BAGNO VIGNONI ma zródło termalne zamiast studni i ratusza
BAGNO VIGNONI Bagno Vignoni to miejsce niezwykłe, bo przecież nie co dzień można zobaczyć termalne źródło na głównym (i jedynym) placu miejscowości. Najczęściej w takich małych średniowiecznych osadach widzimy przynajmniej studnię i coś na kształt ratusza, a tu niespodzianka – wesoło podskakujące źródełko termalne w wielkim basenie na środku, w głównym punkcie tej miejscowości. Zastanawiałam się, co było pierwsze, jajko czy kura tj. czy pierwsze było źródło termalne, czy miejscowość? Miałam nadzieję na odkrycie niezwykłej , bajkowej historii typu “była sobie mała wioska i nagle DOBRY DUCH dał jej życiodajne źródło”. Sięgnęłam do źródeł, na razie jeszcze nie termalnych, lecz informacyjnych internetowych, takich jak www.bagnovignoni.com, ale...
BELLA ITALIA trawertynem stoi
Początek roku, a jak początek to ewolucja, geologia, jura, kreda, trias, tak coś mi świta z lekcji geografi. Zastanawiałam się, czy na początku roku sięgać do początków włoskiego jedzenia i picia, tj. PIZZA, SPAGETTI i MARTINI czy szeroko pojętej geologii. Co prawda włoska kuchnia jest genialna i potrafię przyrządzać wiele włoskich smakołyków ale nie mam swoich kulinarnych zdjęć a poza tym tak pięknie opowiadają o niej włoscy i nie tylko włoscy kucharze i smakosze, że zadowolę się kibicowaniem im:) Właśnie, należy dodać, że jestem kibicem Nigelli LAWSON, której książkę pt. NIGELLISSIMA Włoskie inspiracje bardzo polecam, tak jak i inne jej książki i filmiki kulinarne. Ja osobiście w tym pierwszym wpisie Nowego Roku zostanę przy geologii, a dokładniej przy...
Magia czyli www.ilustris.pl
BUON NATALE e Buon Anno 2013. Wesołych i Spokojnych Świąt oraz żeby NOWY ROK 2013 był dla Was NAJLEPSZY Z DOTYCHCZASOWYCH i żeby był pełen MAGII, jak piękne, pełne poezji kartki i pocztówki autorskie z firmy ILUSTRIS S.C. K.Majewska, A.Tylkowski, które wprost uwielbiam, zawsze, gdy na nie patrzę robi mi się ciepło na sercu… Poniżej jedna z pocztówek autorskich pochodzących z firmy ILUSTRIS S.C., adres strony internetowej www.ilustris.pl Sfotografowałam ją i mam nadzieję, że nie naruszam żadnych praw autorskich – w końcu podaję żródło a nie mówię, że to moje dzieło:). Mam nawet nadzieję, że wprost przeciwnie – przyczyniam się do rozprzestrzeniania MAGII i idei zawartych w tym rysunku i w całej twórczości ILUSTRIS S.C. ...
SZOPKA, SAN FRANCESCO i ASSISI
Szopka Bożego Narodzenia, Święty Franciszek i Asyż. Parę lat temu byłam w Asyżu, mieście świętego Franciszka, który na różnorakich wizerunkach najczęściej ukazywany jest jako święty rozmawiający ze zwierzętami. Asyż co prawda nie jest w Toskanii, a w regionie Umbria, ale kojarzy mi się, za sprawą szopki z Bożym Narodzeniem, dlatego dziś, w przeddzień Wigilli go wspominam. Dlaczego Asyż kojarzy mi się z tym świętem? Bo tu, w środku lata, w każdym sklepiku sprzedawano mnóstwo Szopek Bożonarodzeniowych; ze szkła, z drewna, z surowej, wypalanej ceramiki “terracotta” tj. po spolszczeniu tzw. terakotty, czy też z bogato zdobionej porcelany… Zastanawiałam się, dlaczego? Dopiero niedawno dowiedziałam się, że Franciszek z Asyżu jest ojcem Szopki...
