Podróże

Civitella in Val di Chiana i Bambiny

»Posted by on wrz 7, 2016 in Głusza, Ludzie, Podróże | 2 komentarze

Civitella in Val di Chiana i Bambiny

Civitella in Val di Chiana. Civitella in Val di Chiana na drodze do Arezzo. Z mojej Głuszy do Arezzo można jechać paroma drogami, ale ja najczęściej wybieram trasę przez urokliwą miejscowość Civitella in Val di Chiana. Droga wiedzie przez wzgórza, więc jest pełna wzniesień, spadków i ostrych zakrętów, za to jest najkrótsza i pełna pięknych widoków. Civitella jest położona na wysokości 525 m.n.p.m. na szczycie wzgórza, po którego jednej stronie można podziwiać Dolinę Ambry (Val d”Ambra), a po przeciwległej – Dolinę Chiany (Val di Chiana). Dowody archeologiczne wskazują, że terytorium wzgórza, na którym wznosi się Civitella, było zasiedlone już w pradawnych czasach etruskich oraz później, za panowania Rzymian. W czasach średniowiecza Civitella in Val di...

read more

Cyprysy w wieczornej Głuszy

»Posted by on sie 21, 2016 in Głusza, Ludzie, Podróże | 2 komentarze

Cyprysy w wieczornej Głuszy

Cyprysy w wieczornej Głuszy. Toskański widok, który niezmiennie mnie zachwyca, to aleja cyprysów prowadząca do kamiennego domu na wzgórzu. Same cyprysy, z uwagi na swoją dumną posturę nazywane są “Gwardią” lub “Strażnikami Toskanii”. Oprócz tego pełnią naprawdę użyteczną rolę jako “stabilizator” terenu wzgórz, gdyż ich obfity, silnie rozrośnięty system korzeniowy zapobiega obsuwaniu się ziemi ze zboczy wzgórz, o czym więcej w dziale O Toskanii. W Głuszy jest mnóstwo cyprysów! “Dwa wpisy temu” nawet porządnie to udokumentowałam. A dzisiaj mam dla Ciebie cyprysy w zachodzącym słońcu i cyprysy Zawsze pod wieczór, gdy zamykam piwnicę, patrzę na cyprysy żegnające zachodzące słońce. Piękny widok. Można się...

read more

Villa Antica czyli złoty domek

»Posted by on sie 8, 2016 in Głusza, Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże, Wakacje | 4 komentarze

Villa Antica czyli złoty domek

Villa Antica, Capannole, Toskania Villa Antica czyli złoty domek. Jak pewnie wiesz, od paru lat “pomieszkiwuję” w toskańskiej głuszy. I codziennie rano, chcąc nie chcąc, patrzę z łazienkowego okna na kamienny dom, widniejący wśród drzew w oddali. Nazwałam go sobie “złoty domek”, bo jaśnieje w porannym słońcu, stanowiąc ciekawy akcent kolorystyczny dla otaczającej go bujnej zieleni. Najbardziej złoci się dach wieżyczki usytuowanej w samym centrum budynku. Później kolory głuszy zmieniają się wraz z kątem padania promieni słonecznych i “złoty domek” staje się po prostu toskańskim domem wśród zieleni.[envira-gallery id=”29333″] Takie domy nazywają się tutaj Leopoldina lub Casa Colonica. Są nieodłącznym elementem toskańskiego krajobrazu, chociaż...

read more

Moja Głusza – Castello Capannole

»Posted by on lip 25, 2016 in Drogi Toskanii, Głusza, Podróże | 0 comments

Moja Głusza – Castello Capannole

Moja Głusza Castello Capannole. Castello Capannole znajduje się na szczycie wzgórza o wysokości 267 m.n.p.m., do którego prowadzi droga zwana “Via del Castello”, po polsku “ulica Zamkowa” (castello – zamek). Jeszcze dokładniej – tu podaję informację dla wszystkich dociekliwych miłośników kartografii i geografii, położone jest przy ujściu strumienia Trove do większego potoku Ambra. Górna część miejscowości Capannole, czyli położone na wzgórzu “Castello”, to miejsce niezwykłe, piękne i pełne śladów historii. Jego malownicze położenie na wzgórzu najłatwiej zaobserwować jadąc drogą z Bucine do Ambry.  Według informacji opracowanych przez bardzo użyteczne towarzystwo miłośników tej...

read more

W cyklu “widoki w głuszy” – Rapale

»Posted by on lip 5, 2016 in Drogi Toskanii, Podróże, Toskańskie tradycje | 4 komentarze

