Opowiem Ci o SAN QUIRICO D’ORCIA
Opowiem Ci o San Quirico d’Orcia Skąd taka przydługa nazwa? Od rozległej doliny, w której się znajduje SAN QUIRICO, tj. Valle d’Orcia, krócej Val d’Orcia. Logicznie i geograficznie jest to dolina rzeki Orcia, a że słowo “orcia” znaczy dzbanki, dzbany, kruże oraz wszystkie inne pękate naczynia z szyjką i uchwytem, więc można pokusić się o stwierdzenie, że nazwa Val d’Orcia w naszym najpiękniejszym z języków to Dolina Dzbanów. Piękna nazwa dla doliny! Najważniejsze, że obca nazwa od razu staje się oswojona i przyjazna. Na początku nurtowało mnie kim był niejaki bliżej mi nieznany SAN QUIRICO, obecnie ciekawi mnie, dlaczego rzeka Orcia tak właśnie się nazywa? Może swojego czasu znaleziono tam antyczne dzbany lub amfory? Ale...
Opowiem Ci o Casentino. Part 2.
I znowu jestem w Casentino. I znowu jestem w CASENTINO – myślami, wspomnieniami, obrazami… Podejrzewam, że mój duch będzie się tam często przemieszczał, gdy tylko otworzę komputer i kliknę na wrześniowe zdjęcia. Bo CASENTINO zapamiętałam jako BAŚNIOWĄ KRAINĘ. Może stało się tak dlatego, że moi nowi znajomi zabrali mnie w naprawdę piękne miejsca, może dlatego, że mój pobyt w Toskanii dobiegał końca i czułam się trochę jak turysta na wakacjach w ostatnim dniu swojego pobytu, a może trochę dlatego, że dniem mojej wycieczki była wyczekiwana jak zbawienie niedziela, a ponadto – że był wtedy wyjątkowo piękny, wrześniowy dzień. Na pewno wszystkie te okoliczności wpłynęły na bardzo przyjemny stan radosnego ożywienia, który towarzyszył mi w dniu mojej...
Opowiem Ci o Casentino. Casentino Toskania, dziewicza kraina.
Casentino a Toskania. Jeszcze parę miesięcy temu nie miałam pojęcia, że w Toskanii istnieje taki odrębny mini-region Casentino i myślę, że do dziś byłabym nieświadoma faktu jego istnienia, gdyby nie pewne zdjęcie. Co prawda byłam parę razy w sanktuarium LA VERNA znajdującego się na terytorium Casentino, ale od okazjonalnego bywania w tym uduchowionym miejscu do poznania otaczającej go okolicy to jednak daleka droga! Do Casentino z mojej GŁUSZY miałam ok. półtorej godziny jazdy samochodem w jedną stronę, a że wolnego czasu było jak na lekarstwo, nie zapuszczałam się aż tak daleko. Ale pewnej wrześniowej niedzieli zrobiłam wyjątek. A wszystko zaczęło się od jednego pięknego zdjęcia, udostępnionego przez społecznościowy profil CasentinoInTuscany, które przez...
Opowiem Ci o okolicy zamku Brolio
Opowiem Ci o zamku Brolio i jego okolicy. Zabiorę Cię ponownie do krainy CHIANTI, “do tych pagórków winnych, do tych łąk zielonych tj. gajów oliwnych” parafrazując wieszcza Adama, którego słowa nie wiadomo skąd pojawiły się w mojej głowie. Już wiem! Chyba uświadamiam sobie, że już wiem, dlaczego – bo tęsknię za okolicą zamku Brolio prawie tak mocno jak za naszym poczciwym Beskidem Żywieckim. Bo jak tu nie tęsknić za takim widokiem? MAMMA MIA! Toż to czysta PO-E-ZI-JA! Przez przypadek nawet mi się zrymowało, więc skoro tak dobrze mi idzie, pewnie niedługo zostanę poetą. Tak w zasadzie chciałabym być POETĄ OBRAZÓW. A może już jestem? Okolica zamku Brolio zapada w pamięć i w serce równie głęboko jak słowa wieszczy....
