożądania każdego muzyka.
Jego instrumenty mają nawet imiona, np. najsłynniejszy jego instrument nazywa się „Mesjasz” i został wyceniony na 20 mln dolarów. Nie tak dawno na aukcji sprzedano skrzypce mistrza za 2 mln dolarów i komentowano, że to bardzo tanio, że cena 2 mln dolarów to wręcz okazja.

Najsłynniejszy instrument wykonany przez Antonio Stradivari – Messiah. Źródło: www.sikhcouncilusa.org

Kastraci

Kastrat – terminem tym określano mężczyznę śpiewaka, głównie operowego, któremu przed okresem dojrzewania chirurgicznie usunięto jądra i który dysponował rodzajem wysokiego głosu zbliżonego do kobiecego sopranu lub altu, jednak donośniejszego, o znacznie mocniejszym brzmieniu. Praktyka ta stosowana była między XVI a XVIII wiekiem. W okresie największego rozkwitu opery kastraci byli obsadzani w rolach, w których były potrzebne tzw. „głosy anielskie”. Szczególne zapotrzebowanie na kastratów w operze wiązało się z zakazem papieskim, obowiązującym w latach 1588-1793, który zabraniał kobietom publicznych występów
W połowie XVIII wieku w Europie opinia publiczna uznała kastrację za barbarzyństwo i choć praktyka kastrowania młodzieńców została oficjalnie potępiona, to stała się ukrywanym procederem. Do czasu zakazu papieskiego w 1903, kastraci śpiewali w chórach kościelnych, między innymi w słynnym chórze Kaplicy Sykstyńskiej, w Watykanie. Ostatni znany kastrat – Alessandro Moreschi, znany jako Rzymski Anioł – zmarł w 1922r. Zachowały się nagrania jego głosu dokonane w latach 1902 i 1904
.

Fragment filmu “Farinelli. Ostatni kastrat” z 1994r.

Farinelli, wł. Carlo Maria Michelangelo Nicola Broschi (1705-1782) włoski śpiewak operowy, kastrat (sopran).
Jeden z ostatnich wielkich kastratów w historii opery. Śpiewał zawodowo od piętnastego roku życia, zdobywając stopniowo wielką sławę i uwielbienie tłumów. Miał trzyoktawową skalę głosu i był mistrzem w wykonywaniu tzw. ozdobników, inaczej koloratury. W roku 1994 Gérard Corbiau wyreżyserował film “Farinelli. Ostatni kastrat” w dużej mierze oparty na życiorysie tego śpiewaka.

Muzyka tradycyjna Italii
W ostatnich dziesięcioleciach na całym świecie w muzyce obserwuje się tendencję powrotu do muzyki tradycyjnej, która we Włoszech, w kraju, w którym docenia się tradycję, muzyka folkowa jest i była zawsze żywa. We Włoszech najbardziej rozśpiewane jest południe tego kraju. Bardzo charakterystyczna i najbardziej ciekawa stylistycznie jest muzyka Neapolu, Sycylii i Sardyni.

Passione” czyli muzyka Neapolu

Passione znaczy namiętność. “Neapol to miasto namalowane za pomocą dźwięków. A muzyka stanowi jeden z najważniejszych jego elementów” – mówi John Turturro, reżyser filmu, znany i ceniony amerykański aktor włoskiego pochodzenia. Muzyka neapolitańska jako muzyka międzynarodowego portu morskiego to muzyka wielu kultur, bardzo ciekawy zlepek muzyki kultury europejskiej, arabskiej i afrykańskiej.

Oficjalny trailer filmu “Passione”, film dokumentalny o muzyce Neapolu, reżyser John Turturro, Włochy/USA, 2010 r.

Narratorem i niejako przewodnikiem po pełnym muzycznej pasji mieście jest sam reżyser filmu. Film świetnie ukazuje Neapol jako miasto, które przez kolejne stulecia miasto przeżyło najazdy Arabów, Hiszpanów, Normanów, a nawet Amerykanów. Z każdej z tych kultur przyswoiło jakiś element i właśnie na tym zmiennym podłożu wyrosła jedyna w swoim rodzaju, przepełniona paradoksami, muzyczna tradycja. Nie zapominajmy o specyficznych warunkach kulturowych – tzw. ” zacofane południe” i mafia oraz geograficznych tj. wznoszącym się niedaleko wulkanie Wezuwiuszu.