Roberto Benigni aktor, filmowiec, ARTYSTA
Roberto Benigni aktor, filmowiec, ARTYSTA Roberto Benigni obchodził niedawno swoje sześćdziesiąte urodziny. Pomyślałam, że skoro zaprezentowałam Arezzo w kadrach z jego filmu, to warto by “wykadrować” i jego samego. Benigni to człowiek orkiestra: aktor, reżyser, komik, scenarzysta, piosenkarz, osobowość telewizyjna i teatralna, jednym słowem – prawdziwy Artysta. Większość Polaków zna go jako szalonego człowieka, który biegł, a raczej pędził po zasłużonego Oscara za film “La Vita è Bella” (Życie jest piękne) na skróty, depcząc po wyściełanych czerwonym aksamitem krzesłach oraz ramionach zaproszonej elity. A było to w ubiegłym wieku, 21 marca 1999. Film zdobył aż trzy Oscary, w tym dwa dla samego Roberto Benigni: za...
AREZZO – La Vita è Bella
AREZZO. La Vita è Bella. W Arezzo la Vita è Bella. Pamiętasz ten film? I to słynne, słodkie: “Buongiorno, Principessa!” Arezzo to również i moje ukochane miasto w Toskanii. Mieszkam w pobliżu, hmm “w pobliżu” to rzecz względna. Arezzo znajduje się w odległości 32 km od mojego miejsca zamieszkania. Z uwagi na obowiązki związane ze stanem zdrowia “włoskich dziadków”, odwiedzałam je stosunkowo często, niestety nie w celach turystycznych ale “szpitalno – rehabilitacyjnych”. Niemniej jednak miasto Arezzo jako stolica prowincji jest zawsze żywe i zawsze coś ciekawego się dzieje, nawet w długie jesienne lub zimowe niedzielne wieczory, podczas gdy mniejsze toskańskie miejscowości zapadały w po-turystyczny...
CO ROBI WŁOSKI MACHO czyli finał EURO 2012
Co robi włoski Macho czyli Finał Euro 2012 Dziś przez średniowieczny wizjer zamku Brolio w Chianti, podglądam moje nieliczne wspomnienia z pierwszych dni lipca tego roku czyli EURO 2012. Akurat dwa tygodnie przed wielkim finałem EURO przyjechałam do Włoch do zaprzyjaźnionej rodziny. Byli przeszczęśliwi, gdyż uwielbiają prezenty, a ja przywiozłam im torby, teczki na dokumenty, kubki i zapalniczki z emblematami EURO 2012, wszystkie gadżety hurtem ze straganu w OBI. Mój samochód również był cały oblepiony wizerunkami flagi biało – czerwonej z godłem, jednym słowem był to SAMOCHÓD KIBICA:) Bardzo im się spodobał mój patriotyzm, więc postanowili wywiesić na zewnątrz również i swoją flagę, którą wyciągają z piwnicy tylko z okazji ważnych świąt...
O ZNALEZIONYM WŁOSKIM KOTKU
Opowiem Ci o znalezionym włoskim kotku. Ostatnio, w poprzednim wpisie, o wschodzie słońca na parkingu, dodałam parę zdjęć z parkingów, na których spałam w czasie pokonywania Pandzią trasy PL – IT. Jest tam KICIUŚ z jakiegoś parkingu, gdzieś w Austrii. To było w późno w nocy, gdy zatrzymałam się tam, aby się przespać w mojej Pandzi. Zauważyłam tam dwa małe kotki; ten biały na zdjęciu to pewnie samiczka (tak mi się zdawało) – łagodna, spokojna kuleczka, siedziała sobie w pobliżu drzwi AUTOGRILLu. Dziwnie mi wyszło to zdjęcie – jakiś barowy neon odbija się na tej Koteczce i zwierzątko wygląda jakby rudawo, ale zapewniam Cię, że to efekt neonu – w rzeczywistości Kiciuś był czarno-biały. Drugi to na pewno był samiec...