Opowiem Ci o winogronowych drzewach
Opowiem Ci o winogronowych drzewach. Odkrywam, że moja GŁUSZA czasami mi się na coś przydaje… Na co dzień wiadomo – wciąż te same prace, zadania, pytania, historyjki opowiadane przez seniorów, które jestem zmuszona wysłuchiwać po sto razy na dzień, ale niekiedy trafiają mi się spotkania z ludźmi, którzy bardzo wzbogacają mi obraz Toskanii. Czasem, znienacka, nieoczekiwanie usłyszę historię, która mnie zaintryguje, wzruszy albo poruszy. O wiele pełniej zaczęłam zrozumieć proste, toskańskie życie od momentu spotkania autorskiego z pewnym toskańskim pisarzem Sergio Cerri Vestri w kwietniu tego roku, w teatrze małej miejscowości Ambra, oraz po przeczytaniu zaprezentowanej przez niego, a zakupionej przeze mnie po tymże spotkaniu książki pt. “Come...
Opowiem Ci o Chianti, krainie wina i oliwy.
Opowiem Ci o Chianti, krainie wina i oliwy. Opowiem Ci o Chianti. Łatwo powiedzieć. Może ujmę to inaczej – postaram się coś powiedzieć tytułem wstępu do tego, czego jeszcze nie ogarniam – tak wiele we mnie zachwytu, a mało zasadniczej wiedzy. Od czasu do czasu przychodzi mi na myśl, że dobrze by było być “profesjonalnym” specjalistą od Toskanii, by móc wypowiadać się fachowo na każdy toskański temat. W tym celu postanowiłam zaznajomić się z lokalnymi publikacjami. W sklepiku przy kaplicy upamiętniającej pustelnię San Galgano, za 10 eur, nabyłam zatem książeczkę niezbyt grubą jak na początek mojej intelektualnej przygody z Toskanią. Nazywa się “Arte e Storia della Toscana” (Sztuka i Historia Toskanii)...
Opowiem Ci o Chiusdino i domu SAN GALGANO
Chiusdino, dom San Galgano. Opowiem Ci o pewnym ważnym dla mnie DOMu w Chiusdino. Leniwe przedpołudnie ostatniej niedzieli czerwca. Pogoda jakaś niespecjalna, duszno, tu i ówdzie zbierają się ciemne chmury, które nie zachęcają do wyjścia z domu, ale skoro niedziela jest moim dniem “wolności”, to trzeba gdzieś się udać, bo następna okazja będzie za siedem dni. Wsiadam do mojej Pandzi i jadę w stronę Sieny, która mnie jakoś dzisiaj specjalnie nie kusi, więc odbijam na Grosseto i jadę drogą zwaną Maremmana, w kierunku morza, ale bez celu i bez specjalnej ochoty do wyjścia na zewnątrz samochodu. Ale… gdy po wyjechaniu z jakichś leśnych kniei na otwartą przestrzeń zauważam nieznane mi miasteczko na wzgórzach, czuję, że muszę tam dojechać. Moja Pandzia co prawda...
Opowiem Ci o Toskanii – moim drugim domu. Tak, Toskania to mój dom.
Opowiem Ci o Toskanii, moim drugim domu O Toskanii, moim drugim domu. Ostatnio pomyślałam sobie, że to nie tak miało być na mojej stronie o Toskanii. Miały być niezwykłe, zapierające dech w piersiach toskańskie widoki i szalone toskańskie życie, a ostatnio utknęłam w CISZY i GŁUSZY, w oliwkach i ogrodowych zielonościach. Teraz dla odmiany potrzebuję trochę toskańskiego ruchu, zgiełku, rodziny i … domu. Całkiem niedawno uświadomiłam sobie, że Toskania stała się moim drugim domem. Właśnie – DOMEM! Zaczęłam je na poważnie i namiętnie fotografować w listopadzie, ale dopiero od kwietnia bieżącego roku, tj. od czasu, gdy stałam się szczęśliwą posiadaczką nowego aparatu fotograficznego, mogę uznać część zdjęć za udane i oddające “DUCHA...