Tradycyjna pieśń neapolitańska na cześć Wezuwiusza. Fragment filmu “Passione” o muzyce Neapolu, reżyser John Turturro, Włochy/USA, 2010 r.

W filmie “Passione” zobaczymy muzyczny przekrój Neapolu – od melancholijnych, przypominających portugalskie fado wzniosłych pieśni o wielkich uczuciach, poprzez kiczowate, ale pełne pogodnego rytmu i radości kawałki rozrywkowe, utwory zaangażowane politycznie i społecznie, otoczone subtelnym woalem poetyckich słów, aż do agresywnych, pełnych temperamentu piosenek, naszpikowanych ironią i życiową buńczucznością.

Tarantella i Pizzica
Taranta, zamienna nazwa Tarantella, to wielka rodzina tradycyjnych pieśni i tańców w południowych Włoszech. Nazwa “tarantella” wywodzi się od słowa “taranta”, oznaczającego jadowitego pająka Lycos Tarentula, szeroko rozpowszechnionego w południowej Europie, a zwłaszcza na terenach wiejskich Tarantu, od którego wzięła swoją nazwę. Jadowi tego pająka, w zależności od lokalnych wierzeń, przypisywano różne skutki: drgawki, dyskomfort psychiczny, melancholię, pobudzenie, ból fizyczny i cierpienie moralne. Terapią, a nawet całym rytuałem terapeutycznym dla ukąszonych prawdziwą lub domniemaną tarantulą (ukąszenia również i przez skorpiony, owady lub węże) był taniec tarantella. Powszechnie uważano, że praktyka tego dynamicznego, naśladującego drgawki tańca, powoduje wyrzucenie owego trującego jadu z ciała wraz z potem. Ponadto terapia opierała się na sprawdzonym skądinąd przekonaniu, że dynamiczny ruch i muzyka powodują polepszenie się samopoczucia. Później tańczono Tarantellę powszechnie także podczas świętowania różnych uroczystości np. wesel lub chrzcin jako wyraz religijności i radości. W XIX wieku Tarantella stała się jednym z najbardziej znanych symboli Królestwa Obojga Sycylii, a jej nazwa zastąpiła nazwy różnych wcześniej istniejących tańców z różnych obszarów południowych Włoch. Powszechna popularność tego terminu tłumaczy fakt, że dziś różne rodzaje popularnych tańców i muzyki tanecznej noszą nazwę „Tarantella”.

Wśród nich można wyróżnić taniec Tarantella z Sorrentino, o którym pierwsze wzmianki w dokumentach pochodzą z XVIII wieku. Ponieważ w dawnych czasach niewiele zapisów poświęcano wiejskiej kulturze, można domniemywać z całą pewnością, że tańczono go o wiele wcześniej – według niektórych legend taniec ten posłużył syrenom do oczarowania Ulissesa.

Inne rodzaje tego tańca to Tarantella Montemaranese, tańczona w gminie Montemarano zwłaszcza podczas karnawału, Tarantella z Montecalvese, Tarantella arbëreshë, typowa dla miast grupy etnicznej Arbëreshë, Tarantella kalabryjska, z różnymi odmianami, od Viddaneddha od Reggio po pasterską Pollino, Tarantella Gargano, Tarantella z Abruzji, która zawiera dwa podtypy: Saltarella i Ballarella, Tarantella campana, tzw. tammurriata lub tradycyjnie taniec ‘n cup ô tammuro, Tarantella sycylijska znana jako ballettu, Tarantella z Molise znana jako ballarella, Tarantella z Basilicata, Tarantella Cilentana.

Note della Taranta, Tamburieddhu Miu, 2020 r.

I wreszcie Tarantella apulijska czyli Pizzica ze wszystkimi jej odmianami w zależności od obszaru (prowincje Taranto, Brindisi, Lecce, ale także niektóre obszary regionu Bazylikata),

Pizzica jest częścią tej wielkiej rodziny tradycyjnych tańców i wywodzi się z regionów dzisiejszej Apulii i Bazylikaty. W XVIII wieku ten ludowy taniec został zaadaptowany przez włoską szlachtę i przedstawiany w ówczesnych zapisach jako “Dostojna Tarantela” i tańczony był w parach, odmiennie niż tarantella ludowa, którą tańczono osobno.