WSCHÓD SŁONCA NA PARKINGU NIEDALEKO BRATYSŁAWY – BEZCENNE
Wschód słońca na parkingu. Trasa do Toskanii Przeglądałam sobie zdjęcia, które robiłam podczas moich samotnych podróżach do Toskanii małą Pandą. Trasa liczyła 1409 km w jedną stronę, jechałam sama, więc często zatrzymywałam się na odpoczynki. Przy okazji, gdy trafiło mi się jakieś ładne miejsce i gdy miałam aparat na wierzchu, zrobiłam parę zdjęć. “Toż to było czyste wariactwo” myślę sobie często o jeździe samochodem tak daleko i o tym, co przydarzyło mi się w czasie moich podróży: problemy z moimi “zdolnościami” jako kierowcy, namolni autostopowicze na przejściach granicznych, jazda bez klimatyzacji w straszliwy włoski upał, jazda przez całe Włochy bez tablicy rejestracyjnej (zgubiłam), moja pierwsza podróż w połowie kwietnia, czyli już...
Moja mała Panda i jej pierwsze przygody na Słowacji
Mała Panda i jej pierwsze przygody na Słowacji Moja włoska praca znajdowała się na prawdziwym odludziu, nawet autobus kursował tu dwa razy na dzień tj. rano i wieczorem. Bez własnego samochodu we Włoszech byłam niesamodzielna i zależna od dobrej woli sąsiadów. Nie dało dłużej rady, więc … odważyłam się. Jadę do Włoch moją Pandzią – zdecydowałam. Komentarze były łatwe do przewidzenia: “Pandą do Włoch 1400 km??? Nie dasz rady sama jechać tak daleko”, “A jak się coś stanie, co zrobisz, jak sobie poradzisz”, “Jesteś nieodpowiedzialna” a mi już co noc śniło się, że jeżdżę po słonecznych, malowniczych wzgórzach Toskanii… W pierwszą podróż samochodem do pracy wyruszyłam w jakąś sobotę rano w połowie kwietnia 2008...
PIENZA i jej Via Della Fortuna
Pienza i jej Via della Fortuna Pienza, zwana przez znawców włoskich tematów “Perłą Toskanii” jest tak urokliwa, że aż… po prostu wspaniała! Wiadomo, jak wszystkie toskańskie, położone wysoko na wzgórzach, średniowieczne warownie, mógłby ktoś powiedzieć. Ale tu, oprócz Ducha Średniowiecza, widać jeszcze prawdziwy splendor, dawną świetność tego miejsca. Może dlatego, że Pienza była prawie od podstaw stworzona przez papieża Piusa II, który chciał zrealizować swoje marzenia stworzenia idealnego, harmonijnego miasta. I jak widać, udało mu się i to tak dobrze, że centrum dawnej Pienzy, w języku włoskim “centro storico”, a po naszemu “starówka”, zostało wpisane w 1990 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Pienza....
VETUS i ceramiczne obrazy
Vetus i ceramiczne obrazy Już jadąc “superstradą” tj. drogą ekspresową podobną do autostrady, za którą na szczęście nie trzeba jeszcze (!!!) płacić, cieszyłam się na zrobienie zdjęć, szczególnie scen związanych ze zbiorem oliwek. Piękne, ceramiczne płaskorzeźby o tematyce zbiorów oliwek i wytłaczania oleju to coś, co TYGRYSY LUBIĄ NAJBARDZIEJ:) Właściciel VETUSA poznał mnie, bo chyba pamiętał moją niedawną szarpaninę z aparatem fotograficznym. “Sceny ze zbiorów oliwek? Niestety” – tu uśmiechał się szeroko “już sprzedane”! Nie dziwię się jego uśmiechowi – pełne poezji, ceramiczne obrazy o tematyce zbioru oliwek były produktami jednymi z droższych; eur 70, 90, 100 i powyżej. Na pewno jeszcze będą, pocieszałam się...
CORTONA ZACHWYCA!