Opowiem Ci o CISZY
Opowiem Ci o CISZY. Cisza i CichoSZA. Ostatnio narzekałam na GŁUSZĘ, w której mieszkam, bo nic się tu nie dzieje. Dobrze, że jest tu chociaż ten mobilny, powolny i zależny od pogody internet. Dzięki niemu utrzymuję chociaż kontakty wirtualne, a dzięki moim wirtualnym znajomym, komentującym moje zdjęcia na stronie i na portalu społecznościowym, którym przy okazji baaaardzo za to dziękuję, zauważyłam jak wiele osób potrzebuje CISZY. Szczególnie zastanowiły mnie komentarze pewnej sympatycznej wirtualnej znajomej Moniki R 🙂 oraz równie miłej osobie podpisującej się imieniem MAZENA. Nie byłam świadoma faktu, jak wielką wartość ma przeklinana przeze mnie cisza, która otacza mnie zewsząd w GŁUSZY. Widać CISZA jest wiele warta, szczególnie w codziennym wariactwie jakim...
Opowiem Ci o magii Crete Senesi
Opowiem Ci o magii na Crete Senesi. Opowiem Ci o toskańskiej magii. Zawsze gdy coś dogłębnie mnie poruszy albo bardzo zachwyci, określam to słowem “MA-DŻI-JA” (tj. magia wymawiana z włoska), więc gdy znajduję się na wzgórzach pięknej krainy CRETE SENESI w pobliżu Sieny, czuję że jestem w samym środku MA-DŻI-JI. Okolicę tę opisywałam wielokrotnie wcześniej, ostatnio na OPOWIEM CI O DRODZE DO MOJEGO OGRODU, a dodatkowo w moim kompleksowym “dziele” O TOSKANII, które powinnam znowu uaktualnić nowymi zdjęciami i wiadomościami, bo znowu nazbierało się, oj nazbierało się nowych informacji, które nie mogą doczekać się publikacji. Narzekam na moją GŁUSZĘ, że całe dnie mam tylko ją i towarzystwo starszych, schorowanych osób, a Toskanię niestety...
Opowiem Ci o wymarzonym ogrodzie
Opowiem Ci o moim wymarzonym ogrodzie. Opowiem Ci o ogrodzie z moich marzeń. Nareszcie nie ewakuuję się żadnym tematem zastępczym, tylko spełniam obietnicę daną tutaj, na mojej stronie parę tygodni temu.Tłumaczę się: tak, ostatnio byłam chora; tak, miałam dużo pracy… Ale też właśnie uświadomiłam sobie, że bardzo dobrym wyjaśnieniem wszystkiego co robimy i kiedy robimy, jest zasada WWSC czyli WSZYSTKO W SWOIM CZASIE, którą niedawno w baaaardzo przekonujący sposób przypomniała mi Agata Dutkowska w swoim artykule opublikowanym na stronie mojej ulubionej LATAJĄCEJ SZKOŁY. Dosyć długo przebywam w Toskanii i sprawą oczywistą jest, że inspiruję się toskańskimi widokami, a ponieważ mieszkam w GŁUSZY, więc najbardziej inspirują mnie przaśne i wiejskie...
Opowiem Ci o drodze do mojego ogrodu
Opowiem Ci o drodze do mojego wyśnionego ogrodu. Ostatnio obiecałam, że opowiem Ci o moim wymarzonym ogrodzie, a teraz przyznam się, że nie dałam rady ogarnąć wszystkich moich zdjęć i wymyśliłam tę DROGĘ w zastępstwie głównego tematu. Wszystko to wygląda na taki mały PODSTĘP, aby Cię zwabić do mojej strony. Próbowałam coś z tymi ogrodami sklecić, słowo honoru, ale … po starannej, pieczołowicie wykonanej i okrutnej (dla wielu pięknych fotek) selekcji, okazało się, że z samego miesiąca maja i kwietnia tego roku wybrałam “tylko” 289 (!!!) fotografii, wręcz niezbędnych do zobrazowania mojego dzieła o ogrodzie marzeń… A gdzie tu cała reszta z ubiegłego roku? Zbierze się ich ogółem pewno minimum 400 – 500 sztuk! I jak tu teraz wybrać nie...