Obecnie na pamiątkę tych wspaniałych ludowych pieśni oraz upojnych tańców na południu Włoch organizowane są bardzo ciekawe festiwale muzyki, śpiewu i tańca tarantella i pizzica, prawdziwe święta dla wielu miast i miasteczek.

Lu monacu te Milanu – Notte della taranta 2018 Festiwal “Noc Taranty”. Całe noce śpiewa się i tańczy się tam Tarantellę i Pizzicę.

‘O sole mio

Najsłynniejsza włoska piosenka, znana na całym świecie to, jak myślisz???? Prawdopodobnie utwór ’O sole mio (O, moje słońce), pieśń neapolitańska napisana w 1898. Piosenka ta nagrywana jest zarówno przez śpiewaków operowych (w tym wypadku zwykle jest śpiewana w dialekcie neapolitańskim), jak też przez wykonawców spod znaku muzyki popularnej np. wersja angielska Elvisa Presleya pod tytułem „It’s Now or Never”.

O sole mio! Duet wspaniały czyli rockman Bryan Adams i Luciano Pavarotti. Oklaski!

Muzyka po II wojnie światowej

Włochy stały się ważnym ośrodkiem awangardy. Muzyka włoska w latach ’50 i ’60 XX wieku obfitowała w eksperymenty stylistyczne, łączące odważne pomysły z nowoczesnymi technikami kompozytorskimi.

Włoskie piosenki mają proste teksty, wyróżniają się prostą, chwytliwą MUZYKĄ, a język włoski stworzony jest do śpiewania gdyż jest bardzo melodyjny. Włoski kraj wydał na świat wielu wspaniałych wykonawców takich jak Dalida, Domenico Modugno, Mina, później Toto Cotugno, Matia Bazaar, Al Bano e Romina Power, Drupi, Renato Zero, Gianna Nanini, Umberto Tozzi i wielu wielu innych.

Dawne włoskie piosenki z ubiegłego wieku, takie jak Volare, Azurro, Felicita’, Acapulco znane są i co najważniejsze, wciąż grane na całym świecie przy każdej rozrywkowej okazji. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku rozbłysło wiele wspaniałych muzycznych gwiazd, między innymi takich jak Pino Daniele Zucchero, Eros Ramazzotti, Giorgia, Laura Pausini, Neck, Jovanotti, Elisa, których muzyczna droga i ewolucja trwa do dzisiaj (Pino Daniele zm. w 2015 r). Do zobrazowania pozytywnej energii włoskiej piosenki wybrałam moich ulubieńców Giorgia i Jovanotti. Lorenzo Jovanotti Cherubini pochodzi z Cortony, więc nie mogło go zabraknąć, gdy opisywałam moje wrażenia z tego cudnego, toskańskiego miasteczka.

“Tu mi porti su”! Giorgia śpiewa piosenkę napisaną dla niej przez Lorenzo Jovanotti. Piosenka ta jest również ukłonem autora w stronę Domenico Modugno i jego słynnej piosenki “Volare”.Volaaareeeeeee! Oo-ooo!

Wzrost zainteresowania muzyką klasyczną i operą

Oprócz muzyki masowej tj. popowej, rockowej, z duchem czasu idzie również muzyka klasyczna. I znowu Włochy mogą się pochwalić wielkimi osobowościami słynnymi na cały świat, takich jak tenor Lucciano Pavarotti, jeden ze słynnych Trzech Tenorów (1935-2007) oraz Andrea Bocelli, który posiada klasycznie wykształcony, tenorowy głos, ale śpiewa również piosenki z repertuaru muzyki pop. Początek kariery Andrei Bocellego nastąpił w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Andrea Bocelli

W dużej mierze to właśnie jemu zawdzięczamy wzrost zainteresowania muzyką klasyczną oraz operą.