Gdy jestem w Toskanii, stanowczo za często używam słowa MAGIA! A raczej wymawiając po włosku – MADŻIJA, ale co począć, skoro to słowo samo się ciśnie na usta, gdy człowiek spaceruje po zachwycających, wąskich, kamiennych uliczkach. które pamiętają czasy średniowiecza? Po uliczkach często tak wąskich, że oprócz pieszych przeciśnie się tylko motor, rower – hmmm, ciężko na stromych wzniesieniach, ale dla chcącego nic trudnego! W każdym razie wzdłuż uroczych, wąskich uliczek znajduje się mnóstwo skuterów i motorów – taki miks antyku z nowoczesnością. Cortona, miasteczko niedaleko Arezzo, naprawdę zachwyca. Mam nadzieję, że moje zdjęcia oddają mój zachwyt… Jak widać, w Cortonie bardziej niż na architekturze skupiłam się na uroku...
Klasztor SAN GALGANO z niebem zamiast dachu
Klasztor San Galgano. Klasztor San Galgano z niebem zamiast dachu. I znowu mówię: VENI, VIDI, VICI (przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem)… Zwyciężyłam, bo dotarłam do tego pięknego miejsca i słowami któregoś tam Cezara chciałam oddać moje wrażenia z San Galgano. Coś mi się zdaje, że w końcu sprawdzę i zapamiętam, kto wypowiedział te magiczne słowa, bo zaczynam używać je coraz częściej. Prawdziwa MAGIA!!! Aż chciałoby się krzyknąć MA-DŻI-JA wymawiając z włoska, dotykając średniowiecznych murów, patrząc w górę i znajdując błękit nieba zamiast dachu… [envira-gallery id=”29188″] Śmieję się, że SAN GALGANO to w bardzo wolnym tłumaczeniu ŚWIĘTY GAŁGAN (takie kabaretowe skojarzenie), ale nijak to się wszystko ma do “gałganów”...
VETUS TERRECOTTE czyli terakota i Toskania
VETUS TERRECOTTE czyli terakota i Toskania VETUS – laboratorium ceramiki i porcelany, znajduje się tuż w pobliżu drogi zwanej Maremmana łączącej Sienę z Grosseto, leżącego nad Morzem Śródziemnym. Wypatrzyłam ich, bo widać wystawę pięknej terakoty z tej drogi. I bardzo z tego faktu się cieszę. Wygląda na to, że odkryłam tu prawdziwe CUDOWNOŚCI! Oto adres:VETUS TERRECOTTE, Loc. Segalaie S. Rocco a Filli 53010 (Siena), superstrada 223, strona internetowa VETUS TERRECOTTE Niestety, mój stary aparat fotograficzny zaczął odmawiać mi współpracy. Nie udało mi się sfotografować nawet połowy pięknych rzeczy, które są tam sprzedawane. Ale ja tu jeszcze wrócę z jakimś normalnym aparatem i zrobię całe mnóstwo fotografii, które oczywiście zaprezentuję. A na razie to,...
Jeszcze o Montepulciano
Jeszcze o Montepulciano Wczoraj pisałam o Montepulciano a dziś w telewizji, na jakimś toskańskim kanale, znów mówili o tym mieście i odkryłam, że jest jeszcze jedna rzecz, która wyróżnia go z szeregu innych toskańskich miasteczek – są to zawody w toczeniu pod górę, aż do najwyżej znajdującego się punktu miasta, wielkich, ciężkich, masywnych, dębowych beczek po winie, chyba pustych w środku (???) – oto następna rzecz, którą należy sprawdzić… chyba rzucę tego bloga, bo wychodzi na to, że wciąż muszę coś sprawdzać!!! Umówmy się, że jak ktoś umiera z ciekawości odnośnie rzeczy, które MUSZĘ SPRAWDZIĆ, to niech się uda do Wikipedii, jeżeli tam nie znajdzie odpowiedzi na nurtujące go pytania, wtedy proszę do mnie z zapytaniem. Wtedy to już NA PEWNO...