Opowiem Ci o zasługach Kiciusia w ogrodzie czyli Futrzak i ja
Futrzak w ogrodzie czyli opowiem Ci o zasługach Kiciusia. Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zobrazowania piękna toskańskich ogródków. W mojej głuszy znajdują się dwa ogródki, którymi między innymi się zajmuję, a nieopodal znajduje się parę innych, ciekawych miejsc typu winnice, gaje oliwne, opuszczone domostwa ze zdziczałymi ogrodami. Podczas wycieczek po okolicy często udaje mi się zauważyć jakieś niezwykłe “ziela”, które przyciągają moją uwagę. Nie zawsze tak było – wcześniej zachwycałam się i fotografowałam przede wszystkim niezwykłe, toskańskie pejzaże i antyczne budynki wzdłuż ulic słynnych miast takich jak Siena, Pienza, Arezzo, a obecnie ewoluuję w kierunku przytulnych, sielskich klimatów: [envira-gallery...
Opowiem Ci o kogucie i wyprawie po wino. Gallo Nero, czarny kogut z Chianti
Gallo Nero, czarny kogut Chianti i wyprawa po wino. Często wchodzę na ciekawe strony osób, które w jakiś sposób inspirują się Toskanią lub pięknym włoskim krajem. Ostatnio moją uwagę przyciągnął i wręcz “wciągnął” mnie do środka strony zachęcający tytuł wpisu: Gdzie niebo styka się z ziemią, a kubki smakowe tańczą walca… na www.finchathome.pl. Myślałam, że będzie o jakiejś niezwykłej restauracji serwującej niebiańskie dania albo o Wielkanocnych pysznościach, a tu masz! To artykuł o BABACH (Baby! Ach, te BABY!), w dodatku wcale nie Wielkanocnych, tylko o babskim zjeździe i warsztatach organizowanymi przez BIOS AMIGOS w Sopatowcu. Więc ja też postanowiłam pójść śladem takiej logiki i z okazji Wielkanocy przemycić inne treści. Wielkanoc – co jest jej...
Opowiem Ci o mojej głuszy
Opowiem Ci o mojej głuszy w Toskanii. Capannole Opowiem Ci o miejscu, gdzie mieszkam czyli jak mnie znaleźć w toskańskiej głuszy. Ostatnio pisałam o moje drodze do Toskanii, o tunelach, autostradzie, a teraz pokażę Ci drogę do “mojego” toskańskiego lokum. Toskański domek, w którym się zatrzymałam, znajduje się w prowincji Arezzo, w pobliżu miasteczka Bucine. Przyjechałam tu moją Pandzią, któryś raz z kolei, około dwa tygodnie temu, w ostatniej dekadzie marca. I rozpoczęła się dla mnie toskańska wiosna, a mam zamiar dotrwać tu do pięknego, toskańskiego lata. Mam wiele marzeń związanych z Toskanią, chociaż na ich realizację nie mam na razie zbyt wiele czasu. Nie tracę jednak nadziei – na pewno zmieni się na lepsze, musi się zmienić – tak...
Przedwiosenna Toskania. Opowiem Ci o jednej wycieczce z lutego
Opowiem Ci o wycieczce do Mercatale. Opowiem Ci o krótkiej, zimowej wycieczce po mojej toskańskiej GŁUSZY, czyli do pobliskiej miejscowości Mercatale. Tak sobie myślę, że dla wielu ten tytuł będzie tak samo zachęcający jak “Dolina Muminków w listopadzie” albo “Zima Muminków”, bo co może być ciekawego w szaro-burym zimowym czy też jesiennym okresie, kiedy Muminki zapadły już w sen zimowy? Mnie te tytuły początkowo odstraszyły, ale gdy w końcu się do tych jesienno-zimowych Muminków dobrałam, bardzo się ucieszyłam, że takie książki istnieją 🙂 Poza tym luty ma tę przewagę, że znajduje się tuż przed oczekiwana przez wszystkich wiosną, więc może ktoś zerknie w nadziei na znalezienie wiosennych znaków. Ja osobiście nie szukałam wiosny....