W cyklu “widoki w głuszy” – Rapale

Rapale W cyklu “widoki w głuszy” pisałam o urokliwych miejscowościach, między innymi o Cennina, Sogna i Capannole. Dzisiaj na warsztat biorę miejscowość Rapale. Cieszę się, że nareszcie zamieszczam fotografie z tego miejsca, bo jestem nim wprost zauroczona, od kiedy odwiedziłam to miejsce z październiku ubiegłego roku. Rapale to moja “miłość od pierwszego wejrzenia”. Dobrze że znalazł się nareszcie finalmente!!! właściwy moment na przelanie mojego zachwytu na papier tzn. do komputera.  W zeszłym miesiącu (czerwcu 2016) ugruntowałam swoje miłe wspomnienia z tego miejsca podczas szkółki niedzielnej – tak humorystycznie określam niedzielne lekcje historii. Tym razem lekcja w Rapale traktowała o czterech...

read more

Lekcja historii w Badia Agnano

»Posted by on cze 12, 2016 in Panda, Podróże, Przygody Pandzi | 4 komentarze

Lekcja historii w Badia Agnano

Lekcja historii w Badia Agnano. Badia Agnano i lekcja historii w przykościelnej piwniczce. O stowarzyszeniu Associazione Per la Valdambra wspomniałam już wcześniej parę razy, ostatnio, przy okazji prezentacji Doliny Ambry (Valdambra) oraz Spotkanie z magiem Nepo z Galatrony. Tym w Badia Agnano, Associazione Per La Valdambra połączyło swoje siły z Gruppo Ricerche Storiche Badia Agnano czyli z Grupą Poszukiwaczy Zaginionych Historii 🙂 Od razu mówię, że jestem zafascynowana poszukiwaniem zaginionych osobliwości, stąd takie moje bardzo dowolne tłumaczenie nazwy tej grupy.  Ale do rzeczy, w Badia Agnano, w przykościelnej piwniczce pełnej win (do patrzenia, nie do konsumowania), odbyło się spotkanie poświęcone roślinie zwanej potocznie guado, po łacinie...

read more

Kajaki w głuszy czyli Mille Miglia w Toskanii

»Posted by on maj 29, 2016 in Podróże | 2 komentarze

Kajaki w głuszy czyli Mille Miglia w Toskanii

Kajaki w głuszy czyli Mille Miglia w Toskanii. Do toskańskiej głuszy prawie co rok przyjeżdżają “Kajaki”. Przyjeżdżają to mało powiedziane – wtaczają się błyskawicznie na wzgórze ze straszliwym hukiem, a ryk silnika “kajaka” słychać ze znacznej odległości. Można by powiedzieć, że najpierw ich słychać (z odległości co najmniej kilometra), a potem widać. Najczęściej przyjeżdża tylko jeden “kajak”, ale ten rok był wyjątkowy, bo przybyło ich aż trzy! Nazwałam ich roboczo “kajaki”, bo te zabytkowe samochody od tylnej strony przypominają łódki na kółkach. I dla mnie zostaną już na zawsze kajakami, chociaż “kajakopodobne”, zabytkowe samochody mają oczywiście swoje nazwy, które widnieją gdzieś tam na...

read more

Giro d’Italia w Głuszy

»Posted by on maj 15, 2016 in Drogi Toskanii, Głusza, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 2 komentarze

Giro d’Italia w Głuszy

Giro d’Italia w Głuszy. Giro d’Italia w Głuszy? Co to oznacza realnie dla przeciętnego mieszkańca Głuszy? Zamknięte drogi i czekanie na mistrzów kolarstwa tuż przy drodze albo przy telewizorku. Na szczęście trasa wyścigu jest często zmieniana, więc nie co roku pada na Głuszę 🙂  Wczoraj, w sobotę 14 maja kolarze finiszowali w Arezzo, dzisiaj w niedzielę 15 maja wyruszyli z Chianti, a dokładnie z pięknej miejscowości nazywającej się Castellina in Chianti, o czym dzisiaj ćwierkały wszystkie wróble i lokalne telewizje. Przyznam się, że zbytnio nie orientuję się w temacie kolarstwa, ale z utęsknieniem czekam na pierwszy weekend października, gdy jak co roku z Gaiole in Chianti wystartuje EROICA, która ma na celu...

read more

Miasto Arezzo, felicità i wiosna.

»Posted by on kw. 25, 2016 in Drogi Toskanii, Podróże | 4 komentarze

Miasto Arezzo, felicità i wiosna.