Urodził się w Lajatico, w Toskanii, 22 września 1958 roku. Miał wrodzoną wadą wzroku (jaskra), ostatecznie stracił wzrok w wieku 12 lat w wyniku uderzenia piłką w czasie meczu piłki nożnej. Od dzieciństwa interesował się muzyką i śpiewem. Był bardzo uzdolniony, pracowity i zdeterminowany by odnieść sukces. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie w Pizie, a jednocześnie Uniwersytet Muzyczny na wydziale śpiewu klasycznego. Pracował rok jako asystent w firmie prawniczej, wieczorami grywał na pianinie i śpiewał w kościołach oraz lokalach typu piano bar. Ostatecznie zdecydował się związać swoja przyszłość ze śpiewem.
Został zauważony już w 1993 kiedy zastąpił Luciano Pavarottiego w duecie z Zucchero na koncercie w piosence „Miserere” a jego kariera nabrała tempa gdy w 1994 r wygrał słynny Festiwal Piosenki Włoskiej w San Remo piosenką „Il Mare Calmo della Sera”. Prawdziwy sukces przyszedł jednak w roku 1996 i miało to związek z piosenką „Con Te partiro” zaprezentowaną w San Remo rok wcześniej, tj. w 1995.
Doceniany i premiowany na całym świecie za propagowanie muzyki klasycznej i wartość muzyczno-literacką jego dzieł. 2 marca 2010 roku gwiazda z jego nazwiskiem znalazła się na słynnej hollywoodzkiej Alei Gwiazd jako uznanie jego zasług za swoją działalność międzynarodową na polu muzyki.

Niezwykła historia piosenki “Time to say goodbye”
Piosenka ta pod oryginalnym tytułem „Con te partiro’” (Z Tobą wyruszę), została zaprezentowana po raz pierwszy w 1995 roku na Festiwalu Piosenki Włoskiej w San Remo. Piosenka ta nie została tam zauważona, nie zajęła żadnego premiowanego miejsca i nie wzbudziła zainteresowania we Włoszech. Niemniej jednak została bardzo doceniona w Europie, gdzie singiel z tą piosenką zajmował długo czołowe miejsca na listach przebojów, przede wszystkim w Szwajcarii, Francji, Belgii i Niemczech.

Time to say Goodbye, Teatr Lajatico, Toskania

W Niemczech, w restauracji, podczas obiadu z muzycznym producentem niemieckim, piosenkę tę usłyszała brytyjska śpiewaczka operowa Sarah Brightman. Zachwyciła się nią i przekonała producenta, by wykorzystać tę piosenkę jako hymn na uroczyste zakończenie kariery sportowej słynnego niemieckiego boksera. I tak się stało. Piosenkę wykonał Andrea Bocelli w duecie z Sarah Brightman; Sarah śpiewała po niemiecku, a Andrea po włosku.

Należy dodać, że to Sarah przekonała wspomnianego producenta muzycznego, aby tytuł i główna fraza miał brzmienie angielskie, co okazało się genialnym pomysłem. I tak „Con te partiro’” (Z Tobą wyruszę) został zamieniony na „Time to say goodbye” (Czas się pożegnać). W samych Niemczech, oprócz kibiców „na żywo”, występ obejrzało ponad 21 milionów telewidzów, co przełożyło się na oszałamiającą sprzedaż singla z tą piosenką piosenki oraz spowodowało ogromne przyspieszenie kariery zarówno Andrei jak i Sarah, dzisiaj uważanych za jedne z najważniejszych osobowości muzyki klasycznej. To ważne, bo piszę ten tekst w styczniu Anno Domini 2022 tj. na początku trzeciej dekady bieżącego, trzeciego już tysiąclecia. Wierzę, że ich gwiazdy będą jaśnieć już na muzycznym niebie na zawsze.

Powrót do retro

Na temat muzyki można by mówić i psać bez końca. Zmierzam jednak do zakończenia moich wywodów i dziękuję Ci jeśli dotrwałaś, dotrwałaś do końca. Wspomnę jeszcze, że oprócz wielu nowych form muzyki i śpiewu, oraz różnych mniej lub bardziej udanych “coverów” w nowych, ciekawych aranżacjach, pojawiła się wyraźna tendencja powrotu do stylu śpiewania w stylu retro, także całkiem nowych piosenek.

Ach, te dawne, włoskie piosenki!

Najważniejsza jest radość ze śpiewu i muzykowania

Radość muzykowania ale i radość spontanicznych wygłupów na scenie. Nawet jeśli muzyka jest określana jako klasyczna albo “poważna” to sceniczne popisy śpiewających dodają radości życia, blasku i nowej jakości tej dawnej muzyce. Celuje w tym nasz młody, zdolny, wspaniały Jakub Józef Orliński, którego śpiew można podziwiać nieco wcześniej, powyżej w filmie obrazującym renesansowe madrygały.