KOCHAM WINO
Kocham wino. Kocham WINO! Widzę, że nie tylko ja, bo internety są pełne takich wykrzykników i stron zakochanych w winie jest mnóstwo. A kto kocha wino, to pokocha i Montepulciano, miasto, jak to w Toskanii zwykle bywa, usytuowane na szczycie wzgórza, otoczone winnicami, plantacjami drzewek oliwnych… prawdziwa toskańska MA-DŻI-JA 🙂 Dla mnie Montepulciano jest symbolem poezji smaku wina, bo czerwone wino okolic Montepulciano, zwane Nobile di Montepulciano, powszechnie uznawane za jedne z najlepszych w Toskanii i co za tym idzie – jedno z najdroższych. Oczywistym jest fakt, że jest tu mnóstwo winiarni, do wyboru, do koloru (raczej do koloru czerwonego) i ludzie, którzy oprócz wybornego smaku cenią sobie przystępniejsze ceny mogą wybrać...
PRZYBYLISMY DO PIEKŁA!!!!
Przybyliśmy do PIEKŁA!!! 24 sierpnia w piątek, przyleciałam do Forli. Już na lotnisku w Katowicach na stanowisku WIZZAIR-a można było zobaczyć aktualne informacje o warunkach pogodowych w miejscu przylotu, pisało tam – FORLI: 38 stopni C w cieniu. Ale jakoś sobie tego nie wyobrażałam, pomimo, że przeżyłam niejedno gorące lato we Włoszech! A tu człowiek przylatuje na miejsce, wychodzi z cudownie zimnego, klimatyzowanego samolotu i …. zostaje uderzony obuchem rozgrzanego do czerwoności, niczym żelazo, powietrza. Jakiś chłopak krzyknął “Przybyliśmy do PIEKŁA!!!”, wielu z nas wybuchnęło śmiechem. Taaaaak, pierwsze POTY ZA PŁOTY, można by rzec, już w pierwszych sekundach po...
ANGHIARI – BASTYLIA TOSKANII
ANGHIARI, bastylia Toskanii Anghiari – Bastylia Toskanii. To miasto jest jak SEN TURYSTY – pięknie usytuowane wysoko na wzgórzu. Kryje w sobie wiele uroczych zaułków i zakamarków, gdzie mieszczą się restauracje, piwnice z winem, trattorie, osterie i pizzerie. Każdy turysta poczuje się tu jak w toskańskim raju, gwarantuję to. Byłam tu tylko raz, parę lat temu, ale zachwyt tym miejscem pozostał we mnie do dziś. Oglądam zdjęcia i myślę, że przydałoby się poczytać o historii tego miejsca. Może następnym razem…[envira-gallery id=”27804″] Miałam opowiedzieć, dlaczego Anghiari nazywamy “Bastylią Toskanii”. Dawno, dawno temu, gdy polityczny system republiki nikomu się nie jeszcze śnił, toczyły się nieustanne, zacięte i zaciekłe...
Kapary to cos, co “tygrysy lubia najbardziej”!
Kapary czyli CAPPERI. Kapary, albo lepiej – kapary w zalewie octowej… Mają silny, zdecydowany smak – ostry, kwaśny, słony, piekący, w sumie – są przepyszne czyli można je określić jednym słowem- MA-DŻI-JA (jak to się tu we Włoszech wymawia). Baaaardzo ciekawy i niezwykły smak. Kapary komponują się dobrze chyba z wszystkim, co wymaga wyrazistego, mocnego akcentu smakowego: z tuńczykiem, z łososiem, jako dodatek do anchois, do czarnych oliwek etc. Nie słyszałam nigdy, żeby ktoś jadł kapary w formie innej niż w zalewie octowej. Gdy to się zmieni, nie omieszkam w tym miejscu poinformować o tym tę połowę świata, która czyta moje ZŁOTE MYŚLI 🙂 A oto kapary z pobliskiego ogrodu należącego do mojej sąsiadki Ornelli: i kapary rosnące w tym oto...