Hymn pochwalny dla PANDY vel PANDZI
Opowiem Ci o mojej PANDZI. Opowiem Ci o moim małym samochodzie FIAT PANDA, którego w przypływach miłości do świata pieszczotliwie nazywam “PANDZIA” lub “PANDZIOCH”, który mknie jak ptak! Szczególnie jeżeli jest to podróż międzynarodowa na trasie Śląsk – Toskania, mówiąc z włoska Silesia – Toscana, dokładnie 1409 km do celu. PANDZIA kocha długie podróże, podobnie jak jej właścicielka. PANDZIA jest suuuuper! Powtarzam teraz to, co już wcześniej zapisałam tu, na tej mojej toskańskiej stronie, więc zacytuję siebie samą, co więcej, wpisuję link do mojego dzieła pt. “FIAT PANDA czyli moja polsko-włoska limuzyna”. Co prawda nasze wspólne początki samotnych podróży, które można by zatytułować “PANDZIA i...
Moja ostatnia wycieczka do Montebenichi
Moja ostatnia wycieczka do Montebenichi. Jest początek roku, w dodatku Święto Trzech Króli, czyli 6 stycznia, który we Włoszech bardziej niż z kościelnym świętem powszechnie kojarzy się z dniem Befany – czarownicy latającej na miotle i przynoszącej dzieciom prezenty, coś na kształt naszego 6 grudnia, kiedy do polskich dzieci przychodzi Mikołaj. Dobrze, że włoskie dzieciaki mają taki fajny START- ledwie rok się zaczął, a już prezenty! Dobrze, że i ja miałam piękny początek Nowego Roku na małej górce w Szczyrku i mam nadzieję, że Ty też masz DOBRY początek 🙂 Tak więc mamy DOBRY początek (roku), a mi przypomina się właśnie koniec lata i… koniec mojego pobytu w Toskanii, a dokładnie wrześniowa niedziela Anno Domini 2013. Co prawda przebywałam...
San Francesco i Toskania
San Francesco i Toskania Chyba powinnam wyjaśnić, dlaczego zamieszczam zdjęcia jakiegoś tam PTAKA. Nie jest to ptak toskański, co tłumaczyłoby jego obecność tutaj, ale nie jest to też dla mnie taki sobie zwykły gadżet. Jest to ceramiczny PTAK, którego kupiłam parę lat temu w Polsce i przywiozłam do Toskanii, po czym zawiesiłam go w moim toskańskim lokum, po to by oswoić nieznaną i obcą mi wtedy przestrzeń. Na podobnej zasadzie, tj. próbach oswojenia nieznanego, niezrozumiałego i wrogiego mi świata, bazowały moje wycieczki do pięknych i uduchowionych miejsc, takich właśnie jak sanktuarium La Verna, założonego przez Świętego Franciszka. Oglądam sobie właśnie, to co napisałam rok temu z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Od razu rzuciło mi się w oczy, a więc i...
HU HU HA! NASZA ZIMA ZŁA!
Nasza ZIMA ZŁA! Opowiem Ci o toskańskiej zimie … Jak wiadomo, zima jest “zła” tylko u nas. W Toskanii, o ile nie jest to “zima stulecia“, która ostatnio miała miejsce na przełomie lat 2005/2006, gdzie temperatury nawet we Florencji wynosiły w grudniu i styczniu minus 10, a gdzieś w okolicach Arezzo osiągały nawet minus 15 stopni, zima najczęściej jest łagodna jak baranek. Na pewno nie pasuje tu opis zimy z wiersza Marii Konopnickiej pt. “Zła Zima”, który swojego czasu stał się zabawną piosenką dla dzieci. Połowa grudnia, zimno, wietrznie, szaro-buro… Taka ponura pogoda jest dobra między innymi po to, by powspominać toskańską zimę. To jest zdjęcie z lutego 2012 roku. Nie ma tu żadnych soczystych,...