Czysta radość muzykowania, śpiewania, ruchu, tańca! Applausi!!!

Lokalne inicjatywy muzyczne

Accademia Musicale Valdarnese

Muzyka jest w stanie obudzić w nas wzniosłe uczucia, w zależności od dźwięków, które wyraża, lub może nas uspokoić albo pobudzić do działania, doprowadzić nasz nastrój do takiego poziomu radości, że wszystko wydaje się możliwe. Dlatego doceniam wszystkie, nawet najmniejsze lokalne inicjatywy w celu propagowania muzyki, każdej, ze szczególnym naciskiem na klasyczną.

I tak np. w Toskanii, w rejonie Montevarchi, w którym czasem pomieszkuję, działa Accademia Musicale Valdarnese mająca siedzibę w San Giovanni Valdarno. Accademia organizuje festiwale muzyczne, a w ich ramach konkursy oraz recitale. Bardzo doceniam, że Accademia Musicale Valdarnese organizuje spotkania z muzyką w miejscowych kościołach, klasztorach i zamkach i że każdy, bezpłatnie, więc nawet osoby takie jak ja, które nie mają wielkiego budżetu na wydarzenia typu koncerty, może zachwycić się muzyką. Muzyką klasyczną, inspirującą, w pięknym wnętrzu o doskonałej akustyce. Veni, vidi, vici tj. “Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem” – te słowa Juliusza Cezara przekształciłam na “Przybyłam, wysłuchałam, pokochałam”. Rzecz jasna mam na myśli muzykę klasyczną, której przed moim toskańskim życiem zbytnio nie doceniałam.

Fragment koncertu organizowanego przez Accademia Musicale Valdarnese zarejestrowanego w kościele w San Giovanni Valdarno.

A teraz przejdźmy ze szczebla lokalnego do szczebla europejskiego, a nawet światowego, za sprawą włoskiej piosenki “Azzurro” i jej melodii, która została zaadoptowana przez orkiestrę wielkiego miłośnika Italii, André Rieu. Oklaski!!!! Jak widać na tym krótkim filmie, podniosła pieśń na chór i orkiestrę 🙂 “Azzurro” znosi bariery kulturowe i językowe.

Orkiestra André Rieu zawsze dąży do wspólnego grania, tańczenia albo śpiewania. Muzyka i sztuka uratuje ten swiat! A na pewno wspólne granie, śpiewanie i taniec. Kropka! Punto!

5 komentarzy

  1. Niestety na muzyce się nie znam. Wiem tylko, że Włosi bardzo lubią śpiewać, zwłaszcza gdy spotykają się w większym gronie. 15 lat temu zaprosiliśmy massafryjczyków do Bielsko-Białej. Przyjechało ich ponad pięćdziesięcioro. Gdy pod Wawelem spotkali się z grupą z Neapolu – od razu zabrali się za wspólne śpiewy ponad stu gardeł. Zaczęli od “O sole mio”. Gdybyśmy ich nie rozdzielili, śpiewaliby do dziś!
    Z serdecznymi uściskami
    Jan

    • Chciałabym tam być i zobaczyć tych Włochów śpiewajacych gromadnie pod Wawelem! Coś mi się zdaje, że Italia też Ci w duszy gra. E’ viva Italia! Niech żyje Italia i jej melodie 🙂

  2. Wiollu kochasz ten naród. To widać i niemal słychać, kiedy się czyta artykuł. Twoja dusza jest rozśpiewana i pełna entuzjazmu. Czyta się Ciebie lekko. Widać pasję i miłość do muzyki i Italii. E’ viva Italia!

    Ps. Byłam w Modenie, gdzie urodził się Pavarotti i widziałam tam kult jego postaci. Włosi kochają i szanują swoje dziedzictwo. Wszystko mają najlepsze i my powinniśmy się od nich uczyć.

    Końcowa

    • Dziękuję Ci 🙂
      Marzę o zwiedzaniu Italii pod kątem muzycznym – Modena z Pavarottim, Luca z Puccinim, ech…. quando quando?
      Salutuję 🙂

  3. Dziękuję Ci 🙂
    Marzę o zwiedzaniu Italii pod kątem muzycznym – Modena z Pavarottim, Luca z Puccinim, ech…. quando quando?
    Salutuję 🙂

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.