Miasto Arezzo czyli felicità. Wiosna miejska vel “miastowa” w Arezzo. Znów piszę o wiośnie. I o szczęściu, a nawet o Felicità! Niedawno fotografowałam wiosnę w GŁUSZY, a teraz dla odmiany, wiosna miejska vel “miastowa”, w moim ulubionym toskańskim mieście Arezzo, które od wieków słynie z wielu rzeczy, o czym TUTAJ oraz ze szczęśliwych mieszkańców, o czym poniżej. Kto czyta mojego bloga, wie że Arezzo zaliczam do ulubionych miejsc, nie tylko dlatego, ze jest to stolica prowincji, w której mieszkam. Ponadto, Arezzo jest miastem, które zaliczam nie tylko do ulubionych, ale i do oswojonych i zaprzyjaźnionych, o czym bliżej TUTAJ. W wiadomościach RAI 1 dosyć często mówi się o statystykach dotyczących “poczucia szczęścia”...

read more

Wiosna na Crete Senesi. Totalna GŁUSZA

»Posted by on kw. 14, 2016 in Głusza, Podróże, Przygody Pandzi | 4 komentarze

Wiosna na Crete Senesi. Totalna GŁUSZA

Wiosna na Crete Senesi. Wiosna w najbardziej głuchej toskańskiej GŁUSZY. Dzisiaj nie będę się zbytnio wymądrzać, ani na temat wiosny lub głuszy. Kusi mnie napisać, ile to wiosen spędziłam w Toskanii i jak piękne były to czasy i pewnie kiedyś zamieszczę linki do “moich” wcześniejszych wiosen. Póki co zachwycam się zdjęciami sprzed dwóch tygodni – zdjęciami wiosny w krainie Crete Senesi, która leży niedaleko mojej GŁUSZY. Wystarczy 20 parę kilometrów i jestem w samym sercu Crete Senesi.  Wszystkie odcienie koloru zielonego, żółtego a nawet szmaragdowego; ciekawe jak nazywa się ta roślina, która tworzy te szmaragdowe połacie? Tego jeszcze nie wiem, ale bardzo mi się podobają rozległe pola niezwykłego, morskiego koloru. Dominuje jednak jasno...

read more

MŁYN w mojej GŁUSZY – Molino vel Mulino Vepri

»Posted by on mar 31, 2016 in Głusza, Podróże | 4 komentarze

MŁYN w mojej GŁUSZY – Molino vel Mulino Vepri

Molino vel Mulino Vepri Opowiem Ci o starym młynie w Vepri… Tak mogłaby zaczynać się baśń o starym młynie opowiadana małemu dziecku, które słucha z rozbłysłymi oczami i otwartą z ciekawości buzią. Zrobiłam parę zdjęć tego tajemniczego młyna w połowie lutego, kiedy na szczęście coś tam było widać zza bezlistnych drzew i krzaków. W zasadzie mogę powiedzieć, że dostrzegłam Molino Vepri przez przypadek i tylko dlatego, że przybyłam do Głuszy w porze zimowej. Przejeżdżając wolno pustą o tej porze drogą, zobaczyłam niewyraźny zarys budynku, który wydał mi się ciekawy, pomimo faktu, że nie widziałam go dokładnie zza przesłaniających go gałęzi. W pozostałych porach roku młyn pozostaje kompletnie niezauważalny, bo przesłaniają go zabudowania i bujnie rosnąca...

read more

Veni, Vedi, Vici czyli Crete Senesi, Torre a Castello, pecorino

»Posted by on mar 19, 2016 in Kuchnia, Podróże | 4 komentarze

Veni, Vedi, Vici czyli Crete Senesi, Torre a Castello, pecorino

Crete Senesi, Torre a Castello, Pecorino! Dla mnie te trzy nazwy są jak “VENI, VIDI, VICI” (łac. venni, vidi, vinsi) tj. “przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”, bo sieneńska kraina Crete Senesi, oprócz unikalnego krajobrazu wzgórz i pagórków, to również pyszny owczy ser Pecorino, wytwarzany w małej miejscowości Torre a Castello. Crete Senesi bardzo wzbogaciła moje poczucie estetyki “odludzi”, dojrzały ser Pecorino dokonał rewolucji w mojej kuchni, a miejscowość Torre a Castello stała się małym rajem dla takiego zapalonego smakosza serów jak ja i tropiciela punktów widokowych. Torre a Castello to mała miejscowość położona w tej w magicznej krainie łagodnych wzgórz i pagórków. Bardzo lubię te okolice z uwagi na niespotykanie...

read more

Karnawałowe wyzwanie Toskania

»Posted by on mar 3, 2016 in Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 12 komentarzy

Karnawałowe wyzwanie Toskania

Karnawałowe wyzwanie. Prosto z Toskanii piszę do Ciebie dłuuuugi list. Długi, bo jest co pisać 🙂 Piszę do Ciebie po raz pierwszy w związku z wielkim Karnawałowym Wyzwaniem wymyślonym przez Pociąg do Życia i fotografiami, które mają obrazować stany, zachwyty i doświadczenia karnawału 2016. Naprawdę chce mi się pisać ten list i zademonstrować Ci Karnawałowe Momenty, również i dlatego, że bardzo podobają mi się wpisy na blogu Pociąg Do Życia, że wewnętrznie akceptuję każde zapisane tam słowo i zgadzam się z zawartymi w nim przemyśleniami. Mam swoją fotograficzną odpowiedź na wszystkie 18 punktów Karnawałowego Wyzwania. Najczęściej oddalam się od głównego wątku karnawału, który powinien chyba kojarzyć mi się z szaleństwem, radością, balem maskowym,...

read more

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti

»Posted by on lut 22, 2016 in Głusza, Ludzie, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 8 komentarzy

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti

Abbazia San Pietro w Badia a Ruoti. Ziemia jest naszym wspólnym domem. To co teraz piszę, to historia z cyklu  “Trafiło się ślepej kurze ziarno” 🙂 Bo trafiło się i to w dodatku w pobliskiej małej mieścinie zwącej się Badia a Ruoti. Owo “ziarno” to zwiedzanie klasztoru i kościoła w Badia a Ruoti połączone z wykładem profesora Duccio Demetrio pt. “La religiosità della terra” organizowanego przez Associazione Per la Valdambra. Zaznaczam, że nie traktowano o żadnej religii (religione) ziemi, tylko właśnie o “religijności”, rozumianej jako nabożna wiara w MOC ZIEMI, w jej zdolność do przywracania sobie równowagi, jako MIŁOŚĆ do niej wyrażająca się przez troskę i dbanie o nią. W sumie wykład toczył się...

read more

Ambra, gdzie strumyk płynie z wolna

»Posted by on lut 13, 2016 in Podróże | 7 komentarzy

Ambra, gdzie strumyk płynie z wolna

Ambra – gdzie strumyk płynie z wolna czyli zimowa Toskania Z wolna to może on i płynie, ale pewnie tylko latem, kiedy panuje susza i niektóre włoskie rzeki stają się rzekami prawie “okresowymi”. Tak jak te na pustyniach, które o ile dobrze pamiętam z lekcji geografii, zaznaczone były na mapach przerywaną niebieską linią.  Teraz panuje zima i wody wezbranej rzeki mkną szybko, szumiąc głośno pod moim oknem. Po ulewnych deszczach rzeka Ambra pędzi jak szalona, zbierając z okolicznych pól co się da i dosłownie zamienia się w “Żółtą Rzekę”. Żółtą, bo toskańska gleba w rejonie Ambry do czarnoziemów raczej nie należy. Najczęściej gleba ma tu kolor piaskowo-żółto-beżowy, więc i rzeka przybiera kolor piaskowy. Na szczęście...

read more

Panforte i zamek Lupinari. Słodkie Dolce Vita

»Posted by on sty 20, 2016 in Kuchnia, Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże, Toskańskie tradycje | 12 komentarzy

Panforte i zamek Lupinari. Słodkie Dolce Vita

Panforte i zamek Lupinari. Słodkie La Dolce Vita. To jest opowieść z cyklu “Wyjeżdża “BIDOK” po raz pierwszy za granicę, w dodatku do pracy i DZIWUJE SIĘ wszystkiemu”. Czasem pozwalam sobie na ujawnianie autentycznych doświadczeń z Toskanią w tle, pracy ponad siły, nieustannego, 24-godzinnego towarzystwa bardzo schorowanych, włoskich seniorów itd. Na szczęście niektóre zdarzenia obróciły się na moją korzyść, więc będzie bez traumy.  Całe życie mieszkałam w Tychach w blokowisku, w bardzo skromnych warunkach, a gdy pojechałam pierwszy raz za granicę, do Toskanii, nie jako turysta, ale do pracy jako “pomoc do wszystkiego”, zamieszkałam na zamku Lupinari.Widok na zamek sprzed recepcji. Źródło: Facebook, Tenuta Lupinari Na parterze były...

read more

Karnawał w Toskanii. Castiglion Fibocchi.

»Posted by on sty 10, 2016 in Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 4 komentarze

Karnawał w Toskanii. Castiglion Fibocchi.

Karnawał w Toskanii. Carnevale dei Figli di Bocco w Castiglion Fibocchi. O karnawale Figli di Bocco w Castiglion Fibocchi dowiedziałam się po paru latach przebywania w Toskanii, przypadkiem, z reportażu w lokalnej telewizji. Byłam zdumiona, że tak piękne wydarzenie, jakby żywcem przeniesione z Wenecji, ma miejsce w Toskanii, w dodatku w prowincji Arezzo, w której przecież mieszkałam. Najgorsze było to, że przez parę lat nawet nie byłam świadoma faktu, że takie “cudowności” odbywają się ok. 30 km od mojego lokum. Bo i skąd? Byłam zdana na skąpe informacje tylko od mieszkańców głuszy – mało “światłych ludzi”, nie znałam języka włoskiego, nie miałam internetu – jednym słowem tragedia. Na szczęście, gdy zaczęłam posługiwać się...

read more

Felice Anno Nuovo 2016

»Posted by on sty 3, 2016 in Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 2 komentarze

Felice Anno Nuovo 2016

Felice Anno Nuovo 2016 Felice Anno Nuovo 2016 czyli Szczęśliwego Nowego Roku dla Miłośników Toskanii, Włoch oraz dla wszystkich podróżników i wędrowców świata. Cieszę się na wspólną blogową podróż w Nowym Anno Domini 2016 i dziękuję Ci, że mnie czytasz 🙂 Przed nami nowe (wspólne?) plany, nowe marzenia, nowe doznania, nowe drogi, podróże i wędrówki, z którymi wiążą się radości, przygody i niespodzianki, mam nadzieję, że same przyjemne i słodkie “niespodziewanki”. A że wszelkie podróże, te małe i te duże, są doskonałą okazją do świętowania życia, więc życzę Ci jak najczęstszego świętowania. Początek Nowego Roku to podobnież jest to właśnie TEN MAGICZNY moment, by wybrać nowe, nieznane szlaki, w nadziei że zaprowadzą nas tam, gdzie chcemy...

read more

Buon Natale 2015

»Posted by on gru 23, 2015 in Moja Toskania i Przyjaciele, Podróże | 4 komentarze

Buon Natale 2015

Buon Natale 2015 Buon Natale czyli Wesołych Świąt. Na górze gwiazdy, na dole winorośle z sówkami, które dziś pełnią rolę bombek i innych świątecznych ozdób. Pochwalę się, że serca z winorośli umiem już wykonać, gorzej będzie z choinką. Do następnych świąt się nauczę. A że następne Święta to Wielkanoc, więc jestem spokojna – na pewno jajo z winorośli mi jakoś wyjdzie 🙂 Zastanawiam się, czy dotrą do mnie w końcu zdjęcia Szopki Bożonarodzeniowej, która w Toskanii, w okolicy mojej głuszy jest pieczołowicie konstruowana w prawie każdym domu, zajmując często pół salonu. Nie mam swoich zdjęć, ale może jeszcze dzisiaj albo jutro ktoś mi je dośle i będę mogła je tu udostępnić, więc czekam cierpliwie z niecierpliwością… No i coś mi się jednak zdaje, że...

read more

Oliwa z oliwek i drzewka koralikowe

»Posted by on gru 16, 2015 in Głusza, Kuchnia, Podróże | 6 komentarzy

Oliwa z oliwek i drzewka koralikowe

Oliwa z oliwek. Oliwa wypływająca jasnozielonym, obfitym strumieniem z wiecznie zielonych drzewek. Taki symboliczny obraz ukazuje mi się przed oczami, kiedy myślę o oliwie. Może dlatego, że przeszłam przez wszystkie etapy pracy na oliwkowych drzewkach. Gdy po raz pierwszy przyjechałam do Toskanii, była sobota 2 kwietnia i w gospodarstwie odbywało się wtedy lekko spóźnione przycinanie gałęzi oliwnych drzewek. Nie było litości – trzygodzinny odpoczynek po trwającej 20 godzin, niewygodnej podróży autokarem i na oliwki! Oczywiście wtedy nie umiałam ich przycinać, więc moim zadaniem początkowo było zbieranie gałęzi spod drzew i znoszenie ich na przyczepę traktora, celem pocięcia ich i przygotowania wiązek do kominka. Były tego całe góry! Nie przypuszczałam,...

read more